-Wstawać śpiochy!-usłyszałam Ignaczaka
-Krzysiek morda. Niektórzy chcą spać-wymruczał Karol wtulając się we mnie
-Dziewczyny obudzilismy na śniadanie a was dopiero na obiad-wtrącił Wrona
-Dociencie nasze dobre serduszka-dodał Igła
-Mówiłam wam że poszli spać później niż my-powiedziała Iwona, która zjawiła się obok męża
-Główka nie boli skarbie?-wyszczerzył się do niej Igła
-Już przestała-posłała mu piękny uśmiech
-O której młodzi poszliście spać?-dopytywał Krzysiek
-Nie za dużo chciałbyś wiedzieć Krzysiu?-spytałam na co on pokręcił przecząco głową.
-Koło 4:30 skończyli-poinformował ich Guma-A dziewczyny wróciły o 3
-Guma a ty spać na starość nie możesz?-wymamrotał Karol bawiąc się moimi włosami
-Za głośno byłeś. Najpierw myślałem że to Paula ale to jednak byłeś ty-odpowiedział z uśmiechem i wszyscy się zaśmialiśmy
-Kotek oni się ze mnie śmieją-po żalił się Karol patrząc na mnie wielkimi oczami
-Jej moje biedactwo-powiedziałam z udawaną powagą i przytuliłam go do siebie-Jesteście z siebie dumni?-rzuciłam oskarzycielskim tonem w kierunku chłopaków, ale widząc minę Igły który serio się przestraszył parsknęłam śmiechem
-Oj Krzysiu, Krzysiu ty myślałeś że ona tak serio?-spytała Iwona patrząc na swojego męża z politowaniem
-Jesteście okropne-powiedzieli równocześnie Igła i Karol co wywołało u nas kolejną fale śmiechu.
-Dobra starczy tego dzieciarnia, idziemy jeść-zdecydował Guma I już ich nie było.
-Pfff....myślałem że staniesz w mojej obronie-powiedział patrząc na mnie z wyrzutem
-No przecież Stanęłam!
-Wcale nie. Foch-odwrócił się i poszedł do łazienki
-Grrr....czy każda wiewiórka jest taka wkurzająca?!-pomyślałam na tyle głośno żeby to usłyszał
-Słyszałem!-krzyknął a ja uśmiechnęłam się pod nosem. Wzięłam ubrania i nie zważając na to że Karol okupuje łazienkę poszłam się wyszykowac.
-Ej puka się-rzucił oburzony
-Po pierwsze to jesteś w moim pokoju, a po drugie od kiedy ci to przeszkadza?-spytałam patrząc na niego wyzywająco
-Grrr...czemu ja nie umiem się na ciebie gniewać?-westchnął a ja się zaśmiałam
-Loluś-zaczęłam
-Tak skarbie?-spytał myjąc zęby
-Czyli już się na mnie nie fochasz?-spytałam nieśmiało
-Pewnie że nie-powiedział i chciał mnie pocałować ale się odwróciłam
-To dobrze bo teraz ja się na ciebie focham za tamtego focha.-rzuciłam, wyszłam z łazienki i chciałam zejść na śniadanie ale uniemożliwiły mi to silne kłosowe ramiona.
-Pauliś-mruknął mi do ucha-Nie złość się na mnie. Przepraszam-powiedział przytulając mnie do siebie
-Loluś ale ja nie jestem na ciebie zła-powiedziałam z uśmiechem
-Nie?
-Nie.
-Ale mówiłaś...
-Żartowałam-powiedziałam uśmiechając się łobuzersko a on oparł mnie o ścianę
-Wredota-stwierdził poczym namiętnie mnie pocałował
-Lolek chodź na śniadanie....znaczy na obiad bo nas zlinczują-powiedziałam odpychając go lekko
-Nie bój się. Ja cię obronie. Poza tym jeszcze się tobą nie nacieszyłem-mruknął łącząc znowu nasze usta w pocałunku. Po raz kolejny mu uległam. Muszę poćwiczyć nad silną wolą. Dopiero po jakimś czasie się ogarnęłyśmy i zeszliśmy na obiad trzymając się za ręce.
-Proszę proszę kogo ja tu widzę-zaśmiał się Antiga
-Cześć Trenerze-powiedzieliśmy jednocześnie
-Dłużej się nie dało?-spytał rozbawiony Igła
-Dlaczego nie było was na śniadaniu?-spytała Dominika i wszyscy parsknęli śmiechem.
-Wujek mi przyniósł śniadanie do łóżka-powiedziałam patrząc na Karola
-Ja też chcę żeby mi przynoszono jedzenie do łóżka! Tato!
-Wielkie dzięki Paula-buraknął Igła
-Nie ma sprawy Krzysiu-posłałam mu całusa w powietrzu i usiadłam z Karolem do stolika.
-To co robimy teraz?-spytał Karol gdy zjedliśmy posiłek
-Jedziemy na lotnisko bo się spóźnimy!!!-zawołała Natalia wymachujac biletami
-Ohh...nie zostaniesz ze mną?-spytał Lolek łapiąc mnie za rękę
-Kotku, jutro szkoła-westchnęłam zrezygnowana
-Ale...
-Po gadacie na lotnisku dzieciaki-zdecydował Igła-Jazda po bagaże i spadamy.
Szybko więc wzięłam walizkę pożegnałam się z całą ekipą i wsiedlismy do auta Igły.
-Będę tęsknił-powiedział Kłos przyciągając mnie do siebie
-Ja też skarbie-złożyłam pocałunek na jego ustach
-Uważajcie na siebie. I dajcie znać jak dolecicie-poprosił Krzysiu żegnając się z nami
-Jasne a wy skupcie się na grze i wygrajcie-puściłam im oczko
-Dla ciebie wszystko-wyszczerzył się mój chłopak namiętnie mnie całując.
-Dobra starczy tego dobrego. Chodź bo się spóźnimy-powiedziała rozbawiona Nati ciągnąc mnie w stronę terminalu-Powodzenia chłopaki-rzuciła z uśmiechem i juz nas nie było.
Lot minął spokojnie i o 20:15 byłyśmy już w domu.
-Zjadłbym coś?-powiedziałam wchodząc do kuchni
-Ja też. To ty coś zrób a ja idę się ogarnąć-wyszczerzyła się Nati i juz jej nie było. Zrobiłam kolacje, którą Zjadłyśmy ze smakiem. Potem poszliśmy spać bo w końcu trzeba wstać na rozpoczęcie roku szkolnego.
czwartek, 15 października 2015
piątek, 18 września 2015
Rozdział 21
-Znalazłem zguby-powiedział Igła gdy doszliśmy do reszty
-Dzięki Krzysiek. Wsiadajcie do autokaru-powiedział Stefan-Chłopaki i Natka już tam są-rzucił patrząc na nas uważnie po czym dodał-Dobrze Cię widzieć Paula bo Kłos cały czas o tobie nadaje-i wszedł do autokaru
-Wcale nie cały czas-oburzył się Karol a ja go pocałowałam
-Uroczy jesteś-szepnęłam mu do ucha i weszłam do autobusu a on za mną.
-No proszę proszę kogo moje oczy widzą-powiedział Andrzej gdy nas zobaczył
-Po Karolu bym się tego spodziewał, ale ty? Nawet się nie przywitałaś.-wytknął mi obrażony Winiar
-Cześć chłopaki... Oj no sorki tak jakoś wyszło-próbowałam się usprawiedliwić
-Masz Karola nas nie potrzebujesz-ciągnął Winiar
-Misiek wiesz że to nie tak-powiedziałam i dałam mu całusa w policzek
-I to mi się podoba-wyszczerzył się i mocno mnie przytulił-Już wybaczone młoda ;)
-A mi to się nie podoba-mruknął Karol ale nikt nie zwrócił na niego uwagi
-Paula dobrze ze jesteś bo Karol był nie do wytrzymania-powiedział Guma i wszyscy z wyjątkiem Karola wybuchli śmiechem
-Nie złość się kotek-musnęłam jego wargi a on wpił się w moje usta
-Możecie się nie wymieniać śliną w moim autokarze?-krzyknął kierowca a ja spaliłam buraka
-Słodka jesteś jak się czerwienisz-szepnął Karol I pocałował mnie w czoło.
Reszte drogi rozmawialiśmy i śmiali śmy się. Chłopacy mieli bojowe nastroje, byli gotowi na wygraną.
-Masz to wygrać-powiedziałam do Lolka kiedy szedł do szatni
-Dla ciebie wszystko-powiedział i wpił się w moje usta-Do zobaczenia po meczu-rzucił i poszedł do szatni a ja z Natką udałam się na trybuny.
-Ciocia!-Dominika rzuciła mi się na szyję
-Cześć kochanie, siema Seba-przywitałam się z dzieciakami-To jest Natalia, a to są młode Ignaczaki. Gdzie macie mamę?
-Tam-wskazał palcem Sebastian-Zaraz przyjdzie.
-Oo cześć kochana-przywitała się ze mną Iwonka-Myślałam że Cię nie będzie.
-Stęskniłam się za Karolem-powiedziałam i wybuchnęłyśmy śmiechem-Iwonka poznaj Nati, Nati to jest żona tego wariata.
-Miło mi.
-Mi również-uśmiechnęła się Ignaczakowa-Zaraz przyjdą dziewczyny.
-Mamo a będzie Arek i Oli?-spytał zniecierpliwiony Seba
-Tak synek za chwilę przyjdą.
Zdążyłyśmy zamienić dosłownie kilka słów z dziewczynami kiedy zaczęła się ceremonia otwarcia. Uroczystość była piękna. Dzieciaki były zachwycone a kiedy na boisku pojawili się chłopcy i Igła dostał największe oklaski Seba był bardzo szczęśliwy. Kiedy zaczęli śpiewać hymn poczułam że łzy gromadzą mi się pod powiekami. Karol był taki szczęśliwy, Iwona też się wzruszyła patrząc na swojego męża. Uroczystość poruszyła wszystkich. W końcu zaczął się mecz. Atmosfera była niepowtarzana a chłopcy dali z siebie wszystko i wygraliśmy 3:1. W sumie to szkoda było trochę Serbów ale radość Karola wynagrodziła mi wszystko.
-Gratulacje-powiedziałam podchodząc do niego po meczu
-Dzięki-wyszczerzył się-Kazałaś mi wygrać to wygrałem. Teraz liczę na nagrodę-puścił mi oczko.
-Graj tak dalej to będziesz mistrzem świata-powiedziałam dając mu pstryczka w nos.
-To tak poza tym-poruszył charakterystycznie brwiami i wpił się w moje usta
-Fuj Karol spadaj pod prysznic-odetchnęłam go śmiejąc się z jego miny
-Ale ty jesteś-fuknął-Monice nie przeszkadza że Fabian jest spocony a Iwonie że Igła.
-Ale ja jestem sobą-wzruszyłam ramionami i się zaśmiałam
-Wredna jesteś-mruknął
-Tak wiem. Ile razy mi to jeszcze powtorzysz?
Już chciał coś powiedzieć ale mu przerwał am
-Czekam w hotelu-szepnęłam mu do ucha, puściłam oczko I poszłam do Nati
-Cwaniara-usłyszałam jeszcze śmiech Karola wiec tez się uśmiechnęłam. Pogratulowałam jeszcze chłopakom i wróciłam z dziewczynami do hotelu.
-Ej a może pójdziemy na jakąś imprezę?-zaproponowała Monika
-Świetny pomysł-powiedziała Natalia
-Idźcie beze mnie-powiedziałam
- Chcesz się nacieszyć Karolem zanim zacznie się szkoła-powiedziała Iwonka a ja tylko przytaknęłam
-Też tak miałam, po ślubie ci przejdzie-powiedziała Zagumna i się zasmialysmy
-Tylko nie szalejcie za bardzo, nie chce zostać znowu ciotką-powiedziała Sabina i poszły.
Zanim chłopcy wrócili zdążyłam wziąć prysznic. Byłam w samym ręczniku kiedy do pokoju wparował Igła.
-Paula nie widziałaś może Iwonki....uuu ślicznie ci w tym ręczniku-wyszczerzył się a ja spaliłam buraka i wróciłam do łazienki się ubrać
-Igła co ty tutaj robisz?-spytał Karol który pojawił się razem z Wroną i Winiarem
-Szukam Iwony-powiedział spokojnie
-A ja Dagi-dodał Winiar
-Dziewczyn nie ma-powiedziałam
-Jak to nie ma?
-Normalnie-wzruszyłam ramionami-Poszły na imprezę.
-Bez ciebie?-zdziwił się Winiar
-Winiar pomyśl czasmi-walnął go Igła-Młodzi są stęsknili się za sobą...
-Kurde a dla mnie Daga nigdy z impry nie rezygnowala-Za smuci się Michał
-Widzisz a ty mnie do nich porównywałeś-trzepnął am Lolka
-Oj skarbie no...
-To my wam juz nie przeszkadzamy-powiedział Winiar
-Tylko bądźcie w miarę cicho-rzucił Igła poczym zniknęli za drzwiami a ja zostałam sama z Karolem.
-Co się tak na mnie patrzysz?-spytałam Lolka który wręcz pożerał mnie wzrokiem
-Stęskniłem się-powiedział patrząc mi w oczy
-Ja za tobą też-szepnęłam wplatajac mu palce we włosy a on namiętnie wpił się w moje usta
-Po za tym czekam na nagrodę-mruknął przygryzając płatek mojego ucha
-I myślisz że tak szybko ją dostaniesz?-uśmiechnęłam się przygryzając warge
-Poniekąd już ją trzymam-powiedział podnosząc mnie do góry a ja Oplotłam go nogami w pasie
-Zdecydowanie za łatwo ci ulegam-westchnęłam kiedy położył mnie na łóżku
-Poprostu mnie kochasz-wyszczerzył się
-Jak wariatka-szepnęłam muskając jego usta. Nasze języki toczyły zaciętą walkę. Ubrania latały już po całym pokoju a my byliśmy skupieni na sobie. Na samą myśl że znowu nie będziemy się widzieć przez długi czas sprawiała że każdy pocałunek, każda pieszczota napawala mnie szczęściem.
-Loluś...
-Tak skarbie?-spytał obsypujac mnie pocałunkami
-Kocham cię-szepnęłam
-Ja ciebie bardziej myszko-powiedział łącząc nasze usta w pocałunku.
Spędziliśmy długą noc, zasnęliśmy dopiero nad ranem gdy zmęczona opadłam na jego tors pocałował mnie w czoło i zasnęłam.
----------------------------------------------------------------------
Cześć i Czołem! Wróciłam :) mam nadzieje ze się podoba do następnego
-Dzięki Krzysiek. Wsiadajcie do autokaru-powiedział Stefan-Chłopaki i Natka już tam są-rzucił patrząc na nas uważnie po czym dodał-Dobrze Cię widzieć Paula bo Kłos cały czas o tobie nadaje-i wszedł do autokaru
-Wcale nie cały czas-oburzył się Karol a ja go pocałowałam
-Uroczy jesteś-szepnęłam mu do ucha i weszłam do autobusu a on za mną.
-No proszę proszę kogo moje oczy widzą-powiedział Andrzej gdy nas zobaczył
-Po Karolu bym się tego spodziewał, ale ty? Nawet się nie przywitałaś.-wytknął mi obrażony Winiar
-Cześć chłopaki... Oj no sorki tak jakoś wyszło-próbowałam się usprawiedliwić
-Masz Karola nas nie potrzebujesz-ciągnął Winiar
-Misiek wiesz że to nie tak-powiedziałam i dałam mu całusa w policzek
-I to mi się podoba-wyszczerzył się i mocno mnie przytulił-Już wybaczone młoda ;)
-A mi to się nie podoba-mruknął Karol ale nikt nie zwrócił na niego uwagi
-Paula dobrze ze jesteś bo Karol był nie do wytrzymania-powiedział Guma i wszyscy z wyjątkiem Karola wybuchli śmiechem
-Nie złość się kotek-musnęłam jego wargi a on wpił się w moje usta
-Możecie się nie wymieniać śliną w moim autokarze?-krzyknął kierowca a ja spaliłam buraka
-Słodka jesteś jak się czerwienisz-szepnął Karol I pocałował mnie w czoło.
Reszte drogi rozmawialiśmy i śmiali śmy się. Chłopacy mieli bojowe nastroje, byli gotowi na wygraną.
-Masz to wygrać-powiedziałam do Lolka kiedy szedł do szatni
-Dla ciebie wszystko-powiedział i wpił się w moje usta-Do zobaczenia po meczu-rzucił i poszedł do szatni a ja z Natką udałam się na trybuny.
-Ciocia!-Dominika rzuciła mi się na szyję
-Cześć kochanie, siema Seba-przywitałam się z dzieciakami-To jest Natalia, a to są młode Ignaczaki. Gdzie macie mamę?
-Tam-wskazał palcem Sebastian-Zaraz przyjdzie.
-Oo cześć kochana-przywitała się ze mną Iwonka-Myślałam że Cię nie będzie.
-Stęskniłam się za Karolem-powiedziałam i wybuchnęłyśmy śmiechem-Iwonka poznaj Nati, Nati to jest żona tego wariata.
-Miło mi.
-Mi również-uśmiechnęła się Ignaczakowa-Zaraz przyjdą dziewczyny.
-Mamo a będzie Arek i Oli?-spytał zniecierpliwiony Seba
-Tak synek za chwilę przyjdą.
Zdążyłyśmy zamienić dosłownie kilka słów z dziewczynami kiedy zaczęła się ceremonia otwarcia. Uroczystość była piękna. Dzieciaki były zachwycone a kiedy na boisku pojawili się chłopcy i Igła dostał największe oklaski Seba był bardzo szczęśliwy. Kiedy zaczęli śpiewać hymn poczułam że łzy gromadzą mi się pod powiekami. Karol był taki szczęśliwy, Iwona też się wzruszyła patrząc na swojego męża. Uroczystość poruszyła wszystkich. W końcu zaczął się mecz. Atmosfera była niepowtarzana a chłopcy dali z siebie wszystko i wygraliśmy 3:1. W sumie to szkoda było trochę Serbów ale radość Karola wynagrodziła mi wszystko.
-Gratulacje-powiedziałam podchodząc do niego po meczu
-Dzięki-wyszczerzył się-Kazałaś mi wygrać to wygrałem. Teraz liczę na nagrodę-puścił mi oczko.
-Graj tak dalej to będziesz mistrzem świata-powiedziałam dając mu pstryczka w nos.
-To tak poza tym-poruszył charakterystycznie brwiami i wpił się w moje usta
-Fuj Karol spadaj pod prysznic-odetchnęłam go śmiejąc się z jego miny
-Ale ty jesteś-fuknął-Monice nie przeszkadza że Fabian jest spocony a Iwonie że Igła.
-Ale ja jestem sobą-wzruszyłam ramionami i się zaśmiałam
-Wredna jesteś-mruknął
-Tak wiem. Ile razy mi to jeszcze powtorzysz?
Już chciał coś powiedzieć ale mu przerwał am
-Czekam w hotelu-szepnęłam mu do ucha, puściłam oczko I poszłam do Nati
-Cwaniara-usłyszałam jeszcze śmiech Karola wiec tez się uśmiechnęłam. Pogratulowałam jeszcze chłopakom i wróciłam z dziewczynami do hotelu.
-Ej a może pójdziemy na jakąś imprezę?-zaproponowała Monika
-Świetny pomysł-powiedziała Natalia
-Idźcie beze mnie-powiedziałam
- Chcesz się nacieszyć Karolem zanim zacznie się szkoła-powiedziała Iwonka a ja tylko przytaknęłam
-Też tak miałam, po ślubie ci przejdzie-powiedziała Zagumna i się zasmialysmy
-Tylko nie szalejcie za bardzo, nie chce zostać znowu ciotką-powiedziała Sabina i poszły.
Zanim chłopcy wrócili zdążyłam wziąć prysznic. Byłam w samym ręczniku kiedy do pokoju wparował Igła.
-Paula nie widziałaś może Iwonki....uuu ślicznie ci w tym ręczniku-wyszczerzył się a ja spaliłam buraka i wróciłam do łazienki się ubrać
-Igła co ty tutaj robisz?-spytał Karol który pojawił się razem z Wroną i Winiarem
-Szukam Iwony-powiedział spokojnie
-A ja Dagi-dodał Winiar
-Dziewczyn nie ma-powiedziałam
-Jak to nie ma?
-Normalnie-wzruszyłam ramionami-Poszły na imprezę.
-Bez ciebie?-zdziwił się Winiar
-Winiar pomyśl czasmi-walnął go Igła-Młodzi są stęsknili się za sobą...
-Kurde a dla mnie Daga nigdy z impry nie rezygnowala-Za smuci się Michał
-Widzisz a ty mnie do nich porównywałeś-trzepnął am Lolka
-Oj skarbie no...
-To my wam juz nie przeszkadzamy-powiedział Winiar
-Tylko bądźcie w miarę cicho-rzucił Igła poczym zniknęli za drzwiami a ja zostałam sama z Karolem.
-Co się tak na mnie patrzysz?-spytałam Lolka który wręcz pożerał mnie wzrokiem
-Stęskniłem się-powiedział patrząc mi w oczy
-Ja za tobą też-szepnęłam wplatajac mu palce we włosy a on namiętnie wpił się w moje usta
-Po za tym czekam na nagrodę-mruknął przygryzając płatek mojego ucha
-I myślisz że tak szybko ją dostaniesz?-uśmiechnęłam się przygryzając warge
-Poniekąd już ją trzymam-powiedział podnosząc mnie do góry a ja Oplotłam go nogami w pasie
-Zdecydowanie za łatwo ci ulegam-westchnęłam kiedy położył mnie na łóżku
-Poprostu mnie kochasz-wyszczerzył się
-Jak wariatka-szepnęłam muskając jego usta. Nasze języki toczyły zaciętą walkę. Ubrania latały już po całym pokoju a my byliśmy skupieni na sobie. Na samą myśl że znowu nie będziemy się widzieć przez długi czas sprawiała że każdy pocałunek, każda pieszczota napawala mnie szczęściem.
-Loluś...
-Tak skarbie?-spytał obsypujac mnie pocałunkami
-Kocham cię-szepnęłam
-Ja ciebie bardziej myszko-powiedział łącząc nasze usta w pocałunku.
Spędziliśmy długą noc, zasnęliśmy dopiero nad ranem gdy zmęczona opadłam na jego tors pocałował mnie w czoło i zasnęłam.
----------------------------------------------------------------------
Cześć i Czołem! Wróciłam :) mam nadzieje ze się podoba do następnego
sobota, 1 sierpnia 2015
Rozdział 20
Mistrzostwa świata zbliżały się w zawrotnym tempie a co za tym szło? Niestety początek roku szkolnego. Miałam urwanie głowy. Zresztą jak zawsze pod koniec sierpnia wszystko trzeba pokupowac. Z Karolem rozmawiałam codziennie i już nie mogłam się doczekać kiedy go zobaczę. Chciałam mu pogratulować wygranej memoriału Wagnera a przez telefon to nie to samo :p
30 sierpnia 2014
-OMG!!! To już dziś!-cieszyła się Nati
-Nie mogę się doczekać wieczoru!-powiedziałam podekscytowana-Hmmm....
-Mam się bać?-spytała widząc moją minę a ja się roześmiałam
-Niee...tak sobie pomyślałam, że lecimy do Warszawy.
-Co?
-To co słyszałaś. Obejrzymy mecz otwarcia i zrobię Karolowi niespodzianke-uśmiechnęłam sie
-Jedno pytanko. Skąd weźmiemy bilety?
-Eeee...zadzwonię zaraz do Krzyśka to nam skombinuje-wyszczerzyłam się i zadzwonił mój telefon-Ocho o wilku mowa...
Halo?
...
no siema Igła
...
tak Wszysko ok a u was?
...
no właśnie miałam do ciebie dzwonić
....
nic się nie stało nie mogę do ciebie zadzwonić?
....
No dobra masz mnie
.....
Właśnie w tej sprawie, masz jeszcze dwa wolne bilety?
....
Super! Igła poprostu kocham Cię!
....
tak będziemy aha i jeszcze jedno ani słowa Karolowi
....
no okej buziaki papa.
-Ma bilety?-spytałam Nati
-Taaak!!!!
-AAAA!!!
-Pakuj się o 15:30 mamy samolot. Krzysiek przyjedzie po nas na lotnisko-powiedziałam z zacieszem i sama poszłam pakować walizkę.
Za dwie godziny byłyśmy na lotnisku i czekałyśmy na odprawę.
-Kurde musze przyznać że pomysł miałaś zajebisty-powiedziała brunetka zajmując miejsce w samolocie
-No wiem ;) napisze do Igły że wylatujemy-powiedziałam I wysłałam sms-a.
Po nie całej godzinie byłyśmy w Warszawie gdzie czekał na nas najlepszy libero.
-Siemaa Krzysiu-zawołałam rzucając mu się na szyję
-O cześć piękne-przywitał się z uśmiechem-Jedziemy?
-Pewnie-wyszczerzyła się Nati
-Chłopacy nic nie wiedzą?-spytałam podejrzliwie
-Nic a nic. Po drodze skoczymy jeszcze po zakupy bo powiedziałem im że jadę do sklepu-wyjaśnił i wsiedlismy do wypożyczonego białego jaguara.
****
-Trzymajcie to wasz pokój-powiedział Igła podając mi klucz-Ja mam 202 a Kłos 207-puścił mi oczko-18:30 mamy zbiórkę. Spadaj już do swojego Romeo bo cały czas o tobie nawiaja-zaśmiał się Igła a sam zabrał Natkę do pokoju Winiara-Patrzcie chłopaki kogo znalazłem...-usłyszałam i drzwi się zamknęły. Stanęłam pod pokojem Karola kiedy zadzwonił mój telefon. Ciekawe kto to mógł być...:p
-Cześć Kochanie-odebrałam
-Hej skarbie co tam?
-Nic a u ciebie?-spytałam zachowując powagę
-Igła był jakiś tajemniczy rano i ze Mną nie rozmawiał-poskarżył się
-Oj biedaku tylko nie płacz.
-Postaram się
-A teraz co robisz?
-Siedzę sobie sam w pokoju bo Wrona polazł do Winiara...oni coś kombinują :/ a ty co robisz skarbie?
-Rozmawiam przez telefon z pewną wiewiórką-powiedziałam I zobaczyłam w korytarzu Szampona który nie wyrabiał z beki ale kazałam mu być cicho. Chyba faktycznie śmiesznie wygląda jak się stoi pod drzwiami i gada z chłopakiem który jest w środku przez telefon...
-Tęsknię za tobą malutka-powiedział a ja niewiele myśląc otworzyłam drzwi
-Też za tobą tęskniłam-powiedziałam pokazując mu się
-Paula!!!-natychmiast znalazłam się w karolowych objęciach
-Karol dusisz-wydusilam i uśmiechnęłam się do niego
-Tęskniłem-powiedział po czym zachłannie wpił się w moje usta-Co tutaj robisz?
-Przyleciałam na mecz-uśmiechnęłam się i usiadłam mu na kolanach-Nie mogłam przegapić wygranego meczu otwarcia-szepnęłam muskając jego usta
-Nie mogłaś mi powiedzieć?
-Wtedy to nie byłaby niespodzianka-powiedziałam delikatnie go całując-No i oczywiście gratulacje wygranej memoriału-szepnęła m a on przyciągnął mnie do siebie
-Bardzo dziękuję-powiedział-To najlepsza niespodzianka w moim życiu-wymruczał po czym namiętnie mnie pocałował-Kocham Cię
-Ja ciebie też Loluś-szepnęłam pogłębiając pocałunek
-Uwielbiam jak tak do mnie mówisz-wyszeptał przegryzając płatek mojego ucha a ja zadrżałam
-Stefan....ups już wam nie przeszkadzam-usłyszałam Andrzeja więc chciałam wstać z Kłosowych kolan ale mi to uniemożliwił
-Nigdzie nie idziesz kotek. Jeszcze się tobą nie nacieszyłem-powiedział i ponownie złączył nasze usta w pocałunku.
-Karol, ale Andrzej i Stefan...
-Cii malutka Andrzej poszedł a ja...mam jeszcze pół godziny-powiedział patrząc na zegarek-a nie widzieliśmy się cały miesiąc-powiedział poczym znowu mnie pocałował
-Jesteś nie możliwy-zaśmiałam się targając mu włosy
-Zepsułaś mi fryzurę-oburzył się-wiesz co to oznacza???
-Nie Karol proszę-ale on już mnie gilgotał nie zwracając uwagi na moje protesty. Kiedy nie miałam siły już się wyrywać przestał mnie torturować i uroczo się uśmiechnął.
-Zadowolony z siebie jesteś?-spytałam ocierajac łzy śmiechu
-Tak-wyszczerzył się
-Pfff...Foch-powiedziałam krzyżując ręce na piersi
-Oj Pauliś-próbował mnie pocałować ale mu nie pozwoliłam-Za 10 min jadę na mecz...nie fochaj się skarbie-mruczał smyrając mnie po szyi
-A torbę masz spakowaną?-spytałam obojętnie
-O cholera zapomniałem!-zerwał Się jak oparzony szybko pakując strój i buty-Co ja bym bez ciebie zrobił?-spytał obejmując mnie w pasie i wkładając nos w mój obojczyk.
-Zginąłbyś-zaśmiałam się
-To nie fochasz się już?-spytał z nadzieją w głosie
-Ale tylko dlatego, że masz mecz...i masz go wygrać-powiedziałam całując go w usta
-Kocham Cię-odpowiedział wplatając mi palce we włosy i pogłębiając pocałunek. Oplotłam go nogami w pasie, przyciągnęłam mocniej do siebie a po chwili poczułam jego ręce pod koszulką....kiedy do pokoju wpadł nie kto inny jak Igła.
-Kurwa Karol za minutę zbiórka!!!-wydarł się-Po meczu się pomiziacie a teraz Jazda na dół-powiedział I wyszedł a Karol za nim
-Kochanie?-zawołałam go-Nie zapomniałeś czegoś?-spytałam podając mu torbę
-Dzięki-uśmiechnął się całując mnie w skroń, splótł palce z moimi i poszliśmy na zbiórkę.
30 sierpnia 2014
-OMG!!! To już dziś!-cieszyła się Nati
-Nie mogę się doczekać wieczoru!-powiedziałam podekscytowana-Hmmm....
-Mam się bać?-spytała widząc moją minę a ja się roześmiałam
-Niee...tak sobie pomyślałam, że lecimy do Warszawy.
-Co?
-To co słyszałaś. Obejrzymy mecz otwarcia i zrobię Karolowi niespodzianke-uśmiechnęłam sie
-Jedno pytanko. Skąd weźmiemy bilety?
-Eeee...zadzwonię zaraz do Krzyśka to nam skombinuje-wyszczerzyłam się i zadzwonił mój telefon-Ocho o wilku mowa...
Halo?
...
no siema Igła
...
tak Wszysko ok a u was?
...
no właśnie miałam do ciebie dzwonić
....
nic się nie stało nie mogę do ciebie zadzwonić?
....
No dobra masz mnie
.....
Właśnie w tej sprawie, masz jeszcze dwa wolne bilety?
....
Super! Igła poprostu kocham Cię!
....
tak będziemy aha i jeszcze jedno ani słowa Karolowi
....
no okej buziaki papa.
-Ma bilety?-spytałam Nati
-Taaak!!!!
-AAAA!!!
-Pakuj się o 15:30 mamy samolot. Krzysiek przyjedzie po nas na lotnisko-powiedziałam z zacieszem i sama poszłam pakować walizkę.
Za dwie godziny byłyśmy na lotnisku i czekałyśmy na odprawę.
-Kurde musze przyznać że pomysł miałaś zajebisty-powiedziała brunetka zajmując miejsce w samolocie
-No wiem ;) napisze do Igły że wylatujemy-powiedziałam I wysłałam sms-a.
Po nie całej godzinie byłyśmy w Warszawie gdzie czekał na nas najlepszy libero.
-Siemaa Krzysiu-zawołałam rzucając mu się na szyję
-O cześć piękne-przywitał się z uśmiechem-Jedziemy?
-Pewnie-wyszczerzyła się Nati
-Chłopacy nic nie wiedzą?-spytałam podejrzliwie
-Nic a nic. Po drodze skoczymy jeszcze po zakupy bo powiedziałem im że jadę do sklepu-wyjaśnił i wsiedlismy do wypożyczonego białego jaguara.
****
-Trzymajcie to wasz pokój-powiedział Igła podając mi klucz-Ja mam 202 a Kłos 207-puścił mi oczko-18:30 mamy zbiórkę. Spadaj już do swojego Romeo bo cały czas o tobie nawiaja-zaśmiał się Igła a sam zabrał Natkę do pokoju Winiara-Patrzcie chłopaki kogo znalazłem...-usłyszałam i drzwi się zamknęły. Stanęłam pod pokojem Karola kiedy zadzwonił mój telefon. Ciekawe kto to mógł być...:p
-Cześć Kochanie-odebrałam
-Hej skarbie co tam?
-Nic a u ciebie?-spytałam zachowując powagę
-Igła był jakiś tajemniczy rano i ze Mną nie rozmawiał-poskarżył się
-Oj biedaku tylko nie płacz.
-Postaram się
-A teraz co robisz?
-Siedzę sobie sam w pokoju bo Wrona polazł do Winiara...oni coś kombinują :/ a ty co robisz skarbie?
-Rozmawiam przez telefon z pewną wiewiórką-powiedziałam I zobaczyłam w korytarzu Szampona który nie wyrabiał z beki ale kazałam mu być cicho. Chyba faktycznie śmiesznie wygląda jak się stoi pod drzwiami i gada z chłopakiem który jest w środku przez telefon...
-Tęsknię za tobą malutka-powiedział a ja niewiele myśląc otworzyłam drzwi
-Też za tobą tęskniłam-powiedziałam pokazując mu się
-Paula!!!-natychmiast znalazłam się w karolowych objęciach
-Karol dusisz-wydusilam i uśmiechnęłam się do niego
-Tęskniłem-powiedział po czym zachłannie wpił się w moje usta-Co tutaj robisz?
-Przyleciałam na mecz-uśmiechnęłam się i usiadłam mu na kolanach-Nie mogłam przegapić wygranego meczu otwarcia-szepnęłam muskając jego usta
-Nie mogłaś mi powiedzieć?
-Wtedy to nie byłaby niespodzianka-powiedziałam delikatnie go całując-No i oczywiście gratulacje wygranej memoriału-szepnęła m a on przyciągnął mnie do siebie
-Bardzo dziękuję-powiedział-To najlepsza niespodzianka w moim życiu-wymruczał po czym namiętnie mnie pocałował-Kocham Cię
-Ja ciebie też Loluś-szepnęłam pogłębiając pocałunek
-Uwielbiam jak tak do mnie mówisz-wyszeptał przegryzając płatek mojego ucha a ja zadrżałam
-Stefan....ups już wam nie przeszkadzam-usłyszałam Andrzeja więc chciałam wstać z Kłosowych kolan ale mi to uniemożliwił
-Nigdzie nie idziesz kotek. Jeszcze się tobą nie nacieszyłem-powiedział i ponownie złączył nasze usta w pocałunku.
-Karol, ale Andrzej i Stefan...
-Cii malutka Andrzej poszedł a ja...mam jeszcze pół godziny-powiedział patrząc na zegarek-a nie widzieliśmy się cały miesiąc-powiedział poczym znowu mnie pocałował
-Jesteś nie możliwy-zaśmiałam się targając mu włosy
-Zepsułaś mi fryzurę-oburzył się-wiesz co to oznacza???
-Nie Karol proszę-ale on już mnie gilgotał nie zwracając uwagi na moje protesty. Kiedy nie miałam siły już się wyrywać przestał mnie torturować i uroczo się uśmiechnął.
-Zadowolony z siebie jesteś?-spytałam ocierajac łzy śmiechu
-Tak-wyszczerzył się
-Pfff...Foch-powiedziałam krzyżując ręce na piersi
-Oj Pauliś-próbował mnie pocałować ale mu nie pozwoliłam-Za 10 min jadę na mecz...nie fochaj się skarbie-mruczał smyrając mnie po szyi
-A torbę masz spakowaną?-spytałam obojętnie
-O cholera zapomniałem!-zerwał Się jak oparzony szybko pakując strój i buty-Co ja bym bez ciebie zrobił?-spytał obejmując mnie w pasie i wkładając nos w mój obojczyk.
-Zginąłbyś-zaśmiałam się
-To nie fochasz się już?-spytał z nadzieją w głosie
-Ale tylko dlatego, że masz mecz...i masz go wygrać-powiedziałam całując go w usta
-Kocham Cię-odpowiedział wplatając mi palce we włosy i pogłębiając pocałunek. Oplotłam go nogami w pasie, przyciągnęłam mocniej do siebie a po chwili poczułam jego ręce pod koszulką....kiedy do pokoju wpadł nie kto inny jak Igła.
-Kurwa Karol za minutę zbiórka!!!-wydarł się-Po meczu się pomiziacie a teraz Jazda na dół-powiedział I wyszedł a Karol za nim
-Kochanie?-zawołałam go-Nie zapomniałeś czegoś?-spytałam podając mu torbę
-Dzięki-uśmiechnął się całując mnie w skroń, splótł palce z moimi i poszliśmy na zbiórkę.
wtorek, 7 lipca 2015
Rozdział 19
-Mówiłem kiedyś że wredna jesteś?-spytał kiedy doszliśmy do parku
-Coś mi się obiło o uszy-zaśmiałam się a on pociągnął mnie na ławkę tak że usiadłam na niego okrakiem
-Paskuda-szepnął mi do ucha w wpił się w moje usta
-Cały czas wyzywasz mnie od paskudo albo Wredot...chyba się obraże-powiedziałam wodząc palcem wokół jego ust
-A ty mnie wyzywasz od staruchów.
-To może powiesz że nie jesteś stary?-spytałam unosząc brew
-No nie jestem.
-Jasne. A ja nie jestem wredna-powiedziałam pokazując mu język a on pokręcił ze śmiechem głową.
-W sumie nie przeszkadza mi że jesteś wredna-szepnął przy moich ustach
-A mi że jesteś stary-mruknęłam zadziornie i złączyłam nasze usta w pocałunku.
-Kocham cię staruchu-wyszeptałam
-Ja ciebie tez malutka. Najbardziej na świecie-powiedział I pocałował mnie w czoło. Siedziałam a właściwie leżałam z głową na jego kolanach wpatrując się w gwiazdy.
-O czym myślisz?-spytał głaskając mnie po włosach
-Coś mi się obiło o uszy-zaśmiałam się a on pociągnął mnie na ławkę tak że usiadłam na niego okrakiem
-Paskuda-szepnął mi do ucha w wpił się w moje usta
-Cały czas wyzywasz mnie od paskudo albo Wredot...chyba się obraże-powiedziałam wodząc palcem wokół jego ust
-A ty mnie wyzywasz od staruchów.
-To może powiesz że nie jesteś stary?-spytałam unosząc brew
-No nie jestem.
-Jasne. A ja nie jestem wredna-powiedziałam pokazując mu język a on pokręcił ze śmiechem głową.
-W sumie nie przeszkadza mi że jesteś wredna-szepnął przy moich ustach
-A mi że jesteś stary-mruknęłam zadziornie i złączyłam nasze usta w pocałunku.
-Kocham cię staruchu-wyszeptałam
-Ja ciebie tez malutka. Najbardziej na świecie-powiedział I pocałował mnie w czoło. Siedziałam a właściwie leżałam z głową na jego kolanach wpatrując się w gwiazdy.
-O czym myślisz?-spytał głaskając mnie po włosach
- O nas.
- I co wymyśliłaś?
- Zastanawiam się jak długo jeszcze ze mną wytrzymasz?
- Wiesz skarbie. Pewnie będziemy się kłócić i godzić. Rozstawać i do siebie wracać, ale ogólnie to będziemy się kochać. Z czasem pewnie zaliczymy wpadkę i będą to bliźniaki. Nasze kochane Kłosiątka. Chłopczyk i Dziewczynka.
-Tak, bo nie ma to jak przedwcześnie planować wpadkę. Jeszcze wybierz imiona odrazu. Potem nie będzie problemu.- powiedziałam a on popatrzył się na mnie rozbawiony i pocałował
-Dobra Kłos koniec, bo zaraz faktycznie będe miała problem o nazwie Kłos junior.-powiedziałam odpychając go lekko.
Uśmiechnął się do mnie znaczącą. Złapał za ręke i pociągnął w stronę mieszkania....
*********
Tydzień w Bełchatowie minął jak z bicza strzelił. Chodziłyśmy na spacery, imprezy i ogólnie było zajebiście.
-Musisz już jechać?-spytał Karol kiedy pakowałam walizki
-Lolek...od jutra macie treningi, potem memoriał i mistrzostwa. Musisz być w formie a ja zaczynam szkołe-pogłaskałam go po policzku
-Ale ja nie chcę cie zostawiać-powiedział patrząc mi w oczy
-Kotek-mruknęłam kiedy położył mnie na łóżku i zaczął całować-Spóźnie się na samolot....
-No i co z tego?
-Karol proszę cię-spojrzałam na niego błagalnie
-Niech ci będzie...-powiedział zrezygnowany.
Ogarnęłyśmy się, wzięliśmy moje bagaże i pojechaliśmy na lotnisko.
-Wiesz że będę za tobą tęsknił?-spytał kiedy miałam iść na odprawę
-Wiesz że będę tęsknić bardziej?-spytałam wtulając się w niego a on pocałował mnie we włosy
-Kocham cię-szepnął
-Ja ciebie też-powiedziałam I złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku
-Widzimy się na memoriale?-spytał z nadzieją w głosie
-Postaram się-rzuciłam I pocałowałam go na pożegnanie
-Zadzwoń jak dolecisz-krzyknął za mną. Odwróciłam się i pokazałam mu okejke.
Lot minął sprawnie i już po nie całej godzinie byłam w Gdańsku.
-No proszę, kogo ja tu widzę-usłyszałam Nati i przytuliłam ją.
-Jak minął lot?-spytała brunetka kiedy sz łyśmy do samochodu
-Dobrze-powiedziałam-Komu zwinęłaś samochód?- spytałam wsiadajac do czarnej hondy
-Nie ważne-wyszczerzyła się-Mów lepiej co u Karola.
-Nooo...normalnie...
-Weź opowiadaj a nie! Co robiliscie?
-A jak myślisz?-spytałam-Chodzilismy na imprezy, na spacery i znowu na imprezy-wyszczerzyłam się
-Beze mnie?-zapytała oburzona
-Live is brutal.
-Co ten Karol z tobą zrobił-pokręciła głową
-Chciałam poniekąd zauważyć że to ty pomagałaś Krzyśkowi nas spiknąć.
-Wieem...no właśnie co u Igły?-spytała kiedy weszlysmy do mieszkania
-Dzieciaki są urocze. Iwona bardzo fajna...ogólnie zajebista rodzina a Seba Wygadany po Igle-zaśmiałam się
-To musi być ciekawie.
-Nawet nie wiesz jak bardzo-powiedziałam i zaczęłyśmy się śmiać. Poszliśmy do kuchni robiąc kanapki kiedy zadzwonił mój telefon a na wyświetlaczu pokazało się zdjęcie Karola.
-Już się stęsknił?-spytała Nati
-Miałam do niego zadzwonić jak wyląduje...-powiedziałam I odebrałam połączenie
-Jesteś już w domu?-usłyszałam zaniepokojony głos chłopaka
-Tak-powiedziałam z wahaniem
-Nic ci nie jest?
-Wszystko jest w porządku Karol...
-Czemu nie zadzwoniłaś?! Wiesz jak się martwiłem?! Miałaś dać znać jak dolecisz!!-po chwili zapadła cisza i słyszałam jego przyspieszony oddech
-Przepraszam-powiedziałam skruszona-Nie gniewaj się proszę.
-Martwiłem się o ciebie-powiedział spokojnie
-Wiem. Przepraszam. Miałam zadzwonić ale wyleciało mi z głowy...
-Super....dziewczyna nawet o mnie nie pamięta-rzekł z udawanym oburzeniem
-Kotek to nie tak...
-Nie? A jak? Co jest ważniejsze ode mnie?
-Loluś przestań.
-Przeszkodziłem ci w czymś?-spytał z pretensją
-Tak.-odpowiedziałam próbując zachować powagę. Chciał coś powiedzieć ale mu nie pozwoliłam-Właśnie byłam sam na sam z....
-Co?!?!?!-spytał wkurzony
-Paula ogarnij się bo chłopak ci na zawał zejdzie-usłyszałam z kuchni śmiech Nati
-Dobra no powiem mu-odkrzyknelam jej-Lolek byłam sam na sam z pyszną kanapką kiedy zadzwoniłeś i musiałam ją zostawić. Ona napewno czuje się zdradzona!-powiedziałam poważnie a on zaczął się śmiać-To nie jest śmieszne!-oburzyłam się
-Hahaha jest kochanie. Ja tu się o ciebie zamartwiam a ty mnie zdradzasz z kanapką-dodał poważnym tonem
-Wybaczysz mi kiedyś skarbie?-spytałam słodkim głosikiem
-Zastanowię się.
-Wiesz że Cię kocham?
-Ale kanapkę bardziej?
-Nie.
-To ci wybaczam. A teraz spadaj jeść bo potem będzie na mnie-powiedział I się zaśmiał
-Hahaha jak chcesz wiewiór. Kocham cię. Pa-powiedziałam I się rozłączyłam
-Hahahahaha nie ma to jak zakończyć rozmowę obrażając chłopaka-zaśmiała się brunetka
-E tam-machnęłam ręką-Smacznego-powiedziałam I zaczęłyśmy jeść.
Po posiłku włączyłyśmy TV i rozmawialysmy. Wieczorem dostałam sms-a od Karola: "Zadzwoniłbym ale pewnie mnie zdradzasz z kanapką. Kolorowych :*"
"Jak dobrze mnie znasz gryzoniu ;* Dobranoc ^^"
"A ty znowu z tym gryzoniem? Chyba się obraże :P"
"I tak mnie kochasz :*"
"Najbardziej na świecie paskudo ♡"
"Paskude mogłeś sobie darować :("
"A ty gryzonia"
"Będziemy się teraz kłócić?"
"Jak chcesz ;)"
"Nie chce ;p"
";) tęsknię za Tobą kotek..."
"Ja za Tobą też Loluś :* Ale idź juz spać bo jutro masz rano trening i musisz być wyspany"
"Nie chce spać bez ciebie..."
"Lolek!!! Ogarnij się...ja bez ciebie tez nie"
"Hahaha i kto tu ma się ogarnąć? :p"
"Ty :p Dobranoc wiewiór :p Kocham Cię <3"
"Ja ciebie mocniej Pauliś <3 śpij dobrze <3"
Odłożyłam telefon pod poduszkę i odpłynęłam do krainy Morfeusza.
*********
Tydzień w Bełchatowie minął jak z bicza strzelił. Chodziłyśmy na spacery, imprezy i ogólnie było zajebiście.
-Musisz już jechać?-spytał Karol kiedy pakowałam walizki
-Lolek...od jutra macie treningi, potem memoriał i mistrzostwa. Musisz być w formie a ja zaczynam szkołe-pogłaskałam go po policzku
-Ale ja nie chcę cie zostawiać-powiedział patrząc mi w oczy
-Kotek-mruknęłam kiedy położył mnie na łóżku i zaczął całować-Spóźnie się na samolot....
-No i co z tego?
-Karol proszę cię-spojrzałam na niego błagalnie
-Niech ci będzie...-powiedział zrezygnowany.
Ogarnęłyśmy się, wzięliśmy moje bagaże i pojechaliśmy na lotnisko.
-Wiesz że będę za tobą tęsknił?-spytał kiedy miałam iść na odprawę
-Wiesz że będę tęsknić bardziej?-spytałam wtulając się w niego a on pocałował mnie we włosy
-Kocham cię-szepnął
-Ja ciebie też-powiedziałam I złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku
-Widzimy się na memoriale?-spytał z nadzieją w głosie
-Postaram się-rzuciłam I pocałowałam go na pożegnanie
-Zadzwoń jak dolecisz-krzyknął za mną. Odwróciłam się i pokazałam mu okejke.
Lot minął sprawnie i już po nie całej godzinie byłam w Gdańsku.
-No proszę, kogo ja tu widzę-usłyszałam Nati i przytuliłam ją.
-Jak minął lot?-spytała brunetka kiedy sz łyśmy do samochodu
-Dobrze-powiedziałam-Komu zwinęłaś samochód?- spytałam wsiadajac do czarnej hondy
-Nie ważne-wyszczerzyła się-Mów lepiej co u Karola.
-Nooo...normalnie...
-Weź opowiadaj a nie! Co robiliscie?
-A jak myślisz?-spytałam-Chodzilismy na imprezy, na spacery i znowu na imprezy-wyszczerzyłam się
-Beze mnie?-zapytała oburzona
-Live is brutal.
-Co ten Karol z tobą zrobił-pokręciła głową
-Chciałam poniekąd zauważyć że to ty pomagałaś Krzyśkowi nas spiknąć.
-Wieem...no właśnie co u Igły?-spytała kiedy weszlysmy do mieszkania
-Dzieciaki są urocze. Iwona bardzo fajna...ogólnie zajebista rodzina a Seba Wygadany po Igle-zaśmiałam się
-To musi być ciekawie.
-Nawet nie wiesz jak bardzo-powiedziałam i zaczęłyśmy się śmiać. Poszliśmy do kuchni robiąc kanapki kiedy zadzwonił mój telefon a na wyświetlaczu pokazało się zdjęcie Karola.
-Już się stęsknił?-spytała Nati
-Miałam do niego zadzwonić jak wyląduje...-powiedziałam I odebrałam połączenie
-Jesteś już w domu?-usłyszałam zaniepokojony głos chłopaka
-Tak-powiedziałam z wahaniem
-Nic ci nie jest?
-Wszystko jest w porządku Karol...
-Czemu nie zadzwoniłaś?! Wiesz jak się martwiłem?! Miałaś dać znać jak dolecisz!!-po chwili zapadła cisza i słyszałam jego przyspieszony oddech
-Przepraszam-powiedziałam skruszona-Nie gniewaj się proszę.
-Martwiłem się o ciebie-powiedział spokojnie
-Wiem. Przepraszam. Miałam zadzwonić ale wyleciało mi z głowy...
-Super....dziewczyna nawet o mnie nie pamięta-rzekł z udawanym oburzeniem
-Kotek to nie tak...
-Nie? A jak? Co jest ważniejsze ode mnie?
-Loluś przestań.
-Przeszkodziłem ci w czymś?-spytał z pretensją
-Tak.-odpowiedziałam próbując zachować powagę. Chciał coś powiedzieć ale mu nie pozwoliłam-Właśnie byłam sam na sam z....
-Co?!?!?!-spytał wkurzony
-Paula ogarnij się bo chłopak ci na zawał zejdzie-usłyszałam z kuchni śmiech Nati
-Dobra no powiem mu-odkrzyknelam jej-Lolek byłam sam na sam z pyszną kanapką kiedy zadzwoniłeś i musiałam ją zostawić. Ona napewno czuje się zdradzona!-powiedziałam poważnie a on zaczął się śmiać-To nie jest śmieszne!-oburzyłam się
-Hahaha jest kochanie. Ja tu się o ciebie zamartwiam a ty mnie zdradzasz z kanapką-dodał poważnym tonem
-Wybaczysz mi kiedyś skarbie?-spytałam słodkim głosikiem
-Zastanowię się.
-Wiesz że Cię kocham?
-Ale kanapkę bardziej?
-Nie.
-To ci wybaczam. A teraz spadaj jeść bo potem będzie na mnie-powiedział I się zaśmiał
-Hahaha jak chcesz wiewiór. Kocham cię. Pa-powiedziałam I się rozłączyłam
-Hahahahaha nie ma to jak zakończyć rozmowę obrażając chłopaka-zaśmiała się brunetka
-E tam-machnęłam ręką-Smacznego-powiedziałam I zaczęłyśmy jeść.
Po posiłku włączyłyśmy TV i rozmawialysmy. Wieczorem dostałam sms-a od Karola: "Zadzwoniłbym ale pewnie mnie zdradzasz z kanapką. Kolorowych :*"
"Jak dobrze mnie znasz gryzoniu ;* Dobranoc ^^"
"A ty znowu z tym gryzoniem? Chyba się obraże :P"
"I tak mnie kochasz :*"
"Najbardziej na świecie paskudo ♡"
"Paskude mogłeś sobie darować :("
"A ty gryzonia"
"Będziemy się teraz kłócić?"
"Jak chcesz ;)"
"Nie chce ;p"
";) tęsknię za Tobą kotek..."
"Ja za Tobą też Loluś :* Ale idź juz spać bo jutro masz rano trening i musisz być wyspany"
"Nie chce spać bez ciebie..."
"Lolek!!! Ogarnij się...ja bez ciebie tez nie"
"Hahaha i kto tu ma się ogarnąć? :p"
"Ty :p Dobranoc wiewiór :p Kocham Cię <3"
"Ja ciebie mocniej Pauliś <3 śpij dobrze <3"
Odłożyłam telefon pod poduszkę i odpłynęłam do krainy Morfeusza.
niedziela, 21 czerwca 2015
Rozdział 18
-Cześć kochanie, jak się spało?-spytał uśmiechnięty Karol bawiąc się moimi włosami.
-Krótko panie Kłos...bardzo krótko-uśmiechnęłam się
-Doprawdy?-mruknął smyrając nosem mój policzek - Więc co panienka Malinowska robiła w nocy?-spytał składając pocałunki na mojej szyi
-Nie wiem czy mogę o tym panu powiedzieć...
-Nalegam.
-Skoro tak-westchnęłam
-Jak najbardziej.
-Znowu jakiś staruch mnie molestował-powiedziałam muskając jego usta
-Staruch?! Zaraz się obraże-szepnął tuż przy moich ustach
-Ani mi się waż-mruknęłam i złączyłam nasze usta w pocałunku. Z początku ten niewinny, delikatny gest przemienił się w zaciętą walkę naszych języków...kiedy zaburczało Karolowi w brzuchu.
-Ktoś jest chyba głodny-zachichotałam
-Wcale nie-mruknął kontynuując pieszczoty, jednak jego żołądek nie dawał o sobie zapomnieć.
-Czas na śniadanko-rzuciłam z uśmiechem i jakimś cudem wygramoliłam się z łóżka.
-Ale ja jeszcze z tobą nie skończyłem!-zaprotestował Karol łapiąc mnie za nadgarstek
-Ale ja nie lubię trójkątów-skrzywilam się-Nieswojo czuje się z twoim głodem-powiedziałam a on parsknął śmiechem
-Oj Pauliś, Pauliś-pokręcił rozbawiony głową-Czyli najpierw śniadanie?
-Mhm-uśmiechnęłam się uroczo i przygryzłam dolna warge
-Nie kuś mała, nie kuś.-wyszeptał mi do ucha i posadzil sobie na kolana. Skradłam mu tylko buziaka i w jego bluzie poszłam do kuchni. Usłyszałam jeszcze ciche narzekania typu "czemu mi to robisz kobieto?". Zaśmiałam się . On jest taki uroczy-pomyslalam. Postanowiłam zrobić naleśniki. Mogę je jesc cały czas. Mmm...pycha.
-Co dobrego robisz?-usłyszałam Karola
-Naleśniki...
-Uwielbiam je - powiedział I pocałował mnie w skroń
-Weź wysusz włosy i sie ubierz a nie - skarciłam go
-Ale po co?
-Nie mogę patrzeć jak po twojej klacie spływają krople wody.
-Czemu?
-Bo mnie rozpraszasz...I zaraz przypale naleśniki
-Krótko panie Kłos...bardzo krótko-uśmiechnęłam się
-Doprawdy?-mruknął smyrając nosem mój policzek - Więc co panienka Malinowska robiła w nocy?-spytał składając pocałunki na mojej szyi
-Nie wiem czy mogę o tym panu powiedzieć...
-Nalegam.
-Skoro tak-westchnęłam
-Jak najbardziej.
-Znowu jakiś staruch mnie molestował-powiedziałam muskając jego usta
-Staruch?! Zaraz się obraże-szepnął tuż przy moich ustach
-Ani mi się waż-mruknęłam i złączyłam nasze usta w pocałunku. Z początku ten niewinny, delikatny gest przemienił się w zaciętą walkę naszych języków...kiedy zaburczało Karolowi w brzuchu.
-Ktoś jest chyba głodny-zachichotałam
-Wcale nie-mruknął kontynuując pieszczoty, jednak jego żołądek nie dawał o sobie zapomnieć.
-Czas na śniadanko-rzuciłam z uśmiechem i jakimś cudem wygramoliłam się z łóżka.
-Ale ja jeszcze z tobą nie skończyłem!-zaprotestował Karol łapiąc mnie za nadgarstek
-Ale ja nie lubię trójkątów-skrzywilam się-Nieswojo czuje się z twoim głodem-powiedziałam a on parsknął śmiechem
-Oj Pauliś, Pauliś-pokręcił rozbawiony głową-Czyli najpierw śniadanie?
-Mhm-uśmiechnęłam się uroczo i przygryzłam dolna warge
-Nie kuś mała, nie kuś.-wyszeptał mi do ucha i posadzil sobie na kolana. Skradłam mu tylko buziaka i w jego bluzie poszłam do kuchni. Usłyszałam jeszcze ciche narzekania typu "czemu mi to robisz kobieto?". Zaśmiałam się . On jest taki uroczy-pomyslalam. Postanowiłam zrobić naleśniki. Mogę je jesc cały czas. Mmm...pycha.
-Co dobrego robisz?-usłyszałam Karola
-Naleśniki...
-Uwielbiam je - powiedział I pocałował mnie w skroń
-Weź wysusz włosy i sie ubierz a nie - skarciłam go
-Ale po co?
-Nie mogę patrzeć jak po twojej klacie spływają krople wody.
-Czemu?
-Bo mnie rozpraszasz...I zaraz przypale naleśniki
-Rozpraszam cię?-spytał kładąc mi ręce na biodrach i odwracając z swoją stronę
-Tak. Idź się ubierz do końca...-pokręcił przecząco głową i wpił się w moje usta.
-Lolek no-jęknęłam
-Tak?
-Ogarnij się kotku-powiedziałam przywracając naleśnika-Ten jest dla ciebie-wskazałam na przypalony placek
-Ale jesteś.
-Jestem. Spadaj się ogarnąć-poczochrałam mu mokre włosy.
-Jeszcze tu wrócę-powiedział I wyszedł. Wrócił po 5 minutach.
-Mówiłem ze wrócę-uśmiechnął się
-Brawo. To teraz się wykaz i skończ smażyć śniadanie.
-A ty dokąd?
-Ogarnąć się-pokazałam mu język
-Beze mnie? -zawołał kiedy byłam na schodach
-Bywa skarbie-puściłam mu oczko i zniknęłam za drzwiami łazienki. Ogarnęłam się w ekspresowym tempie, żeby nie zostawiać go długo samego w kuchni. Założyłam szorty i bokserkę poczym z mokrymi włosami wróciłam do kuchni.
-Daj mi to sieroto bo się poparzysz-powiedziałam przewracając ostatniego naleśnika na drugą stronę
-Już się popatrzyłem-pokazał mi palec i zrobił smutną minkę
-Sierota....
-Ale to boli!
-Wkładałeś pod zimną wodę?
-Tak.
-No to trzeba odciąć.
-Nie nabijaj się tylko zrób coś-skomlał
-A co ja mogę zrobić sierotko?
-Jak pocałujesz to przestanie boleć-powiedział całkiem poważnie
-Tak? Gdyby powiedziała to Dominika to bym zrozumiała ale ty?!
-Taka jest prawda-upierał się wiec pocałowałam jego biedny poszkodowany paluszek.
-Lepiej?-spytałam ironicznie
-Zdecydowanie-wyszczerzył się i mnie pocałował
-Usta tez cię bolały?-spytałam rozbawiona a on tylko fuknął.-Nie fochaj się Karolku tylko siadaj. Smacznego-powiedziałam stawiając przed nim talerz z naleśnikami i nutele.
-Pyszności-powiedział z pełną buzią.
-Ale jesteś.
-Jestem. Spadaj się ogarnąć-poczochrałam mu mokre włosy.
-Jeszcze tu wrócę-powiedział I wyszedł. Wrócił po 5 minutach.
-Mówiłem ze wrócę-uśmiechnął się
-Brawo. To teraz się wykaz i skończ smażyć śniadanie.
-A ty dokąd?
-Ogarnąć się-pokazałam mu język
-Beze mnie? -zawołał kiedy byłam na schodach
-Bywa skarbie-puściłam mu oczko i zniknęłam za drzwiami łazienki. Ogarnęłam się w ekspresowym tempie, żeby nie zostawiać go długo samego w kuchni. Założyłam szorty i bokserkę poczym z mokrymi włosami wróciłam do kuchni.
-Daj mi to sieroto bo się poparzysz-powiedziałam przewracając ostatniego naleśnika na drugą stronę
-Już się popatrzyłem-pokazał mi palec i zrobił smutną minkę
-Sierota....
-Ale to boli!
-Wkładałeś pod zimną wodę?
-Tak.
-No to trzeba odciąć.
-Nie nabijaj się tylko zrób coś-skomlał
-A co ja mogę zrobić sierotko?
-Jak pocałujesz to przestanie boleć-powiedział całkiem poważnie
-Tak? Gdyby powiedziała to Dominika to bym zrozumiała ale ty?!
-Taka jest prawda-upierał się wiec pocałowałam jego biedny poszkodowany paluszek.
-Lepiej?-spytałam ironicznie
-Zdecydowanie-wyszczerzył się i mnie pocałował
-Usta tez cię bolały?-spytałam rozbawiona a on tylko fuknął.-Nie fochaj się Karolku tylko siadaj. Smacznego-powiedziałam stawiając przed nim talerz z naleśnikami i nutele.
-Pyszności-powiedział z pełną buzią.
-Fajnie że ci smakuje-uśmiechnęłam się podajac mu gorąca kawę.
-Dziękuję skarbie-posłał mi czarujący uśmiech
-Nie ma sprawy-puściłam mu oczko-Ale ty sprzatasz.
-Dlaczego ja?
-Bo po pierwsze to twoje mieszkanie, a po drugie jesteś starszy-pokazałam mu język
-Czyli powinnaś się mnie słuchać..
-Słusznie zauważyłeś "powinnam"-specjalnie zaakcentowalam ostatnie słowo
-Za to nie powinnaś pić kawy.
-Hahahahaha dobre.
-Dzieckiem jeszcze jesteś...
-Jakoś w nocy ci to nie przeszkadza-pokazałam mu język
-To co innego-powiedział i pociągnął mnie za nadgarstek także usiadłam mu na kolanach.
-Jasne...co innego- objęłam jego szyję
-Mhm...-mruknął składając pocałunki na moich obojczykach-Kocham cię.
-Ja ciebie tez Loluś
-Lubie jak tak do mnie mówisz-musnął moje usta
-Wiem.
-To czemu rzadko używasz tego zdrobnienia?
-Bo nie zasługujesz-potargałam mu włosy
-Nie? Zaraz zobaczymy-powiedział i zaczął mnie łaskotać
-Przestań!-piszczałam
-Nie.
-Loluś...
-Teraz to Loluś. Nie ma. musisz ponieść kare-powiedział i dalej się nade mną znęcał. Na szczęście zadzwonił mi telefon. Karol nawet pozwolił mi odebrać i przerwał swój haniebny atak. Jednak cały czas trzymał mnie na kolanach.
-Kocham cię-powiedziałam do słuchawki a Karol wcisnal glosno mówiący-Życie mi ratujesz słonko.
-Miałam cię opieprzyć że nie dzwonisz, ale chyba zaczekam. Fajnie się zaczyna więc, co się stało?-spytała rozbawiona Natka
-Nic się nie stało.-odezwał się Karol
-Co nabroiliście?-zaśmiała się brunetka
-Jeszcze nic-powiedział Karol
-Acha...czyli rozumiem, że macie coś w planach?
-Przepraszam cie bardzo ale czy ty coś sugerujesz? Karol spalił naleśniki a teraz nie chce pozmywać-powiedziałam
-Ja spaliłem?!
-A co niby ja? Ogarnij się Lolek. więc sugerowałaś coś?
-Ja?! Niee...-zaśmiała się-Daliście się wyspać sąsiadom?
-Osz ty! Jakie ty masz zberezne myśli koleżanko. O co ty mnie posądzasz! -zaśmiałam się
-Przestań!-piszczałam
-Nie.
-Loluś...
-Teraz to Loluś. Nie ma. musisz ponieść kare-powiedział i dalej się nade mną znęcał. Na szczęście zadzwonił mi telefon. Karol nawet pozwolił mi odebrać i przerwał swój haniebny atak. Jednak cały czas trzymał mnie na kolanach.
-Kocham cię-powiedziałam do słuchawki a Karol wcisnal glosno mówiący-Życie mi ratujesz słonko.
-Miałam cię opieprzyć że nie dzwonisz, ale chyba zaczekam. Fajnie się zaczyna więc, co się stało?-spytała rozbawiona Natka
-Nic się nie stało.-odezwał się Karol
-Co nabroiliście?-zaśmiała się brunetka
-Jeszcze nic-powiedział Karol
-Acha...czyli rozumiem, że macie coś w planach?
-Przepraszam cie bardzo ale czy ty coś sugerujesz? Karol spalił naleśniki a teraz nie chce pozmywać-powiedziałam
-Ja spaliłem?!
-A co niby ja? Ogarnij się Lolek. więc sugerowałaś coś?
-Ja?! Niee...-zaśmiała się-Daliście się wyspać sąsiadom?
-Osz ty! Jakie ty masz zberezne myśli koleżanko. O co ty mnie posądzasz! -zaśmiałam się
-Ciebie o nic...Karol?
-Nic nie powiem bo to może być wykorzystane przeciwko mnie-powiedział a my się roześmiałyśmy
-Kiedy wracasz do Gdańska?-spytała Natalia a ja popatrzyłam na Karola
-Za tydzień...a co? Tęsknisz?
-Za tobą zawsze-zaśmiała się
-Powinienem być zazdrosny?-spytał zdezorientowany środkowy
-Hahaha myślę, że jak najbardziej...zwłaszcza po tamtej imprezie hahaha -powiedziała a ja się zaśmiałam
-Paula?!-poczułam jak karolowe ręce zaciskaja się na mojej talii
-Tak Kotku? -spytałam niewinnie
-Jaka impreza?
-Ohohoho widać poważna rozmowa się zapowiada-zaśmiała się-To ja zadzwonię później papa-powiedziała i się rozłączyła.
-A to małpa jedna-mruknęłam
-O czym ona mówiła?
-Nie wiem-wzruszyłam ramionami
-Paula...-spojrzał mi w oczy
-Czy ja cię rozliczam z imprez na których byłeś w ciągu swojego jakże długiego życia?
-Nie...
-No właśnie...i powiedziałabym ci ale nie pamiętam, wiem tylko ze było zajebiście-uśmiechnęłam się i go pocałowałam
-Co ja się z tobą mam?
-Fajnie ze mną masz-powiedziałam-A teraz posprzataj tu trochę-walnęłam go ścierką
-A pomożesz mi?
-Zastanawię się...
-Tak ładnie proszę...Pauliś-mruczał mi do ucha
-Co ty masz w sobie, że trudno ci odmówić?-spytałam patrząc mu w oczy
-Urok osobisty-wzruszył ramionami a ja się zasmiałam-Włożysz naczynia do zmywarki?
-Spoko...
-Stanowimy niezły duet-powiedział kończąc ścierają c blat
-Nawet idealny-uśmiechnęłam się
-Pod każdym względem.
-Dzięki mnie-wyszczerzyłam się
-I tutaj się z tobą zgodzę-powiedział dając mi buziaka w policzek.
-A to coś nowego-zaśmiałam się
-No widzisz-mruknął sądząc mnie na blacie i całując. Przerwał nam dzwonek do drzwi.
-Nie otworzysz?-spytałam rozbawiona
-Nie. Zajęty jestem-powiedział i ponownie wpił się w moje usta. Dzwonek stawał się coraz bardziej natarczywy.
-Zobacz kto to-szepnęłam mu do ucha-Ten dzwonek mnie irytuje.
-To tak jak mnie-powiedział odsuwając się ode mnie i udał się w kierunku drzwi.
-Tylko nikogo nie pobij-zachichotałam i poszłam za nim
-No proszę, dłużej się nie dało?-spytał Mariusz który stał na korytarzu z Winiarem i Wroną
-Dało się dało-powiedziałam przytulając się do pleców Karola żeby go uspokoić
-Po co przyszliście?-spytał lekko zirytowany Lolek
-Od wczoraj nie odbieracie telefonów to postanowiliśmy przyjść-wzruszył ramionami Andrzej wchodząc do domu.
-Mówiłem im że Zajęci jesteście-powiedział Winiar widząc wyraz twarzy Karola
-Jak juz jesteście to w łazić-westchnął a oni weszli do salonu i włączyli TV
-Wielkoludy chcecie kawy?-spytałam
-No pewnie-powiedział Wrona
-Dzień bez kawy jest dniem straconym-Winiar posłał mi piękny uśmiech na co Szampon się zaśmiał:
-Nie czaruj jej tutaj bo się Kłosowi narażasz.
-Kto mi się naraża?-spytał Karol wchodząc do salonu
-Wszyscy-wzruszył ramionami Wrona a Karol spojrzał na niego spode byka
-Nikt skarbie-uśmiechnęłam się a Andrzejowi posłałam karcące spojrzenie i poszłam z Lolkiem do kuchni.
-Wkurzają mnie-powiedział środkowy przytulając się do moich pleców kiedy patrzyłam kawę
-Przestań to twoi przyjaciele
-Flirtują z tobą-spojrzał na mnie z wyrzutem
-Są poprostu mili-pogłaskałam go po policzku a on wcisnął nos w mój obojczyk-Poza tym Winiar i Szampon są żonaci.
-A Andrzej?-spytał podejrzliwie
-Nie mój typ-mruknęłam i musnęłam jego usta
-Nie? To jaki jest Twój typ?
-Najwspanialszy na świecie-uśmiechnęłam się do niego znacząco
-Kocham cię-szepnął poczym mnie pocałował
-Ja ciebie tez-powiedziałam I Odwzajemniłam pocałunek.
Po chwili czułości Wziąłam kawy i zaniósł am je chłopakom.
-Dzięki-rzucił Winiar
-Co oglądacie?-spytałam siadając na kanapie
-Trudne Sprawy-powiedział Wrona
-Osobiście wolę Ukrytą Prawdę-wtrącił Szampon
-Zgadzam się z Mario-uśmiechnęłam sie-Przełącz na TVN.
-Żółwik młoda-powiedział Mariusz
-A ja nie lubię ani tego ani tego-skwitował Karol, który usiadł obok obejmując mnie ramieniem
-Na szczęście w tej kwestii nie masz nic do powiedzenia kochanie-uśmiechnęłam się uroczo
-Tak? A to dlaczego?-spytał unosząc brew
-Bo ja tak mówię-wyszzerzyłam się i widząc że chce coś powiedzieć wpiłam się w jego usta-Bez dyskusji-szepnęłam a on zrezygnowany pokiwał głową
-No no nieźle go sobie wychowałaś-zaśmiał się Szampona
-Ciekawe jak to będzie po ślubie wyglądało-zastanawiał się Winiar
-Co wy widzicie w tych programach?-spytał mój chłopak
-Nic-Mariusz wzruszył ramionami-Mają życiowe problemy....można się oderwać od rzeczywistości.
-Zwłaszcza że każdy odcinek opiera się na tym samym-dodałam
-Dlatego ja oglądam dzień który zmienił moje życie-powiedział Winiar a Karol patrzył na nas jak na debili
-Boże widzisz i nie grzmisz-westchnął zrezygnowany
-Nie marudź kotek-mruknęłam i przytuliłam się do niego.
Po obejrzeniu wszystkich możliwych bezsensownych seriali...było koło 16 bo właśnie skończyła się szkoła....dostarczono pizze które zamówił Karol. Oczywiście kłótnia była o ostatni kawałek. Jak dzieci.
Później jeszcze pogadalismy i ferajna se poszła.
-Super...takiego syfu dawno tu nie miałem-powiedział Karol na co go pocałowałam
-To posprzątamy-uśmiechnęłam się i wzięłam do roboty. Po godzinie w pokoju był błysk a kuchnia lśniła...no może nie dokońca :p
-Co ja bym bez ciebie zrobił?-spytał środkowy
-Zginąłbyś-zaśmiałam się
-Wyobrazić sobie że taka trójka rozwaliła nam cały dzień-mruknął mi do ucha
-Pfff a co ty byś bez nich robił?
-To I tamto...-powiedział całując mnie po szyi
-O nie mój drogi tak to nie będzie-powiedziałam odpychając go lekko
-Ej a ty dokąd?-spytał zdziwiony widząc że chce wyjść z mieszkania
-Na spacer
-Beze mnie?
-Tak
-Czemu?
-Chłopaka byś mi wystraszył-powiedziałam a on spojrzał na mnie zdziwiony-No żartuje głupku-potargałam mu włosy-Chodź-pociągnęłam go za rękę i Zamknęłam drzwi.
--------------------------------------------------------------------------
Hej hej zostawiam was z kolejnym ;) mam nadzieję że się podoba i proszę o komentarze bo nie wiem czy ktokolwiek to czyta :/
do następnego ;*
-Nic nie powiem bo to może być wykorzystane przeciwko mnie-powiedział a my się roześmiałyśmy
-Kiedy wracasz do Gdańska?-spytała Natalia a ja popatrzyłam na Karola
-Za tydzień...a co? Tęsknisz?
-Za tobą zawsze-zaśmiała się
-Powinienem być zazdrosny?-spytał zdezorientowany środkowy
-Hahaha myślę, że jak najbardziej...zwłaszcza po tamtej imprezie hahaha -powiedziała a ja się zaśmiałam
-Paula?!-poczułam jak karolowe ręce zaciskaja się na mojej talii
-Tak Kotku? -spytałam niewinnie
-Jaka impreza?
-Ohohoho widać poważna rozmowa się zapowiada-zaśmiała się-To ja zadzwonię później papa-powiedziała i się rozłączyła.
-A to małpa jedna-mruknęłam
-O czym ona mówiła?
-Nie wiem-wzruszyłam ramionami
-Paula...-spojrzał mi w oczy
-Czy ja cię rozliczam z imprez na których byłeś w ciągu swojego jakże długiego życia?
-Nie...
-No właśnie...i powiedziałabym ci ale nie pamiętam, wiem tylko ze było zajebiście-uśmiechnęłam się i go pocałowałam
-Co ja się z tobą mam?
-Fajnie ze mną masz-powiedziałam-A teraz posprzataj tu trochę-walnęłam go ścierką
-A pomożesz mi?
-Zastanawię się...
-Tak ładnie proszę...Pauliś-mruczał mi do ucha
-Co ty masz w sobie, że trudno ci odmówić?-spytałam patrząc mu w oczy
-Urok osobisty-wzruszył ramionami a ja się zasmiałam-Włożysz naczynia do zmywarki?
-Spoko...
-Stanowimy niezły duet-powiedział kończąc ścierają c blat
-Nawet idealny-uśmiechnęłam się
-Pod każdym względem.
-Dzięki mnie-wyszczerzyłam się
-I tutaj się z tobą zgodzę-powiedział dając mi buziaka w policzek.
-A to coś nowego-zaśmiałam się
-No widzisz-mruknął sądząc mnie na blacie i całując. Przerwał nam dzwonek do drzwi.
-Nie otworzysz?-spytałam rozbawiona
-Nie. Zajęty jestem-powiedział i ponownie wpił się w moje usta. Dzwonek stawał się coraz bardziej natarczywy.
-Zobacz kto to-szepnęłam mu do ucha-Ten dzwonek mnie irytuje.
-To tak jak mnie-powiedział odsuwając się ode mnie i udał się w kierunku drzwi.
-Tylko nikogo nie pobij-zachichotałam i poszłam za nim
-No proszę, dłużej się nie dało?-spytał Mariusz który stał na korytarzu z Winiarem i Wroną
-Dało się dało-powiedziałam przytulając się do pleców Karola żeby go uspokoić
-Po co przyszliście?-spytał lekko zirytowany Lolek
-Od wczoraj nie odbieracie telefonów to postanowiliśmy przyjść-wzruszył ramionami Andrzej wchodząc do domu.
-Mówiłem im że Zajęci jesteście-powiedział Winiar widząc wyraz twarzy Karola
-Jak juz jesteście to w łazić-westchnął a oni weszli do salonu i włączyli TV
-Wielkoludy chcecie kawy?-spytałam
-No pewnie-powiedział Wrona
-Dzień bez kawy jest dniem straconym-Winiar posłał mi piękny uśmiech na co Szampon się zaśmiał:
-Nie czaruj jej tutaj bo się Kłosowi narażasz.
-Kto mi się naraża?-spytał Karol wchodząc do salonu
-Wszyscy-wzruszył ramionami Wrona a Karol spojrzał na niego spode byka
-Nikt skarbie-uśmiechnęłam się a Andrzejowi posłałam karcące spojrzenie i poszłam z Lolkiem do kuchni.
-Wkurzają mnie-powiedział środkowy przytulając się do moich pleców kiedy patrzyłam kawę
-Przestań to twoi przyjaciele
-Flirtują z tobą-spojrzał na mnie z wyrzutem
-Są poprostu mili-pogłaskałam go po policzku a on wcisnął nos w mój obojczyk-Poza tym Winiar i Szampon są żonaci.
-A Andrzej?-spytał podejrzliwie
-Nie mój typ-mruknęłam i musnęłam jego usta
-Nie? To jaki jest Twój typ?
-Najwspanialszy na świecie-uśmiechnęłam się do niego znacząco
-Kocham cię-szepnął poczym mnie pocałował
-Ja ciebie tez-powiedziałam I Odwzajemniłam pocałunek.
Po chwili czułości Wziąłam kawy i zaniósł am je chłopakom.
-Dzięki-rzucił Winiar
-Co oglądacie?-spytałam siadając na kanapie
-Trudne Sprawy-powiedział Wrona
-Osobiście wolę Ukrytą Prawdę-wtrącił Szampon
-Zgadzam się z Mario-uśmiechnęłam sie-Przełącz na TVN.
-Żółwik młoda-powiedział Mariusz
-A ja nie lubię ani tego ani tego-skwitował Karol, który usiadł obok obejmując mnie ramieniem
-Na szczęście w tej kwestii nie masz nic do powiedzenia kochanie-uśmiechnęłam się uroczo
-Tak? A to dlaczego?-spytał unosząc brew
-Bo ja tak mówię-wyszzerzyłam się i widząc że chce coś powiedzieć wpiłam się w jego usta-Bez dyskusji-szepnęłam a on zrezygnowany pokiwał głową
-No no nieźle go sobie wychowałaś-zaśmiał się Szampona
-Ciekawe jak to będzie po ślubie wyglądało-zastanawiał się Winiar
-Co wy widzicie w tych programach?-spytał mój chłopak
-Nic-Mariusz wzruszył ramionami-Mają życiowe problemy....można się oderwać od rzeczywistości.
-Zwłaszcza że każdy odcinek opiera się na tym samym-dodałam
-Dlatego ja oglądam dzień który zmienił moje życie-powiedział Winiar a Karol patrzył na nas jak na debili
-Boże widzisz i nie grzmisz-westchnął zrezygnowany
-Nie marudź kotek-mruknęłam i przytuliłam się do niego.
Po obejrzeniu wszystkich możliwych bezsensownych seriali...było koło 16 bo właśnie skończyła się szkoła....dostarczono pizze które zamówił Karol. Oczywiście kłótnia była o ostatni kawałek. Jak dzieci.
Później jeszcze pogadalismy i ferajna se poszła.
-Super...takiego syfu dawno tu nie miałem-powiedział Karol na co go pocałowałam
-To posprzątamy-uśmiechnęłam się i wzięłam do roboty. Po godzinie w pokoju był błysk a kuchnia lśniła...no może nie dokońca :p
-Co ja bym bez ciebie zrobił?-spytał środkowy
-Zginąłbyś-zaśmiałam się
-Wyobrazić sobie że taka trójka rozwaliła nam cały dzień-mruknął mi do ucha
-Pfff a co ty byś bez nich robił?
-To I tamto...-powiedział całując mnie po szyi
-O nie mój drogi tak to nie będzie-powiedziałam odpychając go lekko
-Ej a ty dokąd?-spytał zdziwiony widząc że chce wyjść z mieszkania
-Na spacer
-Beze mnie?
-Tak
-Czemu?
-Chłopaka byś mi wystraszył-powiedziałam a on spojrzał na mnie zdziwiony-No żartuje głupku-potargałam mu włosy-Chodź-pociągnęłam go za rękę i Zamknęłam drzwi.
--------------------------------------------------------------------------
Hej hej zostawiam was z kolejnym ;) mam nadzieję że się podoba i proszę o komentarze bo nie wiem czy ktokolwiek to czyta :/
do następnego ;*
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Rozdział 17
Dni w spędzone w Rzeszowie minęły bardzo szybko. Rodzina Ignaczaków jest poprostu zajebista...
-Dajcie znać jak dolecicie-powiedziała Iwona żegnając się z nami
-Jasne-uśmiechnęłam się-Trzymajcie się
-Tylko nie przeszkadzajcie tam sąsiadom-rzucił Igła
-Zobaczymy co da się zrobić-powiedział Karol i objął mnie w talii. Poszliśmy na odprawę.
-Ja przy oknie-szepnęłam mu na ucho
-Nic z tego skarbie to moje miejsce-odpowiedział pokazując mi bilet
-Już nie-powiedziałam zamieniając miejsca
-Ej tak nie ma!
-Nie marudź kotek.
-Zawsze stawiasz na swoim?
-Tak-powiedziałam wtulając się w niego a on mnie objął i pocałował w czoło.
-I jak ja mam z tobą wytrzymać?-westchnął teatranie
-Najlepiej jak najdłużej-puściłam mu oczko a on się zaśmiał.
-Oj kotek kotek...
-Co?
-Nic-wzruszył rozbawiony ramionami i mnie pocałował
-Lubie to twoje nic-wyszeptałam targając mu włosy
-Ej ej ej-oburzył się i chwycił mnie za nadgarstki-Wiesz ile układałem fryzurę?
-Zawsze to samo "wiesz ile układałem fryzurę?"-przedrzeźniałam go-Karol ty nigdy jej nie układasz-spojrzałam na niego rozbawiona
-Tak? To zobaczymy-odparł i rozczochrał mi włosy. Chciałam pisnac lecz zatkał mi usta pocałunkiem-Cicho skarbie w samolocie jesteśmy-wyszeptał przebiegle-Nic nie możesz mi zrobić.
-Pff....zobaczymy czy wieczorem będziesz taki mądry-pokazałam mu język
-Ale....
-Foch.-odwróciłam się w stronę okna i przez resztę drogi podziwiałam widoki, nie odzywając się do Kłosa i nie zważając na jego pieszczoty.
-Dajcie znać jak dolecicie-powiedziała Iwona żegnając się z nami
-Jasne-uśmiechnęłam się-Trzymajcie się
-Tylko nie przeszkadzajcie tam sąsiadom-rzucił Igła
-Zobaczymy co da się zrobić-powiedział Karol i objął mnie w talii. Poszliśmy na odprawę.
-Ja przy oknie-szepnęłam mu na ucho
-Nic z tego skarbie to moje miejsce-odpowiedział pokazując mi bilet
-Już nie-powiedziałam zamieniając miejsca
-Ej tak nie ma!
-Nie marudź kotek.
-Zawsze stawiasz na swoim?
-Tak-powiedziałam wtulając się w niego a on mnie objął i pocałował w czoło.
-I jak ja mam z tobą wytrzymać?-westchnął teatranie
-Najlepiej jak najdłużej-puściłam mu oczko a on się zaśmiał.
-Oj kotek kotek...
-Co?
-Nic-wzruszył rozbawiony ramionami i mnie pocałował
-Lubie to twoje nic-wyszeptałam targając mu włosy
-Ej ej ej-oburzył się i chwycił mnie za nadgarstki-Wiesz ile układałem fryzurę?
-Zawsze to samo "wiesz ile układałem fryzurę?"-przedrzeźniałam go-Karol ty nigdy jej nie układasz-spojrzałam na niego rozbawiona
-Tak? To zobaczymy-odparł i rozczochrał mi włosy. Chciałam pisnac lecz zatkał mi usta pocałunkiem-Cicho skarbie w samolocie jesteśmy-wyszeptał przebiegle-Nic nie możesz mi zrobić.
-Pff....zobaczymy czy wieczorem będziesz taki mądry-pokazałam mu język
-Ale....
-Foch.-odwróciłam się w stronę okna i przez resztę drogi podziwiałam widoki, nie odzywając się do Kłosa i nie zważając na jego pieszczoty.
-Pauliś długo jeszcze będziesz fochnięta?-skomlał kiedy wyszliśmy z samolotu.
-No nie wiem, nie wiem-powiedziałam uważnie mu się przyglądając
-No proooszę....
-Zastanawię się.
-Pff...zastanowi się-prychnął a ja się zaśmiałam. Popatrzył na mnie i przerzucił sobie przez ramię.
-Karol puść mnie!
-Nie ma mowy słonko-powiedział biorąc nasze bagaże...nie mam pojęcia jak on to zrobił ale ok
-Hahaha przywiózł cię siłą?-spytał rozbawiony Wrona który zmaterializował się obok
-A ty byś gdzieś z nim pojechał po dobroci?-spytałam Wroniastego który głośno się zaśmiał
-Bardzo śmieszne Andrzej-skrzywił się mój chłopak-Bierz bagaże a nie...
-Murzyna se znalazł-mruknął Endrju, wziął nasze walizki i zaniósł je do samochodu.
-Mógłbyś mnie wreszcie postawić?-spytałam kiedy doszliśmy do auta.
-A nie będziesz się fochać?
-Buziak na zgodę i wsiadać-zarządził Andrzej. Popatrzyłam na Karola, który w końcu postawił mnie na ziemi.
-W sumie to chyba ma rację....
-Niestety trzeba mu to przyznać.
-Ej ja to słyszę!-oburzył się a my się tylko zaśmialiśmy
-To zgoda?-spytał Kłos muskając moje usta
-Zgoda-odpowiedziałam odwzajemniając pocałunek.
-No i super. To teraz wsiadać, zapiąć pasy i grzecznie mi tam z tyłu-rzucił Andrzej siadając za kółko.
-No nie wiem, nie wiem-powiedziałam uważnie mu się przyglądając
-No proooszę....
-Zastanawię się.
-Pff...zastanowi się-prychnął a ja się zaśmiałam. Popatrzył na mnie i przerzucił sobie przez ramię.
-Karol puść mnie!
-Nie ma mowy słonko-powiedział biorąc nasze bagaże...nie mam pojęcia jak on to zrobił ale ok
-Hahaha przywiózł cię siłą?-spytał rozbawiony Wrona który zmaterializował się obok
-A ty byś gdzieś z nim pojechał po dobroci?-spytałam Wroniastego który głośno się zaśmiał
-Bardzo śmieszne Andrzej-skrzywił się mój chłopak-Bierz bagaże a nie...
-Murzyna se znalazł-mruknął Endrju, wziął nasze walizki i zaniósł je do samochodu.
-Mógłbyś mnie wreszcie postawić?-spytałam kiedy doszliśmy do auta.
-A nie będziesz się fochać?
-Buziak na zgodę i wsiadać-zarządził Andrzej. Popatrzyłam na Karola, który w końcu postawił mnie na ziemi.
-W sumie to chyba ma rację....
-Niestety trzeba mu to przyznać.
-Ej ja to słyszę!-oburzył się a my się tylko zaśmialiśmy
-To zgoda?-spytał Kłos muskając moje usta
-Zgoda-odpowiedziałam odwzajemniając pocałunek.
-No i super. To teraz wsiadać, zapiąć pasy i grzecznie mi tam z tyłu-rzucił Andrzej siadając za kółko.
-I co u was słychać?-spytał wroniasty
-Tak jak zawsze, wkurza mnie, irytuje i mam go dość-odpowiedziałam patrząc na Karola
-Ja cię wkurzam? Ja?
-Tak ty.
-Nie będę w dawał się z tobą w dyskusje bo to nie ma sensu.
-I dobrze.
-Hahaha gorzej jak dzieci-zaśmiał się Andrzej
-No bo to ona...
-Loluś, kochanie ty moje daj se spokój-powiedziałam kładąc mu rękę na udzie
-Ale...
-Przestań stary...I tak nie wygrasz-wtrącił Wrona
-hahaha Andrzej kochany jesteś -posłałam mu buziaka w powietrzu a on się zaśmiał
-Super. To jest już zdrada kochanie-powiedział patrząc na mnie z wyrzutem
-To nie jest zdrada, tylko przyznanie racji twojemu przyjacielowi kochanie.
-To czemu go kochasz?
-Kto ci powiedział że go kocham?
-Ty...
-Nie. Powiedział am że jest kochany a to jest różnica
-Zazdrosny jesteś?-spytał Andrzej
-Nie.
-Karol...uroczy jesteś próbując ukryć zazdrość-zaśmiałam się
-No dobra jestem zazdrosny. Nawet bardzo.
-No i o co?
-O ciebie.
-Karol ile ty masz lat?
-Dużoo-zaśmiał się Wrona
-Mniej od ciebie-odpowiedział mu Lolek
-A zachowujesz się jak dziecko-pstryknęłam go w nos.
-Ja jak dziecko?
-A kto cały czas układa klocki lego?
-Ale one są 16+
-Kotek...nie pogrążaj się - spojrzałam na niego z litością
-Wcale się nie pogrążam! Próbuje ci wytłumaczyć...
-Ale nie podnoś głosu. Zaraz tupniesz nóżką i tyle z tego będzie - skwitowałam
-Hahaha cały czas cię tak ciśnie?-pytał Wrona który nie wyrabiał z beki
-Tak i chyba zaraz się na nią obraże....
-Na mnie?-spytałam ale on mi nie odpowiedział
-Oho...urażona męska duma - wtrącił Andrzej
-No i dobrze. Niech się focha...tylko niech mi potem nie wciska kitow że nie zachowuje się jak dziecko - wzruszyłam ramionami
-Phi...zapamiętam to sobie
-Przemówił - zaśmiał się wroniasty
-Zachciało ci się jednak ze mną rozmawiać?-spytałam
-To już zależy od ciebie. Przeprosisz to może....-popatrzył na mnie wyczekujaco
-Yyym...więc nie przeprosze cię za to że powiedziałam prawdę - wzruszyłam ramionami a Andrzej poszedł w beke
-I niby mam z tobą rozmawiać tak?-spytał urażony Karol
-Tak.
-Niby dlaczego, skoro zachowuje się jak dziecko?
-Bo mnie kochasz - uśmiechnęłam się - Wygrałam. Nie masz więcej argumentów.
-Hahaha Paula uwielbiam cię-smial się Wrona a ja posłałam mu uśmiech
-Jesteś okropna!
-Wiem. Ty też. -pokazałam mu język
-I co ja mam z tobą zrobić?-spytał zrezygnowany
-Hmm....w sumie to mógłbyś...-wskazałam na swoje usta
-Oj malutka malutka - zaśmiał się
-No co?
-Kocham cię - wyszeptał przy moich ustach-W sumie nie wiem za co ale....
-Pfff...nie wiesz za co - mruknęłam a on się tylko cicho zaśmiał i wpił się w moje usta.
-Możecie się nie wymieniać śliną w moim samochodzie?-spytał zdegustowany Andrzej
-Nie-powiedział Karol dalej mnie całując
-Owszem-zaśmiałam się i odetchnęłam lekko środkowego
-Ej!-oburzył się
-Dzięki Paula-rzucił Andrzej
-Ale nie za darmo....dasz mi poprowadzić-rzuciłam
-Nie ma mowy!!!
-Skarbie nie masz tu nic do gadania.-machnął am ręką-Więc jak?-zwróciłam się do Wrony
-W sumie....to czemu nie-powiedział i zjechał na pobocze
-Ale ona nie ma prawka!!!-burzył się mój chłopak
-Więc może być ciekawie.
-Andrzej no!
-Fajnie że we mnie wierzycie-powiedziałam kiedy zmieniłam się miejscami z Wroną...chociaż nie do końca bo on usiadł z przodu...
-Wciśnij...
-Wiem jak się prowadzi okey?-rzuciłam do Andrzeja i wcisnęłam gaz...
-Zwolnij!
-Luz...jest okej.
-Jedziesz za szybko.
-Po pierwsze jesteśmy na prostej drodze...
-A po drugie boli cię to że twoja dziewczyna jest lepszym kierowcą niż ty-wtrącił Andrzej
-W sumie to nie mogę zaprzeczyć-odparł po chwili
-Szczerze to ode mnie też lepiej jeździsz-uśmiechnął się Wrona
-Pff...tanie komplementy a tak to mi auta dać nie chcieli
-Przestań-Endrju machnął ręką-Było minęło...uważaj!
-Żartowałam-powiedziałam gwałtownie wy mijając samochód przed nami i zaśmiałam się
-Nie rób tak więcej-powiedział przestraszony Karol
-Hahahaha dobrze tato-powiedziałam. Lubie jeździć szybko. Bardzo szybko...a jak ktoś jedzie przede mną to najpierw trzeba go prawie stuknac. Taki mamy klimat. Ale nie. Jadę z dwoma wielkimi facetami a oni panikuja gorzej niż baba. Co zrobisz jak nic nie zrobisz. Trzeba z nimi wytrzymać...chyba że ich wy sadze po drodze...kuszące-uśmiechnęłam się pod nosem.
-Co znowu wykombinowałaś?-spytał zaniepokojony Andrzej
-Niiic-powiedziałam uśmiechając się szeroko
-Tak jakoś ci nie wierzę-westchnął Karol
-Powinnam się teraz na ciebie obrazić-reklam odwracając się do niego
-Pilnuj drogi!
-No dobra dobra...
-To czemu miałabyś się obrazić?
-Bo mi nie wierzysz a zaufanie jest podstawą każdego związku....
-Ale to nie jest tak ze ci nie ufam...poprostu nie wierzą ze nic nie wykombinowałaś.
-Jasne jasne....kit to ja a nie mi kotku-powiedziałam patrząc na niego w lusterku.
-Wasze dyskusje są doprawdy urocze. ..ale teraz cicho po Timberlake leci-powiedział I podgłośnił radio.
Reszte drogi śpiewaliśmy i wygłupialiśmy się.
-Jesteśmy na miejscu-powiedział Andrzej parkując samochód pod blokiem
-Dzięki za podwozke stary-uśmiechnął się Karol I wyjął walizki z bagażnika
-Nie zaprosicie mnie na kawę?-spytał rozbawiony Wrona
-Nie tym razem-odparł Lolek i spojrzał na mnie znacząco
-Aaa....rozumiem. Tylko sąsiadom nie przeszkadzajcie-pogroził nam palcem i odjechał
-Pfff....co on sobie myśli-prychnął mój chłopak
-Pewnie to samo co ty-pokazałam mu język
-Nie bądź taka mądra kochanie-powiedział. Torby wziął w jedna rękę a drugą objął mnie w pasie i zaprowadził do budynku.
-Nie masz windy?-spytałam wchodząc po schodach
-Mam.-uśmiechnął się triumfalnie otwierając drzwi i wrzucając walizki-Ale po co winda skoro można schodami?-spytał I wziął mnie na ręce
-Co ty robisz?
-Przenoszę cię przez próg-uśmiechnął się szeroko
-A to nie powinno być po ślubie?-spytałam rozbawiona
-Zmienimy kolejność-powiedział stawiając mnie na ziemi i zamykając drzwi.
-Ładnie tu masz-stwierdziłam
-Ładną to mam sypialnie...chcesz zobaczyć?-mruknął poruszając dziwnie brwiami
-Dziękuję postoję-pokazałam mu język. Popatrzył na mnie i wzruszył ramionami.
-Co Zjesz?
-A co Ugotujesz?
-Hmmm...
-A tak serio nie jestem głodna-pstryknęłam go w nos
-Ja też. Więc co porobimy?-spytał przypierając mnie do ściany i zachłannie całując
-Oj Kłosik Kłosik a ty cały czas o jednym-zaśmiałam się I wplotłam palce w jego włosy przyciągając jego twarz bliżej swojej.
-I to mi się podoba-szepnął mi do ucha. Oplotłam nogami jego biodra. Zaniósł mnie do sypialni i juz po chwili poczułam pod sobą miękki materac.
-Grzeczne dzieci powinny o tej porze już spać-mruknęłam
-A czy ktoś powiedział, że jestem grzeczny?-spytał patrząc mi w oczy
-Ale żebyś od razu musiał demoralizowac niewinne dziewczynki?-spytałam kiedy zawisł nade mną
-Tylko te jak najbardziej winne-wymruczał i wpił się w moje usta...
To była naprawdę dłuuuga upojna noc.
-A czy ktoś powiedział, że jestem grzeczny?-spytał patrząc mi w oczy
-Ale żebyś od razu musiał demoralizowac niewinne dziewczynki?-spytałam kiedy zawisł nade mną
-Tylko te jak najbardziej winne-wymruczał i wpił się w moje usta...
To była naprawdę dłuuuga upojna noc.
niedziela, 7 czerwca 2015
Rozdział 16
-Cześć skarbie-powiedział Karol bawiąc się moimi włosami
-Mhm...jeszcze pięć minut-wymruczałam
-Nie-powiedział i poczułam jego usta na swoich
-Daj mi spać...
-Wstawaj kotek-mruczał całując mnie po obojczyku
-Nie-powiedziałam i odwróciłam się na drugi bok.
-Pauliś noo-mówił całując mnie po szyi
-Czego nie zrozumiałeś?-spytałam odwracając się w jego stronę
-Tego że mam dać ci spokój-uśmiechnął się łobuzersko
-Ja nie wiem co to jest, żeby od rana jakiś stary dziad mnie molestował w łóżku.
-Molestować to ja cię mogę dopiero zacząć.-powiedział i spójrz na mnie znacząco
-Tak?-spytałam unosząc brwi
-Mam ci zademonstrować?
-Może lepiej nie. Nie chciałabym żeby Sebastian dostał traumy.
-No tak masz rację. Dopiero co poznał ciotkę a już ją oglądał wpół nago.
-Nie bądź taki mądry, bo to wszystko przez ciebie i twoje samcze niepohamowanie.
-A może wiewiórki są niepohamowane nie pomyślałaś o tym?
-Tak, szczególnie te dwumetrowe.
-No właśnie-powiedział i wpił się w moje usta-Yhym...nie przeszkadzam wam czasem?-usłyszałam głos Igły
-No co ty Krzysiu, nigdy nam nie przeszkadzasz-powiedziałam odsuwając się od Karola
-Super. W takim razie zapraszam na śniadanie.-uśmiechnął się
-Tylko się ogarniemy i juz schodzimy-powiedziałam i Wstałam z łóżka
-A ty dokąd?-spytał Karol łapiąc mnie za rękę
-Do łazienki.
-Sama?
-Tak.
-A może...
-Nie tym razem Karolku-powiedziałam pstrykając go w nos.
-Ale jesteś-mruknął kiedy zniknęłam za drzwiami. Tradycyjnie wzięłam szybki prysznic, ubrałam sukienkę, balerinki i dodatki. Zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z łazienki.
-Co się tak patrzysz?-spytałam mijając Karola
-Ślicznie wyglądasz-powiedział i chciał mnie pocałować
-Idź się umyj-odpowiedziałam delikatnie go odpychając
-A będziesz ty coś ode mnie chciała-pogroził mi palcem
-Żebyś wiedział, ale dopiero jak się umyjesz-pokazałam mu język-No nie patrz tak na mnie-powiedziałam wpychajac go do łazienki i zeszłam na dół.-Dzień dobry wszystkim-przywitałam się z uśmiechem
-No witamy-powiedział Igła-Co tak długo?-spytał poruszając dziwnie brwiami.
-Za dużo chciałbyś wiedzieć Krzysiu.
-Ciocia!-usłyszałam radosny pisk Dominiki, która rzuciła mi się na szyję
-Cześć-powiedziałam przytulając ją
-Wystrzałowo wyglądasz-powiedział Seba stając obok siostry i uroczo się uśmiechnął
-Dziękuję ci bardzo-uśmiechnęłam się
-Ty młody co mi dziewczyne podrywasz?-spytał Karol czochrając mu włosy
-O siema wujek-wyszczerzył się przybijając mu piątkę-Ja tylko prawdę mówię.
-Słodki jesteś Seba-zaśmiałam się poczym cmoknęłam go w policzek
-Ej a ja?-oburzył się Karol
-Zbyt nachalny jesteś-pokazałam mu język
-Czym się znowu naraziłeś?-spytał rozbawiony Ignaczak
-Gdybym wiedział...
-Nigdy nie wiecie o co chodzi-wtrąciła Iwona
-Ale i tak nas kochacie.
-Ja tego nie powiedziałam...Smacznego.-powiedziała uśmiechając się uroczo.
*******
-Chodźmy na spacer!-zawołał Seba
-Tak!-ucieszyła się Domi
-Mi pasuje-powiedziałam
-To mi też-dorzucił Kłos obejmując mnie w talii
-To idziemy-zdecydowała Iwona
-A mnie nikt o zdanie nie zapyta?-spytał Igła
-Kochanie pójdziemy na spacer?-zwróciła się do niego Iwonka zakładając buty
-Jasne skarbie. Fajnie ze pytasz-uśmiechnął się krzywo
-Oj przestań-powiedziała całując go
-Odrazu lepiej-rzucił z uśmiechem-Idziemy!
Spacerowaliśmy po Rzeszowie. Dzieciaki biegły a my rozmawialiśmy.
-Tato kupisz lody?-spytała Domi
-Pewnie księżniczko-powiedział
-Też chcesz?-zapytał mnie Karol
-Jak stawiasz to tak-powiedziałam z uśmiechem
-Waniliowe?-spytał a ja potwierdziłam
-Dzięki tatuś-uśmiechnęła się blondyneczka całując Krzysia w policzek
-Ucz się od małej-powiedział Karol dając mi loda
-Dzięki tatuś-rzuciłam i zaśmiałam się
-Ej nie o to mi chodziło!
-No wiem-powiedziałam i złączyłam nasze usta w pocałunku.
-Wujek pobaw się z nami-prosiła mała kiedy doszliśmy na plac zabaw
-Pewnie. Ciocia trzymaj mojego loda-zwrócił się do mnie i pobiegł z dzieciakami na zjeżdżalnie.
-Duże dziecko-mruknęłam a Iwona się zaśmiała
-Krzysiu idź do nich-powiedziała do swojego męża, któremu nie trzeba było dwa razy powtarzać.
-Hahaha Krzysiu w swoim żywiole-zaśmiałam się jedząc Karol owego loda
-Tak samo jak Karol
-Z kim ja się zadaje-Westchnęłam widząc że Kłos zaklinował się na zjeżdżalni
-Zadaję sobie to samo pytanie-uśmiechnęła się
-Wiesz Paula...tak trochę mi głupio się pytać...-zaczęła po chwili lekko zmieszana-ale ile ty właściwie masz lat?
-Siedemnaście...no prawie osiemnaście-uśmiechnęłam się-Jak chcesz coś wiedzieć to pytaj, bo tak właściwie nic o mnie nie wiesz. Mnie na twoim miejscu zrzerała by ciekawość-puściłam jej oczko.
-Boże! To ty dzieckiem jeszcze jesteś!
-No tak jakby-uśmiechnęłam się
-A co twoi rodzice na związek z Karolem?
-Moi rodzice nie żyją. Zginęli siedem lat temu w wypadku samochodowym. Wychowywała mnie babcia ale ona tez umarła.
-Przykro mi...
-Mieszkam z przyjaciółką w Gdańsku. Przeprowadziłam się tam z byłym...-powiedziałam i przybliżyłam jej swoją historię z Dawidem.-Siatkówka jest moim życiem. A potem poznałam Karola...
-Co mnie obgadujecie?-spytał Lolek obejmując mnie ramieniem
-A nic, Iwonka stwierdziła, że jesteś pedofilem -pokazałam mu język
-Co? Czemu?
-Bo molestujesz nieletnich-wzruszyłam ramionami a on patrzył na mnie zdziwiony
-Hahaha wyszło szydło z worka-śmiał się Igła
-Nie powinieneś być z dzieciakami?-spytałam
-Nie-uśmiechnął się-Idziemy na obiad?-spytał z uśmiechem
-Trochę się poruszał i zgłodniał-śmiała się Iwona-Domiś, Seba idziemy!-krzyknęła w stronę dzieci.
Poszliśmy do restauracji. Oczywiście Karol nie byłby sobą gdyby się nie uwalił 😂
-Loluś brudny jesteś-powiedziałam wycierając go chusteczką
-I mówisz mi to dopiero teraz?
-Tak skarbie.
-A ja się zastanawiałem czemu ludzie się na mnie dziwnie patrzyli-zrobił smutną minkę
-Mogłam ci wogle nie mówić-skrzyżowałam ręce na piersi
-Oj nie fochaj się-powiedział przytulając mnie-Dziękuję że łaskawie mi powiedziałaś-rzekł patrząc mi w oczy
-Nie ma sprawy-rzuciłam i złapałam go za rękę
-Uroczy jesteście-zaśmiała się Iwona
-Urocza to jest Paula bo napewno nie Karol-powiedział Igła i zarobił od żony w czaszkę.
-Dlaczego?
-Po pierwsze jestem za młoda, nieletnia, a ciebie posądzono by o molestowanie i nasze dzieci nie miałyby ojca. Poza tym wypadałoby skończyć szkołę i pójść na studia.
-Studia nie zając-mruknął mi do ucha
-Kotek...-chciałam coś powiedzieć ale zatkał mi usta pocałunkiem
-A wy znowu wymieniacie ślinę?-spytał roześmiany Igła
-Młodzi są, daj im spokój-Iwona upomniała męża
-No dobra....idziemy na fontanny?
-Pewnie-powiedziałam uśmiechając się znacząco do Karola
-Lubię na to patrzeć-powiedział Seba kiedy zaczął się pokaz
-Zatańczysz?-usłyszałam Karola, który porwał mnie w objęcia. Wirowalismy wśród innych par. Nie powiem, fajna taka atmosfera.
*******
-Chodźmy na spacer!-zawołał Seba
-Tak!-ucieszyła się Domi
-Mi pasuje-powiedziałam
-To mi też-dorzucił Kłos obejmując mnie w talii
-To idziemy-zdecydowała Iwona
-A mnie nikt o zdanie nie zapyta?-spytał Igła
-Kochanie pójdziemy na spacer?-zwróciła się do niego Iwonka zakładając buty
-Jasne skarbie. Fajnie ze pytasz-uśmiechnął się krzywo
-Oj przestań-powiedziała całując go
-Odrazu lepiej-rzucił z uśmiechem-Idziemy!
Spacerowaliśmy po Rzeszowie. Dzieciaki biegły a my rozmawialiśmy.
-Tato kupisz lody?-spytała Domi
-Pewnie księżniczko-powiedział
-Też chcesz?-zapytał mnie Karol
-Jak stawiasz to tak-powiedziałam z uśmiechem
-Waniliowe?-spytał a ja potwierdziłam
-Dzięki tatuś-uśmiechnęła się blondyneczka całując Krzysia w policzek
-Ucz się od małej-powiedział Karol dając mi loda
-Dzięki tatuś-rzuciłam i zaśmiałam się
-Ej nie o to mi chodziło!
-No wiem-powiedziałam i złączyłam nasze usta w pocałunku.
-Wujek pobaw się z nami-prosiła mała kiedy doszliśmy na plac zabaw
-Pewnie. Ciocia trzymaj mojego loda-zwrócił się do mnie i pobiegł z dzieciakami na zjeżdżalnie.
-Duże dziecko-mruknęłam a Iwona się zaśmiała
-Krzysiu idź do nich-powiedziała do swojego męża, któremu nie trzeba było dwa razy powtarzać.
-Hahaha Krzysiu w swoim żywiole-zaśmiałam się jedząc Karol owego loda
-Tak samo jak Karol
-Z kim ja się zadaje-Westchnęłam widząc że Kłos zaklinował się na zjeżdżalni
-Zadaję sobie to samo pytanie-uśmiechnęła się
-Wiesz Paula...tak trochę mi głupio się pytać...-zaczęła po chwili lekko zmieszana-ale ile ty właściwie masz lat?
-Siedemnaście...no prawie osiemnaście-uśmiechnęłam się-Jak chcesz coś wiedzieć to pytaj, bo tak właściwie nic o mnie nie wiesz. Mnie na twoim miejscu zrzerała by ciekawość-puściłam jej oczko.
-Boże! To ty dzieckiem jeszcze jesteś!
-No tak jakby-uśmiechnęłam się
-A co twoi rodzice na związek z Karolem?
-Moi rodzice nie żyją. Zginęli siedem lat temu w wypadku samochodowym. Wychowywała mnie babcia ale ona tez umarła.
-Przykro mi...
-Mieszkam z przyjaciółką w Gdańsku. Przeprowadziłam się tam z byłym...-powiedziałam i przybliżyłam jej swoją historię z Dawidem.-Siatkówka jest moim życiem. A potem poznałam Karola...
-Co mnie obgadujecie?-spytał Lolek obejmując mnie ramieniem
-A nic, Iwonka stwierdziła, że jesteś pedofilem -pokazałam mu język
-Co? Czemu?
-Bo molestujesz nieletnich-wzruszyłam ramionami a on patrzył na mnie zdziwiony
-Hahaha wyszło szydło z worka-śmiał się Igła
-Nie powinieneś być z dzieciakami?-spytałam
-Nie-uśmiechnął się-Idziemy na obiad?-spytał z uśmiechem
-Trochę się poruszał i zgłodniał-śmiała się Iwona-Domiś, Seba idziemy!-krzyknęła w stronę dzieci.
Poszliśmy do restauracji. Oczywiście Karol nie byłby sobą gdyby się nie uwalił 😂
-Loluś brudny jesteś-powiedziałam wycierając go chusteczką
-I mówisz mi to dopiero teraz?
-Tak skarbie.
-A ja się zastanawiałem czemu ludzie się na mnie dziwnie patrzyli-zrobił smutną minkę
-Mogłam ci wogle nie mówić-skrzyżowałam ręce na piersi
-Oj nie fochaj się-powiedział przytulając mnie-Dziękuję że łaskawie mi powiedziałaś-rzekł patrząc mi w oczy
-Nie ma sprawy-rzuciłam i złapałam go za rękę
-Uroczy jesteście-zaśmiała się Iwona
-Urocza to jest Paula bo napewno nie Karol-powiedział Igła i zarobił od żony w czaszkę.
-Urocze to są wasze dzieciaki-powiedziałam patrząc na idące przed nami rodzeństwo
-Seba daj żelka! Mamo! On nie chce mi dać żelka!-skarżyła się Dominika
-Doprawdy urocze-westchnęła Iwona-Sebastian daj siostrze żelka-powiedziała stanowczo
-Wesoło z nimi macie-powiedział Karol-Też bym takie chciał
-Przepraszam cię bardzo ale co ty byś chciał?-spytałam podnosząc brwi
-No taką dwójkę
-To se zrób
-Pauliś noooo nie chciałabyś dzieci?-spytał obejmując mnie w pasie
-I w wieku siedemnastu lat zostałabym matką? To nie najlepszy pomysł.-Dlaczego?
-Po pierwsze jestem za młoda, nieletnia, a ciebie posądzono by o molestowanie i nasze dzieci nie miałyby ojca. Poza tym wypadałoby skończyć szkołę i pójść na studia.
-Studia nie zając-mruknął mi do ucha
-Kotek...-chciałam coś powiedzieć ale zatkał mi usta pocałunkiem
-A wy znowu wymieniacie ślinę?-spytał roześmiany Igła
-Młodzi są, daj im spokój-Iwona upomniała męża
-No dobra....idziemy na fontanny?
-Pewnie-powiedziałam uśmiechając się znacząco do Karola
-Lubię na to patrzeć-powiedział Seba kiedy zaczął się pokaz
-Zatańczysz?-usłyszałam Karola, który porwał mnie w objęcia. Wirowalismy wśród innych par. Nie powiem, fajna taka atmosfera.
-Więc masz zamiar wcielić w życie swój szatański plan?-spytał
-Taak...a ty mi w tym pomożesz.
-Hahahahaha śmieszna jesteś.
-Karol czy ty myślisz że ja wepchne tu Igłe?-spytałam podnosząc brwi
-Tak
-Ciekawe jak.
-Pozwalam ci z nim zatańczyć....
-A dziękuję ci łaskawco.
-Ale robię wyjątek żebyś mogła go po pchać...
-Zazdrośnik-zaśmiałam się
-Wcale nie. O Igłę mam być zazdrosny?
-Tak-powiedziałam i cmoknęłam go-A teraz przepraszam panie Kłos, ale pan Ignaczak czeka-rzekłam gdy skończyła się piosenka
-Mogę prosić?-spytał Krzysiu kiedy do niego podeszłam
-Na to liczyłam-uśmiechnęłam się i wirowałam w jego ramionach
-Karol jest zazdrosny-zaśmiał się
-I dobrze, niech nauczy się dzielić-zawtórowałam mu
-Fajnie was do brałem.
-Myślisz?
-Ja to wiem.-odparł dumnie a ja podstawiłam mu nogę i wpadł do jednej z fontanny. Wszystkie oczy zwróciły się w naszym kierunku. Krzysztof Ignaczak jako element pokazu to nie codzienność :P
-Zrobiłaś to specjalnie!
-Nieeee-powiedziałam chowając się za Karola
-Hahaha mówiłem żebyś się bał-powiedział środkowy
-Tatuś mokry cały jesteś-zauważyła Domi
-Tatuś się wykompał-powiedziała jej Iwona a mała pokiwała głową
-Hahaha tato z ciocią się nie zadziera-wtrącił Seba
-Wszyscy przeciwko mnie?-spytał oburzony-Jak ich przekupiłaś?-spojrzał na mnie podejrzliwie
-Urok osobisty Krzysiu-powiedziałam klepiac go po policzku.
------------------------------------------------------------------
Cześć wszystkim 😄mam nadzieje ze się podoba. Proszę o jakieś komentarze i do następnego 💕
PS. Jak wam się podoba liga światowa? Bo ja za każdym razem przeżywam zawał ;) 😉
------------------------------------------------------------------
Cześć wszystkim 😄mam nadzieje ze się podoba. Proszę o jakieś komentarze i do następnego 💕
PS. Jak wam się podoba liga światowa? Bo ja za każdym razem przeżywam zawał ;) 😉
wtorek, 2 czerwca 2015
Rozdział 15
-Wiewiór złaź!-krzyknęłam widząc na drzewie śmiejącego się Kłosa
-O nie...-jęknął przerażony Igła-Zaczyna się...
-Znaleźliśmy cię wujek-cieszyła się Domi
-Czemu wiewiór?-spytał rozbawiony Seba
-Bo jest rudy-powiedziałam śmiejąc się
-Ja jestem Rudy?-spytał urażony Karol
-Nie kłóccie się przy nich-jęknął Igła
-A co może ja?-spytałam olewa jąc Krzyśka
-To nie kochasz wujka ciociu?-spytała podejrzliwie Dominika
-Dlaczego tak myślisz?-spytałam widząc przerażenie w oczach Igły
-Bo mówisz że jest wiewiórką
-A wiewiórki są słodkie prawda?-spytałam
-No tak
-Właśnie-uśmiechnęłam się-Ja kocham wiewiórki-powiedziałam i przytuliłam się do Karola-Ale z tymi kasztanami to przegiąłeś-szepnęłam a on się zaśmiał i mnie pocałował
-Dlaczego wy się całujecie?-spytał zdziwiony Igła
-Bo się kochają tato, ty tez często całujesz mamę-tłumaczył mu Sebastian a my się zaśmialiśmy
-Wygadany tez jest po tobie-zauważyłam
-Iwonka!!!-zawołał żonę
-Co skarbie?
-Oni się całują!
-I??
-No...
-Tato przecież ci tłumaczę-wciął Seba
-Moment...czyli wy jesteście razem?-spytał pogubiony Igła a Karol tylko kiwnął głową i cały czas się śmiał
-Przecież inaczej ciocia nie była by ciocią-powiedziała Domi
-Iwonka ty też wiedziałaś??? I nikt mi nie powiedział!?-bulwersował się
-Kurde kotek racje miałeś-powiedziałam do Karola
-Hahaha wiem, chociaż nie sądziłem że będzie aż tak zdziwiony.
-Wy to uknuliście!-oburzył się
-No co ty Krzysiu serio?-śmiałam się targając mu włosy
-Też wiedziałaś?-spytał Iwony
-Domiś, Seba chodźcie. Zrobimy podwieczorek a potem kolacje-powiedziała i poszła z dzieciakami do domu.
-Wiedziała-mruknął-Czemu to zrobiliście?
-Śmiesznie było-rzucił Karol
-Trzeba było się nie wtrącać.
-Wkurzyłem was tak?
-Tak 😊 a potem tak fajnie się irytowałeś-powiedziałam z uśmiechem
-Osz ty mała!!!
-Karol! Ratuj!-pisnęłam lecz Igła wrzucił mnie do basenu dla dzieci.
-Co ty robisz?-spytał oburzony Karol i nachylił się żeby mnie wyciągnąć
-Bawię się-wyszczerzył się libero i wepchnął go do basenu
-Debilu-pisnęłam kiedy Kłos na mnie spadł
-Sorki kotek-powiedzial i spojrzał mi w oczy-Igła...na twoim miejscu bym się bał
-Czemu?
-Ona już zaplanowała zemstę-powiedział pomagając mi wstać
-Dzięki Lolek-uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek
-Cała przyjemność po mojej stronie.-uśmiechnął się
-Jestem przez ciebie cała mokra-zwróciłam się do Igły-Pożałujesz-powiedziałam a on pobiegł do domu
-Hahahaha szkoda że Stefan nie widzi jak Igła potrafi szybko biegać-śmiał się Karol-To jaki masz plan zemsty?-spytał łapiąc mnie za rękę i prowadząc w stronę domu Ignaczaków
-Najpierw się przebiore w coś suchego...Igła powinien myśleć że się na niego nie gniewam...
-A potem?
-Na placu jest fontanna multimedialna. Pójdziemy na pokaz....
-Moja mała spryciula-uśmiechnął się
-Słyszałam że Igła wam się naraził-powiedziała Iwona kiedy weszliśmy do domu
-Jak widać-powiedziałam uśmiechając się
-Idźcie się przebrać i zapraszam do stołu-uśmiechnęła się do nas
-Jasne-rzucił Karol i pociągnął mnie na górę
-Mówiłem Ci jaka jesteś ładna gdy jesteś mokra?-spytał z uśmiechem
-To znaczy jak jestem sucha to ci się nie podobam?-spytałam
-Nie, kotek to nie tak....
-A jak?-spytałam wkurzona
-Zawsze mi się podobasz-mruknął mi do ucha
-Nie podlizuj się już-poklepałam go po policzku i wzięłam suche ubrania
-Ej ale to moja koszulka!-powiedział kiedy się przebrałam
-Już nie-wyszczerzyłam się
-Ale...
-Nie ma ale słonko-położyłam mu palec na usta-Po za tym ja wyglądam w niej lepiej.
-Ja tam wolę ciebie bez koszulki-uśmiechnął się leniwie
-Oj Lolek Lolek-westchnęłam
-No co?-spytał i wpił się w moje usta
-Tam są dzieci-szepnęłam
-Nie gadaj głupot co nas dzieci Igły obchodzą?-wyszeptał i zatkał mi usta pocałunkiem. Poczułam jego ręce pod swoją koszulką...tak właściwie jego koszulką 😝
-Loluś przed chwilą się ubrałam-mruknęłam
-I po co? Straciłaś tylko cenny czas-szepnął i zaczął mnie rozbierać.
Nagle usłyszałam, że drzwi się otworzyły...
-Mamo!!!-krzyknął Sebastian obok którego zmaterializował się Igła-Bo wujek rozbiera ciocie-powiedział ojcu, który mu zasłonił oczy
-Mama cię chyba woła synuś-powiedział Krzysiek, więc Seba zszedł na dół
-Ja też byłem kiedyś w waszym wieku-zwrócił się do nas-ale może się jednak trochę ogarniecie?
-Igła dlaczego ty się patrzysz na mnie a nie na niego?-spytałam
-Bo jesteś ładniejsza-wyszczerzył się-A poza tym powiem ci w sekrecie, że Karola bez koszulki juz wiele razy widziałem a ciebie jeszcze nie-puścił mi oczko a ja spaliłam buraka. Z pomocą przyszedł mi Karol który schował mnie za swoje plecy.
-Ty Krzysiu sobie nie pozwalaj bo zaraz Iwone zawołałam-zagroził Karol
-Sobie wołaj, pewnie i tak jest teraz zajęta tłumaczeniem Sebastianowi że to co widział to nic.
-Czyli rozumiem bez nas nie pójdziesz?-spytał Karol, a widząc że Ignaczak z uśmiechem kręci głową westchnął i założył mi z powrotem bluzkę.
-Ty też się ubierz-rzucił do niego Igła
-Dobrze tato-powiedział. Wciągnął koszulkę, wziął mnie za rękę i zeszliśmy z Ignaczakiem do jadalni.
-Co tak szybko?-spytała Iwona ze śmiechem
-Igła nie umie się bawić-odpowiedział Karol i zaczęliśmy jeść.
-Kiedy będziecie mieć dzidziusia?-zapytał Seba a ja się zakrztusiłam, zresztą tak samo jak Kłos
-Jakiego dzidziusia?-spytałam po chwili
-No mamusia powiedziała, że jak będziecie się rozbierać to będę miał się z kim bawić.
-IWONA!!!-ryknął Krzysiek
-No co? Nie krzycz na mnie. To ty powinieneś z nim rozmawiać na takie tematy a nie ja.
-Jak chcesz mieć się z kim bawić Sebuś to poproś tatusia, żeby rozebrał mamusie-powiedział Karol uśmiechając się
-Tak! tak! Tatuś proszę!
-Zapytaj mamy czy mogę-rzucił Igła i spojrzał na Iwonę
-Nie mam mowy. Nawet o tym nie myśl. Ciebie nigdy nie ma w domu, a jeszcze mi trzecie dziecko zrobisz.
-Widzisz synek? Mamusia mi nie pozwala.
-No bo tato widzisz z kobietami to trzeba powoli-powiedział Seba śmiertelnie poważnie a całe towarzystwo wybuchło śmiechem
-Igła widać że to twój syn. Ta elokwencja wypowiedzi-powiedziałam i znowu się zaśmialiśmy
-To wy sobie jeszcze porozmawiajcie z dzieciakami na temat nowego braciszka lub siostrzyczki a my się pójdziemy przejść-powiedział z uśmiechem Karol i wyszliśmy.
Spacerowaliśmy rzeszowskimi ulicami trzymając się za ręce.
-Co nic nie mówisz?-spytał Karol I dźgnął mnie w żebro
-A co mam mówić?
-Jak bardzo mnie kochasz-powiedział I objął mnie w talii
-Chciałbyś.
-Nawet bardzo-szepnął patrząc mi w oczy
-A może teraz mam cię pocałować?-spytałam na co on kiwnął głową-To mnie złap!-zawołałam i pobiegłam przed siebie
-Ej tak nie ma!-krzyknął
-Poddajesz się?
-Nie ma mowy!-powiedział I zaczął mnie gonić.
Biegaliśmy po całym parku. Ja piszczałam a on krzyczał że zaraz mnie złapie. Ganialiśmy się jak dzieci kiedy nagle zniknął mi z oczu.
-Karol?-spytałam I poczułam jego ręce na biodrach
-Mam cię-szepnął mi do ucha I uwięził w uścisku
-Lolek puść.
-Nie kochasz mnie już?-spytał robiąc smutną minkę
-Pewnie że Cię kocham głupku-powiedziałam patrząc mu w oczy i rozluźnił uścisk. Stanęłam na palcach i go cmoknęłam.
-Za taką ucieczkę należy mi się coś więcej-powiedział I mnie podniósł. Oplotłam go w pasie nogami a on namiętnie wpił się w moje usta.
-Kocham cie paskudo-wyszeptał między pocałunkami
-Paskudo? Powinnam się obrazić-mruknęłam
-Ani mi się waż- mruknął uciszając mnie pocałunkiem
-Loluś....
-Co skarbie?
-Może będziemy już wracać?
-Jasne...w sumie to późno już-powiedział łapiąc mnie za rękę
-Kotek...
-Loluś, kotek...co chcesz?-spytał patrząc na mnie podejrzliwie
-A czy ja muszę coś chcieć?
-Nooo....za miła jesteś-Popatrzył na mnie i skrzyżował ręce na piersi-Więc?
-Ale ty jesteś. Ja tutaj z miłością do ciebie a ty co?
-A ja się pytam co byś chciała ze jesteś taka milutka.
-Weźmiesz mnie na barana?
-Hahaha nie.
-Ej czemu?
-A czemu miałbym cię wziąć?
-Bo cię proszę?
-Nie prosisz.
-Loluś proszę weź mnie na barana.
-To nie jest wystarczający powód-powiedział i pokazał mi język
-Karol no!
-No co?-spytał patrząc mi w oczy-Uwielbiam się z tobą drażnić.-powiedział-No już nie fochaj się, tylko wskakuj-pocałował mnie w nos I się schylił
-Kocham cię-powiedziałam kiedy niósł mnie do domu Ignaczaków
-Dlatego że Cię noszę?-spytał podejrzliwie
-Między innymi wiewiór.
-Wiewiór?-spytał I chciał mnie postawić na ziemię
-Wiewiórki są słodkie
-Czyli jak mówisz do mnie wiewiór to mam to traktować jako kotek albo skarbie?-spytał stawiając mnie na ziemi kiedy doszliśmy do celu
-Nie. Poprostu Musiałam coś wymyśleć żebyś mnie doniósł-pokazałam mu język i pobiegłam na górę-Cześć Igła-rzuciłam mijając go
-Dzieciaki zasnęły więc bawcie się cicho-powiedział i puścił mi oczko
-Powiedz to Karolowi. Dobranoc-powiedziałam i zniknęłam za drzwiami.
-Teraz cię mam-powiedział Karol wchodząc do pokoju
-Igła prosił żebyśmy byli cicho....
-To nie krzycz-wzruszył ramionami i zaczął mnie łaskotać.
-Przestań...
-Nie.
-Proszę cię Lolek...
-Teraz to Lolek-powiedział I wpił się w moje usta żebym nie Krzyczała
-Już skończyłeś?-spytałam płacząc ze śmiechu
-To już zależy od ciebie-spojrzał na mnie
-Loluś jesteś najprzystojniejszym, najlepszym, najfajniejszym i najkochańszym chłopakiem jakiego znam.
-Tanie komplety...
-Kotek no....
-Dasz buziaka to przestanę.
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem-powiedziałam i wpiłam się w jego usta.
-Kocham cię-szepnął mi we włosy
-Ja ciebie też Loluś-odpowiedziałam-Dobranoc
-Jak to dobranoc?
-Normalnie kotek. Nie mam ochoty żeby Igła tu zaraz wparował.
-Ale...
-Kolorowych-cmoknęłam go i wtuliłam się w jego tors
-Wredota-powiedział mi do ucha a ja się zaśmiałam-Dobranoc-szepnął i mnie przytulił.
-O nie...-jęknął przerażony Igła-Zaczyna się...
-Znaleźliśmy cię wujek-cieszyła się Domi
-Czemu wiewiór?-spytał rozbawiony Seba
-Bo jest rudy-powiedziałam śmiejąc się
-Ja jestem Rudy?-spytał urażony Karol
-Nie kłóccie się przy nich-jęknął Igła
-A co może ja?-spytałam olewa jąc Krzyśka
-To nie kochasz wujka ciociu?-spytała podejrzliwie Dominika
-Dlaczego tak myślisz?-spytałam widząc przerażenie w oczach Igły
-Bo mówisz że jest wiewiórką
-A wiewiórki są słodkie prawda?-spytałam
-No tak
-Właśnie-uśmiechnęłam się-Ja kocham wiewiórki-powiedziałam i przytuliłam się do Karola-Ale z tymi kasztanami to przegiąłeś-szepnęłam a on się zaśmiał i mnie pocałował
-Dlaczego wy się całujecie?-spytał zdziwiony Igła
-Bo się kochają tato, ty tez często całujesz mamę-tłumaczył mu Sebastian a my się zaśmialiśmy
-Wygadany tez jest po tobie-zauważyłam
-Iwonka!!!-zawołał żonę
-Co skarbie?
-Oni się całują!
-I??
-No...
-Tato przecież ci tłumaczę-wciął Seba
-Moment...czyli wy jesteście razem?-spytał pogubiony Igła a Karol tylko kiwnął głową i cały czas się śmiał
-Przecież inaczej ciocia nie była by ciocią-powiedziała Domi
-Iwonka ty też wiedziałaś??? I nikt mi nie powiedział!?-bulwersował się
-Kurde kotek racje miałeś-powiedziałam do Karola
-Hahaha wiem, chociaż nie sądziłem że będzie aż tak zdziwiony.
-Wy to uknuliście!-oburzył się
-No co ty Krzysiu serio?-śmiałam się targając mu włosy
-Też wiedziałaś?-spytał Iwony
-Domiś, Seba chodźcie. Zrobimy podwieczorek a potem kolacje-powiedziała i poszła z dzieciakami do domu.
-Wiedziała-mruknął-Czemu to zrobiliście?
-Śmiesznie było-rzucił Karol
-Trzeba było się nie wtrącać.
-Wkurzyłem was tak?
-Tak 😊 a potem tak fajnie się irytowałeś-powiedziałam z uśmiechem
-Osz ty mała!!!
-Karol! Ratuj!-pisnęłam lecz Igła wrzucił mnie do basenu dla dzieci.
-Co ty robisz?-spytał oburzony Karol i nachylił się żeby mnie wyciągnąć
-Bawię się-wyszczerzył się libero i wepchnął go do basenu
-Debilu-pisnęłam kiedy Kłos na mnie spadł
-Sorki kotek-powiedzial i spojrzał mi w oczy-Igła...na twoim miejscu bym się bał
-Czemu?
-Ona już zaplanowała zemstę-powiedział pomagając mi wstać
-Dzięki Lolek-uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek
-Cała przyjemność po mojej stronie.-uśmiechnął się
-Jestem przez ciebie cała mokra-zwróciłam się do Igły-Pożałujesz-powiedziałam a on pobiegł do domu
-Hahahaha szkoda że Stefan nie widzi jak Igła potrafi szybko biegać-śmiał się Karol-To jaki masz plan zemsty?-spytał łapiąc mnie za rękę i prowadząc w stronę domu Ignaczaków
-Najpierw się przebiore w coś suchego...Igła powinien myśleć że się na niego nie gniewam...
-A potem?
-Na placu jest fontanna multimedialna. Pójdziemy na pokaz....
-Moja mała spryciula-uśmiechnął się
-Słyszałam że Igła wam się naraził-powiedziała Iwona kiedy weszliśmy do domu
-Jak widać-powiedziałam uśmiechając się
-Idźcie się przebrać i zapraszam do stołu-uśmiechnęła się do nas
-Jasne-rzucił Karol i pociągnął mnie na górę
-Mówiłem Ci jaka jesteś ładna gdy jesteś mokra?-spytał z uśmiechem
-To znaczy jak jestem sucha to ci się nie podobam?-spytałam
-Nie, kotek to nie tak....
-A jak?-spytałam wkurzona
-Zawsze mi się podobasz-mruknął mi do ucha
-Nie podlizuj się już-poklepałam go po policzku i wzięłam suche ubrania
-Ej ale to moja koszulka!-powiedział kiedy się przebrałam
-Już nie-wyszczerzyłam się
-Ale...
-Nie ma ale słonko-położyłam mu palec na usta-Po za tym ja wyglądam w niej lepiej.
-Ja tam wolę ciebie bez koszulki-uśmiechnął się leniwie
-Oj Lolek Lolek-westchnęłam
-No co?-spytał i wpił się w moje usta
-Tam są dzieci-szepnęłam
-Nie gadaj głupot co nas dzieci Igły obchodzą?-wyszeptał i zatkał mi usta pocałunkiem. Poczułam jego ręce pod swoją koszulką...tak właściwie jego koszulką 😝
-Loluś przed chwilą się ubrałam-mruknęłam
-I po co? Straciłaś tylko cenny czas-szepnął i zaczął mnie rozbierać.
Nagle usłyszałam, że drzwi się otworzyły...
-Mamo!!!-krzyknął Sebastian obok którego zmaterializował się Igła-Bo wujek rozbiera ciocie-powiedział ojcu, który mu zasłonił oczy
-Mama cię chyba woła synuś-powiedział Krzysiek, więc Seba zszedł na dół
-Ja też byłem kiedyś w waszym wieku-zwrócił się do nas-ale może się jednak trochę ogarniecie?
-Igła dlaczego ty się patrzysz na mnie a nie na niego?-spytałam
-Bo jesteś ładniejsza-wyszczerzył się-A poza tym powiem ci w sekrecie, że Karola bez koszulki juz wiele razy widziałem a ciebie jeszcze nie-puścił mi oczko a ja spaliłam buraka. Z pomocą przyszedł mi Karol który schował mnie za swoje plecy.
-Ty Krzysiu sobie nie pozwalaj bo zaraz Iwone zawołałam-zagroził Karol
-Sobie wołaj, pewnie i tak jest teraz zajęta tłumaczeniem Sebastianowi że to co widział to nic.
-Czyli rozumiem bez nas nie pójdziesz?-spytał Karol, a widząc że Ignaczak z uśmiechem kręci głową westchnął i założył mi z powrotem bluzkę.
-Ty też się ubierz-rzucił do niego Igła
-Dobrze tato-powiedział. Wciągnął koszulkę, wziął mnie za rękę i zeszliśmy z Ignaczakiem do jadalni.
-Co tak szybko?-spytała Iwona ze śmiechem
-Igła nie umie się bawić-odpowiedział Karol i zaczęliśmy jeść.
-Kiedy będziecie mieć dzidziusia?-zapytał Seba a ja się zakrztusiłam, zresztą tak samo jak Kłos
-Jakiego dzidziusia?-spytałam po chwili
-No mamusia powiedziała, że jak będziecie się rozbierać to będę miał się z kim bawić.
-IWONA!!!-ryknął Krzysiek
-No co? Nie krzycz na mnie. To ty powinieneś z nim rozmawiać na takie tematy a nie ja.
-Jak chcesz mieć się z kim bawić Sebuś to poproś tatusia, żeby rozebrał mamusie-powiedział Karol uśmiechając się
-Tak! tak! Tatuś proszę!
-Zapytaj mamy czy mogę-rzucił Igła i spojrzał na Iwonę
-Nie mam mowy. Nawet o tym nie myśl. Ciebie nigdy nie ma w domu, a jeszcze mi trzecie dziecko zrobisz.
-Widzisz synek? Mamusia mi nie pozwala.
-No bo tato widzisz z kobietami to trzeba powoli-powiedział Seba śmiertelnie poważnie a całe towarzystwo wybuchło śmiechem
-Igła widać że to twój syn. Ta elokwencja wypowiedzi-powiedziałam i znowu się zaśmialiśmy
-To wy sobie jeszcze porozmawiajcie z dzieciakami na temat nowego braciszka lub siostrzyczki a my się pójdziemy przejść-powiedział z uśmiechem Karol i wyszliśmy.
Spacerowaliśmy rzeszowskimi ulicami trzymając się za ręce.
-Co nic nie mówisz?-spytał Karol I dźgnął mnie w żebro
-A co mam mówić?
-Jak bardzo mnie kochasz-powiedział I objął mnie w talii
-Chciałbyś.
-Nawet bardzo-szepnął patrząc mi w oczy
-A może teraz mam cię pocałować?-spytałam na co on kiwnął głową-To mnie złap!-zawołałam i pobiegłam przed siebie
-Ej tak nie ma!-krzyknął
-Poddajesz się?
-Nie ma mowy!-powiedział I zaczął mnie gonić.
Biegaliśmy po całym parku. Ja piszczałam a on krzyczał że zaraz mnie złapie. Ganialiśmy się jak dzieci kiedy nagle zniknął mi z oczu.
-Karol?-spytałam I poczułam jego ręce na biodrach
-Mam cię-szepnął mi do ucha I uwięził w uścisku
-Lolek puść.
-Nie kochasz mnie już?-spytał robiąc smutną minkę
-Pewnie że Cię kocham głupku-powiedziałam patrząc mu w oczy i rozluźnił uścisk. Stanęłam na palcach i go cmoknęłam.
-Za taką ucieczkę należy mi się coś więcej-powiedział I mnie podniósł. Oplotłam go w pasie nogami a on namiętnie wpił się w moje usta.
-Kocham cie paskudo-wyszeptał między pocałunkami
-Paskudo? Powinnam się obrazić-mruknęłam
-Ani mi się waż- mruknął uciszając mnie pocałunkiem
-Loluś....
-Co skarbie?
-Może będziemy już wracać?
-Jasne...w sumie to późno już-powiedział łapiąc mnie za rękę
-Kotek...
-Loluś, kotek...co chcesz?-spytał patrząc na mnie podejrzliwie
-A czy ja muszę coś chcieć?
-Nooo....za miła jesteś-Popatrzył na mnie i skrzyżował ręce na piersi-Więc?
-Ale ty jesteś. Ja tutaj z miłością do ciebie a ty co?
-A ja się pytam co byś chciała ze jesteś taka milutka.
-Weźmiesz mnie na barana?
-Hahaha nie.
-Ej czemu?
-A czemu miałbym cię wziąć?
-Bo cię proszę?
-Nie prosisz.
-Loluś proszę weź mnie na barana.
-To nie jest wystarczający powód-powiedział i pokazał mi język
-Karol no!
-No co?-spytał patrząc mi w oczy-Uwielbiam się z tobą drażnić.-powiedział-No już nie fochaj się, tylko wskakuj-pocałował mnie w nos I się schylił
-Kocham cię-powiedziałam kiedy niósł mnie do domu Ignaczaków
-Dlatego że Cię noszę?-spytał podejrzliwie
-Między innymi wiewiór.
-Wiewiór?-spytał I chciał mnie postawić na ziemię
-Wiewiórki są słodkie
-Czyli jak mówisz do mnie wiewiór to mam to traktować jako kotek albo skarbie?-spytał stawiając mnie na ziemi kiedy doszliśmy do celu
-Nie. Poprostu Musiałam coś wymyśleć żebyś mnie doniósł-pokazałam mu język i pobiegłam na górę-Cześć Igła-rzuciłam mijając go
-Dzieciaki zasnęły więc bawcie się cicho-powiedział i puścił mi oczko
-Powiedz to Karolowi. Dobranoc-powiedziałam i zniknęłam za drzwiami.
-Teraz cię mam-powiedział Karol wchodząc do pokoju
-Igła prosił żebyśmy byli cicho....
-To nie krzycz-wzruszył ramionami i zaczął mnie łaskotać.
-Przestań...
-Nie.
-Proszę cię Lolek...
-Teraz to Lolek-powiedział I wpił się w moje usta żebym nie Krzyczała
-Już skończyłeś?-spytałam płacząc ze śmiechu
-To już zależy od ciebie-spojrzał na mnie
-Loluś jesteś najprzystojniejszym, najlepszym, najfajniejszym i najkochańszym chłopakiem jakiego znam.
-Tanie komplety...
-Kotek no....
-Dasz buziaka to przestanę.
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem-powiedziałam i wpiłam się w jego usta.
-Kocham cię-szepnął mi we włosy
-Ja ciebie też Loluś-odpowiedziałam-Dobranoc
-Jak to dobranoc?
-Normalnie kotek. Nie mam ochoty żeby Igła tu zaraz wparował.
-Ale...
-Kolorowych-cmoknęłam go i wtuliłam się w jego tors
-Wredota-powiedział mi do ucha a ja się zaśmiałam-Dobranoc-szepnął i mnie przytulił.
sobota, 23 maja 2015
Rozdział 14
Spaliśmy sobie smacznie kiedy do pokoju wparował Igła
-Wstawać śpiochy!!! Ej a wy razem w łóżku?-spytał zdziwiony
-A co miałem spać na podłodze?-spytał zaspany Karol
-Nooo....
-Wiesz co Krzysiu aż tak wredna nie jestem-powiedziałam uśmiechając się uroczo
-Ale przecież....
-Dzień dobroci dla zwierząt-powiedziałam
-Aha...spoko...nie ogarniam was ale chodźcie na śniadanie
-Zaraz-powiedział Kłos i westchnął mi nos w obojczyk
-Wstawaj Kłos bo ci pomogę-rzuciłam i zepchnęłam go z łóżka...
-Co to za hałasy?-spytała Iwona wchodząc do pokoju-Słyszałam huk...
-To tylko Karol-wskazałam na podłogę na której leżał środkowy
-Hahaha nie jesteś wredna?-pytał rozbawiony Igła a ja wzruszyłam ramionami.
-Od płace ci się za to-zagroził mi Karol wstając z podłogi
-A co ty mi możesz zrobić?
-Na przykład to-powiedział i zaczął mnie łaskotać
-Przestań!
-Nie ma mowy
-Igła ratuj-piszczałam ale libero stał z uśmiechem od ucha do ucha i nie zamierzał nic zrobić
-Nie dostaniecie naleśników -powiedziała Iwona I wtedy sie ogarneli
-Karol puść ją-rzucił Igła
-Przecież jej nie trzymam!
-Dzięki Krzysiu....a jednak nie-pokazałam mu język-Dzięki Iwonka 😊
-Nie ma sprawy. Na nich zawsze działa jedzenie-powiedziała puszczając mi oczko
-Zaczęliby na siłce pakować a nie tylko jedzą-Westchnęłam i poszłam do łazienki po drodze natknęłam się na karcące spojrzenie Karola. Pff....niech nie myśli że będę miła-pomyślałam i uśmiechnęłam się w duchu.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam jeansowe szorty, białą bokserkę z jackiem danielsem.
Do tego lekki makijaż i gotowe. Zeszłam do kuchni, gdzie chłopaki wcinali naleśniki.
-Smacznego-rzuciłam a Karol się zadławił
-Weź się ubierz bo mi się kolega zaksztusi-powiedział rozbawiony Igła
-I nikt po nim nie będzie płakał-wzruszyłam ramionami
-Hahaha no racja-zgodził się ze mną libero wiec posłałam mu uśmiech
-Pomóc ci w czymś?-spytałam Iwony
-Nie. Siadaj jeść póki coś zostało-uśmiechnęła się i sama usiadła do stołu-Smacznego 😊
-Dziękuję, nawzajem.
*********
-Kotek ja lecę po dzieciaki-powiedział Igła wstając od stołu-Tylko spokój mi tu-spojrzał na mnie i Karola
-Dobrze tato-odparliśmy razem co wywołało u nas atak śmiechu
-No i weź tu z takimi rozmawiaj-marudził Krzysiek
-Oj Igła Igła zmykaj po dzieciaki-powiedziała Iwona i cmoknęła go w usta
-Super nawet własna żona mnie wygania-westchnął zrezygnowany
-Też cię kocham-uśmiechnęła się
-Co ja się z tobą mam-pocałował ją i wyszedł.
-Wreszcie chwila spokoju-powiedziała kiedy drzwi się zamknęły na co zaśmiałam się z Karolem-To co? Obejrzymy coś zanim przyjadą?
-Jasne-uśmiechnęłam się
-Tylko ty wybierasz Iwonka-rzucił Karol I znowu się roześmialiśmy
-Co powiecie na 101 dalmatyńczyków dzieci?-spytała ze śmiechem
-A może jakiś film?-spytałam
-No właśnie nie traktuj nas jak dzieci-oburzył się Karol
-Dobra dobra....to może...kobieta w czerni?
-Super-powiedziałam I usiadłam na kanapie obok Kłosa
-Tylko się nie bój-szepnął mi do ucha i się zaśmiał
-Głupi jesteś-walnęłam go w ramię a potem się w niego wtuliłam
-Nie boi się a jednak się przytula-powiedział obejmując mnie
-Nie to nie-chciałam wstać ale mi to uniemożliwił.
-Siedź-powiedział patrząc mi w oczy
-Jesteś nie możliwy.
-Ty też-pocałował mnie w nos i się zaśmiał
-Możesz juz mi nie przeszkadzać? Zaczyna się.-upomina łam go
-Eh....-westchnął i objął mnie ramieniem.
*********
-Wujek Karol!-usłyszałam radosny krzyk i dwójka łobuziaków rzuciła się na mojego chłopaka
-Cześć dzieciaki-uśmiechnął się-To jest ciocia Paulina-powiedział i pocałował mnie w policzek
-Cześć ciociu-powiedzieli i przytulili się do mnie
-Hej maluchy-powiedziałam czochrając im włoski
-Jakie maluchy ja mam 12 lat-oburzył się Seba
-Przepraszam pana-powiedziałam z udawana powagą
-Spoko. Wybaczam ci bo jesteś ładna-uśmiechnął się łobuzersko
-Czyżby mój syn podrywał niedoszłą dziewczynę Kłosa?-usłyszałam śmiech Igły
-Dlaczego niedoszłą?-spytała Dominika
-Tata się nie zna-powiedział Karol biorąc małą na kolana
-Masz dobry gust wujek-powiedział Seba puszczając Karolowi oczko a ja się tylko zaśmiałam
-Pobawmy się w coś!-zawołała Domi zaskakując z karolowych kolan
-W co?-spytał zainteresowany Igła junior
-W chowanego
-Ja liczę!-powiedziałam-Jeden, dwa, trzy...-słyszałam jak wybiegaja z domu
-Wujek tu!-krzyknęła mała blondyneczka
-Nie podglądaj-usłyszałam śmiech Igły
-Fajne masz te dzieciaki Krzysiu-uśmiechnęłam się
-Wiem po ojcu to mają
-Zwłaszcza Seba....cały ty-zaśmiałam się-A teraz przepraszam, ale SZUKAM!!!
Igła rozbawiony pokręcił głową a ja wybiegłam na podwórko.
-Musicie mieć takie duże podwórko?-spytałam Iwony, którą mijałam
-Krzyśka się pytaj-uśmiechnęła się i poszła.
Super...Zajrzałam do garażu. Aha...spod samochodu wy stawały nogi małego Ignaczaka.
-Seba mam cię!-krzyknęłam wyciągając go spod samochodu
-Skąd wiedziałaś że tu jestem?-spytał rozbawiony
-A nie wiem tak jakoś-roześmiałam się-Pomożesz mi szukać reszty?
-Jasne, Doma jest pewnie w ogródku-powiedział ciągnąc mnie za rękę.
-Domiś mam cię-powiedziałam widząc dziewczynke za kwiatkami
-Zawsze się tu chowasz-powiedział Seba a mała pokazała mu język
-Gdzie macie wujka?-spytał Krzysiek
-Nie wiem-mała wzruszyła ramionami
-To poszukajcie go
-Po co?-rzuciłam do Igły i coś uderzyło mnie w głowę-Ała!
-Co ci ciociu?-spytał Seba
-Kasztan mi spadł na głowę.
-Chyba nie spadł sam...-powiedział Igła wiec spojrzałam na drzewo
-Wiewiór....
-Wstawać śpiochy!!! Ej a wy razem w łóżku?-spytał zdziwiony
-A co miałem spać na podłodze?-spytał zaspany Karol
-Nooo....
-Wiesz co Krzysiu aż tak wredna nie jestem-powiedziałam uśmiechając się uroczo
-Ale przecież....
-Dzień dobroci dla zwierząt-powiedziałam
-Aha...spoko...nie ogarniam was ale chodźcie na śniadanie
-Zaraz-powiedział Kłos i westchnął mi nos w obojczyk
-Wstawaj Kłos bo ci pomogę-rzuciłam i zepchnęłam go z łóżka...
-Co to za hałasy?-spytała Iwona wchodząc do pokoju-Słyszałam huk...
-To tylko Karol-wskazałam na podłogę na której leżał środkowy
-Hahaha nie jesteś wredna?-pytał rozbawiony Igła a ja wzruszyłam ramionami.
-Od płace ci się za to-zagroził mi Karol wstając z podłogi
-A co ty mi możesz zrobić?
-Na przykład to-powiedział i zaczął mnie łaskotać
-Przestań!
-Nie ma mowy
-Igła ratuj-piszczałam ale libero stał z uśmiechem od ucha do ucha i nie zamierzał nic zrobić
-Nie dostaniecie naleśników -powiedziała Iwona I wtedy sie ogarneli
-Karol puść ją-rzucił Igła
-Przecież jej nie trzymam!
-Dzięki Krzysiu....a jednak nie-pokazałam mu język-Dzięki Iwonka 😊
-Nie ma sprawy. Na nich zawsze działa jedzenie-powiedziała puszczając mi oczko
-Zaczęliby na siłce pakować a nie tylko jedzą-Westchnęłam i poszłam do łazienki po drodze natknęłam się na karcące spojrzenie Karola. Pff....niech nie myśli że będę miła-pomyślałam i uśmiechnęłam się w duchu.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam jeansowe szorty, białą bokserkę z jackiem danielsem.
Do tego lekki makijaż i gotowe. Zeszłam do kuchni, gdzie chłopaki wcinali naleśniki.
-Smacznego-rzuciłam a Karol się zadławił
-Weź się ubierz bo mi się kolega zaksztusi-powiedział rozbawiony Igła
-I nikt po nim nie będzie płakał-wzruszyłam ramionami
-Hahaha no racja-zgodził się ze mną libero wiec posłałam mu uśmiech
-Pomóc ci w czymś?-spytałam Iwony
-Nie. Siadaj jeść póki coś zostało-uśmiechnęła się i sama usiadła do stołu-Smacznego 😊
-Dziękuję, nawzajem.
*********
-Kotek ja lecę po dzieciaki-powiedział Igła wstając od stołu-Tylko spokój mi tu-spojrzał na mnie i Karola
-Dobrze tato-odparliśmy razem co wywołało u nas atak śmiechu
-No i weź tu z takimi rozmawiaj-marudził Krzysiek
-Oj Igła Igła zmykaj po dzieciaki-powiedziała Iwona i cmoknęła go w usta
-Super nawet własna żona mnie wygania-westchnął zrezygnowany
-Też cię kocham-uśmiechnęła się
-Co ja się z tobą mam-pocałował ją i wyszedł.
-Wreszcie chwila spokoju-powiedziała kiedy drzwi się zamknęły na co zaśmiałam się z Karolem-To co? Obejrzymy coś zanim przyjadą?
-Jasne-uśmiechnęłam się
-Tylko ty wybierasz Iwonka-rzucił Karol I znowu się roześmialiśmy
-Co powiecie na 101 dalmatyńczyków dzieci?-spytała ze śmiechem
-A może jakiś film?-spytałam
-No właśnie nie traktuj nas jak dzieci-oburzył się Karol
-Dobra dobra....to może...kobieta w czerni?
-Super-powiedziałam I usiadłam na kanapie obok Kłosa
-Tylko się nie bój-szepnął mi do ucha i się zaśmiał
-Głupi jesteś-walnęłam go w ramię a potem się w niego wtuliłam
-Nie boi się a jednak się przytula-powiedział obejmując mnie
-Nie to nie-chciałam wstać ale mi to uniemożliwił.
-Siedź-powiedział patrząc mi w oczy
-Jesteś nie możliwy.
-Ty też-pocałował mnie w nos i się zaśmiał
-Możesz juz mi nie przeszkadzać? Zaczyna się.-upomina łam go
-Eh....-westchnął i objął mnie ramieniem.
*********
-Wujek Karol!-usłyszałam radosny krzyk i dwójka łobuziaków rzuciła się na mojego chłopaka
-Cześć dzieciaki-uśmiechnął się-To jest ciocia Paulina-powiedział i pocałował mnie w policzek
-Cześć ciociu-powiedzieli i przytulili się do mnie
-Hej maluchy-powiedziałam czochrając im włoski
-Jakie maluchy ja mam 12 lat-oburzył się Seba
-Przepraszam pana-powiedziałam z udawana powagą
-Spoko. Wybaczam ci bo jesteś ładna-uśmiechnął się łobuzersko
-Czyżby mój syn podrywał niedoszłą dziewczynę Kłosa?-usłyszałam śmiech Igły
-Dlaczego niedoszłą?-spytała Dominika
-Tata się nie zna-powiedział Karol biorąc małą na kolana
-Masz dobry gust wujek-powiedział Seba puszczając Karolowi oczko a ja się tylko zaśmiałam
-Pobawmy się w coś!-zawołała Domi zaskakując z karolowych kolan
-W co?-spytał zainteresowany Igła junior
-W chowanego
-Ja liczę!-powiedziałam-Jeden, dwa, trzy...-słyszałam jak wybiegaja z domu
-Wujek tu!-krzyknęła mała blondyneczka
-Nie podglądaj-usłyszałam śmiech Igły
-Fajne masz te dzieciaki Krzysiu-uśmiechnęłam się
-Wiem po ojcu to mają
-Zwłaszcza Seba....cały ty-zaśmiałam się-A teraz przepraszam, ale SZUKAM!!!
Igła rozbawiony pokręcił głową a ja wybiegłam na podwórko.
-Musicie mieć takie duże podwórko?-spytałam Iwony, którą mijałam
-Krzyśka się pytaj-uśmiechnęła się i poszła.
Super...Zajrzałam do garażu. Aha...spod samochodu wy stawały nogi małego Ignaczaka.
-Seba mam cię!-krzyknęłam wyciągając go spod samochodu
-Skąd wiedziałaś że tu jestem?-spytał rozbawiony
-A nie wiem tak jakoś-roześmiałam się-Pomożesz mi szukać reszty?
-Jasne, Doma jest pewnie w ogródku-powiedział ciągnąc mnie za rękę.
-Domiś mam cię-powiedziałam widząc dziewczynke za kwiatkami
-Zawsze się tu chowasz-powiedział Seba a mała pokazała mu język
-Gdzie macie wujka?-spytał Krzysiek
-Nie wiem-mała wzruszyła ramionami
-To poszukajcie go
-Po co?-rzuciłam do Igły i coś uderzyło mnie w głowę-Ała!
-Co ci ciociu?-spytał Seba
-Kasztan mi spadł na głowę.
-Chyba nie spadł sam...-powiedział Igła wiec spojrzałam na drzewo
-Wiewiór....
sobota, 9 maja 2015
Rozdział 13
Perspektywa Pauliny
-Kawy?-spytała Iwonka
-Poproszę-uśmiechnęłam się
-Jesteś z Karolem?-spytała
-To trochę skomplikowane...
-Zamieniam się w słuch.
-Nie powiesz Igle?-spytałam
-No co ty-uśmiechnęła się-Co zrobił mój mężulek?
-Wszyscy za wszelką cenę starali nas się zeswatać. Nie nawidziłam go ale mi się odwiedziło.
-Czemu go nie lubiłaś?
-Mieliśmy nie ciekawy początek.
-A no faktycznie Igła mi opowiadał. Jak mógł ci wrzucić telefon do wody?
-To był wypadek-uśmiechnęłam się delikatnie
-Co mnie obgadujesz skarbie?-spytał Karol i objął mnie w talii
-Pijemy kawę nie widzisz?-spytałam unosząc brew a ten zabrał mi kubek
-Pyszna-uśmiechnął się
-Rozumiem że Krzysiek poszedł się odstresować?-spytała rozbawiona Iwona
-Tak, stwierdził że jestem niemożliwy i wyszedł.
-Jesteście okropni-rzuciła z udawanyn żalem
-Mógł się nie wtrącać, teraz niech cierpi-uśmiechnął się Karol i namiętnie mnie pocałował
-Kiedy mu powiecie?-spytała z rozbawieniem Ignaczakowa
-Nie wiem. Może jutro? Przy dzieciakach przecież nie będziemy się wyzywać-powiedziałam uśmiechając się i całując Karola
-Pięknie razem Wygladacie-powiedziała
-Serio myślisz że to coś do mnie pasuje?
-Ej przecież nie ma Igły-powiedział urażony
-Myślę, że stać cię na więcej, ale chciałam być miła
-Iwona ty tez przeciwko mnie?
-Takie życie-wzruszyła ramionami
-Wiecie co?! Foch.
-Trudno-powiedziała a Kłos spojrzał na mnie z miną zabitego psa.
-Oj Kłosik-mruknęłam i przytuliłam się do niego
-Co WredotO?-szepnął mi we włosy
-Nie fochaj się na mnie-prosiłam
-Ale pod jednym warunkiem-powiedział patrząc mi w oczy
-A ty cały czas to samo-westchnęłam i złączyłam nasze usta w pocałunku
-Za to mnie kochasz
-Ja tego nie powiedziałam-szepnęłam i wpiłam się w jego usta.
-Słodkie z was dzieciaki-powiedziała z uśmiechem-Ocho mój mąż wrócił...
-Spadaj Kłos-powiedziałam na tyle głośno żeby usłyszał Igła.
-Oni tak cały czas?-spytał żony wchodząc do kuchni
-Nie przecież obiecaliśmy-powiedziałam z uśmiechem
-Poprostu ją wkurzyłem. Proszę o wybaczenie piękna pani-zwrócił się do mnie
-Poniosło mnie trochę-przyznałam-Wybaczam panu panie Kłos.
-Dziękuję za miłosierdzie-powiedział całując mnie w rękę
-Iwonka poradzisz sobie z nimi?-spytał żony
-Jasne-uśmiechnęła się i dostała buziaka
-Mykam na górę....za 10-15 minut wracam-uśmiechnął się i poszedł
-To co dzieciarnia obejrzymy coś?-spytała
-Ale ja wybieram!-krzyknęłam
-Nie ja!-dorzucił Kłos i się zaśmialiśmy
-Chcecie wykończyć mojego męża?
-Nie...tylko go wkurzyć-wyszczerzył się Kłos I objął mnie w pasie.
-To co oglądamy?
-A na co macie ochotę?
-Wybierz skarbie-zwróciłam się do Karola
-To może "Gdzie jest Nemo"?
-Serio chcesz bajkę?
-A co ci się nie podoba?
-Wole króla lwa-uśmiechnęłam się i poczułam czuły pocałunek na swoich ustach
-Dzieci-Iwonka pokręciła głową-To co w końcu?
-Lilo i stich-powiedzieliśmy naraz co wywołało atak śmiechu
-W sumie dawno tego nie oglądałam-powiedziała Iwona i włączyła film.
Perspektywa Igły
Nie mogłem wytrzymać i zadzwoniłem do Natalii
-Halo?
-Natka ratuj
-Natka? Nie pietruszka?-spytała zdziwiona-Mów co się stało?
-Mówiłaś że oni są razem
-Masz ich dość?-zaśmiała się
-To nie jest zabawne
-Tak szybko wyprowadzili cię z równowagi?
-Oni się kłócą od kąd zobaczyłem ich na lotnisku
-Niemożliwe. Przecież są w sobie zakochani.
-Ale ja wybieram!
-Nie ja!!
-Dzieciaki się kłócą?
-Tak....bynajmniej nie moje-powiedziałem
-Poczekaj...chcesz mi powiedzieć....
-Kłos żre się z Paulą.
-To co im odpieprzylo?
-No właśnie miałem nadzieję że mi to wyjaśnisz
-Nie mam pojęcia. Coś ci mówili?
-Że byli ze sobą, ale nie mogli ze sobą wytrzymać.
-Kurwa Igła współczuję ci-powiedziała
-No dziękuję ci bardzo.
-Zadzwonię później do Pauli, może coś mi powie.
-Dobra...ja kończę bo nie mogę tak długo zostawić Iwonki samej.
-Rozumiem...do usłyszenia
-Cześć-powiedziałem i rozłączyłem się.
Zszedłem do salonu.
-Co oglądacie?-spytałem
-Lilo I stich-powiedziała moja żona
-A ta dwójka?-spytałem-Czemu się nie kłócą?
-Igła zamknij się-powiedział Karol
-Siadaj i oglądaj a nie przeszkadzasz-dorzuciła Paula
-Jak ty to zrobiłaś?-szepnąłem do Iwony
-Ma się podejście do dzieci. W końcu wychowuje dwójkę-uśmiechnęła się
-Chyba wychowujemy...
-Ciebie nigdy nie ma-pokazała mi język
-Za dużo czasu z nimi spędziłaś-pokręciłem głową
-Nie marudź-uciszyła mnie pocałunkiem
*****
Perspektywa Pauliny
-Jesteście głodni?-spytała Iwonka kiedy skończyła się bajka
-Jak wilk-odpowiedział Igła
-Kochanie nie pytałam się ciebie.-spojrzała na niego rozbawiona- To jak?
-W sumie to trochę zgłodniałam a ty?- spytałam Karola
-Zjadłbym konia z kopytami-powiedział z uśmiechem i zaburczało mu w brzuchu
-Łakoczuchy-zaśmiała się i zniknęła w kuchni
-Nie pozabijacie się jak was zostawię? -spytał Igła patrząc na nas podejrzliwie
-Mamy jeszcze pół godziny rozejmu więc możesz pomóc Iwonce-uśmiechnęłam się
-A ty co na to Kłos?-spytał upewniając się
-Obejrzymy króla lwa?-spytał patrząc na mnie
-Jasne-uśmiechnęłam się
-Jakby co jestem w kuchni-powiedział i poszedł
-Pół godziny rozejmu tak?-spytał kiedy zostaliśmy sami
-No a ile mam z tobą wytrzymać?-spojrzałam mu w oczy
-Jak najdłużej-szepnął i mnie pocałował
-Loluś Igła jest w kuchni-skarciłam go
-Lubie jak tak do mnie mówisz-mruknął
-To super skarbie ale teraz cicho, zaczyna się-położyłam mu palec na ustach
-Oj no....
-Potem miśku-cmoknęłam go
-No dobrze-westchnął i położył się tak że miał głowę na moich udach
-Nie za dobrze ci?-spytałam kiedy do pokoju wszedł Igła
-Mamy jeszcze 20 min wiec bądź miła.-powiedział Karol I się uśmiechnął.
-Masz fajne włosy-powiedziałam przeczesując mu je palcami
-A Igła?
-Poszedł-nachyliłam się nad nim i mnie pocałował
-Jesteście jak Nala i Simba-powiedziała Iwonka wchodząc do pokoju.
-Kto się czubi ten się lubi-powiedział Krzysiek niosąc kolację
-Kawy?-spytała Iwonka
-Poproszę-uśmiechnęłam się
-Jesteś z Karolem?-spytała
-To trochę skomplikowane...
-Zamieniam się w słuch.
-Nie powiesz Igle?-spytałam
-No co ty-uśmiechnęła się-Co zrobił mój mężulek?
-Wszyscy za wszelką cenę starali nas się zeswatać. Nie nawidziłam go ale mi się odwiedziło.
-Czemu go nie lubiłaś?
-Mieliśmy nie ciekawy początek.
-A no faktycznie Igła mi opowiadał. Jak mógł ci wrzucić telefon do wody?
-To był wypadek-uśmiechnęłam się delikatnie
-Co mnie obgadujesz skarbie?-spytał Karol i objął mnie w talii
-Pijemy kawę nie widzisz?-spytałam unosząc brew a ten zabrał mi kubek
-Pyszna-uśmiechnął się
-Rozumiem że Krzysiek poszedł się odstresować?-spytała rozbawiona Iwona
-Tak, stwierdził że jestem niemożliwy i wyszedł.
-Jesteście okropni-rzuciła z udawanyn żalem
-Mógł się nie wtrącać, teraz niech cierpi-uśmiechnął się Karol i namiętnie mnie pocałował
-Kiedy mu powiecie?-spytała z rozbawieniem Ignaczakowa
-Nie wiem. Może jutro? Przy dzieciakach przecież nie będziemy się wyzywać-powiedziałam uśmiechając się i całując Karola
-Pięknie razem Wygladacie-powiedziała
-Serio myślisz że to coś do mnie pasuje?
-Ej przecież nie ma Igły-powiedział urażony
-Myślę, że stać cię na więcej, ale chciałam być miła
-Iwona ty tez przeciwko mnie?
-Takie życie-wzruszyła ramionami
-Wiecie co?! Foch.
-Trudno-powiedziała a Kłos spojrzał na mnie z miną zabitego psa.
-Oj Kłosik-mruknęłam i przytuliłam się do niego
-Co WredotO?-szepnął mi we włosy
-Nie fochaj się na mnie-prosiłam
-Ale pod jednym warunkiem-powiedział patrząc mi w oczy
-A ty cały czas to samo-westchnęłam i złączyłam nasze usta w pocałunku
-Za to mnie kochasz
-Ja tego nie powiedziałam-szepnęłam i wpiłam się w jego usta.
-Słodkie z was dzieciaki-powiedziała z uśmiechem-Ocho mój mąż wrócił...
-Spadaj Kłos-powiedziałam na tyle głośno żeby usłyszał Igła.
-Oni tak cały czas?-spytał żony wchodząc do kuchni
-Nie przecież obiecaliśmy-powiedziałam z uśmiechem
-Poprostu ją wkurzyłem. Proszę o wybaczenie piękna pani-zwrócił się do mnie
-Poniosło mnie trochę-przyznałam-Wybaczam panu panie Kłos.
-Dziękuję za miłosierdzie-powiedział całując mnie w rękę
-Iwonka poradzisz sobie z nimi?-spytał żony
-Jasne-uśmiechnęła się i dostała buziaka
-Mykam na górę....za 10-15 minut wracam-uśmiechnął się i poszedł
-To co dzieciarnia obejrzymy coś?-spytała
-Ale ja wybieram!-krzyknęłam
-Nie ja!-dorzucił Kłos i się zaśmialiśmy
-Chcecie wykończyć mojego męża?
-Nie...tylko go wkurzyć-wyszczerzył się Kłos I objął mnie w pasie.
-To co oglądamy?
-A na co macie ochotę?
-Wybierz skarbie-zwróciłam się do Karola
-To może "Gdzie jest Nemo"?
-Serio chcesz bajkę?
-A co ci się nie podoba?
-Wole króla lwa-uśmiechnęłam się i poczułam czuły pocałunek na swoich ustach
-Dzieci-Iwonka pokręciła głową-To co w końcu?
-Lilo i stich-powiedzieliśmy naraz co wywołało atak śmiechu
-W sumie dawno tego nie oglądałam-powiedziała Iwona i włączyła film.
Perspektywa Igły
Nie mogłem wytrzymać i zadzwoniłem do Natalii
-Halo?
-Natka ratuj
-Natka? Nie pietruszka?-spytała zdziwiona-Mów co się stało?
-Mówiłaś że oni są razem
-Masz ich dość?-zaśmiała się
-To nie jest zabawne
-Tak szybko wyprowadzili cię z równowagi?
-Oni się kłócą od kąd zobaczyłem ich na lotnisku
-Niemożliwe. Przecież są w sobie zakochani.
-Ale ja wybieram!
-Nie ja!!
-Dzieciaki się kłócą?
-Tak....bynajmniej nie moje-powiedziałem
-Poczekaj...chcesz mi powiedzieć....
-Kłos żre się z Paulą.
-To co im odpieprzylo?
-No właśnie miałem nadzieję że mi to wyjaśnisz
-Nie mam pojęcia. Coś ci mówili?
-Że byli ze sobą, ale nie mogli ze sobą wytrzymać.
-Kurwa Igła współczuję ci-powiedziała
-No dziękuję ci bardzo.
-Zadzwonię później do Pauli, może coś mi powie.
-Dobra...ja kończę bo nie mogę tak długo zostawić Iwonki samej.
-Rozumiem...do usłyszenia
-Cześć-powiedziałem i rozłączyłem się.
Zszedłem do salonu.
-Co oglądacie?-spytałem
-Lilo I stich-powiedziała moja żona
-A ta dwójka?-spytałem-Czemu się nie kłócą?
-Igła zamknij się-powiedział Karol
-Siadaj i oglądaj a nie przeszkadzasz-dorzuciła Paula
-Jak ty to zrobiłaś?-szepnąłem do Iwony
-Ma się podejście do dzieci. W końcu wychowuje dwójkę-uśmiechnęła się
-Chyba wychowujemy...
-Ciebie nigdy nie ma-pokazała mi język
-Za dużo czasu z nimi spędziłaś-pokręciłem głową
-Nie marudź-uciszyła mnie pocałunkiem
*****
Perspektywa Pauliny
-Jesteście głodni?-spytała Iwonka kiedy skończyła się bajka
-Jak wilk-odpowiedział Igła
-Kochanie nie pytałam się ciebie.-spojrzała na niego rozbawiona- To jak?
-W sumie to trochę zgłodniałam a ty?- spytałam Karola
-Zjadłbym konia z kopytami-powiedział z uśmiechem i zaburczało mu w brzuchu
-Łakoczuchy-zaśmiała się i zniknęła w kuchni
-Nie pozabijacie się jak was zostawię? -spytał Igła patrząc na nas podejrzliwie
-Mamy jeszcze pół godziny rozejmu więc możesz pomóc Iwonce-uśmiechnęłam się
-A ty co na to Kłos?-spytał upewniając się
-Obejrzymy króla lwa?-spytał patrząc na mnie
-Jasne-uśmiechnęłam się
-Jakby co jestem w kuchni-powiedział i poszedł
-Pół godziny rozejmu tak?-spytał kiedy zostaliśmy sami
-No a ile mam z tobą wytrzymać?-spojrzałam mu w oczy
-Jak najdłużej-szepnął i mnie pocałował
-Loluś Igła jest w kuchni-skarciłam go
-Lubie jak tak do mnie mówisz-mruknął
-To super skarbie ale teraz cicho, zaczyna się-położyłam mu palec na ustach
-Oj no....
-Potem miśku-cmoknęłam go
-No dobrze-westchnął i położył się tak że miał głowę na moich udach
-Nie za dobrze ci?-spytałam kiedy do pokoju wszedł Igła
-Mamy jeszcze 20 min wiec bądź miła.-powiedział Karol I się uśmiechnął.
-Masz fajne włosy-powiedziałam przeczesując mu je palcami
-A Igła?
-Poszedł-nachyliłam się nad nim i mnie pocałował
-Jesteście jak Nala i Simba-powiedziała Iwonka wchodząc do pokoju.
-Kto się czubi ten się lubi-powiedział Krzysiek niosąc kolację
-Nie bądź taki pewny-powiedział mu Karol wstając z moich kolan
-Tak tak. Robicie postępy bo się nie pozabijaliście.
-Nie ciesz się Krzysiu bo zaraz to się skończy-powiedziałam
-Dlaczego?
-Zostało 15minut- wyszczerzył się KArol a Igła przybił sobie face palma.
-To może zjemy nie kłócąc się? Zapraszam do stołu-powiedziała Iwona uśmiechając się.
-Pyszne-powiedział Kłos z pełną buzią
-Jak pies je to nie szczeka-powiedziałam
-Ale ty głupia jesteś najpierw od wiewiórek wyzywasz a teraz mówisz że szczekam.
-Ja pierdole przecież mowie ze pies debilu!
-Zaczęło się-westchnął zrezygnowany Igła
-To się kurwa ogarnij
-No chyba jednak ty się ogarnij gryzoniu-warknęłam-A kolacja była wyśmienita-posłałam Iwonie uśmiech
-I tutaj się niestety musze z nią zgodzić-powiedział Kłos
-Ciesze się ze wam smakowało.
-To teraz myć zęby i do łóżek-zdecydował Ignaczak-A I macie wspólny pokój
-Co kurwa?-spytałam
-Pojebało cię Igła?-spytał Lolek
-Ja mam spać z tym czymś?
-No tak-wzruszył ramionami
-Ja pierdole kurwa co ja Ci zrobiłem?-krzyczał Kłos a ja poszłam na górę i zajęłam łazienke.
-Ty blondi, siedzisz tam już od godziny-bulwersował się Karol
-Bo ja w przeciwieństwie do ciebie się myję-zgasilam go-Dobranoc-powiedziałam do Ignaczaków i zniknęłam w pokoju
-Dobranoc-usłyszałam Iwone
-Tylko nie bijcie się proszę-marudził Igła
-Postaram się-rzucił Kłos wychodząc z łazienki
-Co tak szybko?-spytałam go
-Stęskniłem się-powiedział przytulając mnie i kładąc się do łóżka
-To co? Kończymy kabaret?-spytał z uśmiechem a ja pokiwałam głową
-Spisz na podłodze szczurze!-krzyknęłam na tyle głośno żeby Igła usłyszał
-Chyba cię pojebało!
-Podłoga wiewiór!-krzyknęłam i zaśmialiśmy się
-Hahaha biedny Krzysiu przez nas osiwieje-powiedziałam wtulając się w Karola
-Mógł się nie wtrącać.
-W sumie racja :)
-To co robimy?-spytał poruszając brwiami
-Idziemy spać...i serio śpisz na podłodze-rzuciłam mu poduszke
-Czemu?
-Bo jak Igła rano tu wparuje a my będziemy leżeć w łóżku to....
-To się zdziwi i o to nam chodzi-dokończył i mnie pocałował
-Przebiegły jesteś...wszystko na swoją korzyść-zaśmiałam się
-Nie przesadzaj-popatrzył na mnie i namiętnie pocałował
-Dobranoc-szepnęłam I wtulona w jego tors usnęłam.
-Nie ciesz się Krzysiu bo zaraz to się skończy-powiedziałam
-Dlaczego?
-Zostało 15minut- wyszczerzył się KArol a Igła przybił sobie face palma.
-To może zjemy nie kłócąc się? Zapraszam do stołu-powiedziała Iwona uśmiechając się.
-Pyszne-powiedział Kłos z pełną buzią
-Jak pies je to nie szczeka-powiedziałam
-Ale ty głupia jesteś najpierw od wiewiórek wyzywasz a teraz mówisz że szczekam.
-Ja pierdole przecież mowie ze pies debilu!
-Zaczęło się-westchnął zrezygnowany Igła
-To się kurwa ogarnij
-No chyba jednak ty się ogarnij gryzoniu-warknęłam-A kolacja była wyśmienita-posłałam Iwonie uśmiech
-I tutaj się niestety musze z nią zgodzić-powiedział Kłos
-Ciesze się ze wam smakowało.
-To teraz myć zęby i do łóżek-zdecydował Ignaczak-A I macie wspólny pokój
-Co kurwa?-spytałam
-Pojebało cię Igła?-spytał Lolek
-Ja mam spać z tym czymś?
-No tak-wzruszył ramionami
-Ja pierdole kurwa co ja Ci zrobiłem?-krzyczał Kłos a ja poszłam na górę i zajęłam łazienke.
-Ty blondi, siedzisz tam już od godziny-bulwersował się Karol
-Bo ja w przeciwieństwie do ciebie się myję-zgasilam go-Dobranoc-powiedziałam do Ignaczaków i zniknęłam w pokoju
-Dobranoc-usłyszałam Iwone
-Tylko nie bijcie się proszę-marudził Igła
-Postaram się-rzucił Kłos wychodząc z łazienki
-Co tak szybko?-spytałam go
-Stęskniłem się-powiedział przytulając mnie i kładąc się do łóżka
-To co? Kończymy kabaret?-spytał z uśmiechem a ja pokiwałam głową
-Spisz na podłodze szczurze!-krzyknęłam na tyle głośno żeby Igła usłyszał
-Chyba cię pojebało!
-Podłoga wiewiór!-krzyknęłam i zaśmialiśmy się
-Hahaha biedny Krzysiu przez nas osiwieje-powiedziałam wtulając się w Karola
-Mógł się nie wtrącać.
-W sumie racja :)
-To co robimy?-spytał poruszając brwiami
-Idziemy spać...i serio śpisz na podłodze-rzuciłam mu poduszke
-Czemu?
-Bo jak Igła rano tu wparuje a my będziemy leżeć w łóżku to....
-To się zdziwi i o to nam chodzi-dokończył i mnie pocałował
-Przebiegły jesteś...wszystko na swoją korzyść-zaśmiałam się
-Nie przesadzaj-popatrzył na mnie i namiętnie pocałował
-Dobranoc-szepnęłam I wtulona w jego tors usnęłam.
piątek, 1 maja 2015
Rozdział 12
Perspektywa Pauliny
Obudziło mnie smyranie po udzie. Zamruczałam z rozkoszy.
-Cześć piękna
-Karoool-mruknęłam
-Tak skarbie?
-Przestań
-Niee
-Loluuuś noo....Kurwa Karol co ty robisz w moim łóżku?!-ocknęłam się
-Brawo za refleks-zaśmiał się
-Serio? Znowu zaczynasz?-spytałam zrezygnowana
-Nie-powiedział gładząc mnie po policzku
-To odpowiesz mi na pytanie?
-Leżę
-Mhm a dlaczego?-spytałam unosząc brew
-Bo cię kocham-szepnął i wpił się w moje usta.
-Karol...-zaczęłam i chciałam mu położyć dłonie na policzkach kiedy się uchylił.
-Nie bij-prosił skruszony
-Ale ty głupi jesteś Lolek wiesz?-powiedziałam i pocałowałam go namiętnie.
-To może jeszcze raz?-spytał szczerząc się jak głupi do sera i znów złączył nasze usta w pocałunku.
-Yhym...nie przeszkadzam wam?-usłyszałam głos brunetki
-No w sumie to tak trochę-powiedział Karol
-W takim razie bardzo mi przykro, że muszę wam przerwać, ale kawa czeka na stole-powiedziała
-Już idziemy-powiedziałam wstając z łóżka i łapiąc Kłosa za rękę-Chodź.
-A co za to dostanę?
-Kawę-pokazałam mu język
-Wredota-powiedział i pociągnął mnie za rękę tak że wylądowałam na jego kolanach-Buzi-powiedział robiąc dziubek. Cmoknęłam go w policzek.
-Zadowolony?-spytałam
-No nie bardzo-skrzywił się-Tu-pokazał na swoje usta.
Westchnęłam i go pocałowałam.
-Teraz lepiej-powiedział z uśmiechem i poszliśmy do kuchni.
-Coś mnie chyba ominęło-powiedziała Nati
-Czy ja wiem-odparł rozmarzony Kłos
-Wasz spisek się udał-powiedziałam do niej
-To od kiedy jesteście razem?-spytała przy śniadaniu
-No tak właściwie to nie jesteśmy-odpowiedziałam i popatrzyłam na siatkarza-Karolu...czy zostaniesz moim wiewiórem?-spytałam bardzo poważnie na co brunetka parsknęła śmiechem
-Czy ty chcesz żebym ja się na rudo przefarbował?
-No w sumie to by oddawało twój charakter-pokazałam mu język
-Teraz to przegięłaś. Foch-skrzyżował ręce na piersi i tupnął nogą
-Oj Karol no
-Pff
-Nie bądź taki-szepnęłam mu do ucha
-Pff
-Loluś-usiadłam mu na kolanach i poczochrałam włosy
-Ej wiesz ile układał em fryzurę?-oburzył się
-Dzisiaj się nie czesales-wytknelam my
-Nie będę z tobą rozmawiał
-Loluuuś-mruczalam gładząc go po policzku
-Natalia mówiłaś coś?
-Ale ty jesteś-powiedziałam wstając z jego kolan-O dostałam sms'a. Wychodzę.
-Nigdzie nie idziesz-powiedział Karol stając przede mną
-No proszę. Jednak się do mnie odzywasz-mruknęłam-A teraz odsuń się bo Jędrek czeka
-Nigdzie nie pójdziesz-powiedział przez zaciśnięte zęby i spojrzał mi w oczy
-No nie wiem, nie wiem-minęłam go lecz złapał mnie za nadgarstek
-Mój zazdrośnik-zaśmiałam się i objęłam go
-Wcale nie jestem zazdrosny
-Nie?-spytałam przeczesując mu włosy
-No może troszkę-uśmiechnął się
-Oj Kłosik Kłosik
-Co?
-Ponoć ze mną nie rozmawiasz-pokazałam mu język
-Postanowiłem ci wybaczyć
-Bo jesteś zazdrosny
-Nie
-To dobrze bo wychodzę
-Nie pójdziesz
-Nie?
-Nie.
-Wiesz co?
-Co?
-Zazdrosne wiewióry są bardzo urocze-zaśmiałam się a on mnie pocałował
-Kocham cię-szepnął
-Ja ciebie tez...
-Yyym rozumiem, że chcecie się sobą nacieszyć, ale za dwie godziny odlatuje samolot do Rzeszowa-powiedziała Natalia
-Jedź ze mną-powiedział Kłos przytulając mnie
-Ja a. ...
-Chętnie z tobą poleci-powiedziała Natka-W sumie to już cię spakowalam-zwróciła się do mnie.
-Tak bardzo mnie nie lubisz, żeby mnie się pozbywać?-fuknęłam
-Wiesz to poniekąd był pomysł Krzyśka-zaczęła
-Dobra nie tłumacz się. Wszyscy jesteście wredni.
-Tak tak. To teraz spadajcie bo Igła na was czeka-cmoknęła na pożegnanie
-I to niby ja kotek jestem Rudy tak?-Kłos dźgnął mnie w zebro, a Natalia walnęła go w ramię
-Ej ej ej. Moja droga bardzo cie przepraszam, ale czemu ty bijesz mojego chłopaka?
-Od kiedy ci to przeszkadza?-spytała zbita z tropu
-Chodzi mi o to dlaczego tak lekko to robisz-roześmiałam się a ona mi zawtórowała
-O nie kotek tak się bawić nie będziemy-powiedział i przerzucił mnie sobie przez ramię. W drugą rękę wziął moja walizkę.
-Puść mnie-piszczałam i walił am go pięściami.
-Nie ma mowy. Idziemy.
-Czekajcie zawioze was-powiedziała rozbawiona brunetka
-Ciebie to bawi???-spytałam a ona pokiwała głową
-Złość piękności szkodzi skarbie-mruknął Karol wsadzając mnie do samochodu i zapinajac pasy.
-W takim razie się nie złość bo nie wiem czy wytrzymam ten widok.
-Jejku no Pauluś...daruj sobie.
-Jeszcze będziesz mnie pouczał?-zbulwersowałam się
-No w sumie....
-Nie będę cię słuchać-powiedziałam. Droczyliśmy się całą drogę na lotnisko.
-Trzymajcie się-powiedziała brunetka dając mi buziaka w policzek
-Mam być zazdrosny?
-W sumie masz o co-zaśmiała się
-O czymś nie wiem?-zdziwił się
-Wielu rzeczy nie wiesz-ucięłam-Do zobaczenia
-Uważajcie na siebie
-Jak bym swoją mamę słyszał. Nara-powiedział i poszliśmy na odprawę.
Lot minął nam na rozmowie. I dogryzaniu sobie bo jak inaczej :P Siedziałam oparta o kłosowe ramię a on się bawił moimi włosami.
-Pauliś-zaczął kiedy lądowaliśmy
-Hmm?
-Bo ja mam taki szatański plan-uśmiechnął się złowieszczo
-Zamieniam się w słuch
-Bo może my nie powiemy Krzyśkowi, że ze sobą jesteśmy....
-Myślisz że Nati mu już nie powiedziała?
-Zawsze mogliśmy się pozrec w samolocie-powiedział dotykając mojego policzka
-Osz ty-uśmiechnęłam się-Podoba mi się
-Wiem-puścił mi oczko
-Tylko wiesz że sam siebie skazujesz na cierpienie?
-Hmmm....myślę że mina Krzyśka jest tego warta-uśmiechnął się łobuzersko i zachłannie wpił się w moje usta.
Obudziło mnie smyranie po udzie. Zamruczałam z rozkoszy.
-Cześć piękna
-Karoool-mruknęłam
-Tak skarbie?
-Przestań
-Niee
-Loluuuś noo....Kurwa Karol co ty robisz w moim łóżku?!-ocknęłam się
-Brawo za refleks-zaśmiał się
-Serio? Znowu zaczynasz?-spytałam zrezygnowana
-Nie-powiedział gładząc mnie po policzku
-To odpowiesz mi na pytanie?
-Leżę
-Mhm a dlaczego?-spytałam unosząc brew
-Bo cię kocham-szepnął i wpił się w moje usta.
-Karol...-zaczęłam i chciałam mu położyć dłonie na policzkach kiedy się uchylił.
-Nie bij-prosił skruszony
-Ale ty głupi jesteś Lolek wiesz?-powiedziałam i pocałowałam go namiętnie.
-To może jeszcze raz?-spytał szczerząc się jak głupi do sera i znów złączył nasze usta w pocałunku.
-Yhym...nie przeszkadzam wam?-usłyszałam głos brunetki
-No w sumie to tak trochę-powiedział Karol
-W takim razie bardzo mi przykro, że muszę wam przerwać, ale kawa czeka na stole-powiedziała
-Już idziemy-powiedziałam wstając z łóżka i łapiąc Kłosa za rękę-Chodź.
-A co za to dostanę?
-Kawę-pokazałam mu język
-Wredota-powiedział i pociągnął mnie za rękę tak że wylądowałam na jego kolanach-Buzi-powiedział robiąc dziubek. Cmoknęłam go w policzek.
-Zadowolony?-spytałam
-No nie bardzo-skrzywił się-Tu-pokazał na swoje usta.
Westchnęłam i go pocałowałam.
-Teraz lepiej-powiedział z uśmiechem i poszliśmy do kuchni.
-Coś mnie chyba ominęło-powiedziała Nati
-Czy ja wiem-odparł rozmarzony Kłos
-Wasz spisek się udał-powiedziałam do niej
-To od kiedy jesteście razem?-spytała przy śniadaniu
-No tak właściwie to nie jesteśmy-odpowiedziałam i popatrzyłam na siatkarza-Karolu...czy zostaniesz moim wiewiórem?-spytałam bardzo poważnie na co brunetka parsknęła śmiechem
-Czy ty chcesz żebym ja się na rudo przefarbował?
-No w sumie to by oddawało twój charakter-pokazałam mu język
-Teraz to przegięłaś. Foch-skrzyżował ręce na piersi i tupnął nogą
-Oj Karol no
-Pff
-Nie bądź taki-szepnęłam mu do ucha
-Pff
-Loluś-usiadłam mu na kolanach i poczochrałam włosy
-Ej wiesz ile układał em fryzurę?-oburzył się
-Dzisiaj się nie czesales-wytknelam my
-Nie będę z tobą rozmawiał
-Loluuuś-mruczalam gładząc go po policzku
-Natalia mówiłaś coś?
-Ale ty jesteś-powiedziałam wstając z jego kolan-O dostałam sms'a. Wychodzę.
-Nigdzie nie idziesz-powiedział Karol stając przede mną
-No proszę. Jednak się do mnie odzywasz-mruknęłam-A teraz odsuń się bo Jędrek czeka
-Nigdzie nie pójdziesz-powiedział przez zaciśnięte zęby i spojrzał mi w oczy
-No nie wiem, nie wiem-minęłam go lecz złapał mnie za nadgarstek
-Mój zazdrośnik-zaśmiałam się i objęłam go
-Wcale nie jestem zazdrosny
-Nie?-spytałam przeczesując mu włosy
-No może troszkę-uśmiechnął się
-Oj Kłosik Kłosik
-Co?
-Ponoć ze mną nie rozmawiasz-pokazałam mu język
-Postanowiłem ci wybaczyć
-Bo jesteś zazdrosny
-Nie
-To dobrze bo wychodzę
-Nie pójdziesz
-Nie?
-Nie.
-Wiesz co?
-Co?
-Zazdrosne wiewióry są bardzo urocze-zaśmiałam się a on mnie pocałował
-Kocham cię-szepnął
-Ja ciebie tez...
-Yyym rozumiem, że chcecie się sobą nacieszyć, ale za dwie godziny odlatuje samolot do Rzeszowa-powiedziała Natalia
-Jedź ze mną-powiedział Kłos przytulając mnie
-Ja a. ...
-Chętnie z tobą poleci-powiedziała Natka-W sumie to już cię spakowalam-zwróciła się do mnie.
-Tak bardzo mnie nie lubisz, żeby mnie się pozbywać?-fuknęłam
-Wiesz to poniekąd był pomysł Krzyśka-zaczęła
-Dobra nie tłumacz się. Wszyscy jesteście wredni.
-Tak tak. To teraz spadajcie bo Igła na was czeka-cmoknęła na pożegnanie
-I to niby ja kotek jestem Rudy tak?-Kłos dźgnął mnie w zebro, a Natalia walnęła go w ramię
-Ej ej ej. Moja droga bardzo cie przepraszam, ale czemu ty bijesz mojego chłopaka?
-Od kiedy ci to przeszkadza?-spytała zbita z tropu
-Chodzi mi o to dlaczego tak lekko to robisz-roześmiałam się a ona mi zawtórowała
-O nie kotek tak się bawić nie będziemy-powiedział i przerzucił mnie sobie przez ramię. W drugą rękę wziął moja walizkę.
-Puść mnie-piszczałam i walił am go pięściami.
-Nie ma mowy. Idziemy.
-Czekajcie zawioze was-powiedziała rozbawiona brunetka
-Ciebie to bawi???-spytałam a ona pokiwała głową
-Złość piękności szkodzi skarbie-mruknął Karol wsadzając mnie do samochodu i zapinajac pasy.
-W takim razie się nie złość bo nie wiem czy wytrzymam ten widok.
-Jejku no Pauluś...daruj sobie.
-Jeszcze będziesz mnie pouczał?-zbulwersowałam się
-No w sumie....
-Nie będę cię słuchać-powiedziałam. Droczyliśmy się całą drogę na lotnisko.
-Trzymajcie się-powiedziała brunetka dając mi buziaka w policzek
-Mam być zazdrosny?
-W sumie masz o co-zaśmiała się
-O czymś nie wiem?-zdziwił się
-Wielu rzeczy nie wiesz-ucięłam-Do zobaczenia
-Uważajcie na siebie
-Jak bym swoją mamę słyszał. Nara-powiedział i poszliśmy na odprawę.
Lot minął nam na rozmowie. I dogryzaniu sobie bo jak inaczej :P Siedziałam oparta o kłosowe ramię a on się bawił moimi włosami.
-Pauliś-zaczął kiedy lądowaliśmy
-Hmm?
-Bo ja mam taki szatański plan-uśmiechnął się złowieszczo
-Zamieniam się w słuch
-Bo może my nie powiemy Krzyśkowi, że ze sobą jesteśmy....
-Myślisz że Nati mu już nie powiedziała?
-Zawsze mogliśmy się pozrec w samolocie-powiedział dotykając mojego policzka
-Osz ty-uśmiechnęłam się-Podoba mi się
-Wiem-puścił mi oczko
-Tylko wiesz że sam siebie skazujesz na cierpienie?
-Hmmm....myślę że mina Krzyśka jest tego warta-uśmiechnął się łobuzersko i zachłannie wpił się w moje usta.
Perspektywa Igły
Jechałem na lotnisko kiedy zadzwoniła do mnie Natka
-No siema pietruszka jak tam plan?-spytałem odbierając połączenie
- Po pierwsze daruj se pietruszkę ja mam imię, a po drugie....
-No mów! Nie trzymaj mnie w niepewności!
-Są razem!-pisnęła
-Hahahaha mówiłem, że tak będzie-uśmiechnąłem się promiennie
-Także będziesz miał gołąbeczki pod dachem.
-Rozumiem, że ty nie mogłaś wytrzymać to zapakowałaś ich w samolot i wysłałaś do mnie?
-Hahahaha jak ty mnie dobrze znasz Krzysiu-mówiła ze śmiechem
-Dobra ja dojeżdżam na lotnisko i czekam na zakochanych
-Jasne, jak coś to dzwoń
-No to papa
-Wytrwałości życzę-zaśmiała się i rozłączyła
No pewnie najlepiej wszystko na moją głowę zwalić-pomyślałem i zaśmiałem się pod nosem. Usiadłem na krzesełku i czekałem na zakochanych. Myślałem, że wyjdą z terminalu śmiejąc się i trzymając za rączki...Więc się lekko zdziwiłem o.O
-Kurwa Karol!-usłyszałem krzyk blondynki
-No co? Idź szybciej a nie sie wleczesz!
-Ogarnij dupe siatkarzyku!
-Hola hola!-zawołałem
-Siema stary-powiedział Kłos
-Cześć Krzysiu-powiedziała blondi kiedy ją przytuliłem
-No hejka dzieciaki-powiedziałem- Słyszałem, że razem jesteście-powiedziałem mierząc ich uważnie wzrokiem
-Byliśmy.-powiedziała obojętnie
-Jak to byliście?
-Myślisz, że z taką zołzą da się długo wytrzymać?-spytał mnie Karol
-W przeciwieństwie do ciebie ze mną da się długo wytrzymać pustaku-odpowiedziała mu Paula
-Nie ogarniam was-pokręciłem z politowaniem głową-Natalia mówiła...
-I co z tego, że mówiła? Znowu mnie upił i jeszcze kac mnie trzymał-powiedziała
-Z tego co pamiętam to ty mnie upiłaś!
-Widzisz Krzysiu? Nawet nie pamięta jak było-uśmiechnęła się delikatnie
-Dobra chodźcie do samochodu bo nie wytrzymam-westchnąłem. Wziąłem jej bagaż i poszliśmy do mojego kochanego porche...
-Ja z przodu!-krzyknął Kłos
-No chyba cię Bóg opuścił Karolku!
-Wyższy jestem!
-No i gówno mnie to obchodzi!
-A powinno
-Wypierdalaj kurwa ja tu siadam!-wydarła się na niego
-Ogarnijcie się!-straciłem cierpliwość-Jesteście gorsi niż Seba i Domi jak się kłócą.
-A to już nie moja wina-powiedziała
-Trzeba było nas nie swatać na siłę-dodał Kłos a mi zrzedła mina. Kiedy otworzył przednie drzwi Paula wślizgnęła się na siedzenie.
-Małe a zwinne-pokręcił głową
-To ty jesteś wiewiórką-pokazała mu język
-Głupszym się ustępuje-powiedział i usiadł z tyłu
-Sugerujesz że jestem głupia?!
-Jesteś blondynką-wzruszył ramionami
-Możemy już jechać?-spytałem zrezygnowany siadając za kółkiem
-Tak-powiedział środkowy i zapiął pasy
Całą drogę się kłócili. Jak nie dogryzali sobie to zaczęli się kłócić o pogodę, a nawet o kolor mojego samochodu.
-Debilu ten samochód jest granatowy!
-Jak granatowy jak czarny!
-Nie jest czarny tylko ciemno granatowy daltonisto
-Czarny
-Nie będę się z tobą kłócić bo i tak nie rozróżniasz kolorów
-Jak to nie różniam?
-To jakiego koloru jest mój sweter?-spytała patrząc na niego wyzywająco
-Różowy
-Karol to jest łososiowy-wtrąciłem patrząc na niego jak na debila
-No widzisz? Igła się zna nie to co ty-pochwaliła mnie
-Kurde stary skąd ty takie rzeczy wiesz?-zapytał zdziwiony
-Wiesz Iwonka mnie nauczyła.
-Widocznie nie jest taki tępy jak ty.
-Znowu zaczynacie?-spytałem
-Powiedzmy że Narazie damy ci spokój. Chcę zrobić dobre wrażenie na Iwonce-uśmiechnęła się uroczo
-To co mała? Zawieszenie broni na cztery godziny?-spytał jej Karol
-Dwie
-Błagam was trzy-prosiłem
-No dobra ale tylko dla ciebie Krzysiu-posłała mi uśmiech
-Aha dzieciaki są u babci....wrócą jutro...gdybyście mogli....
-Zobaczymy co da się zrobić-powiedział i puścił do blondi oczko.
kiedy zaparkowaliśmy przed domem Karol wysiadł, otworzył Pauli drzwi i pomógł jej wysiąść.
-Nie ogarniam was-rzuciłem i pokręcił em głową
-To nic nowego kochanie-usłyszałem głos żony, która się zaśmiała a ty reszta towarzystwa jej zawtórowała.
-Też się stęskniłem-powiedziałem I pocałowałem ją-To jest...
-Paulina-uśmiechnęła się blondynka
-Pusta głupia blondynka-powiedział Karol i się uśmiechnął
-Napewno mądrzejsza od ciebie-powiedziała moja zona
-Już cię lubię-powiedziała Paula i poszły do domu
-No to żeś sobie wybrał..
-Sam mnie w to wklopaleś Krzysiek
-I teraz będę musiał znosić wasze kłótnie-powiedziałem spuszczając głowę i wszedłem do domu.
Jechałem na lotnisko kiedy zadzwoniła do mnie Natka
-No siema pietruszka jak tam plan?-spytałem odbierając połączenie
- Po pierwsze daruj se pietruszkę ja mam imię, a po drugie....
-No mów! Nie trzymaj mnie w niepewności!
-Są razem!-pisnęła
-Hahahaha mówiłem, że tak będzie-uśmiechnąłem się promiennie
-Także będziesz miał gołąbeczki pod dachem.
-Rozumiem, że ty nie mogłaś wytrzymać to zapakowałaś ich w samolot i wysłałaś do mnie?
-Hahahaha jak ty mnie dobrze znasz Krzysiu-mówiła ze śmiechem
-Dobra ja dojeżdżam na lotnisko i czekam na zakochanych
-Jasne, jak coś to dzwoń
-No to papa
-Wytrwałości życzę-zaśmiała się i rozłączyła
No pewnie najlepiej wszystko na moją głowę zwalić-pomyślałem i zaśmiałem się pod nosem. Usiadłem na krzesełku i czekałem na zakochanych. Myślałem, że wyjdą z terminalu śmiejąc się i trzymając za rączki...Więc się lekko zdziwiłem o.O
-Kurwa Karol!-usłyszałem krzyk blondynki
-No co? Idź szybciej a nie sie wleczesz!
-Ogarnij dupe siatkarzyku!
-Hola hola!-zawołałem
-Siema stary-powiedział Kłos
-Cześć Krzysiu-powiedziała blondi kiedy ją przytuliłem
-No hejka dzieciaki-powiedziałem- Słyszałem, że razem jesteście-powiedziałem mierząc ich uważnie wzrokiem
-Byliśmy.-powiedziała obojętnie
-Jak to byliście?
-Myślisz, że z taką zołzą da się długo wytrzymać?-spytał mnie Karol
-W przeciwieństwie do ciebie ze mną da się długo wytrzymać pustaku-odpowiedziała mu Paula
-Nie ogarniam was-pokręciłem z politowaniem głową-Natalia mówiła...
-I co z tego, że mówiła? Znowu mnie upił i jeszcze kac mnie trzymał-powiedziała
-Z tego co pamiętam to ty mnie upiłaś!
-Widzisz Krzysiu? Nawet nie pamięta jak było-uśmiechnęła się delikatnie
-Dobra chodźcie do samochodu bo nie wytrzymam-westchnąłem. Wziąłem jej bagaż i poszliśmy do mojego kochanego porche...
-Ja z przodu!-krzyknął Kłos
-No chyba cię Bóg opuścił Karolku!
-Wyższy jestem!
-No i gówno mnie to obchodzi!
-A powinno
-Wypierdalaj kurwa ja tu siadam!-wydarła się na niego
-Ogarnijcie się!-straciłem cierpliwość-Jesteście gorsi niż Seba i Domi jak się kłócą.
-A to już nie moja wina-powiedziała
-Trzeba było nas nie swatać na siłę-dodał Kłos a mi zrzedła mina. Kiedy otworzył przednie drzwi Paula wślizgnęła się na siedzenie.
-Małe a zwinne-pokręcił głową
-To ty jesteś wiewiórką-pokazała mu język
-Głupszym się ustępuje-powiedział i usiadł z tyłu
-Sugerujesz że jestem głupia?!
-Jesteś blondynką-wzruszył ramionami
-Możemy już jechać?-spytałem zrezygnowany siadając za kółkiem
-Tak-powiedział środkowy i zapiął pasy
Całą drogę się kłócili. Jak nie dogryzali sobie to zaczęli się kłócić o pogodę, a nawet o kolor mojego samochodu.
-Debilu ten samochód jest granatowy!
-Jak granatowy jak czarny!
-Nie jest czarny tylko ciemno granatowy daltonisto
-Czarny
-Nie będę się z tobą kłócić bo i tak nie rozróżniasz kolorów
-Jak to nie różniam?
-To jakiego koloru jest mój sweter?-spytała patrząc na niego wyzywająco
-Różowy
-Karol to jest łososiowy-wtrąciłem patrząc na niego jak na debila
-No widzisz? Igła się zna nie to co ty-pochwaliła mnie
-Kurde stary skąd ty takie rzeczy wiesz?-zapytał zdziwiony
-Wiesz Iwonka mnie nauczyła.
-Widocznie nie jest taki tępy jak ty.
-Znowu zaczynacie?-spytałem
-Powiedzmy że Narazie damy ci spokój. Chcę zrobić dobre wrażenie na Iwonce-uśmiechnęła się uroczo
-To co mała? Zawieszenie broni na cztery godziny?-spytał jej Karol
-Dwie
-Błagam was trzy-prosiłem
-No dobra ale tylko dla ciebie Krzysiu-posłała mi uśmiech
-Aha dzieciaki są u babci....wrócą jutro...gdybyście mogli....
-Zobaczymy co da się zrobić-powiedział i puścił do blondi oczko.
kiedy zaparkowaliśmy przed domem Karol wysiadł, otworzył Pauli drzwi i pomógł jej wysiąść.
-Nie ogarniam was-rzuciłem i pokręcił em głową
-To nic nowego kochanie-usłyszałem głos żony, która się zaśmiała a ty reszta towarzystwa jej zawtórowała.
-Też się stęskniłem-powiedziałem I pocałowałem ją-To jest...
-Paulina-uśmiechnęła się blondynka
-Pusta głupia blondynka-powiedział Karol i się uśmiechnął
-Napewno mądrzejsza od ciebie-powiedziała moja zona
-Już cię lubię-powiedziała Paula i poszły do domu
-No to żeś sobie wybrał..
-Sam mnie w to wklopaleś Krzysiek
-I teraz będę musiał znosić wasze kłótnie-powiedziałem spuszczając głowę i wszedłem do domu.
sobota, 18 kwietnia 2015
Rozdział 11
Poszłam otworzyć drzwi a po piętach deptał mi Wiewiór.
-Spodziewasz się kogoś o tej porze?
-Tak...wiesz zwykle o tej porze przychodzi do mnie taki jeden przystojny szatyn-powiedziałam otwierając drzwi. Kiedy zobaczyłam Przemka poczułam silne kłosowe ramiona na swojej talii.
-Yyy...przeszkadzam wam?-spytał lekko zmieszany.
-Nie no co ty. Właź do środka-powiedziałam z uśmiechem
-Hej jestem Przemek, a ty jesteś pewnie tym słynnym chłopakiem Pauli, który lubi gubić telefony?
-Tak to ja-uśmiechnął się Karol dalej mnie obejmując.
-Może byś mnie już puścił?-zwróciłam się do siatkarza
-A od kiedy ci to przeszkadza kochanie?
Miałam go
już opieprzyć, kiedy zatkał mi usta pocałunkiem.
-Napewno wam nie przeszkadzam?-spytał Przemo
-Nie no co ty-rzucił z sarkazmem Karol
-Zachowuj się jakoś wiewiór-skarciłam go-Zapraszam do salonu-uśmiechnęłam się do kolegi, który niepewnie podążył za mną.
-Napijesz się czegoś?-spytałam wyswobodzając się z uścisku Karola.
-Wina poproszę.
-Mi też dolej kotku-powiedział Kłos
-Jasne skarbie...ups tak mi przykro-powiedziałam wylewa jąc mu wino na koszule
-Nic się nie stało. Pójdę się przebrać-uśmiechnął się i wyszedł
-Ufff....pilnuje cię-odetchnął Przemek
-Czasami jest zdecydowanie nadopiekuńczy-westchnęłam
-Powiedz mi lepiej jak się trzymasz?
-W porządku-powiedziałam
-Co się z tobą działo przez siedem lat? Kiedy wróciłaś?
-Po śmierci rodziców...zajęła się mną babcia. Mieszkałyśmy w Sopocie. Cztery lata po wypadku umarł mój dziadek. Babcia nie mogła się pozbierać i wkrótce straciła zmysły. Wtedy poznałam Dawida...
-Już jestem-usłyszałam Karola-Nie wziąłem ubrań a ta plama nie chciała zejść. Mam nadzieję, że się nie krępujesz-zwrócił się do Przemka z dziwnym uśmieszkiem i usiadł koło mnie obejmując mnie ramieniem.
-Nie nie spoko-powiedział i lekko się uśmiechnął-Kontynuuj-zwrócił się do mnie.
-Poznaliśmy się na imprezie. Był taki czuły I opiekuńczy. Pomagał mi z babcią. Wiedziałam że mogę na niego liczyć. Gdy w zeszłym roku umarła moja babcia...Dawid wszystkim się zajął. Zorganizował pogrzeb....Potem przeprowadziliśmy się do Gdańska. Po pewnym czasie zostaliśmy parą, było cudownie przez dwa lata...a potem mnie zostawił w walentynki-rozpłakałam się i wtuliłam w Karola
-Szybko sobie znalazłaś pocieszenie po moim braciszku-rzekł Przemek
-O czym ty mówisz?-spytał zdezorientowany Karol
-Jak to po twoim bracie? -spytałam zdziwiona
-A no widzisz skarbie bo ty o niczym nie wiesz. Dawid to mój kochany starszy braciszek-powiedział z uśmiechem.
-Wypierdalaj stąd gnoju albo cię wyrzuce-warknął Karol
-Dobra już idę nie gorączkuj się stary-powiedział szatyn wstając z kanapy-Mój brat nie będzie zadowolony że tak szybko o nim zapomniałaś-rzucił i wyszedł chwiejnym krokiem.
-Spodziewasz się kogoś o tej porze?
-Tak...wiesz zwykle o tej porze przychodzi do mnie taki jeden przystojny szatyn-powiedziałam otwierając drzwi. Kiedy zobaczyłam Przemka poczułam silne kłosowe ramiona na swojej talii.
-Yyy...przeszkadzam wam?-spytał lekko zmieszany.
-Nie no co ty. Właź do środka-powiedziałam z uśmiechem
-Hej jestem Przemek, a ty jesteś pewnie tym słynnym chłopakiem Pauli, który lubi gubić telefony?
-Tak to ja-uśmiechnął się Karol dalej mnie obejmując.
-Może byś mnie już puścił?-zwróciłam się do siatkarza
-A od kiedy ci to przeszkadza kochanie?
Miałam go
już opieprzyć, kiedy zatkał mi usta pocałunkiem.
-Napewno wam nie przeszkadzam?-spytał Przemo
-Nie no co ty-rzucił z sarkazmem Karol
-Zachowuj się jakoś wiewiór-skarciłam go-Zapraszam do salonu-uśmiechnęłam się do kolegi, który niepewnie podążył za mną.
-Napijesz się czegoś?-spytałam wyswobodzając się z uścisku Karola.
-Wina poproszę.
-Mi też dolej kotku-powiedział Kłos
-Jasne skarbie...ups tak mi przykro-powiedziałam wylewa jąc mu wino na koszule
-Nic się nie stało. Pójdę się przebrać-uśmiechnął się i wyszedł
-Ufff....pilnuje cię-odetchnął Przemek
-Czasami jest zdecydowanie nadopiekuńczy-westchnęłam
-Powiedz mi lepiej jak się trzymasz?
-W porządku-powiedziałam
-Co się z tobą działo przez siedem lat? Kiedy wróciłaś?
-Po śmierci rodziców...zajęła się mną babcia. Mieszkałyśmy w Sopocie. Cztery lata po wypadku umarł mój dziadek. Babcia nie mogła się pozbierać i wkrótce straciła zmysły. Wtedy poznałam Dawida...
-Już jestem-usłyszałam Karola-Nie wziąłem ubrań a ta plama nie chciała zejść. Mam nadzieję, że się nie krępujesz-zwrócił się do Przemka z dziwnym uśmieszkiem i usiadł koło mnie obejmując mnie ramieniem.
-Nie nie spoko-powiedział i lekko się uśmiechnął-Kontynuuj-zwrócił się do mnie.
-Poznaliśmy się na imprezie. Był taki czuły I opiekuńczy. Pomagał mi z babcią. Wiedziałam że mogę na niego liczyć. Gdy w zeszłym roku umarła moja babcia...Dawid wszystkim się zajął. Zorganizował pogrzeb....Potem przeprowadziliśmy się do Gdańska. Po pewnym czasie zostaliśmy parą, było cudownie przez dwa lata...a potem mnie zostawił w walentynki-rozpłakałam się i wtuliłam w Karola
-Szybko sobie znalazłaś pocieszenie po moim braciszku-rzekł Przemek
-O czym ty mówisz?-spytał zdezorientowany Karol
-Jak to po twoim bracie? -spytałam zdziwiona
-A no widzisz skarbie bo ty o niczym nie wiesz. Dawid to mój kochany starszy braciszek-powiedział z uśmiechem.
-Wypierdalaj stąd gnoju albo cię wyrzuce-warknął Karol
-Dobra już idę nie gorączkuj się stary-powiedział szatyn wstając z kanapy-Mój brat nie będzie zadowolony że tak szybko o nim zapomniałaś-rzucił i wyszedł chwiejnym krokiem.
Perspektywa Karola
Gotowało się we mnie jak nigdy. Paula siedziała wtulona we mnie i płakała
-Oni to wszystko uknuli. -mówiła a łzy spływały po wilgotnych policzkach.
Gotowało się we mnie jak nigdy. Paula siedziała wtulona we mnie i płakała
-Oni to wszystko uknuli. -mówiła a łzy spływały po wilgotnych policzkach.
-No już cichutko. Nie płacz-mówiłem gładząc ją po włosach.
-Przemek był moim pierwszym chłopakiem wiesz?-powiedziała patrząc mi w oczy-Już od piaskownicy. Byliśmy nierozłączni a potem umarli moi rodzice.
-Tak mi przykro-szepnąłem jej we włosy
-Wcale nie powinno być ci przykro! Nie rozumiem czemu się nade mną uzalasz! Przecież jestem dla ciebie gówniarą!
-Nie gadaj głupot-powiedziałem patrząc jej w oczy
-Jakich głupot?! Przecież jestem młodsza od ciebie o 10 lat!!!
-I przeszkadza ci to?
-Nie chcę psuć ci życia.
-Nie psujesz go-powiedziałem gładząc ją czule po policzku
-Nie?
-Nie-uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w czoło
-Co ty we mnie widzisz?-spytała patrząc mi w oczy
-Jesteś taka mała, taka blondynkowata i taka bezbronna a jednocześnie strasznie wkurwiająca. Masz śliczne oczy i piękny uśmiech.
-Dobra przestań.
-Nie dlaczego? Tak ładnie się czerwieni sz.
-Czemu mi to robisz?
-Bo cię kocham-powiedziałem I wpilem się w jej usta. Były takie miękkie i malinowe. Odwzajemniła pocałunek.
To była cudowna chwila. Musnęła moje usta i delikatnie się Odsunęła.
-Dziękuję-powiedziała i ponownie z łączyła nasze usta w pocałunku. Była taka delikatna i bezbronna. Zaniosłem ją do sypialni i ostrożnie położyłem na łóżku. Ostatni raz musnąłem jej usta.
-Dobranoc skarbie-szepnąłem.
-Nie zostawiaj mnie.
-Nie zostawię-powiedziałem patrząc jej w oczy. Wtuliła się we mnie i zasnęliśmy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





