sobota, 1 sierpnia 2015

Rozdział 20

Mistrzostwa świata zbliżały się w zawrotnym tempie a co za tym szło? Niestety początek roku szkolnego. Miałam urwanie głowy. Zresztą jak zawsze pod koniec sierpnia wszystko trzeba pokupowac. Z Karolem rozmawiałam codziennie i już nie mogłam się doczekać kiedy go zobaczę. Chciałam mu pogratulować wygranej memoriału Wagnera a przez telefon to nie to samo :p

30 sierpnia 2014
-OMG!!! To już dziś!-cieszyła się Nati
-Nie mogę się doczekać wieczoru!-powiedziałam podekscytowana-Hmmm....
-Mam się bać?-spytała widząc moją minę a ja się roześmiałam
-Niee...tak sobie pomyślałam, że lecimy do Warszawy.
-Co?
-To co słyszałaś. Obejrzymy mecz otwarcia i zrobię Karolowi niespodzianke-uśmiechnęłam sie
-Jedno pytanko. Skąd weźmiemy bilety?
-Eeee...zadzwonię zaraz do Krzyśka to nam skombinuje-wyszczerzyłam się i zadzwonił mój telefon-Ocho o wilku mowa...
Halo?
...
no siema Igła
...
tak Wszysko ok a u was?
...
no właśnie miałam do ciebie dzwonić
....
nic się nie stało nie mogę do ciebie zadzwonić?
....
No dobra masz mnie
.....
Właśnie w tej sprawie, masz jeszcze dwa wolne bilety?
....
Super! Igła poprostu kocham Cię!
....
tak będziemy aha i jeszcze jedno ani słowa Karolowi
....
no okej buziaki papa.

-Ma bilety?-spytałam Nati
-Taaak!!!!
-AAAA!!!
-Pakuj się o 15:30 mamy samolot. Krzysiek przyjedzie po nas na lotnisko-powiedziałam z zacieszem i sama poszłam pakować walizkę.
Za dwie godziny byłyśmy na lotnisku i czekałyśmy na odprawę.
-Kurde musze przyznać że pomysł miałaś zajebisty-powiedziała brunetka zajmując miejsce w samolocie
-No wiem ;) napisze do Igły że wylatujemy-powiedziałam I wysłałam sms-a.
Po nie całej godzinie byłyśmy w Warszawie gdzie czekał na nas najlepszy libero.
-Siemaa Krzysiu-zawołałam rzucając mu się na szyję
-O cześć piękne-przywitał się z uśmiechem-Jedziemy?
-Pewnie-wyszczerzyła się Nati
-Chłopacy nic nie wiedzą?-spytałam podejrzliwie
-Nic a nic. Po drodze skoczymy jeszcze po zakupy bo powiedziałem im że jadę do sklepu-wyjaśnił i wsiedlismy do wypożyczonego białego jaguara.
****
-Trzymajcie to wasz pokój-powiedział Igła podając mi klucz-Ja mam 202 a Kłos 207-puścił mi oczko-18:30 mamy zbiórkę. Spadaj już do swojego Romeo bo cały czas o tobie nawiaja-zaśmiał się Igła a sam zabrał Natkę do pokoju Winiara-Patrzcie chłopaki kogo znalazłem...-usłyszałam i drzwi się zamknęły. Stanęłam pod pokojem Karola kiedy zadzwonił mój telefon. Ciekawe kto to mógł być...:p
-Cześć Kochanie-odebrałam
-Hej skarbie co tam?
-Nic a u ciebie?-spytałam zachowując powagę
-Igła był jakiś tajemniczy rano i ze Mną nie rozmawiał-poskarżył się
-Oj biedaku tylko nie płacz.
-Postaram się
-A teraz co robisz?
-Siedzę sobie sam w pokoju bo Wrona polazł do Winiara...oni coś kombinują :/ a ty co robisz skarbie?
-Rozmawiam przez telefon z pewną wiewiórką-powiedziałam I zobaczyłam w korytarzu Szampona który nie wyrabiał z beki ale kazałam mu być cicho. Chyba faktycznie śmiesznie wygląda jak się stoi pod drzwiami i gada z chłopakiem który jest w środku przez telefon...
-Tęsknię za tobą malutka-powiedział a ja niewiele myśląc otworzyłam drzwi
-Też za tobą tęskniłam-powiedziałam pokazując mu się
-Paula!!!-natychmiast znalazłam się w karolowych objęciach
-Karol dusisz-wydusilam i uśmiechnęłam się do niego
-Tęskniłem-powiedział po czym zachłannie wpił się w moje usta-Co tutaj robisz?
-Przyleciałam na mecz-uśmiechnęłam się i usiadłam mu na kolanach-Nie mogłam przegapić wygranego meczu otwarcia-szepnęłam muskając jego usta
-Nie mogłaś mi powiedzieć?
-Wtedy to nie byłaby niespodzianka-powiedziałam delikatnie go całując-No i oczywiście gratulacje wygranej memoriału-szepnęła m a on przyciągnął mnie do siebie
-Bardzo dziękuję-powiedział-To najlepsza niespodzianka w moim życiu-wymruczał po czym namiętnie mnie pocałował-Kocham Cię
-Ja ciebie też Loluś-szepnęłam pogłębiając pocałunek
-Uwielbiam jak tak do mnie mówisz-wyszeptał przegryzając płatek mojego ucha a ja zadrżałam
-Stefan....ups już wam nie przeszkadzam-usłyszałam Andrzeja więc chciałam wstać z Kłosowych kolan ale mi to uniemożliwił
-Nigdzie nie idziesz kotek. Jeszcze się tobą nie nacieszyłem-powiedział i ponownie złączył nasze usta w pocałunku.
-Karol, ale Andrzej i Stefan...
-Cii malutka Andrzej poszedł a ja...mam jeszcze pół godziny-powiedział patrząc na zegarek-a nie widzieliśmy się cały miesiąc-powiedział poczym znowu mnie pocałował
-Jesteś nie możliwy-zaśmiałam się targając mu włosy
-Zepsułaś mi fryzurę-oburzył się-wiesz co to oznacza???
-Nie Karol proszę-ale on już mnie gilgotał nie zwracając uwagi na moje protesty. Kiedy nie miałam siły już się wyrywać przestał mnie torturować i uroczo się uśmiechnął.
-Zadowolony z siebie jesteś?-spytałam ocierajac łzy śmiechu
-Tak-wyszczerzył się
-Pfff...Foch-powiedziałam krzyżując ręce na piersi
-Oj Pauliś-próbował mnie pocałować ale mu nie pozwoliłam-Za 10 min jadę na mecz...nie fochaj się skarbie-mruczał smyrając mnie po szyi
-A torbę masz spakowaną?-spytałam obojętnie
-O cholera zapomniałem!-zerwał Się jak oparzony szybko pakując strój i buty-Co ja bym bez ciebie zrobił?-spytał obejmując mnie w pasie i wkładając nos w mój obojczyk.
-Zginąłbyś-zaśmiałam się
-To nie fochasz się już?-spytał z nadzieją w głosie
-Ale tylko dlatego, że masz mecz...i masz go wygrać-powiedziałam całując go w usta
-Kocham Cię-odpowiedział wplatając mi palce we włosy i pogłębiając pocałunek. Oplotłam go nogami w pasie, przyciągnęłam mocniej do siebie a po chwili poczułam jego ręce pod koszulką....kiedy do pokoju wpadł nie kto inny jak Igła.
-Kurwa Karol za minutę zbiórka!!!-wydarł się-Po meczu się pomiziacie a teraz Jazda na dół-powiedział I wyszedł a Karol za nim
-Kochanie?-zawołałam go-Nie zapomniałeś czegoś?-spytałam podając mu torbę
-Dzięki-uśmiechnął się całując mnie w skroń, splótł palce z moimi i poszliśmy na zbiórkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz