wtorek, 2 czerwca 2015

Rozdział 15

-Wiewiór złaź!-krzyknęłam widząc na drzewie śmiejącego się Kłosa
-O nie...-jęknął przerażony Igła-Zaczyna się...
-Znaleźliśmy cię wujek-cieszyła się Domi
-Czemu wiewiór?-spytał rozbawiony Seba
-Bo jest rudy-powiedziałam śmiejąc się
-Ja jestem Rudy?-spytał urażony Karol
-Nie kłóccie się przy nich-jęknął Igła
-A co może ja?-spytałam olewa jąc Krzyśka
-To nie kochasz wujka ciociu?-spytała podejrzliwie Dominika
-Dlaczego tak myślisz?-spytałam widząc przerażenie w oczach Igły
-Bo mówisz że jest wiewiórką
-A wiewiórki są słodkie prawda?-spytałam
-No tak
-Właśnie-uśmiechnęłam się-Ja kocham wiewiórki-powiedziałam i przytuliłam się do Karola-Ale z tymi kasztanami to przegiąłeś-szepnęłam a on się zaśmiał i mnie pocałował
-Dlaczego wy się całujecie?-spytał zdziwiony Igła
-Bo się kochają tato, ty tez często całujesz mamę-tłumaczył mu Sebastian a my się zaśmialiśmy
-Wygadany tez jest po tobie-zauważyłam
-Iwonka!!!-zawołał żonę
-Co skarbie?
-Oni się całują!
-I??
-No...
-Tato przecież ci tłumaczę-wciął Seba
-Moment...czyli wy jesteście razem?-spytał pogubiony Igła a Karol tylko kiwnął głową i cały czas się śmiał
-Przecież inaczej ciocia nie była by ciocią-powiedziała Domi
-Iwonka ty też wiedziałaś??? I nikt mi nie powiedział!?-bulwersował się
-Kurde kotek racje miałeś-powiedziałam do Karola
-Hahaha wiem, chociaż nie sądziłem że będzie aż tak zdziwiony.
-Wy to uknuliście!-oburzył się
-No co ty Krzysiu serio?-śmiałam się targając mu włosy
-Też wiedziałaś?-spytał Iwony
-Domiś, Seba chodźcie. Zrobimy podwieczorek a potem kolacje-powiedziała i poszła z dzieciakami do domu.
-Wiedziała-mruknął-Czemu to zrobiliście?
-Śmiesznie było-rzucił Karol
-Trzeba było się nie wtrącać.
-Wkurzyłem was tak?
-Tak 😊 a potem tak fajnie się irytowałeś-powiedziałam z uśmiechem
-Osz ty mała!!!
-Karol! Ratuj!-pisnęłam lecz Igła wrzucił mnie do basenu dla dzieci.
-Co ty robisz?-spytał oburzony Karol i nachylił się żeby mnie wyciągnąć
-Bawię się-wyszczerzył się libero i wepchnął go do basenu
-Debilu-pisnęłam kiedy Kłos na mnie spadł
-Sorki kotek-powiedzial i spojrzał mi w oczy-Igła...na twoim miejscu bym się bał
-Czemu?
-Ona już zaplanowała zemstę-powiedział pomagając mi wstać
-Dzięki Lolek-uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek
-Cała przyjemność po mojej stronie.-uśmiechnął się
-Jestem przez ciebie cała mokra-zwróciłam się do Igły-Pożałujesz-powiedziałam a on pobiegł do domu
-Hahahaha szkoda że Stefan nie widzi jak Igła potrafi szybko biegać-śmiał się Karol-To jaki masz plan zemsty?-spytał łapiąc mnie za rękę i prowadząc w stronę domu Ignaczaków
-Najpierw się przebiore w coś suchego...Igła powinien myśleć że się na niego nie gniewam...
-A potem?
-Na placu jest fontanna multimedialna. Pójdziemy na pokaz....
-Moja mała spryciula-uśmiechnął się
-Słyszałam że Igła wam się naraził-powiedziała Iwona kiedy weszliśmy do domu
-Jak widać-powiedziałam uśmiechając się
-Idźcie się przebrać i zapraszam do stołu-uśmiechnęła się do nas
-Jasne-rzucił Karol i pociągnął mnie na górę
-Mówiłem Ci jaka jesteś ładna gdy jesteś mokra?-spytał z uśmiechem
-To znaczy jak jestem sucha to ci się nie podobam?-spytałam
-Nie, kotek to nie tak....
-A jak?-spytałam wkurzona
-Zawsze mi się podobasz-mruknął mi do ucha
-Nie podlizuj się już-poklepałam go po policzku i wzięłam suche ubrania

-Ej ale to moja koszulka!-powiedział kiedy się przebrałam
-Już nie-wyszczerzyłam się
-Ale...
-Nie ma ale słonko-położyłam mu palec na usta-Po za tym ja wyglądam w niej lepiej.
-Ja tam wolę ciebie bez koszulki-uśmiechnął się leniwie
-Oj Lolek Lolek-westchnęłam
-No co?-spytał i wpił się w moje usta
-Tam są dzieci-szepnęłam
-Nie gadaj głupot co nas dzieci Igły obchodzą?-wyszeptał i zatkał mi usta pocałunkiem. Poczułam jego ręce pod swoją koszulką...tak właściwie jego koszulką 😝
-Loluś przed chwilą się ubrałam-mruknęłam
-I po co? Straciłaś tylko cenny czas-szepnął i zaczął mnie rozbierać.
Nagle usłyszałam, że drzwi się otworzyły...
-Mamo!!!-krzyknął Sebastian obok którego zmaterializował się Igła-Bo wujek rozbiera ciocie-powiedział ojcu, który mu zasłonił oczy
-Mama cię chyba woła synuś-powiedział Krzysiek, więc Seba zszedł na dół
-Ja też byłem kiedyś w waszym wieku-zwrócił się do nas-ale może się jednak trochę ogarniecie?
-Igła dlaczego ty się patrzysz na mnie a nie na niego?-spytałam
-Bo jesteś ładniejsza-wyszczerzył się-A poza tym powiem ci w sekrecie, że Karola bez koszulki juz wiele razy widziałem a ciebie jeszcze nie-puścił mi oczko a ja spaliłam buraka. Z pomocą przyszedł mi Karol który schował mnie za swoje plecy.
-Ty Krzysiu sobie nie pozwalaj bo zaraz Iwone zawołałam-zagroził Karol
-Sobie wołaj, pewnie i tak jest teraz zajęta tłumaczeniem Sebastianowi że to co widział to nic.
-Czyli rozumiem bez nas nie pójdziesz?-spytał Karol, a widząc że Ignaczak z uśmiechem kręci głową westchnął i założył mi z powrotem bluzkę.
-Ty też się ubierz-rzucił do niego Igła
-Dobrze tato-powiedział. Wciągnął koszulkę, wziął mnie za rękę i zeszliśmy z Ignaczakiem do jadalni.
-Co tak szybko?-spytała Iwona ze śmiechem
-Igła nie umie się bawić-odpowiedział Karol i zaczęliśmy jeść.

-Kiedy będziecie mieć dzidziusia?-zapytał Seba a ja się zakrztusiłam, zresztą tak samo jak Kłos
-Jakiego dzidziusia?-spytałam po chwili
-No mamusia powiedziała, że jak będziecie się rozbierać to będę miał się z kim bawić.
-IWONA!!!-ryknął Krzysiek
-No co? Nie krzycz na mnie. To ty powinieneś z nim rozmawiać na takie tematy a nie ja.
-Jak chcesz mieć się z kim bawić Sebuś to poproś tatusia, żeby rozebrał mamusie-powiedział Karol uśmiechając się
-Tak! tak! Tatuś proszę!
-Zapytaj mamy czy mogę-rzucił Igła i spojrzał na Iwonę
-Nie mam mowy. Nawet o tym nie myśl. Ciebie nigdy nie ma w domu, a jeszcze mi trzecie dziecko zrobisz.
-Widzisz synek? Mamusia mi nie pozwala.
-No bo tato widzisz z kobietami to trzeba powoli-powiedział Seba śmiertelnie poważnie a całe towarzystwo wybuchło śmiechem
-Igła widać że to twój syn. Ta elokwencja wypowiedzi-powiedziałam i znowu się zaśmialiśmy
-To wy sobie jeszcze porozmawiajcie z dzieciakami na temat nowego braciszka lub siostrzyczki a my się pójdziemy przejść-powiedział z uśmiechem Karol i wyszliśmy.
Spacerowaliśmy rzeszowskimi ulicami trzymając się za ręce.
-Co nic nie mówisz?-spytał Karol I dźgnął mnie w żebro
-A co mam mówić?
-Jak bardzo mnie kochasz-powiedział I objął mnie w talii
-Chciałbyś.
-Nawet bardzo-szepnął patrząc mi w oczy
-A może teraz mam cię pocałować?-spytałam na co on kiwnął głową-To mnie złap!-zawołałam i pobiegłam przed siebie
-Ej tak nie ma!-krzyknął
-Poddajesz się?
-Nie ma mowy!-powiedział I zaczął mnie gonić.
Biegaliśmy po całym parku. Ja piszczałam a on krzyczał że zaraz mnie złapie. Ganialiśmy się jak dzieci kiedy nagle zniknął mi z oczu.
-Karol?-spytałam I poczułam jego ręce na biodrach
-Mam cię-szepnął mi do ucha I uwięził w uścisku
-Lolek puść.
-Nie kochasz mnie już?-spytał robiąc smutną minkę
-Pewnie że Cię kocham głupku-powiedziałam patrząc mu w oczy i rozluźnił uścisk. Stanęłam na palcach i go cmoknęłam.
-Za taką ucieczkę należy mi się coś więcej-powiedział I mnie podniósł. Oplotłam go w pasie nogami a on namiętnie wpił się w moje usta.

-Kocham cie paskudo-wyszeptał między pocałunkami
-Paskudo? Powinnam się obrazić-mruknęłam
-Ani mi się waż- mruknął uciszając mnie pocałunkiem
-Loluś....
-Co skarbie?
-Może będziemy już wracać?
-Jasne...w sumie to późno już-powiedział łapiąc mnie za rękę
-Kotek...
-Loluś, kotek...co chcesz?-spytał patrząc na mnie podejrzliwie
-A czy ja muszę coś chcieć?
-Nooo....za miła jesteś-Popatrzył na mnie i skrzyżował ręce na piersi-Więc?
-Ale ty jesteś. Ja tutaj z miłością do ciebie a ty co?
-A ja się pytam co byś chciała ze jesteś taka milutka.
-Weźmiesz mnie na barana?
-Hahaha nie.
-Ej czemu?
-A czemu miałbym cię wziąć?
-Bo cię proszę?
-Nie prosisz.
-Loluś proszę weź mnie na barana.
-To nie jest wystarczający powód-powiedział i pokazał mi język
-Karol no!
-No co?-spytał patrząc mi w oczy-Uwielbiam się z tobą drażnić.-powiedział-No już nie fochaj się, tylko wskakuj-pocałował mnie w nos I się schylił
-Kocham cię-powiedziałam kiedy niósł mnie do domu Ignaczaków
-Dlatego że Cię noszę?-spytał podejrzliwie
-Między innymi wiewiór.
-Wiewiór?-spytał I chciał mnie postawić na ziemię
-Wiewiórki są słodkie
-Czyli jak mówisz do mnie wiewiór to mam to traktować jako kotek albo skarbie?-spytał stawiając mnie na ziemi kiedy doszliśmy do celu
-Nie. Poprostu Musiałam coś wymyśleć żebyś mnie doniósł-pokazałam mu język i pobiegłam na górę-Cześć Igła-rzuciłam mijając go
-Dzieciaki zasnęły więc bawcie się cicho-powiedział i puścił mi oczko
-Powiedz to Karolowi. Dobranoc-powiedziałam i zniknęłam za drzwiami.
-Teraz cię mam-powiedział Karol wchodząc do pokoju
-Igła prosił żebyśmy byli cicho....
-To nie krzycz-wzruszył ramionami i zaczął mnie łaskotać.
-Przestań...
-Nie.
-Proszę cię Lolek...
-Teraz to Lolek-powiedział I wpił się w moje usta żebym nie Krzyczała
-Już skończyłeś?-spytałam płacząc ze śmiechu
-To już zależy od ciebie-spojrzał na mnie
-Loluś jesteś najprzystojniejszym, najlepszym, najfajniejszym i najkochańszym chłopakiem jakiego znam.
-Tanie komplety...
-Kotek no....
-Dasz buziaka to przestanę.
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem-powiedziałam i wpiłam się w jego usta.
-Kocham cię-szepnął mi we włosy
-Ja ciebie też Loluś-odpowiedziałam-Dobranoc
-Jak to dobranoc?
-Normalnie kotek. Nie mam ochoty żeby Igła tu zaraz wparował.
-Ale...
-Kolorowych-cmoknęłam go i wtuliłam się w jego tors
-Wredota-powiedział mi do ucha a ja się zaśmiałam-Dobranoc-szepnął i mnie przytulił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz