Dni w spędzone w Rzeszowie minęły bardzo szybko. Rodzina Ignaczaków jest poprostu zajebista...
-Dajcie znać jak dolecicie-powiedziała Iwona żegnając się z nami
-Jasne-uśmiechnęłam się-Trzymajcie się
-Tylko nie przeszkadzajcie tam sąsiadom-rzucił Igła
-Zobaczymy co da się zrobić-powiedział Karol i objął mnie w talii. Poszliśmy na odprawę.
-Ja przy oknie-szepnęłam mu na ucho
-Nic z tego skarbie to moje miejsce-odpowiedział pokazując mi bilet
-Już nie-powiedziałam zamieniając miejsca
-Ej tak nie ma!
-Nie marudź kotek.
-Zawsze stawiasz na swoim?
-Tak-powiedziałam wtulając się w niego a on mnie objął i pocałował w czoło.
-I jak ja mam z tobą wytrzymać?-westchnął teatranie
-Najlepiej jak najdłużej-puściłam mu oczko a on się zaśmiał.
-Oj kotek kotek...
-Co?
-Nic-wzruszył rozbawiony ramionami i mnie pocałował
-Lubie to twoje nic-wyszeptałam targając mu włosy
-Ej ej ej-oburzył się i chwycił mnie za nadgarstki-Wiesz ile układałem fryzurę?
-Zawsze to samo "wiesz ile układałem fryzurę?"-przedrzeźniałam go-Karol ty nigdy jej nie układasz-spojrzałam na niego rozbawiona
-Tak? To zobaczymy-odparł i rozczochrał mi włosy. Chciałam pisnac lecz zatkał mi usta pocałunkiem-Cicho skarbie w samolocie jesteśmy-wyszeptał przebiegle-Nic nie możesz mi zrobić.
-Pff....zobaczymy czy wieczorem będziesz taki mądry-pokazałam mu język
-Ale....
-Foch.-odwróciłam się w stronę okna i przez resztę drogi podziwiałam widoki, nie odzywając się do Kłosa i nie zważając na jego pieszczoty.
-Dajcie znać jak dolecicie-powiedziała Iwona żegnając się z nami
-Jasne-uśmiechnęłam się-Trzymajcie się
-Tylko nie przeszkadzajcie tam sąsiadom-rzucił Igła
-Zobaczymy co da się zrobić-powiedział Karol i objął mnie w talii. Poszliśmy na odprawę.
-Ja przy oknie-szepnęłam mu na ucho
-Nic z tego skarbie to moje miejsce-odpowiedział pokazując mi bilet
-Już nie-powiedziałam zamieniając miejsca
-Ej tak nie ma!
-Nie marudź kotek.
-Zawsze stawiasz na swoim?
-Tak-powiedziałam wtulając się w niego a on mnie objął i pocałował w czoło.
-I jak ja mam z tobą wytrzymać?-westchnął teatranie
-Najlepiej jak najdłużej-puściłam mu oczko a on się zaśmiał.
-Oj kotek kotek...
-Co?
-Nic-wzruszył rozbawiony ramionami i mnie pocałował
-Lubie to twoje nic-wyszeptałam targając mu włosy
-Ej ej ej-oburzył się i chwycił mnie za nadgarstki-Wiesz ile układałem fryzurę?
-Zawsze to samo "wiesz ile układałem fryzurę?"-przedrzeźniałam go-Karol ty nigdy jej nie układasz-spojrzałam na niego rozbawiona
-Tak? To zobaczymy-odparł i rozczochrał mi włosy. Chciałam pisnac lecz zatkał mi usta pocałunkiem-Cicho skarbie w samolocie jesteśmy-wyszeptał przebiegle-Nic nie możesz mi zrobić.
-Pff....zobaczymy czy wieczorem będziesz taki mądry-pokazałam mu język
-Ale....
-Foch.-odwróciłam się w stronę okna i przez resztę drogi podziwiałam widoki, nie odzywając się do Kłosa i nie zważając na jego pieszczoty.
-Pauliś długo jeszcze będziesz fochnięta?-skomlał kiedy wyszliśmy z samolotu.
-No nie wiem, nie wiem-powiedziałam uważnie mu się przyglądając
-No proooszę....
-Zastanawię się.
-Pff...zastanowi się-prychnął a ja się zaśmiałam. Popatrzył na mnie i przerzucił sobie przez ramię.
-Karol puść mnie!
-Nie ma mowy słonko-powiedział biorąc nasze bagaże...nie mam pojęcia jak on to zrobił ale ok
-Hahaha przywiózł cię siłą?-spytał rozbawiony Wrona który zmaterializował się obok
-A ty byś gdzieś z nim pojechał po dobroci?-spytałam Wroniastego który głośno się zaśmiał
-Bardzo śmieszne Andrzej-skrzywił się mój chłopak-Bierz bagaże a nie...
-Murzyna se znalazł-mruknął Endrju, wziął nasze walizki i zaniósł je do samochodu.
-Mógłbyś mnie wreszcie postawić?-spytałam kiedy doszliśmy do auta.
-A nie będziesz się fochać?
-Buziak na zgodę i wsiadać-zarządził Andrzej. Popatrzyłam na Karola, który w końcu postawił mnie na ziemi.
-W sumie to chyba ma rację....
-Niestety trzeba mu to przyznać.
-Ej ja to słyszę!-oburzył się a my się tylko zaśmialiśmy
-To zgoda?-spytał Kłos muskając moje usta
-Zgoda-odpowiedziałam odwzajemniając pocałunek.
-No i super. To teraz wsiadać, zapiąć pasy i grzecznie mi tam z tyłu-rzucił Andrzej siadając za kółko.
-No nie wiem, nie wiem-powiedziałam uważnie mu się przyglądając
-No proooszę....
-Zastanawię się.
-Pff...zastanowi się-prychnął a ja się zaśmiałam. Popatrzył na mnie i przerzucił sobie przez ramię.
-Karol puść mnie!
-Nie ma mowy słonko-powiedział biorąc nasze bagaże...nie mam pojęcia jak on to zrobił ale ok
-Hahaha przywiózł cię siłą?-spytał rozbawiony Wrona który zmaterializował się obok
-A ty byś gdzieś z nim pojechał po dobroci?-spytałam Wroniastego który głośno się zaśmiał
-Bardzo śmieszne Andrzej-skrzywił się mój chłopak-Bierz bagaże a nie...
-Murzyna se znalazł-mruknął Endrju, wziął nasze walizki i zaniósł je do samochodu.
-Mógłbyś mnie wreszcie postawić?-spytałam kiedy doszliśmy do auta.
-A nie będziesz się fochać?
-Buziak na zgodę i wsiadać-zarządził Andrzej. Popatrzyłam na Karola, który w końcu postawił mnie na ziemi.
-W sumie to chyba ma rację....
-Niestety trzeba mu to przyznać.
-Ej ja to słyszę!-oburzył się a my się tylko zaśmialiśmy
-To zgoda?-spytał Kłos muskając moje usta
-Zgoda-odpowiedziałam odwzajemniając pocałunek.
-No i super. To teraz wsiadać, zapiąć pasy i grzecznie mi tam z tyłu-rzucił Andrzej siadając za kółko.
-I co u was słychać?-spytał wroniasty
-Tak jak zawsze, wkurza mnie, irytuje i mam go dość-odpowiedziałam patrząc na Karola
-Ja cię wkurzam? Ja?
-Tak ty.
-Nie będę w dawał się z tobą w dyskusje bo to nie ma sensu.
-I dobrze.
-Hahaha gorzej jak dzieci-zaśmiał się Andrzej
-No bo to ona...
-Loluś, kochanie ty moje daj se spokój-powiedziałam kładąc mu rękę na udzie
-Ale...
-Przestań stary...I tak nie wygrasz-wtrącił Wrona
-hahaha Andrzej kochany jesteś -posłałam mu buziaka w powietrzu a on się zaśmiał
-Super. To jest już zdrada kochanie-powiedział patrząc na mnie z wyrzutem
-To nie jest zdrada, tylko przyznanie racji twojemu przyjacielowi kochanie.
-To czemu go kochasz?
-Kto ci powiedział że go kocham?
-Ty...
-Nie. Powiedział am że jest kochany a to jest różnica
-Zazdrosny jesteś?-spytał Andrzej
-Nie.
-Karol...uroczy jesteś próbując ukryć zazdrość-zaśmiałam się
-No dobra jestem zazdrosny. Nawet bardzo.
-No i o co?
-O ciebie.
-Karol ile ty masz lat?
-Dużoo-zaśmiał się Wrona
-Mniej od ciebie-odpowiedział mu Lolek
-A zachowujesz się jak dziecko-pstryknęłam go w nos.
-Ja jak dziecko?
-A kto cały czas układa klocki lego?
-Ale one są 16+
-Kotek...nie pogrążaj się - spojrzałam na niego z litością
-Wcale się nie pogrążam! Próbuje ci wytłumaczyć...
-Ale nie podnoś głosu. Zaraz tupniesz nóżką i tyle z tego będzie - skwitowałam
-Hahaha cały czas cię tak ciśnie?-pytał Wrona który nie wyrabiał z beki
-Tak i chyba zaraz się na nią obraże....
-Na mnie?-spytałam ale on mi nie odpowiedział
-Oho...urażona męska duma - wtrącił Andrzej
-No i dobrze. Niech się focha...tylko niech mi potem nie wciska kitow że nie zachowuje się jak dziecko - wzruszyłam ramionami
-Phi...zapamiętam to sobie
-Przemówił - zaśmiał się wroniasty
-Zachciało ci się jednak ze mną rozmawiać?-spytałam
-To już zależy od ciebie. Przeprosisz to może....-popatrzył na mnie wyczekujaco
-Yyym...więc nie przeprosze cię za to że powiedziałam prawdę - wzruszyłam ramionami a Andrzej poszedł w beke
-I niby mam z tobą rozmawiać tak?-spytał urażony Karol
-Tak.
-Niby dlaczego, skoro zachowuje się jak dziecko?
-Bo mnie kochasz - uśmiechnęłam się - Wygrałam. Nie masz więcej argumentów.
-Hahaha Paula uwielbiam cię-smial się Wrona a ja posłałam mu uśmiech
-Jesteś okropna!
-Wiem. Ty też. -pokazałam mu język
-I co ja mam z tobą zrobić?-spytał zrezygnowany
-Hmm....w sumie to mógłbyś...-wskazałam na swoje usta
-Oj malutka malutka - zaśmiał się
-No co?
-Kocham cię - wyszeptał przy moich ustach-W sumie nie wiem za co ale....
-Pfff...nie wiesz za co - mruknęłam a on się tylko cicho zaśmiał i wpił się w moje usta.
-Możecie się nie wymieniać śliną w moim samochodzie?-spytał zdegustowany Andrzej
-Nie-powiedział Karol dalej mnie całując
-Owszem-zaśmiałam się i odetchnęłam lekko środkowego
-Ej!-oburzył się
-Dzięki Paula-rzucił Andrzej
-Ale nie za darmo....dasz mi poprowadzić-rzuciłam
-Nie ma mowy!!!
-Skarbie nie masz tu nic do gadania.-machnął am ręką-Więc jak?-zwróciłam się do Wrony
-W sumie....to czemu nie-powiedział i zjechał na pobocze
-Ale ona nie ma prawka!!!-burzył się mój chłopak
-Więc może być ciekawie.
-Andrzej no!
-Fajnie że we mnie wierzycie-powiedziałam kiedy zmieniłam się miejscami z Wroną...chociaż nie do końca bo on usiadł z przodu...
-Wciśnij...
-Wiem jak się prowadzi okey?-rzuciłam do Andrzeja i wcisnęłam gaz...
-Zwolnij!
-Luz...jest okej.
-Jedziesz za szybko.
-Po pierwsze jesteśmy na prostej drodze...
-A po drugie boli cię to że twoja dziewczyna jest lepszym kierowcą niż ty-wtrącił Andrzej
-W sumie to nie mogę zaprzeczyć-odparł po chwili
-Szczerze to ode mnie też lepiej jeździsz-uśmiechnął się Wrona
-Pff...tanie komplementy a tak to mi auta dać nie chcieli
-Przestań-Endrju machnął ręką-Było minęło...uważaj!
-Żartowałam-powiedziałam gwałtownie wy mijając samochód przed nami i zaśmiałam się
-Nie rób tak więcej-powiedział przestraszony Karol
-Hahahaha dobrze tato-powiedziałam. Lubie jeździć szybko. Bardzo szybko...a jak ktoś jedzie przede mną to najpierw trzeba go prawie stuknac. Taki mamy klimat. Ale nie. Jadę z dwoma wielkimi facetami a oni panikuja gorzej niż baba. Co zrobisz jak nic nie zrobisz. Trzeba z nimi wytrzymać...chyba że ich wy sadze po drodze...kuszące-uśmiechnęłam się pod nosem.
-Co znowu wykombinowałaś?-spytał zaniepokojony Andrzej
-Niiic-powiedziałam uśmiechając się szeroko
-Tak jakoś ci nie wierzę-westchnął Karol
-Powinnam się teraz na ciebie obrazić-reklam odwracając się do niego
-Pilnuj drogi!
-No dobra dobra...
-To czemu miałabyś się obrazić?
-Bo mi nie wierzysz a zaufanie jest podstawą każdego związku....
-Ale to nie jest tak ze ci nie ufam...poprostu nie wierzą ze nic nie wykombinowałaś.
-Jasne jasne....kit to ja a nie mi kotku-powiedziałam patrząc na niego w lusterku.
-Wasze dyskusje są doprawdy urocze. ..ale teraz cicho po Timberlake leci-powiedział I podgłośnił radio.
Reszte drogi śpiewaliśmy i wygłupialiśmy się.
-Jesteśmy na miejscu-powiedział Andrzej parkując samochód pod blokiem
-Dzięki za podwozke stary-uśmiechnął się Karol I wyjął walizki z bagażnika
-Nie zaprosicie mnie na kawę?-spytał rozbawiony Wrona
-Nie tym razem-odparł Lolek i spojrzał na mnie znacząco
-Aaa....rozumiem. Tylko sąsiadom nie przeszkadzajcie-pogroził nam palcem i odjechał
-Pfff....co on sobie myśli-prychnął mój chłopak
-Pewnie to samo co ty-pokazałam mu język
-Nie bądź taka mądra kochanie-powiedział. Torby wziął w jedna rękę a drugą objął mnie w pasie i zaprowadził do budynku.
-Nie masz windy?-spytałam wchodząc po schodach
-Mam.-uśmiechnął się triumfalnie otwierając drzwi i wrzucając walizki-Ale po co winda skoro można schodami?-spytał I wziął mnie na ręce
-Co ty robisz?
-Przenoszę cię przez próg-uśmiechnął się szeroko
-A to nie powinno być po ślubie?-spytałam rozbawiona
-Zmienimy kolejność-powiedział stawiając mnie na ziemi i zamykając drzwi.
-Ładnie tu masz-stwierdziłam
-Ładną to mam sypialnie...chcesz zobaczyć?-mruknął poruszając dziwnie brwiami
-Dziękuję postoję-pokazałam mu język. Popatrzył na mnie i wzruszył ramionami.
-Co Zjesz?
-A co Ugotujesz?
-Hmmm...
-A tak serio nie jestem głodna-pstryknęłam go w nos
-Ja też. Więc co porobimy?-spytał przypierając mnie do ściany i zachłannie całując
-Oj Kłosik Kłosik a ty cały czas o jednym-zaśmiałam się I wplotłam palce w jego włosy przyciągając jego twarz bliżej swojej.
-I to mi się podoba-szepnął mi do ucha. Oplotłam nogami jego biodra. Zaniósł mnie do sypialni i juz po chwili poczułam pod sobą miękki materac.
-Grzeczne dzieci powinny o tej porze już spać-mruknęłam
-A czy ktoś powiedział, że jestem grzeczny?-spytał patrząc mi w oczy
-Ale żebyś od razu musiał demoralizowac niewinne dziewczynki?-spytałam kiedy zawisł nade mną
-Tylko te jak najbardziej winne-wymruczał i wpił się w moje usta...
To była naprawdę dłuuuga upojna noc.
-A czy ktoś powiedział, że jestem grzeczny?-spytał patrząc mi w oczy
-Ale żebyś od razu musiał demoralizowac niewinne dziewczynki?-spytałam kiedy zawisł nade mną
-Tylko te jak najbardziej winne-wymruczał i wpił się w moje usta...
To była naprawdę dłuuuga upojna noc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz