-Cześć kochanie, jak się spało?-spytał uśmiechnięty Karol bawiąc się moimi włosami.
-Krótko panie Kłos...bardzo krótko-uśmiechnęłam się
-Doprawdy?-mruknął smyrając nosem mój policzek - Więc co panienka Malinowska robiła w nocy?-spytał składając pocałunki na mojej szyi
-Nie wiem czy mogę o tym panu powiedzieć...
-Nalegam.
-Skoro tak-westchnęłam
-Jak najbardziej.
-Znowu jakiś staruch mnie molestował-powiedziałam muskając jego usta
-Staruch?! Zaraz się obraże-szepnął tuż przy moich ustach
-Ani mi się waż-mruknęłam i złączyłam nasze usta w pocałunku. Z początku ten niewinny, delikatny gest przemienił się w zaciętą walkę naszych języków...kiedy zaburczało Karolowi w brzuchu.
-Ktoś jest chyba głodny-zachichotałam
-Wcale nie-mruknął kontynuując pieszczoty, jednak jego żołądek nie dawał o sobie zapomnieć.
-Czas na śniadanko-rzuciłam z uśmiechem i jakimś cudem wygramoliłam się z łóżka.
-Ale ja jeszcze z tobą nie skończyłem!-zaprotestował Karol łapiąc mnie za nadgarstek
-Ale ja nie lubię trójkątów-skrzywilam się-Nieswojo czuje się z twoim głodem-powiedziałam a on parsknął śmiechem
-Oj Pauliś, Pauliś-pokręcił rozbawiony głową-Czyli najpierw śniadanie?
-Mhm-uśmiechnęłam się uroczo i przygryzłam dolna warge
-Nie kuś mała, nie kuś.-wyszeptał mi do ucha i posadzil sobie na kolana. Skradłam mu tylko buziaka i w jego bluzie poszłam do kuchni. Usłyszałam jeszcze ciche narzekania typu "czemu mi to robisz kobieto?". Zaśmiałam się . On jest taki uroczy-pomyslalam. Postanowiłam zrobić naleśniki. Mogę je jesc cały czas. Mmm...pycha.
-Co dobrego robisz?-usłyszałam Karola
-Naleśniki...
-Uwielbiam je - powiedział I pocałował mnie w skroń
-Weź wysusz włosy i sie ubierz a nie - skarciłam go
-Ale po co?
-Nie mogę patrzeć jak po twojej klacie spływają krople wody.
-Czemu?
-Bo mnie rozpraszasz...I zaraz przypale naleśniki
-Krótko panie Kłos...bardzo krótko-uśmiechnęłam się
-Doprawdy?-mruknął smyrając nosem mój policzek - Więc co panienka Malinowska robiła w nocy?-spytał składając pocałunki na mojej szyi
-Nie wiem czy mogę o tym panu powiedzieć...
-Nalegam.
-Skoro tak-westchnęłam
-Jak najbardziej.
-Znowu jakiś staruch mnie molestował-powiedziałam muskając jego usta
-Staruch?! Zaraz się obraże-szepnął tuż przy moich ustach
-Ani mi się waż-mruknęłam i złączyłam nasze usta w pocałunku. Z początku ten niewinny, delikatny gest przemienił się w zaciętą walkę naszych języków...kiedy zaburczało Karolowi w brzuchu.
-Ktoś jest chyba głodny-zachichotałam
-Wcale nie-mruknął kontynuując pieszczoty, jednak jego żołądek nie dawał o sobie zapomnieć.
-Czas na śniadanko-rzuciłam z uśmiechem i jakimś cudem wygramoliłam się z łóżka.
-Ale ja jeszcze z tobą nie skończyłem!-zaprotestował Karol łapiąc mnie za nadgarstek
-Ale ja nie lubię trójkątów-skrzywilam się-Nieswojo czuje się z twoim głodem-powiedziałam a on parsknął śmiechem
-Oj Pauliś, Pauliś-pokręcił rozbawiony głową-Czyli najpierw śniadanie?
-Mhm-uśmiechnęłam się uroczo i przygryzłam dolna warge
-Nie kuś mała, nie kuś.-wyszeptał mi do ucha i posadzil sobie na kolana. Skradłam mu tylko buziaka i w jego bluzie poszłam do kuchni. Usłyszałam jeszcze ciche narzekania typu "czemu mi to robisz kobieto?". Zaśmiałam się . On jest taki uroczy-pomyslalam. Postanowiłam zrobić naleśniki. Mogę je jesc cały czas. Mmm...pycha.
-Co dobrego robisz?-usłyszałam Karola
-Naleśniki...
-Uwielbiam je - powiedział I pocałował mnie w skroń
-Weź wysusz włosy i sie ubierz a nie - skarciłam go
-Ale po co?
-Nie mogę patrzeć jak po twojej klacie spływają krople wody.
-Czemu?
-Bo mnie rozpraszasz...I zaraz przypale naleśniki
-Rozpraszam cię?-spytał kładąc mi ręce na biodrach i odwracając z swoją stronę
-Tak. Idź się ubierz do końca...-pokręcił przecząco głową i wpił się w moje usta.
-Lolek no-jęknęłam
-Tak?
-Ogarnij się kotku-powiedziałam przywracając naleśnika-Ten jest dla ciebie-wskazałam na przypalony placek
-Ale jesteś.
-Jestem. Spadaj się ogarnąć-poczochrałam mu mokre włosy.
-Jeszcze tu wrócę-powiedział I wyszedł. Wrócił po 5 minutach.
-Mówiłem ze wrócę-uśmiechnął się
-Brawo. To teraz się wykaz i skończ smażyć śniadanie.
-A ty dokąd?
-Ogarnąć się-pokazałam mu język
-Beze mnie? -zawołał kiedy byłam na schodach
-Bywa skarbie-puściłam mu oczko i zniknęłam za drzwiami łazienki. Ogarnęłam się w ekspresowym tempie, żeby nie zostawiać go długo samego w kuchni. Założyłam szorty i bokserkę poczym z mokrymi włosami wróciłam do kuchni.
-Daj mi to sieroto bo się poparzysz-powiedziałam przewracając ostatniego naleśnika na drugą stronę
-Już się popatrzyłem-pokazał mi palec i zrobił smutną minkę
-Sierota....
-Ale to boli!
-Wkładałeś pod zimną wodę?
-Tak.
-No to trzeba odciąć.
-Nie nabijaj się tylko zrób coś-skomlał
-A co ja mogę zrobić sierotko?
-Jak pocałujesz to przestanie boleć-powiedział całkiem poważnie
-Tak? Gdyby powiedziała to Dominika to bym zrozumiała ale ty?!
-Taka jest prawda-upierał się wiec pocałowałam jego biedny poszkodowany paluszek.
-Lepiej?-spytałam ironicznie
-Zdecydowanie-wyszczerzył się i mnie pocałował
-Usta tez cię bolały?-spytałam rozbawiona a on tylko fuknął.-Nie fochaj się Karolku tylko siadaj. Smacznego-powiedziałam stawiając przed nim talerz z naleśnikami i nutele.
-Pyszności-powiedział z pełną buzią.
-Ale jesteś.
-Jestem. Spadaj się ogarnąć-poczochrałam mu mokre włosy.
-Jeszcze tu wrócę-powiedział I wyszedł. Wrócił po 5 minutach.
-Mówiłem ze wrócę-uśmiechnął się
-Brawo. To teraz się wykaz i skończ smażyć śniadanie.
-A ty dokąd?
-Ogarnąć się-pokazałam mu język
-Beze mnie? -zawołał kiedy byłam na schodach
-Bywa skarbie-puściłam mu oczko i zniknęłam za drzwiami łazienki. Ogarnęłam się w ekspresowym tempie, żeby nie zostawiać go długo samego w kuchni. Założyłam szorty i bokserkę poczym z mokrymi włosami wróciłam do kuchni.
-Daj mi to sieroto bo się poparzysz-powiedziałam przewracając ostatniego naleśnika na drugą stronę
-Już się popatrzyłem-pokazał mi palec i zrobił smutną minkę
-Sierota....
-Ale to boli!
-Wkładałeś pod zimną wodę?
-Tak.
-No to trzeba odciąć.
-Nie nabijaj się tylko zrób coś-skomlał
-A co ja mogę zrobić sierotko?
-Jak pocałujesz to przestanie boleć-powiedział całkiem poważnie
-Tak? Gdyby powiedziała to Dominika to bym zrozumiała ale ty?!
-Taka jest prawda-upierał się wiec pocałowałam jego biedny poszkodowany paluszek.
-Lepiej?-spytałam ironicznie
-Zdecydowanie-wyszczerzył się i mnie pocałował
-Usta tez cię bolały?-spytałam rozbawiona a on tylko fuknął.-Nie fochaj się Karolku tylko siadaj. Smacznego-powiedziałam stawiając przed nim talerz z naleśnikami i nutele.
-Pyszności-powiedział z pełną buzią.
-Fajnie że ci smakuje-uśmiechnęłam się podajac mu gorąca kawę.
-Dziękuję skarbie-posłał mi czarujący uśmiech
-Nie ma sprawy-puściłam mu oczko-Ale ty sprzatasz.
-Dlaczego ja?
-Bo po pierwsze to twoje mieszkanie, a po drugie jesteś starszy-pokazałam mu język
-Czyli powinnaś się mnie słuchać..
-Słusznie zauważyłeś "powinnam"-specjalnie zaakcentowalam ostatnie słowo
-Za to nie powinnaś pić kawy.
-Hahahahaha dobre.
-Dzieckiem jeszcze jesteś...
-Jakoś w nocy ci to nie przeszkadza-pokazałam mu język
-To co innego-powiedział i pociągnął mnie za nadgarstek także usiadłam mu na kolanach.
-Jasne...co innego- objęłam jego szyję
-Mhm...-mruknął składając pocałunki na moich obojczykach-Kocham cię.
-Ja ciebie tez Loluś
-Lubie jak tak do mnie mówisz-musnął moje usta
-Wiem.
-To czemu rzadko używasz tego zdrobnienia?
-Bo nie zasługujesz-potargałam mu włosy
-Nie? Zaraz zobaczymy-powiedział i zaczął mnie łaskotać
-Przestań!-piszczałam
-Nie.
-Loluś...
-Teraz to Loluś. Nie ma. musisz ponieść kare-powiedział i dalej się nade mną znęcał. Na szczęście zadzwonił mi telefon. Karol nawet pozwolił mi odebrać i przerwał swój haniebny atak. Jednak cały czas trzymał mnie na kolanach.
-Kocham cię-powiedziałam do słuchawki a Karol wcisnal glosno mówiący-Życie mi ratujesz słonko.
-Miałam cię opieprzyć że nie dzwonisz, ale chyba zaczekam. Fajnie się zaczyna więc, co się stało?-spytała rozbawiona Natka
-Nic się nie stało.-odezwał się Karol
-Co nabroiliście?-zaśmiała się brunetka
-Jeszcze nic-powiedział Karol
-Acha...czyli rozumiem, że macie coś w planach?
-Przepraszam cie bardzo ale czy ty coś sugerujesz? Karol spalił naleśniki a teraz nie chce pozmywać-powiedziałam
-Ja spaliłem?!
-A co niby ja? Ogarnij się Lolek. więc sugerowałaś coś?
-Ja?! Niee...-zaśmiała się-Daliście się wyspać sąsiadom?
-Osz ty! Jakie ty masz zberezne myśli koleżanko. O co ty mnie posądzasz! -zaśmiałam się
-Przestań!-piszczałam
-Nie.
-Loluś...
-Teraz to Loluś. Nie ma. musisz ponieść kare-powiedział i dalej się nade mną znęcał. Na szczęście zadzwonił mi telefon. Karol nawet pozwolił mi odebrać i przerwał swój haniebny atak. Jednak cały czas trzymał mnie na kolanach.
-Kocham cię-powiedziałam do słuchawki a Karol wcisnal glosno mówiący-Życie mi ratujesz słonko.
-Miałam cię opieprzyć że nie dzwonisz, ale chyba zaczekam. Fajnie się zaczyna więc, co się stało?-spytała rozbawiona Natka
-Nic się nie stało.-odezwał się Karol
-Co nabroiliście?-zaśmiała się brunetka
-Jeszcze nic-powiedział Karol
-Acha...czyli rozumiem, że macie coś w planach?
-Przepraszam cie bardzo ale czy ty coś sugerujesz? Karol spalił naleśniki a teraz nie chce pozmywać-powiedziałam
-Ja spaliłem?!
-A co niby ja? Ogarnij się Lolek. więc sugerowałaś coś?
-Ja?! Niee...-zaśmiała się-Daliście się wyspać sąsiadom?
-Osz ty! Jakie ty masz zberezne myśli koleżanko. O co ty mnie posądzasz! -zaśmiałam się
-Ciebie o nic...Karol?
-Nic nie powiem bo to może być wykorzystane przeciwko mnie-powiedział a my się roześmiałyśmy
-Kiedy wracasz do Gdańska?-spytała Natalia a ja popatrzyłam na Karola
-Za tydzień...a co? Tęsknisz?
-Za tobą zawsze-zaśmiała się
-Powinienem być zazdrosny?-spytał zdezorientowany środkowy
-Hahaha myślę, że jak najbardziej...zwłaszcza po tamtej imprezie hahaha -powiedziała a ja się zaśmiałam
-Paula?!-poczułam jak karolowe ręce zaciskaja się na mojej talii
-Tak Kotku? -spytałam niewinnie
-Jaka impreza?
-Ohohoho widać poważna rozmowa się zapowiada-zaśmiała się-To ja zadzwonię później papa-powiedziała i się rozłączyła.
-A to małpa jedna-mruknęłam
-O czym ona mówiła?
-Nie wiem-wzruszyłam ramionami
-Paula...-spojrzał mi w oczy
-Czy ja cię rozliczam z imprez na których byłeś w ciągu swojego jakże długiego życia?
-Nie...
-No właśnie...i powiedziałabym ci ale nie pamiętam, wiem tylko ze było zajebiście-uśmiechnęłam się i go pocałowałam
-Co ja się z tobą mam?
-Fajnie ze mną masz-powiedziałam-A teraz posprzataj tu trochę-walnęłam go ścierką
-A pomożesz mi?
-Zastanawię się...
-Tak ładnie proszę...Pauliś-mruczał mi do ucha
-Co ty masz w sobie, że trudno ci odmówić?-spytałam patrząc mu w oczy
-Urok osobisty-wzruszył ramionami a ja się zasmiałam-Włożysz naczynia do zmywarki?
-Spoko...
-Stanowimy niezły duet-powiedział kończąc ścierają c blat
-Nawet idealny-uśmiechnęłam się
-Pod każdym względem.
-Dzięki mnie-wyszczerzyłam się
-I tutaj się z tobą zgodzę-powiedział dając mi buziaka w policzek.
-A to coś nowego-zaśmiałam się
-No widzisz-mruknął sądząc mnie na blacie i całując. Przerwał nam dzwonek do drzwi.
-Nie otworzysz?-spytałam rozbawiona
-Nie. Zajęty jestem-powiedział i ponownie wpił się w moje usta. Dzwonek stawał się coraz bardziej natarczywy.
-Zobacz kto to-szepnęłam mu do ucha-Ten dzwonek mnie irytuje.
-To tak jak mnie-powiedział odsuwając się ode mnie i udał się w kierunku drzwi.
-Tylko nikogo nie pobij-zachichotałam i poszłam za nim
-No proszę, dłużej się nie dało?-spytał Mariusz który stał na korytarzu z Winiarem i Wroną
-Dało się dało-powiedziałam przytulając się do pleców Karola żeby go uspokoić
-Po co przyszliście?-spytał lekko zirytowany Lolek
-Od wczoraj nie odbieracie telefonów to postanowiliśmy przyjść-wzruszył ramionami Andrzej wchodząc do domu.
-Mówiłem im że Zajęci jesteście-powiedział Winiar widząc wyraz twarzy Karola
-Jak juz jesteście to w łazić-westchnął a oni weszli do salonu i włączyli TV
-Wielkoludy chcecie kawy?-spytałam
-No pewnie-powiedział Wrona
-Dzień bez kawy jest dniem straconym-Winiar posłał mi piękny uśmiech na co Szampon się zaśmiał:
-Nie czaruj jej tutaj bo się Kłosowi narażasz.
-Kto mi się naraża?-spytał Karol wchodząc do salonu
-Wszyscy-wzruszył ramionami Wrona a Karol spojrzał na niego spode byka
-Nikt skarbie-uśmiechnęłam się a Andrzejowi posłałam karcące spojrzenie i poszłam z Lolkiem do kuchni.
-Wkurzają mnie-powiedział środkowy przytulając się do moich pleców kiedy patrzyłam kawę
-Przestań to twoi przyjaciele
-Flirtują z tobą-spojrzał na mnie z wyrzutem
-Są poprostu mili-pogłaskałam go po policzku a on wcisnął nos w mój obojczyk-Poza tym Winiar i Szampon są żonaci.
-A Andrzej?-spytał podejrzliwie
-Nie mój typ-mruknęłam i musnęłam jego usta
-Nie? To jaki jest Twój typ?
-Najwspanialszy na świecie-uśmiechnęłam się do niego znacząco
-Kocham cię-szepnął poczym mnie pocałował
-Ja ciebie tez-powiedziałam I Odwzajemniłam pocałunek.
Po chwili czułości Wziąłam kawy i zaniósł am je chłopakom.
-Dzięki-rzucił Winiar
-Co oglądacie?-spytałam siadając na kanapie
-Trudne Sprawy-powiedział Wrona
-Osobiście wolę Ukrytą Prawdę-wtrącił Szampon
-Zgadzam się z Mario-uśmiechnęłam sie-Przełącz na TVN.
-Żółwik młoda-powiedział Mariusz
-A ja nie lubię ani tego ani tego-skwitował Karol, który usiadł obok obejmując mnie ramieniem
-Na szczęście w tej kwestii nie masz nic do powiedzenia kochanie-uśmiechnęłam się uroczo
-Tak? A to dlaczego?-spytał unosząc brew
-Bo ja tak mówię-wyszzerzyłam się i widząc że chce coś powiedzieć wpiłam się w jego usta-Bez dyskusji-szepnęłam a on zrezygnowany pokiwał głową
-No no nieźle go sobie wychowałaś-zaśmiał się Szampona
-Ciekawe jak to będzie po ślubie wyglądało-zastanawiał się Winiar
-Co wy widzicie w tych programach?-spytał mój chłopak
-Nic-Mariusz wzruszył ramionami-Mają życiowe problemy....można się oderwać od rzeczywistości.
-Zwłaszcza że każdy odcinek opiera się na tym samym-dodałam
-Dlatego ja oglądam dzień który zmienił moje życie-powiedział Winiar a Karol patrzył na nas jak na debili
-Boże widzisz i nie grzmisz-westchnął zrezygnowany
-Nie marudź kotek-mruknęłam i przytuliłam się do niego.
Po obejrzeniu wszystkich możliwych bezsensownych seriali...było koło 16 bo właśnie skończyła się szkoła....dostarczono pizze które zamówił Karol. Oczywiście kłótnia była o ostatni kawałek. Jak dzieci.
Później jeszcze pogadalismy i ferajna se poszła.
-Super...takiego syfu dawno tu nie miałem-powiedział Karol na co go pocałowałam
-To posprzątamy-uśmiechnęłam się i wzięłam do roboty. Po godzinie w pokoju był błysk a kuchnia lśniła...no może nie dokońca :p
-Co ja bym bez ciebie zrobił?-spytał środkowy
-Zginąłbyś-zaśmiałam się
-Wyobrazić sobie że taka trójka rozwaliła nam cały dzień-mruknął mi do ucha
-Pfff a co ty byś bez nich robił?
-To I tamto...-powiedział całując mnie po szyi
-O nie mój drogi tak to nie będzie-powiedziałam odpychając go lekko
-Ej a ty dokąd?-spytał zdziwiony widząc że chce wyjść z mieszkania
-Na spacer
-Beze mnie?
-Tak
-Czemu?
-Chłopaka byś mi wystraszył-powiedziałam a on spojrzał na mnie zdziwiony-No żartuje głupku-potargałam mu włosy-Chodź-pociągnęłam go za rękę i Zamknęłam drzwi.
--------------------------------------------------------------------------
Hej hej zostawiam was z kolejnym ;) mam nadzieję że się podoba i proszę o komentarze bo nie wiem czy ktokolwiek to czyta :/
do następnego ;*
-Nic nie powiem bo to może być wykorzystane przeciwko mnie-powiedział a my się roześmiałyśmy
-Kiedy wracasz do Gdańska?-spytała Natalia a ja popatrzyłam na Karola
-Za tydzień...a co? Tęsknisz?
-Za tobą zawsze-zaśmiała się
-Powinienem być zazdrosny?-spytał zdezorientowany środkowy
-Hahaha myślę, że jak najbardziej...zwłaszcza po tamtej imprezie hahaha -powiedziała a ja się zaśmiałam
-Paula?!-poczułam jak karolowe ręce zaciskaja się na mojej talii
-Tak Kotku? -spytałam niewinnie
-Jaka impreza?
-Ohohoho widać poważna rozmowa się zapowiada-zaśmiała się-To ja zadzwonię później papa-powiedziała i się rozłączyła.
-A to małpa jedna-mruknęłam
-O czym ona mówiła?
-Nie wiem-wzruszyłam ramionami
-Paula...-spojrzał mi w oczy
-Czy ja cię rozliczam z imprez na których byłeś w ciągu swojego jakże długiego życia?
-Nie...
-No właśnie...i powiedziałabym ci ale nie pamiętam, wiem tylko ze było zajebiście-uśmiechnęłam się i go pocałowałam
-Co ja się z tobą mam?
-Fajnie ze mną masz-powiedziałam-A teraz posprzataj tu trochę-walnęłam go ścierką
-A pomożesz mi?
-Zastanawię się...
-Tak ładnie proszę...Pauliś-mruczał mi do ucha
-Co ty masz w sobie, że trudno ci odmówić?-spytałam patrząc mu w oczy
-Urok osobisty-wzruszył ramionami a ja się zasmiałam-Włożysz naczynia do zmywarki?
-Spoko...
-Stanowimy niezły duet-powiedział kończąc ścierają c blat
-Nawet idealny-uśmiechnęłam się
-Pod każdym względem.
-Dzięki mnie-wyszczerzyłam się
-I tutaj się z tobą zgodzę-powiedział dając mi buziaka w policzek.
-A to coś nowego-zaśmiałam się
-No widzisz-mruknął sądząc mnie na blacie i całując. Przerwał nam dzwonek do drzwi.
-Nie otworzysz?-spytałam rozbawiona
-Nie. Zajęty jestem-powiedział i ponownie wpił się w moje usta. Dzwonek stawał się coraz bardziej natarczywy.
-Zobacz kto to-szepnęłam mu do ucha-Ten dzwonek mnie irytuje.
-To tak jak mnie-powiedział odsuwając się ode mnie i udał się w kierunku drzwi.
-Tylko nikogo nie pobij-zachichotałam i poszłam za nim
-No proszę, dłużej się nie dało?-spytał Mariusz który stał na korytarzu z Winiarem i Wroną
-Dało się dało-powiedziałam przytulając się do pleców Karola żeby go uspokoić
-Po co przyszliście?-spytał lekko zirytowany Lolek
-Od wczoraj nie odbieracie telefonów to postanowiliśmy przyjść-wzruszył ramionami Andrzej wchodząc do domu.
-Mówiłem im że Zajęci jesteście-powiedział Winiar widząc wyraz twarzy Karola
-Jak juz jesteście to w łazić-westchnął a oni weszli do salonu i włączyli TV
-Wielkoludy chcecie kawy?-spytałam
-No pewnie-powiedział Wrona
-Dzień bez kawy jest dniem straconym-Winiar posłał mi piękny uśmiech na co Szampon się zaśmiał:
-Nie czaruj jej tutaj bo się Kłosowi narażasz.
-Kto mi się naraża?-spytał Karol wchodząc do salonu
-Wszyscy-wzruszył ramionami Wrona a Karol spojrzał na niego spode byka
-Nikt skarbie-uśmiechnęłam się a Andrzejowi posłałam karcące spojrzenie i poszłam z Lolkiem do kuchni.
-Wkurzają mnie-powiedział środkowy przytulając się do moich pleców kiedy patrzyłam kawę
-Przestań to twoi przyjaciele
-Flirtują z tobą-spojrzał na mnie z wyrzutem
-Są poprostu mili-pogłaskałam go po policzku a on wcisnął nos w mój obojczyk-Poza tym Winiar i Szampon są żonaci.
-A Andrzej?-spytał podejrzliwie
-Nie mój typ-mruknęłam i musnęłam jego usta
-Nie? To jaki jest Twój typ?
-Najwspanialszy na świecie-uśmiechnęłam się do niego znacząco
-Kocham cię-szepnął poczym mnie pocałował
-Ja ciebie tez-powiedziałam I Odwzajemniłam pocałunek.
Po chwili czułości Wziąłam kawy i zaniósł am je chłopakom.
-Dzięki-rzucił Winiar
-Co oglądacie?-spytałam siadając na kanapie
-Trudne Sprawy-powiedział Wrona
-Osobiście wolę Ukrytą Prawdę-wtrącił Szampon
-Zgadzam się z Mario-uśmiechnęłam sie-Przełącz na TVN.
-Żółwik młoda-powiedział Mariusz
-A ja nie lubię ani tego ani tego-skwitował Karol, który usiadł obok obejmując mnie ramieniem
-Na szczęście w tej kwestii nie masz nic do powiedzenia kochanie-uśmiechnęłam się uroczo
-Tak? A to dlaczego?-spytał unosząc brew
-Bo ja tak mówię-wyszzerzyłam się i widząc że chce coś powiedzieć wpiłam się w jego usta-Bez dyskusji-szepnęłam a on zrezygnowany pokiwał głową
-No no nieźle go sobie wychowałaś-zaśmiał się Szampona
-Ciekawe jak to będzie po ślubie wyglądało-zastanawiał się Winiar
-Co wy widzicie w tych programach?-spytał mój chłopak
-Nic-Mariusz wzruszył ramionami-Mają życiowe problemy....można się oderwać od rzeczywistości.
-Zwłaszcza że każdy odcinek opiera się na tym samym-dodałam
-Dlatego ja oglądam dzień który zmienił moje życie-powiedział Winiar a Karol patrzył na nas jak na debili
-Boże widzisz i nie grzmisz-westchnął zrezygnowany
-Nie marudź kotek-mruknęłam i przytuliłam się do niego.
Po obejrzeniu wszystkich możliwych bezsensownych seriali...było koło 16 bo właśnie skończyła się szkoła....dostarczono pizze które zamówił Karol. Oczywiście kłótnia była o ostatni kawałek. Jak dzieci.
Później jeszcze pogadalismy i ferajna se poszła.
-Super...takiego syfu dawno tu nie miałem-powiedział Karol na co go pocałowałam
-To posprzątamy-uśmiechnęłam się i wzięłam do roboty. Po godzinie w pokoju był błysk a kuchnia lśniła...no może nie dokońca :p
-Co ja bym bez ciebie zrobił?-spytał środkowy
-Zginąłbyś-zaśmiałam się
-Wyobrazić sobie że taka trójka rozwaliła nam cały dzień-mruknął mi do ucha
-Pfff a co ty byś bez nich robił?
-To I tamto...-powiedział całując mnie po szyi
-O nie mój drogi tak to nie będzie-powiedziałam odpychając go lekko
-Ej a ty dokąd?-spytał zdziwiony widząc że chce wyjść z mieszkania
-Na spacer
-Beze mnie?
-Tak
-Czemu?
-Chłopaka byś mi wystraszył-powiedziałam a on spojrzał na mnie zdziwiony-No żartuje głupku-potargałam mu włosy-Chodź-pociągnęłam go za rękę i Zamknęłam drzwi.
--------------------------------------------------------------------------
Hej hej zostawiam was z kolejnym ;) mam nadzieję że się podoba i proszę o komentarze bo nie wiem czy ktokolwiek to czyta :/
do następnego ;*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz