sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział 11

Poszłam otworzyć drzwi a po piętach deptał mi Wiewiór.
-Spodziewasz się kogoś o tej porze?
-Tak...wiesz zwykle o tej porze przychodzi do mnie taki jeden przystojny szatyn-powiedziałam otwierając drzwi. Kiedy zobaczyłam Przemka poczułam silne kłosowe ramiona na swojej talii.
-Yyy...przeszkadzam wam?-spytał lekko zmieszany.
-Nie no co ty. Właź do środka-powiedziałam z uśmiechem
-Hej jestem Przemek, a ty jesteś pewnie tym słynnym chłopakiem Pauli, który lubi gubić telefony?
-Tak to ja-uśmiechnął się Karol dalej mnie obejmując.
-Może byś mnie już puścił?-zwróciłam się do siatkarza
-A od kiedy ci to przeszkadza kochanie?
Miałam go
już opieprzyć, kiedy zatkał mi usta pocałunkiem.
-Napewno wam nie przeszkadzam?-spytał Przemo
-Nie no co ty-rzucił z sarkazmem Karol
-Zachowuj się jakoś wiewiór-skarciłam go-Zapraszam do salonu-uśmiechnęłam się do kolegi, który niepewnie podążył za mną.
-Napijesz się czegoś?-spytałam wyswobodzając się z uścisku Karola.
-Wina poproszę.
-Mi też dolej kotku-powiedział Kłos
-Jasne skarbie...ups tak mi przykro-powiedziałam wylewa jąc mu wino na koszule
-Nic się nie stało. Pójdę się przebrać-uśmiechnął się i wyszedł
-Ufff....pilnuje cię-odetchnął Przemek
-Czasami jest zdecydowanie nadopiekuńczy-westchnęłam
-Powiedz mi lepiej jak się trzymasz?
-W porządku-powiedziałam
-Co się z tobą działo przez siedem lat? Kiedy wróciłaś?
-Po śmierci rodziców...zajęła się mną babcia. Mieszkałyśmy w Sopocie. Cztery lata po wypadku umarł mój dziadek. Babcia nie mogła się pozbierać i wkrótce straciła zmysły. Wtedy poznałam Dawida...
-Już jestem-usłyszałam Karola-Nie wziąłem ubrań a ta plama nie chciała zejść. Mam nadzieję, że się nie krępujesz-zwrócił się do Przemka z dziwnym uśmieszkiem i usiadł koło mnie obejmując mnie ramieniem.
-Nie nie spoko-powiedział i lekko się uśmiechnął-Kontynuuj-zwrócił się do mnie.
-Poznaliśmy się na imprezie. Był taki czuły I opiekuńczy. Pomagał mi z babcią. Wiedziałam że mogę na niego liczyć. Gdy w zeszłym roku umarła moja babcia...Dawid wszystkim się zajął. Zorganizował pogrzeb....Potem przeprowadziliśmy się do Gdańska. Po pewnym czasie zostaliśmy parą, było cudownie przez dwa lata...a potem mnie zostawił w walentynki-rozpłakałam się i wtuliłam w Karola
-Szybko sobie znalazłaś pocieszenie po moim braciszku-rzekł Przemek
-O czym ty mówisz?-spytał zdezorientowany Karol
-Jak to po twoim bracie? -spytałam zdziwiona
-A no widzisz skarbie bo ty o niczym nie wiesz. Dawid to mój kochany starszy braciszek-powiedział z uśmiechem.
-Wypierdalaj stąd gnoju albo cię wyrzuce-warknął Karol
-Dobra już idę nie gorączkuj się stary-powiedział szatyn wstając z kanapy-Mój brat nie będzie zadowolony że tak szybko o nim zapomniałaś-rzucił i wyszedł chwiejnym krokiem.


Perspektywa Karola
Gotowało się we mnie jak nigdy. Paula siedziała wtulona we mnie i płakała
-Oni to wszystko uknuli. -mówiła a łzy spływały po wilgotnych policzkach
-No już cichutko. Nie płacz-mówiłem gładząc ją po włosach.
-Przemek był moim pierwszym chłopakiem wiesz?-powiedziała patrząc mi w oczy-Już od piaskownicy. Byliśmy nierozłączni a potem umarli moi rodzice.
-Tak mi przykro-szepnąłem jej we włosy 
-Wcale nie powinno być ci przykro! Nie rozumiem czemu się nade mną uzalasz! Przecież jestem dla ciebie gówniarą!
-Nie gadaj głupot-powiedziałem patrząc jej w oczy
-Jakich głupot?! Przecież jestem młodsza od ciebie o 10 lat!!!
-I przeszkadza ci to?
-Nie chcę psuć ci życia.
-Nie psujesz go-powiedziałem gładząc ją czule po policzku 
-Nie?
-Nie-uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w czoło 
-Co ty we mnie widzisz?-spytała patrząc mi w oczy 
-Jesteś taka mała, taka blondynkowata i taka bezbronna a jednocześnie strasznie wkurwiająca. Masz śliczne oczy i piękny uśmiech.
-Dobra przestań.
-Nie dlaczego? Tak ładnie się czerwieni sz. 
-Czemu mi to robisz?
-Bo cię kocham-powiedziałem I wpilem się w jej usta.  Były takie miękkie i malinowe. Odwzajemniła pocałunek. 
To była cudowna chwila. Musnęła moje usta i delikatnie się Odsunęła. 
-Dziękuję-powiedziała i ponownie z łączyła nasze usta w pocałunku. Była taka delikatna i bezbronna. Zaniosłem ją do sypialni i ostrożnie położyłem  na łóżku. Ostatni raz musnąłem jej usta.
-Dobranoc skarbie-szepnąłem.
-Nie zostawiaj mnie.
-Nie zostawię-powiedziałem patrząc jej w oczy. Wtuliła się we mnie i zasnęliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz