Perspektywa Igły
Paula wyszła a tuż za nią poszedł jej Romeo. Nie przejęliśmy się tym za bardzo, bo oni jak to oni. Zaczęliśmy grać w butelkę. Kubi pozbywał się koszulki z mojego polecenia kiedy w pokoju zjawił się Karollo.
-Co ty młody taki niemrawy? -spytał Guma
-Gdzie Julię zgubiłeś? -zapytał lekko rozbawiony Wrona
-A dajcie wy mi wszyscy święty spokój! -krzyknął wkurwiony, trzasnął drzwiami i wyszedł
-Grajcie dalej, ja zaraz wracam. -powiedziałem wstając z podłogi
-Kubiak kręcisz!... -usłyszałem gdy zamykałem drzwi
Wszedłem do Kłosowego pokoju i zobaczyłem środkowego leżącego na łóżku.
-Czy ja naprawdę nie mogę mieć chwili spokoju!? - wrzasnął młody
-Uspokój się młody. Lepiej mów co znowu zjebałeś.
-Wszystko!
-Co znaczy wszystko?
-Powiedziałem jej o zakładzie.
-I jak zareagowała?
-A jak mogła kurwa zareagować!?
-Nie gadaj że znowu Ci wypierdoliła w twarz?
-Ciebie to bawi?
-Szczerze to...tak. Oboje zachowujecie się jak gówniarze. Nie wiem czy ty nie masz języka w gębie, żeby jej powiedzieć że ją kochasz?
-Wcale jej nie kocham! Okey?
-Taaa... jasne. A ja mistrz olimpijski jestem!
-Weź Igła zobacz czy cię nie ma gdzie indziej.
-Hmm....skoro jestem tutaj to nie mogę być jednocześnie gdzie indziej. ...chyba że w innym wymiarze-zacząłem się zastanawiać
-Dobra nie filozofuj mi tu tylko się odwal.
-Nie.
-Czemu?
-Nie będę bezczynnie stał i patrzył jak dwoje młodych zakochanych w sobie ludzi zawzięcie wypiera się swojego uczucia.-powiedziałem spokojnie
-Tobie chyba coś na mózg padło. Chyba lepiej wiem co czuje....
-Z tego co pamiętam wcześniej mówiłeś że ją kochasz jak cholera-popatrzyłem na niego uważnie
-Urojenia masz jakieś.
-Nie
-Słyszysz głosy? To się leczy Krzysiu-powiedział i wyszedł.
No super! Brakuje mi tylko tego żeby znowu gdzieś wyszedł. Zaraz gówniarz wsadzi gdzieś łeb i tyle z tego będzie....Ale skoro tak chce...nie będę go cały czas niańczył. Koniec. Wyszedłem z pustego pokoju i wróciłem do siebie.
-Jak ci poszło?-spytał Wrona
-Polazł w cholerę...-wzruszyłem ramionami-Gdzie Nati?
-Zrobiło się późno więc poszła do domu.
-Mhm...dobra. Gramy w pokera?-rzuciłem z uśmiechem
-Zawsze-wyszczerzyli się i zaczęliśmy grać.
Paula wyszła a tuż za nią poszedł jej Romeo. Nie przejęliśmy się tym za bardzo, bo oni jak to oni. Zaczęliśmy grać w butelkę. Kubi pozbywał się koszulki z mojego polecenia kiedy w pokoju zjawił się Karollo.
-Co ty młody taki niemrawy? -spytał Guma
-Gdzie Julię zgubiłeś? -zapytał lekko rozbawiony Wrona
-A dajcie wy mi wszyscy święty spokój! -krzyknął wkurwiony, trzasnął drzwiami i wyszedł
-Grajcie dalej, ja zaraz wracam. -powiedziałem wstając z podłogi
-Kubiak kręcisz!... -usłyszałem gdy zamykałem drzwi
Wszedłem do Kłosowego pokoju i zobaczyłem środkowego leżącego na łóżku.
-Czy ja naprawdę nie mogę mieć chwili spokoju!? - wrzasnął młody
-Uspokój się młody. Lepiej mów co znowu zjebałeś.
-Wszystko!
-Co znaczy wszystko?
-Powiedziałem jej o zakładzie.
-I jak zareagowała?
-A jak mogła kurwa zareagować!?
-Nie gadaj że znowu Ci wypierdoliła w twarz?
-Ciebie to bawi?
-Szczerze to...tak. Oboje zachowujecie się jak gówniarze. Nie wiem czy ty nie masz języka w gębie, żeby jej powiedzieć że ją kochasz?
-Wcale jej nie kocham! Okey?
-Taaa... jasne. A ja mistrz olimpijski jestem!
-Weź Igła zobacz czy cię nie ma gdzie indziej.
-Hmm....skoro jestem tutaj to nie mogę być jednocześnie gdzie indziej. ...chyba że w innym wymiarze-zacząłem się zastanawiać
-Dobra nie filozofuj mi tu tylko się odwal.
-Nie.
-Czemu?
-Nie będę bezczynnie stał i patrzył jak dwoje młodych zakochanych w sobie ludzi zawzięcie wypiera się swojego uczucia.-powiedziałem spokojnie
-Tobie chyba coś na mózg padło. Chyba lepiej wiem co czuje....
-Z tego co pamiętam wcześniej mówiłeś że ją kochasz jak cholera-popatrzyłem na niego uważnie
-Urojenia masz jakieś.
-Nie
-Słyszysz głosy? To się leczy Krzysiu-powiedział i wyszedł.
No super! Brakuje mi tylko tego żeby znowu gdzieś wyszedł. Zaraz gówniarz wsadzi gdzieś łeb i tyle z tego będzie....Ale skoro tak chce...nie będę go cały czas niańczył. Koniec. Wyszedłem z pustego pokoju i wróciłem do siebie.
-Jak ci poszło?-spytał Wrona
-Polazł w cholerę...-wzruszyłem ramionami-Gdzie Nati?
-Zrobiło się późno więc poszła do domu.
-Mhm...dobra. Gramy w pokera?-rzuciłem z uśmiechem
-Zawsze-wyszczerzyli się i zaczęliśmy grać.
Perspektywa Karola
Szedłem przed siebie. Gdańsk nocą jest naprawdę piękny. Udałem się na spacer wzdłuż Motławy. Byłem pogrążony w myślach. Zastanawiałem się czy to co mówi Igła ma jakiś sens. W sumie...nie. Nie kocham jej. Przecież ona mnie nie nawidzi. Jednak widok zakochanych którzy jak na złość byli wszędzie, wzbudzał we mnie dziwne uczucie. Czyżby zazdrość? Nie to nie możliwe. Krzysiek nie ma racji. A może jednak? Dobra Karol ogarnij się bo zaraz zaczniesz gadać sam do siebie. W sumie to już to robię. Krążyłem bez sensu po gdańskich uliczkach. Nawet nie wiem kiedy zrobiło się jasno więc wróciłem do hotelu. Muszę się jeszcze spakować, a wyjeżdżamy za...o kurwa mam 1,5 godz! Wbiegłem do pokoju. Spakowałem walizki i zszedłem na śniadanie.
Szedłem przed siebie. Gdańsk nocą jest naprawdę piękny. Udałem się na spacer wzdłuż Motławy. Byłem pogrążony w myślach. Zastanawiałem się czy to co mówi Igła ma jakiś sens. W sumie...nie. Nie kocham jej. Przecież ona mnie nie nawidzi. Jednak widok zakochanych którzy jak na złość byli wszędzie, wzbudzał we mnie dziwne uczucie. Czyżby zazdrość? Nie to nie możliwe. Krzysiek nie ma racji. A może jednak? Dobra Karol ogarnij się bo zaraz zaczniesz gadać sam do siebie. W sumie to już to robię. Krążyłem bez sensu po gdańskich uliczkach. Nawet nie wiem kiedy zrobiło się jasno więc wróciłem do hotelu. Muszę się jeszcze spakować, a wyjeżdżamy za...o kurwa mam 1,5 godz! Wbiegłem do pokoju. Spakowałem walizki i zszedłem na śniadanie.
Perspektywa Natalii
Wróciłam do domu koło 23:30.
-Już jestem!-zawołałam lecz odpowiedziała mi cisza
-Paula?-spytałam wchodząc do pokoju, ale był pusty.-Zajebiście.
Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do blondynki. Poczta głosowa. Super. Dzwonię do Igły.
-Halo?
-No siema co robicie?
-Gramy w pokera
-A nie powinniście spać?
-Nie, czekam na Karola.
-Znowu gdzieś polazł?
-Na to wygląda. A ty czemu nie spisz młoda?
-Pauli nie ma.
-Cholera, myślisz że coś się stało?
-No właśnie nie wiem. Nie odbierała telefonów.
-To tak jak Kłos.
-Co ja mam zrobić?
-Nie przejmuj się. Pewnie zaraz wróci.
-Może...
-Swoją drogą idealnie się dobrali nie sądzisz?-spytał lekko rozbawiony
-Tak. Są siebie warci.
-Ach ta dzisiejsza młodzież-westchnął-Dobra, idź spać i nie przejmuj się. Odezwę się jutro.
-Spoko to papa
-Dobranoc-powiedział i się rozłączył.
No i co ja mam zrobić? Nic nie zrobię. Zrezygnowana położyłam się spać...
********
Obudziło mnie skrzypienie drzwi. Zerwałam się z łóżka.
-Spoko Nati to tylko ja-usłyszałam blondynke
-Tylko ty?! Tylko?! Gdzie ty kurwa byłaś?-pytałam wkurzona
-Wyluzuj....na spacerze byłam
-Na spacerze? W nocy? Może jeszcze sama?
-Tak
-Ja pierdole Paula!
-Przecież nic mi nie jest.
-A telefonu nie łaska odebrać?
-Bateria mi padła.
-Znikasz gdzieś, nie odbierasz telefonu i wracasz o szóstej rano.
-Przepraszam?-powiedziała nieśmiało
-Wiesz jak się o ciebie martwiłam? Ktoś mógł ci coś zrobić.
-Ale nic mi nie jest.
-Bo głupi ma zawsze szczęście-powiedziałam przytulając ją-Napijemy się kawy?
-Głupie pytanie-zaśmiała się a ja jej zawtórowałam
-Podejrzewam że rozmawiałaś wczoraj z Kłosem?-zapytałam pijąc napój bogów
-Tak-westchnęła
-I co?
-Nico.
-Jak to?
-Jest debilem i tyle. Założył się z Wroną że mnie zaliczy-szepnęła
-Powiedział ci to?
-Tak.
-Tak poprostu?
-Zaczął mnie przepraszać, kiedy zapytałam za co powiedział że za tą noc, za to że nie przyszedł osobiście tylko przysłał Kubę i za to że założył się z Andrzejem. Tłumaczył że nie chciał tylko Wrona go namawiał a on był pijany. A potem wcale nie zrobił tego dla zakładu...
-Igła miał racje-westchnęłam
-Z czym?
-Zachowujecie się gorzej niż dzieci. A teraz jedz-powiedziałam stawiając przed nią mleko i płatki.
Wróciłam do domu koło 23:30.
-Już jestem!-zawołałam lecz odpowiedziała mi cisza
-Paula?-spytałam wchodząc do pokoju, ale był pusty.-Zajebiście.
Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do blondynki. Poczta głosowa. Super. Dzwonię do Igły.
-Halo?
-No siema co robicie?
-Gramy w pokera
-A nie powinniście spać?
-Nie, czekam na Karola.
-Znowu gdzieś polazł?
-Na to wygląda. A ty czemu nie spisz młoda?
-Pauli nie ma.
-Cholera, myślisz że coś się stało?
-No właśnie nie wiem. Nie odbierała telefonów.
-To tak jak Kłos.
-Co ja mam zrobić?
-Nie przejmuj się. Pewnie zaraz wróci.
-Może...
-Swoją drogą idealnie się dobrali nie sądzisz?-spytał lekko rozbawiony
-Tak. Są siebie warci.
-Ach ta dzisiejsza młodzież-westchnął-Dobra, idź spać i nie przejmuj się. Odezwę się jutro.
-Spoko to papa
-Dobranoc-powiedział i się rozłączył.
No i co ja mam zrobić? Nic nie zrobię. Zrezygnowana położyłam się spać...
********
Obudziło mnie skrzypienie drzwi. Zerwałam się z łóżka.
-Spoko Nati to tylko ja-usłyszałam blondynke
-Tylko ty?! Tylko?! Gdzie ty kurwa byłaś?-pytałam wkurzona
-Wyluzuj....na spacerze byłam
-Na spacerze? W nocy? Może jeszcze sama?
-Tak
-Ja pierdole Paula!
-Przecież nic mi nie jest.
-A telefonu nie łaska odebrać?
-Bateria mi padła.
-Znikasz gdzieś, nie odbierasz telefonu i wracasz o szóstej rano.
-Przepraszam?-powiedziała nieśmiało
-Wiesz jak się o ciebie martwiłam? Ktoś mógł ci coś zrobić.
-Ale nic mi nie jest.
-Bo głupi ma zawsze szczęście-powiedziałam przytulając ją-Napijemy się kawy?
-Głupie pytanie-zaśmiała się a ja jej zawtórowałam
-Podejrzewam że rozmawiałaś wczoraj z Kłosem?-zapytałam pijąc napój bogów
-Tak-westchnęła
-I co?
-Nico.
-Jak to?
-Jest debilem i tyle. Założył się z Wroną że mnie zaliczy-szepnęła
-Powiedział ci to?
-Tak.
-Tak poprostu?
-Zaczął mnie przepraszać, kiedy zapytałam za co powiedział że za tą noc, za to że nie przyszedł osobiście tylko przysłał Kubę i za to że założył się z Andrzejem. Tłumaczył że nie chciał tylko Wrona go namawiał a on był pijany. A potem wcale nie zrobił tego dla zakładu...
-Igła miał racje-westchnęłam
-Z czym?
-Zachowujecie się gorzej niż dzieci. A teraz jedz-powiedziałam stawiając przed nią mleko i płatki.
Perspektywa Igły
Siedzieliśmy w stołówce kiedy dostałem sms-a od Natalki.
"Hej Krzysiu. Księżniczka już w domu :) "
Siedzieliśmy w stołówce kiedy dostałem sms-a od Natalki.
"Hej Krzysiu. Księżniczka już w domu :) "
"Okey. Teraz czekamy już tylko na księcia. xD "
"Jeszcze go nie ma!?"
"Ooo...właśnie się pojawił"
"Najwyższa pora. Pilnuj go. Miłej podróży. "
"Taa... postaram się. Dzięki. Pozdrów blondi. :D"
-Wreszcie zjawił się nasz młody bóg!
-Mi też miło Cię widzieć Krzysiu.
-To gdzie to się było mój drogi kolego?
-Wszędzie i nigdzie Igła.
-Nie chcesz to nie mów. -powiedziałem z lekkim urażeniem w głosie
-O proszę! Kto to nas zaszczycił swoją obecnością? -usłyszałem Stefana
-Yhym... cześć Trenerze. -odpowiedział Kłos
-Za 15 minut wyjeżdżamy. Jesteś spakowany?
-Taa...spoko spakowany jestem.
-A gdzie to się było?
-No...wiesz. Tam gdzie mnie nogi poniosły.
-Dobra panowie. Ja idę. Igła pilnuj go.
-Nikt nie musi mnie pilnować. -odparł oburzony Karol
-Ja mam odmienne zdanie na ten temat. A Stefan się ze mn zgadza.-powiedziałem włączając się do rozmowy
-Mi też miło Cię widzieć Krzysiu.
-To gdzie to się było mój drogi kolego?
-Wszędzie i nigdzie Igła.
-Nie chcesz to nie mów. -powiedziałem z lekkim urażeniem w głosie
-O proszę! Kto to nas zaszczycił swoją obecnością? -usłyszałem Stefana
-Yhym... cześć Trenerze. -odpowiedział Kłos
-Za 15 minut wyjeżdżamy. Jesteś spakowany?
-Taa...spoko spakowany jestem.
-A gdzie to się było?
-No...wiesz. Tam gdzie mnie nogi poniosły.
-Dobra panowie. Ja idę. Igła pilnuj go.
-Nikt nie musi mnie pilnować. -odparł oburzony Karol
-Ja mam odmienne zdanie na ten temat. A Stefan się ze mn zgadza.-powiedziałem włączając się do rozmowy
-Czuję się jak w przedszkolu-skrzywił się środkowy
-I tak się zachowujesz-odpowiedziałem.
Popatrzył na mnie spode łba i poszedł do autokaru.
**********
Pojechaliśmy na lotnisko i każdy po pożegnanie poszedł w swoją stronę.
-Ej... młody a ty się gdzie wybierasz? -zapytałem Kłosa, który oddalał się w drugą stronę z Wroną
-Do Łodzi a potem do domu?
-No chyba jednak nie?
-A dlaczego?
-Ale ty głupi jesteś.
-Weź Igła spierdalaj! Sam jesteś głupi. Do Bełchatowa jadę.
-Nie. Stefan mi kazał cię pilnować. Więc za 5 minut mamy samolot do Rzeszowa.
-No to na co wy jeszcze czekacie? Zaraz wam spieprzy! -powiedział Wrona i oddalił się w drugą stronę. Ja zabrałem bagaż swój i Kłosika i pobiegł w stronę odprawy do Rzeszowa. Tuż za mną biegł mój nowy podopieczny. Oddałem szybko nasze żeczy i w ostatniej chwili wbiegliśmy na pokład samolotu. Zajęliśmy swoje miejsca i zapieliśmy pasy. Gdy znaleźliśmy się już w powietrzu odezwał się pan obrażalski.
-O kurwa Igła iphona nie wziąłem.
-Po pierwsze to ostatnio cały czas klniesz. Po drugie chyba sobie jaja robisz!
-Po pierwsze nie jesteś moim ojcem. Po drugie nie kurwa nie robie sobie jaj!
-No i co teraz?
-Muszę wracać!
-W samolocie jesteś!
-No przecież nie teraz! Jak wylądujemy.
-Nigdzie nie będziesz wracał. Masz tu mój telefon dzwoń do dziewczyn niech go znajdą.
-Jakich znowu dziewczyn?
-Do Pauli na przykład?
-Zapomnij!
-To do Natki.
-Nie odbiera. -powiedział zrezygnowany po chwili
-To teraz masz dwa wyjścia. Albo straciłeś twój kochany telefonik a razem z nim wszystkie kompromitujące zdj na przykład takiego Wroniastego. Albo dzwonisz do Pauli. Wybieraj.
-Krzyyysiiiuuu? - zapiszczał mi do ucha
-Zapomnij. Twój telefon. Twój interes. Dzwonisz czy nie?
-Ale ona nie odbierze przecież.
-Dzwonisz z mojego więc odbierze.
-Rozłączy się jak usłyszy że to ja.
-Nie pierdol tylko dzwoń. -powiedziałem już tracąc cierpliwość
-A nie możesz ty?
-Nie
Perspektywa Karola
Czemu ja mam takiego pecha? Czemu nie mogłem zostawić jakiejś bluzki? Czemu telefon? Przecież te zdjęcia nie mogą trafić w niepowołane ręce. Ręce Pauli też nie są odpowiednie, ale z dwojga złego lepsze jej niż jakiejś pokojówki. Dobra raz się żyję.
-Jak mnie zabije przez telefon, to jesteś wspólnikiem w zabójstwie gwiazdy będącej przyszłością siatkówki.-skierowałem te słowa do siedzącego obok Ignaczaka
-Tak, tak. Dzwoń wreszcie. -odparł znudzony
Jeden sygnał....nic
Drugi sygnał....nic
Trzeci sygnał....nic
Czwarty sygnał....
-No hej Krzysiu! Już się stęskniłeś? -usłyszałem radosny głos blondynki
-Hej Paula... to ja Karol.
-Nie chce z tobą rozmawiać. Nara!
-Nie poczekaj! Wysłuchaj mnie tylko!
-Mów... .
-Mam do ciebie ogromną prośbę. Zrobię dla ciebie co tylko zechcesz. Będę ci dłużny do końca życia i jeden dzień dłużej. Tylko zrób coś dla mnie.
-Ohohoho panie Kłos. Ciekawie się zaczyna. - tylko usłyszałem tą odpowiedź miałem ochotę się rozłączyć. Karol twój telefon cię potrzebuję, myśl racjonalnie. Jeden jedyny raz o coś ją prosisz.-pomyślałem i odparłem
-Zostawiłem telefon w hotelu. Pokój 121.
-Chyba sobie Żartujesz!
-Błagam Cię! Igła powiedział że nie będzie się po nie go wracał, a pilnuje mnie i nie chce póścić do Gdańska.
-Czemu Igła Cię pilnuje?
-Antiga mu kazał. Długa historia.
-To gdzie ty teraz właściwie jesteś?
-W samolocie.
-Dobra, inaczej gdzie lecisz.
-Do Rzeszowa.
-Czemu nie wracasz do Belka?
-Bo mi kurwa nie pozwolił, bo się ponoć jak dziecko zachowuję
-Hahahaha Żartujesz!
-Nie żartuje. A to wcale śmieszne nie jest!
-Nie krzycz na mnie.
-Sory.
-Powiedz to jeszcze raz.
-Co?
-To co przed chwilą.
-Sory.
-Tak i wiadomo że coś chcesz. Słychać tą skruchę w twoim głosie.
-To jak będzie?
-Zobaczę co da się zrobić, ale jak mi się uda to wisisz mi ogromną przysługę.
-Wiem
-Jak by coś. To będę dzwoniła do twojego nowego tatusia. Pa
-Aaa... i pozdrów Krzysia. Powiedz mu że współczuję takiego dziecka. -rozłączyła się, a we mnie aż kipiało. Taką miałem ochotę ją zjechać.
-I jak? -zapytał Ignaczak zabierając mi swój telefon
-Kazała Cię pozdrowić! I powiedziała że współczuję takiego dziecka!
-Hahahaha no właśnie.... Gdzie popełniłem błąd? Uuu... aha rozumiem ona uraziła twoje ego a ty nie mogłeś się odszczekaj i musiałeś się przed nią płaszczyć tak?
-Daj ty mi święty spokój! Jutro wracam po mój telefon.
-Okey.
-Okey!? Jutro mogę a dziś nie!?
-Tak.
-Wyjaśnij mi, bo kurwa nie rozumiem!
-Jak zwykle zresztą nie rozumiesz. Po gadasz z nią. A to tylko o to chodziło.
-Wy to wszyscy uknuliście?
-Tak, ale z tym telefonem to nam bardzo pomogłeś.
-W dupie mam was wszystkich. Dzisiaj wracam do Gdańska.
-To masz sporą dupy. -Igła jak zwykle walnął na koniec ripostę, która nawet przy moim tak wysokim stanie wyburzenia rozbawił mnie do śmiechu. Nie wytrzymałem i parsknęłem śmiechem razem z nim. A ludzie siedzący obok spojrzeli na nas z politowaniem. Co jeszcze bardziej nas rozbawiło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz