niedziela, 12 kwietnia 2015

Rozdział 10

Perspektywa Karola
Lot minął nam w miarę szybko. Bez telefonu to jak bez prawej ręki. Ja Karol Kłos jestem tego najlepszym dowodem.
-Dobra Igła. Samolot powrotny mam za pół godziny. Jak możesz to weś mój bagaż
-Kiedy przyjedziesz?
-Nie wiem.  Może jutro. Zależy od pewnej blondyny.
-Daj znać. To przyjadę po ciebie na lotnisko.
-A ty nie jedziesz nigdzie na wakacje z rodzinką?
-Chyba nie.
-To ty nie wiesz?
-Daj ty mi spokój. Iwonka się takimi sprawami zajmuje.
-Takiemu to dobrze.
-Nic trudnego. Wystarczy pójść po rozum do głowy. Wyznać miłość pewnej pannie, która cię kocha... i tyle.
-Taa... Krzysiu żeby to było takie proste.
-To jest proste tylko wy to sobie utrudniacie.
-Dzwoni ktoś do ciebie. -powiedziałem, gdy usłyszałem dźwięk jego telefonu
-O wilku mowa. -odpowiedział i podał mi swojego fona. Dzwoniła Paula.
-Daj mi tego rudego do słuchawki.
-Powiedzmy że przy telefonie.
-Matko jaki ty miły jesteś jak nigdy.
-Czemu dzwonisz?
-Jak ty właściwie chcesz tego swojego skarba odzyskać?
-Przyjadę po niego.
-Przecież podobno nie możesz.
-Już mogę.
-Nic nie rozumiem.
-Długa historia. Opowiem ci jak przyjadę. Za 7 minut mam samolot.
-To ty przyjedziesz dzisiaj?
-Tak. A co?
-Też długa historia. Będę czekała na lotnisku. Znając ciebie pewnie byś się zgubił.
-Jaka ty kochana jesteś. -powiedziałem z sarkazmem w głosie
-Tak wiem. Ciągle mi to powtarzają. Cześć wiewiórka.
-Cześć kartofle. -powiedziałem i się rozłączyłem
-Ja lecę. Zaraz mój samolot. Do zobaczenia za jakiś czas.
-Trzymaj się młody. -powiedział jeszcze gdy oddałem mu samsunga. Pobiegłem w stronę odpowiedniej odprawy.


Perspektywa Pauliny 
Odziwo odzyskanie Kłosowego telefonu było nadzwyczaj łatwe. Miałam dzień dobroci dla zwierząt i od razu po telefonie wyszłam do hotelu.
-A ty gdzie się wybierasz?-spytała Nati susząc włosy 
-Do hotelu 
-Uuu...a po co?
-Pewien debil zostawił tam swojego kochanego iPhone....
-Nie gadaj że zadzwonił z tym do ciebie?!
-Nie miał wyjścia bo ty nie odbierałaś. 
-Biedaczek-zrobiła smutną minkę 
-Tak. Też mu współczuję. W końcu nie ma nic za darmo-westchnęłam i zaczęłyśmy się śmiać
-Spadaj bo jakaś sprzątaczka go weźmie-powiedziała brunetka 
-To papa-powiedziałam i wyszłam 
********
-Dzień dobry w czym mogę pomóc?-usłyszałam męski głos 
-Dzień dobry-kurde Paula myśl co by mu powiedzieć!-Byłam tu wczoraj ze swoim chłopakiem i...no wie pan...zapomniałam czegoś wziąć-mówiłam zmieszana-Mogłabym pójść i zabrać zgubę?
-Wie pani teoretycznie nie powinienem-starał się zachować powagę-Ale dla starej kumpeli mogę zrobić wyjątek-powiedział z szerokim uśmiechem
-Przemek?-spytałam nie mogąc uwierzyć
-To ja-uśmiechnął się promiennie i mocno przytulił
-Dawno się nie widzieliśmy
-Tak z jakieś...
-W grudniu będzie 7 lat-powiedziałam wymuszając uśmiech
-Nie myśl o tym-szepnął-Co u ciebie? Kiedy wróciłaś?
-Przemuś w pracy ponoć jesteś-zaśmiałam się
-A no racja więc do którego pokoju chciałabyś klucz?
-121 poproszę
-Czekaj a tam nie byli siatkarze?
-Byli ale już ich nie ma-wyszczerzyłam się
-Okey....pójdę z tobą. Czego właściwie szukasz?
-iPhone....o mam!-krzyknęłam uradowana-Dzięki za pomoc-pocałowałam przyjaciela w policzek.
-Nie ma sprawy-uśmiechnął się-Teraz nie mam czasu, ale co powiesz na kawę? Kiedyś tam? Opowiesz co słychać.
-Z wielką chęcią. To mój numer-podałam mu karteczkę-Do zobaczenia
-Cześć-rzucił z uśmiechem i wróciłam do domu.

******
Stałam właśnie na lotnisku czekając na tego lamusa. A nie przepraszam na gwiazdę światowej klasy. Mianowicie lot Karola Kłosa przyleciał pół godziny temu a go nigdzie nie było....
-Paula!!!-usłyszałam znajomy głos...Ocho zguba się znalazła-pomyślałam
-Cześć-powiedziałam i znalazłam się w karolowych objęciach. -Stęskniłeś się czy tak bardzo zależy ci na telefonie?
-Jedno i drugie, ale bardziej to drugie-wyszczerzył się.-To dostanę telefon?
-To zależy czy będziesz grzeczny-pokazałam mu język I poszłam w stronę samochodu
-No nie bądź taka-prosił-Ej czyj to samochód?
-Mój.
-Ale ty nie masz prawa jazdy!-oburzył się
-No i co z tego? Za 2 miechy skończę 18-stkę to se wyrobię.
-A kurs?
-Mam skończony
-Ale jak?
-Normalnie. Znajomości Karolku, znajomości-poklepałam go po policzku i ruszyłam.
*****
-Wreszcie jesteś...cie-powiedziała brunetka otwierając drzwi
-Karol strasznie marudził-rzuciłam i poszłam do kuchni
-Wcale nie!-zaprotestował-Wiesz jak ona jeździ?!-spytał zbulwersowany Natalii
-Jak Kubica-wzruszyła ramionami
-Mogłem zginąć!
-Bo nie dam ci telefonu-pogroziłam mu.
-Już nic nie mówię-mruknął i usiadł na krześle.
-Kawy panikarzu?-spytałam z uśmiechem
-Poproszę...oddasz mi telefon?-spytał patrząc mi w oczy
-Hmm....w sumie to mogę...
-Zrobię wszystko co zechcesz.
-Wszystko?
-Tak-powiedział zdecydowany
-W takim razie pomyślę co mógłbyś dla mnie zrobić-powiedziałam oddając mu iPhone
-Dziękuję dziękuję dziękuję-mówił jak dziecko które dostało zabawkę i pocałował mnie w policzek.
-Tylko żeby było jasne Karolku, spróbuj nie dotrzymać słowa to zamieszczę na Fb twoje przypałowe zdjęcia-powiedziałam ze śmiechem a Natalia mi zawtórowała. Natomiast mina Karola wyrażała wszystko...
-Skopiowałaś moje zdjęcia???
-Filmiki też-wtrąciła Natka
-Nie...-zaczął 
-Tak-mówiłam z uśmiechem 
-Nati powiedz, że to nieprawda....
-Najprawdziwsza
-Jestem skończony-powiedział chowając twarz w dłoniach 
-Nie przesadzaj taka straszna nie jestem-powiedziałam z uśmiechem 
-Tylko jej się nie narażaj.
-Ała no co?-spytała brunetka 
-Weź go nie strasz-powiedziałam i się zaśmiałam
-Czyli jak będę grzeczny to nikt nie zobaczy tych zdjęć?-upewnił się jedząc ciasto
-Dokładnie
-Więc spróbuję....I jeszcze raz przepraszam...za wszystko-powiedział patrząc mi w oczy
-Powiedzmy, że ci wybaczam-powiedziałam uśmiechając się
-Znowu masz dzień dobroci dla zwierząt?-spytała zdziwiona Natka
-Wiesz o wiewiórki trzeba dbać-posłałam Karolowi piękny uśmiech
-Dzięki-powiedział uśmiechając się.
-Spoko-dostałam buziaka w policzek-Nie przesadzasz czasem?-spytałam patrząc na niego uważnie
-Nie-wyszczerzył się- i mam jeszcze jedną malutką prośbę...
-Słucham-spojrzałam na niego uważnie
-No bo ten...Yyy...samolot do Rzeszowa mam dopiero jutro....no i nie chciałbyś przenocować dwumetrowego wiewióra?
-Przykro mi, ale Natalia ma alergię na futro-powiedziałam.
-Nie ma sprawy, gdyż ponieważ Natalia wychodzi. Wrócę jutro. Pa-brunetka cmoknęła na pożegnanie i wyszła.
-Super, zawsze można na nią liczyć-mruknęłam
-To zostaliśmy sami-poruszył dziwnie brwiami.
Pokręciłam z politowaniem głową.
-Wina?-spytałam
-Chcesz mnie upić?!-oburzył się
-Nie ja to nie ty-pokazałam mu język
-Jejku Paula no...przepraszam
-Ale czy ja coś mówię?-spytałam z miną niewiniątka
-Znęcasz się nad zwierzętami-powiedział i rzucił we mnie poduszką.
-O nie...znęcać to ja się dopiero zacznę!-krzyknęłam I rzuciłam się na niego z poduszką.
-Ej ale złaź ze mnie!
-Nie ma mowy!
-Jeszcze nie piłaś a już Ci odwala
-W takim razie za wiewiórki-powiedziałam unosząc kieliszek
-I wredne blondynki-uśmiechnął się łobuzersko.
-Oj Kłosik Kłosik-potargałam mu włosy
-Nie kłosikuj mi tu, tylko młoda damo  chciałem zauważyć iż jesteś nie letnia i nie możesz pić. Więc ja zajmę się ot tutaj butelką a ty weź sobie soczek.
-Jak chcesz-wzruszyłam ramionami i po chwili wróciłam z butelką sheridansa w ręku.
-Ej ej ej a co to ma być?
-Yyy...no soczek-uśmiechnęłam się.
Już miał coś powiedzieć kiedy zadzwonił dzwonek.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz