piątek, 1 maja 2015

Rozdział 12

Perspektywa Pauliny
Obudziło mnie smyranie po udzie. Zamruczałam z rozkoszy.
-Cześć piękna
-Karoool-mruknęłam
-Tak skarbie?
-Przestań
-Niee
-Loluuuś noo....Kurwa Karol co ty robisz w moim łóżku?!-ocknęłam się
-Brawo za refleks-zaśmiał się
-Serio? Znowu zaczynasz?-spytałam zrezygnowana
-Nie-powiedział gładząc mnie po policzku
-To odpowiesz mi na pytanie?
-Leżę
-Mhm a dlaczego?-spytałam unosząc brew
-Bo cię kocham-szepnął i wpił się w moje usta.
-Karol...-zaczęłam i chciałam mu położyć dłonie na policzkach kiedy się uchylił.
-Nie bij-prosił skruszony
-Ale ty głupi jesteś Lolek wiesz?-powiedziałam i pocałowałam go namiętnie.
-To może jeszcze raz?-spytał szczerząc się jak głupi do sera i znów złączył nasze usta w pocałunku.
-Yhym...nie przeszkadzam wam?-usłyszałam głos brunetki
-No w sumie to tak trochę-powiedział Karol
-W takim razie bardzo mi przykro, że muszę wam przerwać, ale kawa czeka na stole-powiedziała
-Już idziemy-powiedziałam wstając z łóżka i łapiąc Kłosa za rękę-Chodź.
-A co za to dostanę?
-Kawę-pokazałam mu język
-Wredota-powiedział i pociągnął mnie za rękę tak że wylądowałam na jego kolanach-Buzi-powiedział  robiąc dziubek. Cmoknęłam go w policzek.
-Zadowolony?-spytałam
-No nie bardzo-skrzywił się-Tu-pokazał na swoje usta.
Westchnęłam i go pocałowałam.
-Teraz lepiej-powiedział z uśmiechem i poszliśmy do kuchni.
-Coś mnie chyba ominęło-powiedziała Nati
-Czy ja wiem-odparł rozmarzony Kłos
-Wasz spisek się udał-powiedziałam do niej
-To od kiedy jesteście razem?-spytała przy śniadaniu
-No tak właściwie to nie jesteśmy-odpowiedziałam i popatrzyłam na siatkarza-Karolu...czy zostaniesz moim wiewiórem?-spytałam bardzo poważnie na co brunetka parsknęła śmiechem
-Czy ty chcesz żebym ja się na rudo przefarbował?
-No w sumie to by oddawało twój charakter-pokazałam mu język
-Teraz to przegięłaś. Foch-skrzyżował ręce na piersi i tupnął nogą
-Oj Karol  no
-Pff
-Nie bądź taki-szepnęłam mu do ucha
-Pff
-Loluś-usiadłam mu na kolanach i poczochrałam włosy
-Ej wiesz ile układał em fryzurę?-oburzył się
-Dzisiaj się nie czesales-wytknelam my
-Nie będę z tobą rozmawiał
-Loluuuś-mruczalam gładząc go po policzku
-Natalia mówiłaś coś?
-Ale ty jesteś-powiedziałam wstając z jego kolan-O dostałam sms'a. Wychodzę.
-Nigdzie nie idziesz-powiedział Karol stając przede mną
-No proszę. Jednak się do mnie odzywasz-mruknęłam-A teraz odsuń się bo Jędrek czeka
-Nigdzie nie pójdziesz-powiedział przez zaciśnięte zęby i spojrzał mi w oczy
-No nie wiem, nie wiem-minęłam go lecz złapał mnie za nadgarstek
-Mój zazdrośnik-zaśmiałam się i objęłam go
-Wcale nie jestem zazdrosny
-Nie?-spytałam przeczesując mu włosy
-No może troszkę-uśmiechnął się
-Oj Kłosik Kłosik
-Co?
-Ponoć ze mną nie rozmawiasz-pokazałam mu język
-Postanowiłem ci wybaczyć
-Bo jesteś zazdrosny
-Nie
-To dobrze bo wychodzę
-Nie pójdziesz
-Nie?
-Nie.
-Wiesz co?
-Co?
-Zazdrosne wiewióry są bardzo urocze-zaśmiałam się a on mnie pocałował
-Kocham cię-szepnął
-Ja ciebie tez...
-Yyym rozumiem, że chcecie się sobą nacieszyć, ale za dwie godziny odlatuje samolot do Rzeszowa-powiedziała Natalia
-Jedź ze mną-powiedział Kłos przytulając mnie
-Ja a. ...
-Chętnie z tobą poleci-powiedziała Natka-W sumie to już cię spakowalam-zwróciła się do mnie.
-Tak bardzo mnie nie lubisz, żeby mnie się pozbywać?-fuknęłam
-Wiesz to poniekąd był pomysł Krzyśka-zaczęła
-Dobra nie tłumacz się. Wszyscy jesteście wredni.
-Tak tak. To teraz spadajcie bo Igła na was czeka-cmoknęła na pożegnanie
-I to niby ja kotek jestem Rudy tak?-Kłos dźgnął mnie w zebro, a Natalia walnęła go w ramię
-Ej ej ej. Moja droga bardzo cie przepraszam, ale czemu ty bijesz mojego chłopaka?
-Od kiedy ci to przeszkadza?-spytała zbita z tropu
-Chodzi mi o to dlaczego tak lekko to robisz-roześmiałam się a ona mi zawtórowała
-O nie kotek tak się bawić nie będziemy-powiedział i przerzucił mnie sobie przez ramię. W drugą rękę wziął moja walizkę.
-Puść mnie-piszczałam i walił am go pięściami.
-Nie ma mowy. Idziemy.
-Czekajcie zawioze was-powiedziała rozbawiona brunetka
-Ciebie to bawi???-spytałam a ona pokiwała głową
-Złość piękności szkodzi skarbie-mruknął Karol wsadzając mnie do samochodu i zapinajac pasy.
-W takim razie się nie złość bo nie wiem czy wytrzymam ten widok.
-Jejku no Pauluś...daruj sobie.
-Jeszcze będziesz mnie pouczał?-zbulwersowałam się
-No w sumie....
-Nie będę cię słuchać-powiedziałam. Droczyliśmy się całą drogę na lotnisko.
-Trzymajcie się-powiedziała brunetka dając mi buziaka w policzek
-Mam być zazdrosny?
-W sumie masz o co-zaśmiała się
-O czymś nie wiem?-zdziwił się
-Wielu rzeczy nie wiesz-ucięłam-Do zobaczenia
-Uważajcie na siebie
-Jak bym swoją mamę słyszał. Nara-powiedział i poszliśmy na odprawę.
Lot minął nam na rozmowie. I dogryzaniu sobie bo jak inaczej :P Siedziałam oparta o kłosowe ramię a on się bawił moimi włosami.
-Pauliś-zaczął kiedy lądowaliśmy
-Hmm?
-Bo ja mam taki szatański plan-uśmiechnął się złowieszczo
-Zamieniam się w słuch
-Bo może my nie powiemy Krzyśkowi, że ze sobą jesteśmy....
-Myślisz że Nati mu już nie powiedziała?
-Zawsze mogliśmy się pozrec w samolocie-powiedział dotykając mojego policzka
-Osz ty-uśmiechnęłam się-Podoba mi się
-Wiem-puścił mi oczko
-Tylko wiesz że sam siebie skazujesz na cierpienie?
-Hmmm....myślę że mina Krzyśka jest tego warta-uśmiechnął się łobuzersko i zachłannie wpił się w moje usta.
Perspektywa Igły
Jechałem na lotnisko kiedy zadzwoniła do mnie Natka
-No siema pietruszka jak tam plan?-spytałem odbierając połączenie
- Po pierwsze daruj se pietruszkę ja mam imię, a po drugie....
-No mów! Nie trzymaj mnie w niepewności!
-Są razem!-pisnęła
-Hahahaha mówiłem, że tak będzie-uśmiechnąłem się promiennie
-Także będziesz miał gołąbeczki pod dachem.
-Rozumiem, że ty nie mogłaś wytrzymać to zapakowałaś ich w samolot i wysłałaś do mnie?
-Hahahaha jak ty mnie dobrze znasz Krzysiu-mówiła ze śmiechem
-Dobra ja dojeżdżam na lotnisko i czekam na zakochanych
-Jasne, jak coś to dzwoń
-No to papa
-Wytrwałości życzę-zaśmiała się i rozłączyła
No pewnie najlepiej wszystko na moją głowę zwalić-pomyślałem i zaśmiałem się pod nosem. Usiadłem na krzesełku i czekałem na zakochanych. Myślałem, że wyjdą z terminalu śmiejąc się i trzymając za rączki...Więc się lekko zdziwiłem o.O
-Kurwa Karol!-usłyszałem krzyk blondynki
-No co? Idź szybciej a nie sie wleczesz!
-Ogarnij dupe siatkarzyku!
-Hola hola!-zawołałem
-Siema stary-powiedział Kłos
-Cześć Krzysiu-powiedziała blondi kiedy ją przytuliłem
-No hejka dzieciaki-powiedziałem- Słyszałem, że razem jesteście-powiedziałem mierząc ich uważnie wzrokiem
-Byliśmy.-powiedziała obojętnie
-Jak to byliście?
-Myślisz, że z taką zołzą da się długo wytrzymać?-spytał mnie Karol
-W przeciwieństwie do ciebie ze mną da się długo wytrzymać pustaku-odpowiedziała mu Paula
-Nie ogarniam was-pokręciłem z politowaniem głową-Natalia mówiła...
-I co z tego, że mówiła? Znowu mnie upił i jeszcze kac mnie trzymał-powiedziała
-Z tego co pamiętam to ty mnie upiłaś!
-Widzisz Krzysiu? Nawet nie pamięta jak było-uśmiechnęła się delikatnie
-Dobra chodźcie do samochodu bo nie wytrzymam-westchnąłem. Wziąłem jej bagaż i poszliśmy do mojego kochanego porche...
-Ja z przodu!-krzyknął Kłos
-No chyba cię Bóg opuścił Karolku!
-Wyższy jestem!
-No i gówno mnie to obchodzi!
-A powinno
-Wypierdalaj kurwa ja tu siadam!-wydarła się na niego
-Ogarnijcie się!-straciłem cierpliwość-Jesteście gorsi niż Seba i Domi jak się kłócą.
-A to już nie moja wina-powiedziała
-Trzeba było nas nie swatać na siłę-dodał Kłos a mi zrzedła mina. Kiedy otworzył przednie drzwi Paula wślizgnęła się na siedzenie.
-Małe a zwinne-pokręcił głową
-To ty jesteś wiewiórką-pokazała mu język
-Głupszym się ustępuje-powiedział i usiadł z tyłu
-Sugerujesz że jestem głupia?!
-Jesteś blondynką-wzruszył ramionami
-Możemy już jechać?-spytałem zrezygnowany siadając za kółkiem
-Tak-powiedział środkowy i zapiął pasy
Całą drogę się kłócili. Jak nie dogryzali sobie to zaczęli się kłócić o pogodę, a nawet o kolor mojego samochodu.
-Debilu ten samochód jest granatowy!
-Jak granatowy jak czarny!
-Nie jest czarny tylko ciemno granatowy daltonisto
-Czarny
-Nie będę się z tobą kłócić bo i tak nie rozróżniasz kolorów
-Jak to nie różniam?
-To jakiego koloru jest mój sweter?-spytała patrząc na niego wyzywająco
-Różowy
-Karol to jest łososiowy-wtrąciłem patrząc na niego jak na debila
-No widzisz? Igła się zna nie to co ty-pochwaliła mnie
-Kurde stary skąd ty takie rzeczy wiesz?-zapytał zdziwiony
-Wiesz Iwonka mnie nauczyła.
-Widocznie nie jest taki tępy jak ty.
-Znowu zaczynacie?-spytałem
-Powiedzmy że Narazie damy ci spokój. Chcę zrobić dobre wrażenie na Iwonce-uśmiechnęła się uroczo
-To co mała? Zawieszenie broni na cztery godziny?-spytał jej Karol
-Dwie
-Błagam was trzy-prosiłem
-No dobra ale tylko dla ciebie Krzysiu-posłała mi uśmiech
-Aha dzieciaki są u babci....wrócą jutro...gdybyście mogli....
-Zobaczymy co da się zrobić-powiedział i puścił do blondi oczko.
kiedy zaparkowaliśmy przed domem Karol wysiadł, otworzył Pauli drzwi i pomógł jej wysiąść.
-Nie ogarniam was-rzuciłem i pokręcił em głową
-To nic nowego kochanie-usłyszałem głos żony, która się zaśmiała a ty reszta towarzystwa jej zawtórowała.
-Też się stęskniłem-powiedziałem I pocałowałem ją-To jest...
-Paulina-uśmiechnęła się blondynka
-Pusta głupia blondynka-powiedział Karol i się uśmiechnął
-Napewno mądrzejsza od ciebie-powiedziała moja zona
-Już cię lubię-powiedziała Paula i poszły do domu
-No to żeś sobie wybrał..
-Sam mnie w to wklopaleś Krzysiek
-I teraz będę musiał znosić wasze kłótnie-powiedziałem spuszczając głowę i wszedłem do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz