sobota, 9 maja 2015

Rozdział 13

Perspektywa Pauliny
-Kawy?-spytała Iwonka
-Poproszę-uśmiechnęłam się
-Jesteś z Karolem?-spytała
-To trochę skomplikowane...
-Zamieniam się w słuch.
-Nie powiesz Igle?-spytałam
-No co ty-uśmiechnęła się-Co zrobił mój mężulek?
-Wszyscy za wszelką cenę starali nas się zeswatać. Nie nawidziłam go ale mi się odwiedziło.
-Czemu go nie lubiłaś?
-Mieliśmy nie ciekawy początek.
-A no faktycznie Igła mi opowiadał. Jak mógł ci wrzucić telefon do wody?
-To był wypadek-uśmiechnęłam się delikatnie
-Co mnie obgadujesz skarbie?-spytał Karol i objął mnie w talii
-Pijemy kawę nie widzisz?-spytałam unosząc brew a ten zabrał mi kubek
-Pyszna-uśmiechnął się
-Rozumiem że Krzysiek poszedł się odstresować?-spytała rozbawiona Iwona
-Tak, stwierdził że jestem niemożliwy i wyszedł.
-Jesteście okropni-rzuciła z udawanyn żalem
-Mógł się nie wtrącać, teraz niech cierpi-uśmiechnął się Karol i namiętnie mnie pocałował
-Kiedy mu powiecie?-spytała z rozbawieniem Ignaczakowa
-Nie wiem. Może jutro? Przy dzieciakach przecież nie będziemy się wyzywać-powiedziałam uśmiechając się i całując Karola
-Pięknie razem Wygladacie-powiedziała
-Serio myślisz że to coś do mnie pasuje?
-Ej przecież nie ma Igły-powiedział urażony
-Myślę, że stać cię na więcej, ale chciałam być miła
-Iwona ty tez przeciwko mnie?
-Takie życie-wzruszyła ramionami
-Wiecie co?! Foch.
-Trudno-powiedziała a Kłos spojrzał na mnie z miną zabitego psa.
-Oj Kłosik-mruknęłam i przytuliłam się do niego
-Co WredotO?-szepnął mi we włosy
-Nie fochaj się na mnie-prosiłam
-Ale pod jednym warunkiem-powiedział patrząc mi w oczy
-A ty cały czas to samo-westchnęłam i złączyłam nasze usta w pocałunku
-Za to mnie kochasz
-Ja tego nie powiedziałam-szepnęłam i wpiłam się w jego usta.
-Słodkie z was dzieciaki-powiedziała z uśmiechem-Ocho mój mąż wrócił...
-Spadaj Kłos-powiedziałam na tyle głośno żeby usłyszał Igła.
-Oni tak cały czas?-spytał żony  wchodząc do kuchni
-Nie przecież obiecaliśmy-powiedziałam z uśmiechem
-Poprostu ją wkurzyłem. Proszę o wybaczenie piękna pani-zwrócił się do mnie
-Poniosło mnie trochę-przyznałam-Wybaczam panu panie Kłos.
-Dziękuję za miłosierdzie-powiedział całując mnie w rękę
-Iwonka poradzisz sobie z nimi?-spytał żony
-Jasne-uśmiechnęła się i dostała buziaka
-Mykam na górę....za 10-15 minut wracam-uśmiechnął się i poszedł
-To co dzieciarnia obejrzymy coś?-spytała
-Ale ja wybieram!-krzyknęłam
-Nie ja!-dorzucił Kłos i się zaśmialiśmy
-Chcecie wykończyć mojego męża?
-Nie...tylko go wkurzyć-wyszczerzył się Kłos I objął mnie w pasie.
-To co oglądamy?
-A na co macie ochotę?
-Wybierz skarbie-zwróciłam się do Karola
-To może "Gdzie jest Nemo"?
-Serio chcesz bajkę?
-A co ci się nie podoba?
-Wole króla lwa-uśmiechnęłam się i poczułam czuły  pocałunek na swoich  ustach
-Dzieci-Iwonka pokręciła głową-To co w końcu?
-Lilo i stich-powiedzieliśmy naraz co wywołało atak śmiechu
-W sumie dawno tego nie oglądałam-powiedziała Iwona i włączyła film.

Perspektywa Igły
Nie mogłem wytrzymać i zadzwoniłem do Natalii
-Halo?
-Natka ratuj
-Natka? Nie pietruszka?-spytała zdziwiona-Mów co się stało?
-Mówiłaś że oni są razem
-Masz ich dość?-zaśmiała się
-To nie jest zabawne
-Tak szybko wyprowadzili cię z równowagi?
-Oni się kłócą od kąd zobaczyłem ich na lotnisku
-Niemożliwe. Przecież są w sobie zakochani.
         -Ale ja wybieram!
         -Nie ja!!
-Dzieciaki się kłócą?
-Tak....bynajmniej nie moje-powiedziałem
-Poczekaj...chcesz mi powiedzieć....
-Kłos żre się z Paulą.
-To co im odpieprzylo?
-No właśnie miałem nadzieję że mi to wyjaśnisz
-Nie mam pojęcia. Coś ci mówili?
-Że byli ze sobą, ale nie mogli ze sobą wytrzymać.
-Kurwa Igła współczuję ci-powiedziała
-No dziękuję ci bardzo.
-Zadzwonię później do Pauli, może coś mi powie.
-Dobra...ja kończę  bo nie mogę tak długo zostawić Iwonki samej.
-Rozumiem...do usłyszenia
-Cześć-powiedziałem i rozłączyłem się.
Zszedłem do salonu.
-Co oglądacie?-spytałem
-Lilo I stich-powiedziała moja żona
-A ta dwójka?-spytałem-Czemu się nie kłócą?
-Igła zamknij się-powiedział Karol
-Siadaj i oglądaj a nie przeszkadzasz-dorzuciła Paula
-Jak ty to zrobiłaś?-szepnąłem do Iwony
-Ma się podejście do dzieci. W końcu wychowuje dwójkę-uśmiechnęła się
-Chyba wychowujemy...
-Ciebie nigdy nie ma-pokazała mi język
-Za dużo czasu z nimi spędziłaś-pokręciłem głową
-Nie marudź-uciszyła mnie pocałunkiem
*****

Perspektywa Pauliny
-Jesteście głodni?-spytała Iwonka kiedy skończyła się bajka
-Jak wilk-odpowiedział Igła
-Kochanie nie pytałam się ciebie.-spojrzała na niego rozbawiona- To jak?
-W sumie to trochę zgłodniałam a ty?- spytałam Karola
-Zjadłbym konia z kopytami-powiedział z uśmiechem i zaburczało mu w brzuchu
-Łakoczuchy-zaśmiała się i zniknęła w kuchni
-Nie pozabijacie się jak was zostawię? -spytał Igła patrząc na nas podejrzliwie
-Mamy jeszcze pół godziny rozejmu więc możesz pomóc Iwonce-uśmiechnęłam się
-A ty co na to Kłos?-spytał upewniając się
-Obejrzymy króla lwa?-spytał patrząc na mnie
-Jasne-uśmiechnęłam się
-Jakby co jestem w kuchni-powiedział i poszedł
-Pół godziny rozejmu tak?-spytał kiedy zostaliśmy sami
-No a ile mam z tobą wytrzymać?-spojrzałam mu w oczy
-Jak najdłużej-szepnął i mnie pocałował
-Loluś Igła jest w kuchni-skarciłam go
-Lubie jak tak do mnie mówisz-mruknął
-To super skarbie ale teraz cicho, zaczyna się-położyłam mu palec na ustach
-Oj no....
-Potem miśku-cmoknęłam go
-No dobrze-westchnął i położył się tak że miał głowę na moich udach
-Nie za dobrze ci?-spytałam kiedy do pokoju wszedł Igła
-Mamy jeszcze 20 min wiec bądź miła.-powiedział Karol I się uśmiechnął.
-Masz fajne włosy-powiedziałam przeczesując mu je palcami
-A Igła?
-Poszedł-nachyliłam się nad nim i mnie pocałował
-Jesteście jak Nala i Simba-powiedziała Iwonka wchodząc do pokoju.
-Kto się czubi ten się lubi-powiedział Krzysiek niosąc kolację
-Nie bądź taki pewny-powiedział mu Karol wstając z moich kolan
-Tak tak. Robicie postępy bo się nie pozabijaliście.
-Nie ciesz się Krzysiu bo zaraz to się skończy-powiedziałam
-Dlaczego?
-Zostało 15minut- wyszczerzył się KArol a Igła przybił sobie face palma.
-To może zjemy nie kłócąc się? Zapraszam do stołu-powiedziała Iwona uśmiechając się.
-Pyszne-powiedział Kłos z pełną buzią
-Jak pies je to nie szczeka-powiedziałam
-Ale ty głupia jesteś najpierw od wiewiórek wyzywasz a teraz mówisz że szczekam.
-Ja pierdole przecież mowie ze pies debilu!
-Zaczęło się-westchnął zrezygnowany Igła
-To się kurwa ogarnij
-No chyba jednak ty się ogarnij gryzoniu-warknęłam-A kolacja była wyśmienita-posłałam Iwonie uśmiech
-I tutaj się niestety musze z nią zgodzić-powiedział Kłos
-Ciesze się ze wam smakowało.
-To teraz myć zęby i do łóżek-zdecydował Ignaczak-A I macie wspólny pokój
-Co kurwa?-spytałam
-Pojebało cię Igła?-spytał Lolek
-Ja mam spać z tym czymś?
-No tak-wzruszył ramionami
-Ja pierdole kurwa co ja Ci zrobiłem?-krzyczał Kłos a ja poszłam na górę i zajęłam łazienke.
-Ty blondi, siedzisz tam już od godziny-bulwersował się Karol
-Bo ja w przeciwieństwie do ciebie się myję-zgasilam go-Dobranoc-powiedziałam do Ignaczaków i zniknęłam w pokoju
-Dobranoc-usłyszałam Iwone
-Tylko nie bijcie się proszę-marudził Igła
-Postaram się-rzucił Kłos wychodząc z łazienki
-Co tak szybko?-spytałam go
-Stęskniłem się-powiedział przytulając mnie i kładąc się do łóżka
-To co? Kończymy kabaret?-spytał z uśmiechem a ja pokiwałam głową
-Spisz na podłodze szczurze!-krzyknęłam na tyle głośno żeby Igła usłyszał
-Chyba cię pojebało!
-Podłoga wiewiór!-krzyknęłam i zaśmialiśmy się
-Hahaha biedny Krzysiu przez nas osiwieje-powiedziałam wtulając się w Karola
-Mógł się nie wtrącać.
-W sumie racja :)
-To co robimy?-spytał poruszając brwiami
-Idziemy spać...i serio śpisz na podłodze-rzuciłam mu poduszke
-Czemu?
-Bo jak Igła rano tu wparuje a my będziemy leżeć w łóżku to....
-To się zdziwi i o to nam chodzi-dokończył i mnie pocałował
-Przebiegły jesteś...wszystko na swoją korzyść-zaśmiałam się
-Nie przesadzaj-popatrzył na mnie i namiętnie pocałował
-Dobranoc-szepnęłam I wtulona w jego tors usnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz