sobota, 14 marca 2015

Rozdział 6

Od samego rana stałam w kuchni. Musiałam trochę ogarnąć i zrobić tyle spaghetti żeby Karol całego nie zrzarł. Natalia jak zwykle spała. Około 10:00 zadzwonił dzwonek.
-Co ty tak wcześnie?-spytałam osobnika stojącego w drzwiach
-Też się cieszę, że Cię widzę.
-Właź pomożesz mi-zaprosiłam go do środka. Kiedy poszłam do kuchni złapał mnie w talii.
-Karol co ty robisz?-spytałam
-Chciałem coś ci dać-uśmiechnął się i wręczył mi bukiet czerwonych róż.
-Jejku Lolek śliczne są.
-Takie jak ty...moment jak mnie nazwałaś?
-Lolek. Przeliterować?
-Nie trzeba. Podoba mi się-uśmiechnął się łobuzersko i skradł mi całusa. Poczułam motylki w brzuchu. Nie Paulina nie możesz tak na niego reagować-skarciłam się w myślach.
-Napijesz się czegoś?-spytałam
-Kawę poproszę-uśmiechnął się-Pauluś...
-Nom?
-Makaron ci się przypala...
-O cholera!!!-szybko wyłączyłam gaz i próbowałam uratować zawartość garnka jednak bezskutecznie.
-I co się śmiejesz Kłos? Nie dostaniesz jeść i tyle.
-Oj kotek, nie denerwuj się. Ugotujesz drugi makaron a ja umyje ten przypalony garnek.
-Kotek?-usłyszałam głos Natalii-Chyba coś mnie ominęło.
-To tak jak mnie.-uśmiechnęłam się do niej
-Yyy....bo ten-jąkał się Karol-Makaron trzeba wstawić.
-Ale to był cały.
-To idziemy do sklepu-stwierdził Karol i pociągnął mnie za rękę.
-Natka zaraz wracam!-zdążyłam tylko rzucić poczym zostałam wyciągnięta do sklepu.

-Nie na za dużo sobie pozwalasz?-spytałam Karola kiedy byliśmy na dworzu
-Dlaczego taka jesś?
-Nie rozumiem
-Olewasz mnie  albo jesteś wredna. Tworzysz wokol siebie dziwna bariere, której nie mozna przełamać. Po tym wydarzeniu z Dawidem myślałem że mi ufasz a ty znowu się zamknęłaś. Paula o co chodzi?-spytał patrząc mi w oczy
-Karol to jest trudne.
-Co jest trudne?
-Z jednej strony ci ufam, jesteś moim przyjacielem...nawet bratem, ale z drugiej boję się że mnie skrzywdzisz.
-Tak naprawdę mogą skrzywdzić tylko te osoby które się kocha-szepnął
-I właśnie tego się boję.-odpowiedziałam równie cicho-Weź ten-wskazałam na makaron i udaliśmy się do kasy.
-Paulina ja...
-3.99zł poproszę-powiedziała kasjerka.
-Reszty nie trzeba-uśmiechnął się Karol i wróciliśmy do domu.

-Dłużej się nie dało?-spytała z wyrzutem Nati
-Pewnie że się dało ale zgłodnieliśmy-odpowiedziałam i poszłam do kuchni a za mną Karol.
-Za 20 min będzie gotowe-powiedział wstawiając wodę do garnka.
-Czekaj czekaj...czyli ty gotujesz?-spytałam
-Tak.
-Okej...tylko nie spal nam kuchni-uśmiechnęłam się i poszłam z przyjaciółką do salonu oglądać film.
-Dziewczyny śniadanie!-zawołał blondyn wchodząc do pokoju z tacą jedzenia.
-Szybki jesteś-pochwaliła go Natalia i siadłyśmy do pałaszowania.
-Wiesz co Kłosik? Dobre to nawet-uśmiechnęłam się do niego.
-Mam zadzwonić po księdza?-spytał całkiem poważnie
-Nie trzeba.
-Nie, ale serio to nie jest normalne, że mnie nie hejtujesz.
-Mam dzień dobroci dla zwierząt.-powiedziałam z uśmiechem i potargałam mu włosy.
-Czy ja ci wyglądam na zwierzę?
-Jakby ci się przyjrzeć  to tak.
-Ciekawe jakie?
-Wiewiórke
-Czemu wiewiórke?-spytał oburzony
-Takie małe, rude....
-Odszczekaj to!
-No chyba śnisz.
-Skoro tak...-wzruszył ramionami i zaczął mnie łaskotać
-Niee!!-pisnęłam i biegaliśmy po całym mieszkaniu. W końcu dorwał mnie w sypialni i zaczął się nade mną znęcać.
-Nie...Karol Błagam przestań!!!
-No chyba śnisz-odpowiedział i gilgotał mnie dalej.
-Loluś ale ja tak ładnie proszę-powiłam przez śmiech
-Nie wiem co wy robicie, ale zejdźcie z mojego łóżka.-nie wiadomo skąd pojawiła się Nati
-Jasne juz idziemy-powiedział przerzucając mnie sobie przez ramię
-Karol debilu zostaw mnie! Czy ja ci wyglądam na worek kartofli?!
-W sumie to tak-powiedział i rzucił mnie na moje łóżko.
-Okey. Foch.-odwróciłam się w drugą stronę a on znów zaczął mnie gilgotać.
-To teraz po liczymy ziemniaczki. O proszę jeden, drugi, trzeci...-zawisł nade mną. Czułam na policzku jego oddech, a nasze usta dzieliła niebezpieczna odległość.
-Oj ty złośnico mała-mruknął mi do ucha-Nie fochaj się już-powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Czy ktoś cię upoważnił do tego czynu?
-O proszę odezwała się. To może jeszcze raz?
-Ani mi się...-nie zdążyłam dokończyć, gdyż zatkał mi usta pocałunkiem. Czułam miękkie wargi, było mi tak dobrze i wtedy sie odsunął. Kiedy spojrzał mi głęboko w oczy....dałam  mu w twarz.
-Puść mnie w tej chwili!
Odsunął się posłusznie i pozwolił mi wstać. Jednak kiedy chciałam odejść chwycił mnie za nadgarstki.
-Porozmawiajmy...
-Nie mam czasu-odwróciłam się na pięcie i poszłam do kuchni. Kiedy wstawiłam wodę na herbatę ktoś zapukał do drzwi.
-Karol rusz dupe, przydaj się na coś i otwórz.-krzyknęłam z kuchni
-Sama se otwórz!
-Wiewiór drzwi!-wydarłam się wściekła na niego


Perspektywa  Karola
-Siema młody co ty taki skwaszony?-rzucił libero
-Wiewiór?-spytał rozbawiony Wrona
-Jeszcze nie małżeństwo a ty juz pod pantoflem-wtrącił Guma.
-Pogadaj z Igłą on się na tym zna-Pit poklepał mnie po ramieniu
-Ja pod pantoflem? No gdzie! Przecież Iwonka to mi buty czyści!
-Tak a mam zadzwonić?-spytał Rudy
-A spadaj Rudy.
-Gdzie masz kolego tą przez którą płaczesz?-spytał Wrona.
wzruszyłem tylko ramionami.


Perspektywa Pauliny
-Witam zacnych celebrytów!-przywitałam ich z uśmiechem
-W naszym gronie celebryta jest tylko jeden. Ten mały hobbit z przodu-śmiał się Guma
-Normalnie bym cie zjechał, ale jak już się rozgadałeś to mów zanim znowu zamilkniesz na wieki a dużo czasu ci już nie zostało.
-Ty mały bo zarasz się doigrasz.
-Mały to jest Wojtaszek, ja jestem Igła.
-Dobra koniec dziadki-uciął Fabian
-Jakie dziadki?  Wyobrażasz sobie mojego Sebastiana w roli ojca?!
-A moja Wiktorie w roli matki?!-bulwersowali się
-Dobra ogar, Paula przyznaj się lepiej co naszemu Kłosikowi zrobiłaś?-dopytywał się Wrona
-Może zapytajcie jego co on mi zrobił-odparłam
-Co jej zrobiłeś?!
-Pocałowałowałem ją-spojrzał na mnie wilkiem
-Uuu....i wszystko jasne-powiedział Winiar
-Dla mnie to jest ciemne - mruknął Karol
-Spoko młody, ja swojej Iwonki tez nie rozumiem pociesza go Igła
-Akurat to nic nowego Krzysiu. Ty nikogo nie rozumiesz-rzucił Guma
-Właźcie do salonu a nie tak w przedpokoju stoicie-powiedziałam zapraszając ich ruchem ręki do pokoju.
-No no ładnie tu macie-uśmiechnął się Kubi 
-Dzięki-uśmiechnęłam się-To co wy się sobą zajmijcie a ja Mykam do kuchni. Kto kawę a kto herbatę?-spytałam 
-Ja kawę!
-Herbatę!
-Kawę!-zaczęli się przekszykiwać 
-Ej dzieciarnia ogar!-krzyknął Igła-Kto chce herbatę, łapa do góry. Super. A kto kawę? Paula 5 kaw i 7 herbat poprosimy+coś dla ciebie i Nati-uśmiechnął się do mnie i usiadł na kanapie 
-Dzięki Krzysiu-posłał am mu buziaka w powietrzu i poszłam do kuchni.
-Dla mnie kawę-usłyszałam brunetke
-No wreszcie zeszłaś-udałam obrażoną a ona pokazała mi język.
-Pomóc ci?-spytała 
-Nie, ogarnij ich i przyślij mi jednego do pomocy.
-Tak jest kapitanie!-powiedziała i wyszła. Po chwili poczułam na biodrach wielkie łapy.
-To znowu ty? Nie mogła przysłać kogoś innego?-mówiłam bardziej do siebie niż do niego 
-Oj daj juz spokój...w czym pomóc?-spytał patrząc mi w oczy
-Zrób kawy, a ja zaniosę herbaty.-powiedziałam i wyszłam z kuchni. Musiałam zrobić kilka kursów tam i z powrotem pytając się kto chciał herbatę. Nagle usłyszałam krzyk Karola.
-Co zrobiłeś?-spytałam wchodząc do kuchni
-Popatrzył em się!
-Sierota
-Ale to boli.
-Pokaż-podał mi rękę-Nie umrzesz-stwierdziłam smarujac mu maścią na oparzenia 
-Kochana jesteś-uśmiechnął się promiennie 
-Nie podlizuj się tylko łapaj za szklanki...tylko się nie poparz!
-Bardzo śmieszne-rzucił i poszedł do pokoju. 
-Zaraz zacznie się mecz!-krzyknął Igła 
-Dobra, panowie pełne skupienie i mówić jakie i ile pizz mam zamówić.-ucieszyłam ich
-12 mega wystarczy.
-Ile???
-Weź 5 Calloni, 5hawajskich i 2 caprichiozy.-zdecydował Guma
-Okej...-Wyjełam telefon i zadzwoniłam po pizze

-Dzień dobry, tele pizza słucham?
-Dzień dobry poproszę 5calloni, 5hawajskich i 2 caprichiozy.
-To jakiś żart?
-Nie. 
-Duże, małe?
-Mega poproszę.
-Dobrze, adres i numer telefonu poproszę.
-ul . Poniatowskiego 26
-A telefon?
-500-600-700
-Dobrze czyli 5calloni, 5hawajskich i 2 caprichiozy. Wszystko mega na adres Poniatowskiego 26?
-Tak, dziękuję bardzo . do widzenia.-rozłączył am się i wybuchnelam śmiechem 
-Co ci tak zabawnie?-spytał Winiar 
-Wyobrażałam sobie minę sprzedawcy kiedy przyjmował moje zamówienie.-I wszyscy parsknęli śmiechem 
-Ciekawe ilu ich tu przyjdzie?-zastanawiała się Nati 
-Hahaha nie wiem - powiedziałam i usiadłam oglądać z resztą tv.

W połowie pierwszego seta zadzwonił dzwonek do drzwi. 
-Dzień dobry - zwrócił się do mnie blondyn - pani zamawiała pizzę?
-Tak ja.
-A można się wprosić na kawałek?
-Ta pani ma już towarzystwo - Kłos zmaterializował się obok i objął mnie ramieniem 
-Paula gdzie ta pizza?-usłyszałam głos Igły, który wparował do przedpokoju z Winiarem, Andrzejem i Dzikiem
-O kurde...-jąkał się chłopak
-Ile płace?-spytałam uśmiechając się 
-Nic...to znaczy na koszt firmy...ale gdybym mógł autografy...
-Spoko,  chłopcy podpiszcie się - podałam im pudełko od pizzy, które potem oddałam chłopakowi 
-Dzięki 
-Nie ma sprawy - uśmiechnął się Kubi i wziął od niego 12 pudełek.
-To Cześć - uśmiechnął się i poszedł.

-Dupa, przegrywają 2:0 - żalił się Dziku
-Za mało włoskiego żarcia jemy - wtrącił Fabian
-Bitwa na jedzenie!!!-krzyknął Ignaczak rzucając w Gumę pizzą. I tak się zaczęło po mieszkaniu latał o wszystko i we wszystkich.
-Natalia ogarnij ich - zwróciłam się do przyjaciółki 
-Ciekawe jak...
-O juz wiem!-olśniło mnie
-To dawaj
-Ej chłopcy!!! Ogarnijcie się, posprzatajcie i idziemy na imprezę skoro makaroniarze przegrali...trzeba sobie humor poprawić.
Od razu podłapali mój pomysł. Posprzatali, ztarli kurze a nawet odkurzyli i zmyli podłogi. W mieszkaniu aż błyszczało. W między czasie ogarnęła się z przyjaciółką, poprawiłyśmy make-up i wskoczył yśmy w kiecki.
-wow
-Piękne - Kubi posłał nam uśmiech 
-Cud miód malina.-powiedział Karol 
-Synek i tak nie poruchasz-smial się Igła i wturowała mu reszta
-Taki stary, a taki głupi-trzpnelam go w łeb 
-ja stary?! 
-i głupi, nie zapominaj o tym - powiedziałam
-Osz ty! Teraz to przrgielas!-Po groził mi palcem i zaczął gonić 
-Igła szpilki mam! Biegać nie mogę - piszczałam  
 -Trzeba było się zastanowić zanim mnie obraziła! 
-Krzysiu no!
-Nie krzysiuj mi tu...I nie chowaj się za Kłos em. 
Pokazałam mu język i schowała m się za środkowym.
-Karol dawaj mi ją tu w tej chwili!-bulwersował się Igła 
- Sory Krzysiu i tak jest  na mnie zła. 
-A od kiedy to Cię obchodzi?-spytał Wrona z cwaniackim uśmieszkiem
--Nie ważne od kiedy, dawaj mi ją już!-bulwersował się Krzysiek 
- Karol nie!-piszczałam chowając się za nim 
-Po czyjej ty jesteś stronie?
-Hmm...jak będę po stronie Pauli to mogę mieć korzyści - poruszył dziwnie brwi ami i wszyscy parsknęli śmiechem 
-Ja to sobie zapamiętam - Igła Po groził nam palcem
-Ty to jednak materialista jesteś - zauważył Fabian 
 -Ale wiesz, że Paula jest nie letnia?-spytał Winiar 
-Wiecie co?-zabrała głos Nati - Wy to jednak wszyscy jebnięci jesteście.
-Zgadzam się z Natką - wtrąciłam
-Z Natką? Może od razu pietruszką?-spytał rozbawiony Ignaczak
-W sumie to do niej pasuje - zauważył Piter
-Skończ cie już-powiedział am wychodząc zza pleców Kłosa - wychodzimy.
-Ale jest 23:00 nie powinniście spać?-martwił się Winiar
-Nie.-ucięłam i poszliśmy do klubu.


Perspektywa Karola 
-Kręci cię-powiedział Endrju kiedy siedzieliśmy w klubie. Wzruszyłem ramionami i patrzyłem jak blondynka wiruje na parkiecie w objęciach różnych facetów.
-Jeszcze będzie moja - powiedziałem pijąc drinka 
-Nie jestem tego taki pewien.
-Zakład?
-O co się zakladacie?-spytał Winiar podchodząc do baru
-Cicho misiek my tu interesy ubijamy-powiedzial Wrona a Winiar wzruszył ramionami i poszedł.
-Stawiam dwie stówy, że nie poruhasz.
-Że ja nie dam rady? Dobra. Winiar!!!
-Co?
-Przetnij.-rzucił Wrona - powodzenia stary.
Uśmiechnął em się i poszedłem na parkiet.
-Odbijane-powiedzialem podchodząc do Kubiaka, który tańczył z blondynką.
-Proszę, proszę-odpowoedzial podając mi dłoń Pauli, która ucałowałem 
-Mogę Panią prosić?-spytałem z uśmiechem 
-Z chęcią...jaki z Pana dżentelmen - zaśmiała się 
-A teraz coś dla par - powiedział DJ i puścił coś wolnego.
Objęła mnie za szyję, a ja położyłem ręce na jej talii. Uśmiechnąłem się pod nosem. Wirowalismy po całym parkiecie. 
-Pięknie wygladasz-szepnąłem jej do ucha - i świetnie tańczysz.
-Ty też niczego sobie - zarumieniła się-kto by pomyślał że takie wielkoludy potrafią się ruszać z taką gracją.
-Lata praktyki
-Zapomniałam, że wy tacy starzy jesteście.
-Mówiłem Ci że jesteś urocza?-spytałem nie zwarzając na jej wypowiedz i wkładając blond niesforny kosmyk włosów za ucho.
-Odbijany-uslyszalem głos Krzyśka. Aha czyli już sobie potanczylismy pomyślałem.
-Dziękuję pani za taniec - powiedziałem kłania jąc się i podałem jej dłoń Igle.
-Nati! Za tańczysz?-spytałem brunetkę 
-No nie wiem...z tobą?
-Ej no...jak z  Paulą jest Okey to ty zaczynasz?
-Nie no żartuje - uśmiechnęła się I podała mi dłoń.-Jak ci idzie?-spytała w tańcu 
-Powoli, ale do przodu-usmiechnalem się - Nie odpuszczę.
-I bardzo dobrze. Ona cię potrzebuje...


Perspektywa Pauliny 
Impreza trwała w najlepsze. Tańczyłam ze wszystkimi. Wędrowałam z rąk do rąk. Alkohol powoli dawał się we znaki. Tańczyłam z Gumą, kiedy podszedł Kłos. 
-Odbijany-porwał mnie w objęcia i znowu Wirowalismy po całym parkiecie.
-Zatańczysz ze mną jeszcze raz, Ostatni raz, Nim skończy się ten bal - śpiewał Karol 
-Nadziei iskra błyśnie w nas I zgaśnie w nas Jak niepotrzebna łza.-dokończyłam refren.
-Pięknie śpiewasz - wy bełkotał 
-To tak jak i ty skarbie-poglaskalam go po polityczku 
-Chodźmy do baru, zmeczylem się 
-Ja też...nie mam siły. Zanieś mnie - zawiesiłam mu się na szyi. Minę liśmy Dzika z Fabian a którzy się przytulali i lamentowali nad życiem oraz Igłę z Gumą którzy śpiewali disco polo 
-Chłopaki!!! Stawiam kolejkę - wy bełkot al Karol. Potem urwał mi się film.

---------------------------------------------------------------------------------
Siemanko ;) zapraszam do komentowania i do następnego ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz