sobota, 7 marca 2015

Rozdział 5

Nie wiem gdzie jestem. Nic nie widzę, jest ciemno. Boję się. Nagle do pokoju wchodzi on. 
-Cześć kochanie-całuje mnie namiętnie i kładzie się obok mnie do łóżka-Dawno się nie widzieliśmy i wiesz...stęskniłem się za Tobą-mruczał mi do ucha
-Gdzie jest Karol?-spytałam patrząc w przenikliwe zielone oczy, które kiedyś tak bardzo kochałam.
-Po co ci on skoro masz mnie?-spytał Dawid próbując mnie rozebrać 
-Gdzie Karol? A Nati?
-Kotku, Natalki nie widziałem...a ten siatkarzyk jest tam-wskazał za okno-Daruj go sobie. Jestem napewno lepszy w te klocki niż on-mruczał całując  mnie.
-Co mu zrobiłeś?
-Uparta jak zawsze-rzekł z uśmiechem. 
Wstałam poczym wybiegłam na dwór.  Karol leżał na ziemi w kałuży krwi. 
-Karol....co ty mu zrobiłeś?
-To i tamto-powiedział kopiąc ciało, które spadło ze skały.
-KAROOOL!!! KAROOOL!!!


Obudził mnie krzyk Pauli. Krzyczała moje imię. Nagle otworzyła oczy i zaczęła płakać.
-Boże, Karol tak się bałam. Tak się o ciebie bałam-płakała wtulając się we mnie.
-O mnie?
-Wyglądałeś jak szmaciana lalka...wszędzie była krew....a Dawid i ja....a potem....on...i ty...spadłeś...
-To był tylko zły sen-przytuliłem ją mocno
-Tak się bałam...Karol a co jeśli on cię skrzywdzi?
-Nic mi nie zrobi, tobie też nie.-a teraz śpij malutka.-utuliłem ją i po pewnym czasie w tuleni w siebie zasnęliśmy ponownie.



Perspektywa Pauliny
Obudziłam się rano w kłosowych ramionach. Więc to był tylko sen, cholerny koszmar, odetchnęłam z ulgą. Wtulona w jego tors czułam się bezpiecznie i nie zastanawiało mnie co on robi w moim łóżku w samych bokserkach. Podniosłam się na łokciu i patrzyłam na śpiącego siatkarza. Trudno mi to powiedzieć, ale....był taki słodki jak spał i nic nie mówił. W dodatku wczoraj się mną zaopiekował. Może mu nawet daruję,  że był takim frajerem? Potrzebuję go...ale co jeśli mnie skrzywdzi? Próbując ułożyć myśli zaczęłam kreślić palcem kółeczka na jego nagim torsie. Widziałam jak się uśmiecha. Słodki widok.
-Co ty robisz?-spytał rozbawiony mając cały czas zamknięte powieki
-Myślałam, że śpisz-powiedziałam rumieniąc się.
-Słodka jesteś jak się zawstydzasz-rzucił z leniwym uśmiechem.
-Ach....spadaj-chciałam zepchnąć go z łóżka, ale zostałam uwięziona w jego ramionach.-Puszczaj-powiedziałam rozbawiona sytuacją
-Słyszałem, że masz łaskotki-szepnął mi we włosy
-Od kiedy to wierzysz Igle?
-Od kiedy chodzi o ciebie-powiedział z uśmiechem i zaczął mnie torturować
-Karol Błagam przestań!
-Nie
-Proooszę
-Co z tego będę miał-spytał z cwanym uśmieszkiem
-Co tylko zechcesz-mówiłam przez śmiech
-Wszystko?
-Tak wszystko tylko skończ już-w tej chwili mnie puścił.-To co chcesz?
-Hmm....pocałuj mnie-rzucił wskazując na swoje usta
-A jak nie to co?-spytałam chcąc się z nim podroczyć.
-Trudno-westchnął i znowu zaczął mnie łaskotać.
-Dobra dobra już starczy.-mówiłam przez łzy śmiechu. Przewróciłam go na plecy i cmoknęłam w usta.
-Zadowolony?- Chciałam wstać, kiedy szarpnął mnie za koszulkę i znalazłam się pod nim. Popatrzył mi w oczy i namiętnie mnie pocałował. Był to czuły pocałunek oddający wiele emocji. Miałam wrażenie że bardzo się o mnie martwi, ale oddałam się chwili. Miał takie ciepłe i miękkie usta...
-Teraz jak najbardziej-powiedział z błogim uśmiechem
-Wiesz, że powinnam dać ci z liścia?
-Za to że się tobą wczoraj zająłem?
-Oj Kłosik, Kłosik ty to jednak uroczy jesteś jak nic nie ogarniasz.-wyszzerzyłam się-O kurde....
-Co jest?
-Wiszę buziaka Igle!-przypomniało mi się
-Nie ma mowy!
-Bo co zazdrosny jesteś? Nie jesteś moim chłopakiem-pokazałam mu język
-Już myślałem...
-Oj nie nie...łatwa nigdy nie byłam skarbie-pstryknęłam go w nos- A i jeszcze jedno...weź zacznij ćwiczyć bo w tłuszcz obrastasz-rzuciłam
-Czyli dzień dobroci dla zwierząt się skończył? Znowu będziemy sobie dogryzać?-spytał lekko zawiedziony
-To już zależy od ciebie Karolku-rzuciłam z uśmiechem i poszłam do kuchni.
Zajrzałam do pokoju Natalii, jeszcze spała....w sumie nic nowego. Zdecydowałam zrobić naleśniki. Poszłam więc do kuchni w celu przyrządzenia śniadania.
-Pomóc ci w czymś?-usłyszałam Karola
-W sumie to możesz zaparzyć kawę.
-Czemu mnie nie lubisz?-spytał nagle
-Kto ci powiedział, że Cię nie lubię?
-A lubisz?
-A jak myślisz?
-Że nie
-To nie myśl.-pokazałam mu język
-Możesz jaśniej?
-To że uważam, że jesteś dupkiem....nie znaczy że Cię nie lubię-powiedziałam patrząc mu w oczy...
-Uważałam-poprawiłam się
-To znaczy że mnie lubisz i nie jestem dupkiem?-spytał z nadzieją w oczach
-No nie wieem...musiałabym się porządnie nad tym zastanowić....
-Paulcia noo-skomlał
-Naleśniki mi się zaraz przez ciebie spalą!
-Proszę nie bij!
Przewróciłam naleśnika i walnęłam Karola ścierką.
-Ała!a to za co?
-Za ładne oczy.
-Serio ładne?
-Winiar ma lepsze.
-Zawsze taka jesteś?
-Tak-uśmiechnęłam się promiennie
-Dla wszystkich?
-Zazwyczaj
-To znaczy?
-Taki mam charakter, ale potrafię być miła. A teraz siadaj jeść-powiedziałam targając mu włosy i stawiając na stole talerz z naleśnikami.
-Co to za zapachy?-spytała Nati wchodząc do kuchni
-Śniadanko-powiedział Karol z pełną buzią
-Paulinko słonecznko kocham cie wiesz?-spytała dając mi całusa w policzek
-Coś mi się obiło o uszy....tam masz kawę i siadaj jeść zanim Karol wszystko wpierdoli-odpowiedziałam przegryzając naleśnika
-Masz bitą śmietanę?-spytał Kłos
-Jasne...ale musisz zamknąć oczy i otworzyć buzię-powiedziałam podchodząc do lodówki i wyjmując bitą śmietanę w sprayu.
-Tak jakoś niekoniecznie ci ufam-podniósł brwi
-Nie marudź tylko zamykaj gały otwieraj gębę.
Zrobił jak powiedziałam a ja wsadziłam mu do buzi białe cudo.
-Ej starczy-wybełkotał i cały się ubrudził
-Moja praca poszła na marna! -oburzyłam się
-Hahaha wyglądasz jak....-zaczęła Nati
-Jak co?
-Jak dziecko-parsknęłam śmiechem
-Jak dziecko? To zaraz zobaczymy-podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek a raczej się we mnie wywarł
-Kłos ty debilu!!!
-No co?-spytał z mnią niewiniątka
-Ogarnijcie się bo ktoś mnie kocha-powiedziała brunetka odbierając telefon.-Halo?
-.....
-Jasne że jest
-....
-tak od wczoraj
-.....
-Zajęci są
-.....
-Hahaha spoko przekaże
-....
-No papa

-Kto to był?-spytałam kończąc kłócić się z Kłosem
-Igła
-Jak to Igła?-spytał Karol-nie powinien dzwonić do mnie?
-No właśnie mam ci przekazać że masz w pierdol bo nie odbierasz telefonu-wyszczerzyła się
-Jak to nie odbieram?-zaczął przeszukiwać kieszenie-O kurde jest u Pauli w pokoju!
Przybił sobie face palma. I poszedł odnaleźć zgubę.
********
-Dobra dziewczynki ja będę leciał bo mnie zatłuką-zrobił smutną minę
-Jak musisz...
-Tylko uważajcie na siebie i jak coś to dzwońcie.
-Jasne przecież dzisiaj mecz.
-Perski dywan trzeba wyprać jak to mówi Igła. Papa
-Cześć-powiedziała Nati
-Karol!-zawołałam
-Tak?
-Dziękuję
-Nie masz za co....nie wpuszczajcie Dawida...a ja wpadnę do was przed meczem-uśmiechnął się-do zobaczenia potem-powiedział i zbiegł po schodach.


Perspektywa Natalii
Siedziałam w salonie i oglądałam "Trudne sprawy". Paula poszła na zakupy, w końcu Karol ma przyjść a ten to mało nie może. Nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu.
-Paula?-spytałam lecz odpowiedziała mi tylko cisza. Wtedy wszedł do pokoju...
-O Natalka-ucieszył się-Jest moja myszka?-spytał z uśmiechem
-Dawid co ty tutaj robisz?-starałam się zachować normalny ton jednak bardzo się bałam
-Wieczorem wracam do Włoch i chciałem się pożegnać-rzekł z czarującym uśmiechem-Ale widzę, że nie zastałem Paulinki-zrobił smutną minkę.
-Niestety jej nie ma
-No trudno, odwiedzę was następnym razem...acha i chciałem oddać klucze-położył przedmiot na szafce.
-Dzięki-powiedziałam
-Rano wychodził od was Kłos...czy on i ona...bo wiesz jestem trochę zazdrosny. On jest tutaj a ja we Włoszech.
-Dawid, ale ty z nią zerwałeś! Zraniłeś ją, dopiero niedawno zaczęła normalnie funkcjonować!
-I już o mnie zapomniała znajdując sobie pocieszenie w ramionach innego-kipiał złością
-Nie dajesz jej o sobie zapomnieć...a Karol był u mnie.
-Skoro tak mówisz...tylko pamiętaj jeszcze tu wrócę.
-A co u Justyny?
-Fajnie, że pytasz-uśmiechnął się-wszystko u niej w porządku. A teraz przepraszam, ale muszę już lecieć. Przekaż Paulince, że jeszcze się spotkamy. Buziaczki-cmoknął i wyszedł zostawiając mnie samą. Szybko sięgnęłam po telefon.
-Halo? Paula? Nie wracaj na razie do domu.
-.....
-Jak to jesteś pod blokiem? Dawid właśnie wyszedł nie może cię zobaczyć!
-....
-Dobra tylko się pośpiesz. Dzwonię do Karola.



Perspektywa Karola
Siedziałem z chłopakami w pokoju. Odpoczywał śmy przed meczem. Wtedy zadzwonił telefon.
-Nati? Coś się stało?-spytałem
-....
-Co?!?!
-....
-Dobra spokojnie, zatrzymaj go a ja za 5 min jestem będę z Paulą.
-....
-Jasne no papa.


-Co jest?-spytał Igła
-Dawid-wysyczałem
-Ogarnij się I mów!
-Nie teraz Paulina jest w niebezpieczeństwie! Zobaczymy się na meczu!-rzuciłem i wybiegłam z hotelu. Wsiadłem do samochodu.

-Paula gdzie jesteś?-spytałem kiedy odebrała telefon-Już jadę za minutę będę.
Skręciłem w boczną uliczkę i tam ją dojrzałem.
-Wskakuj!
-Karol dziękuję-mówiła przez łzy-Gdyby nie ty zaraz by mnie złapał...widział mnie i zaczął gonić, ale go zgubiłam.
-Jedziemy do domu, Natalia nie może tam być sama.
-Przebierzecie się i jedziemy na mecz-zdecydowałem
Blondynka pokiwała tylko głową......


Perspektywa Natalii
-Nareszcie jesteście!-krzyknęłam i przytuliłam ich-Karol kochany jesteś-pocałowałam go w policzek. A Paula zabijała mnie wzrokiem. Zostawię to jednak bez komentarza :P
-Czego chciał?-spytał siatkarz
-Pauliny-powiedziałam wzruszając ramionami
-Ale jak przecież mnie rzucił!
-Przyszedł, powiedział, że chciał się pożegnać bo wieczorem wraca do Włoch i szkoda że Cię nie ma ale to nic bo jeszcze się spotkacie. Oddał klucze...a strasznie jest zazdrosny o Karola
-O mnie?-spytał zdezorientowany środkowy
-Nom, myślał że jesteście razem.
-Co? Ja z tym czymś? Hahaha Dawidek jak zawsze zabawny-blondynka otarła łzę rozbawienia
-O ty mała paskudo ja ci życie ratuje a ty co?-oburzył się siatkarz
-Prawda w oczy kole...ała!-krzyknęła-A to za co?!
-Za całokształt-uśmiechnął się dźgając ją w żebro
-Możecie na chwile skończyć?-spytałam zniecierpliwiona
-Jasne-powiedział Lolek obejmując blondynkę w talii tak ze nie mogła się ruszyć
-Najlepsze jest to że kiedy spytałam o Justynę powiedział że wszystko u niej w porządku.
-Facet jest nieźle rąbnięty.
-Każdy facet jest rąbnięty-rzuciła blondynka a Karol na nią groźnie spojrzał-Dobra już nic nie mówię.
-Jak mogłaś z nim być?-spytał z wyrzutem
-Kiedy się poznaliśmy potrzebowałam wsparcia....był starszy, troszczył się o mnie i zakochałam się.
-Dzieckiem byłaś! Zresztą nadal jesteś. A całą sprawę zgłosić trzeba  na policję.
-Po co skoro wyjeżdża?-spytała blondynka
-Żeby śmieszniej było-powiedział Karol krzywo się uśmiechając
-Dobra....jak znowu wróci to pójdę na policje-powiedziała Paula-A teraz czas szykować się na mecz!!!-zniknęła w łazience.

-Przy tobie zachowuje się zupełnie inaczej-zwróciłam się do Kłosa
-Normalnie jest mniej złośliwa?
-Nie. Ona tak się broni. Boi się że ktoś ją skrzywdzi. Zawsze taka była. Gdy straciła rodziców zamknęła się w sobie  jeszcze bardziej. Dopiero przed Dawidem trochę się otworzyła a właściwie zapomniała o tym co ją spotkało. Była w nim zakochana ale nie powiedziała mu całej prawdy. Tobie i tak na wiele pozwala-uśmiechnęłam się-mam wrazenie nie nawet doDawida tak się nie zbliżyła, chodzi mi o to, że nie przejmuje się nim...przy tobie czuje się bezpieczna.
-To dobrze nie?
-Powiem tylko tak, nie spieprz tego.


Perspektywa Pauliny
Właśnie skończyłam się ubierać w tradycyjny meczowy strój, kiedy do pokoju wszedł Karol.
-Puka się-warknęłam
-Nie złość się złość piękności szkodzi
-Co chcesz?
-Mam coś dla ciebie-podał mi swoją koszulkę
-Ale ja idę w Igle
-Proszę....zrób to dla mnie-prosił
-No dobra
-A I jeszcze jedno...miałem dać ci wczoraj ale nie było okazji-powiedział wręczając mi statuetkę MVP z wczorajszego meczu
-Karol ja nie mogę, to twoje
-Wczoraj grałem dla ciebie-powiedział patrząc mi w oczy-Chciałbym Ci taką dawać po każdym meczu-szepnął
-Karol ja....
-Ci nic nie mów-położył mi palec  na ustach-poprostu załóż moją koszulke-szepnął i zwinny ruchem ściągnął mi jedna koszulkę żeby założyć drugą
-Kochany jesteś-pocałowałam go w policzek- czasami- dodałam i uciekłam.
-Nati idziemy-krzyknęłam.
Karol tylko pokręcił głową i pojechaliśmy na halę.

****************

Kiedy dojechaliśmy autokar reprezentacji już tam stał a ze środka wysiadali chłopcy.
-O jest i Karol-ucieszył się Stefan widząc swojego zawodnika.
-Jestem jestem-uśmiechnął sie-A to trenerze jest Paula i Nati-przedstawił
-Stefan miło mi-uśmiechnął się do nas-Więc to ty zabierasz mi Kłosa?-wskazał na mnie
a ja spaliłam buraka.
-Wcale go nie zabieram możesz go sobie wziąć jak chcesz-odpowiedziałam po chwili a wszyscy wybuchli śmiechem
-Ale jesteś--obruszył się Karol
-No jaka? Ładna, mądra, fajna, inteligentna i zajebista wiem.
-Nie mam do ciebie sił-powiedział zrezygnowany
-To może więcej musisz na silce pakować?-spytałam
-Słyszę, że ktoś nieźle po Kłosie jedzie więc obstawiam Paule-usłyszałam
głos Igły
-Krzysiu!-rzuciłam mu się na szyję
-Cześć mała-uśmiechnal się promienie-Hej Nati-podszedł i ją uściskał
-Ze mną się tak nie witasz-wytknał mi Kłos
-Bo widocznie na to nie zasługujesz-pokazałam mu język i cmoknęłam Igłę w policzek-Wczoraj ci obiecałam-uśmiechnęłam się.
-Dziewczyna która dotrzymuje słowa to skarb - uśmiechnął się libero.
-Wypierzecie perski dywan też będziecie skarbem-powiedziałam.
-A dostane buziaka?-spytał Winiar
-Jak wygracie, to może...-zastanowiłam się
-A ja?-spytał Wrona
-To ja też.
-I ja!
-Najpierw wygrajcie potem pogadamy-ucięłam
-Jak wy gracie to zrobimy party hard-odezwał się Stefan a wszyscy się zgodzili
-Ja tam wolę buziaka-szepnął mi do ucha Karol
-Zjeżdżaj do szatni, wygraj, zostań MVP to dostaniesz-powiedziałam zadziornie i Weszliśmy na halę. Chłopcy poszli do szatni a ja z Natką zajęłyśmy miejsca na trybunach. Mecz jak zwykle był pełny emocji ale Wygraliśmy 3:1. Gardło jak zwykle zdarte, ale to nic.  Misja wyprać perski dywan zakończona jak to mówi Igła.  Zrobiliśmy co się dało teraz możemy liczyć na makaroniarzy że nam pomogą...

 -Jutro na obiad pizza a na śniadanie spaghetti - powiedziałam podchodząc do Karola
-A co gotujesz?
-Tak i kibicuje makaroniarzom więc wbijaj do mnie jak chcesz
-A co z Nati?-spytał unosząc charakterystycznie brwi
-Karol ogarnij się!
-Dobra, dobra. Spytam Stefana jak długo zostajemy.
-To nie gadaj tylko pytaj - Po pędził go
-Wogle to nie pogratulowałaś mi meczu.
-A zostałeś MVP? Nie. No właśnie-pokazałam mu język i zawołałam Stefana.
-Trenerze!!!
-Stefan ktoś cię woła - Igła szturchnęła Antiga
-Co? Kto?-spytał zdezorientowany francuz
-Jak długo zostajecie w Gdańsku?-spytałam
-Zobaczymy...zależy czy Włochy wygrają z Iranem. Do tego czasu mają kilka dni wolnego. Zrobi się party a potem zobaczymy-puścił mi oczko
-Super to mogę porwać jutro Karola?
-A bierz go sobie. Mogę ci jeszcze Igłę w pakiecie dorzucić-zaśmiał się trener
-Okey, czyli jak coś to będziemy na telefon-uśmiechnęłam się do niego
-Interesy z tobą to czysta przyjemność-rzekł ściskając mi dłoń
-I wzajemnie panie trenerze-zaśmialiśmy się
-Co nam tu trenera podrywasz?-spytał Winiar
-Tego też możesz wziąć-rzucił Antiga
-Sory Stefan....Biorę Karola bo trzeba go utuczyć, ale reszty mi nie wepchnięsz.
-Szkoda, ale cóż, chociaż tyle.
-Znając życie Igła i tak będzie u mnie siedział, więc będziesz miał spokój...
-Karol trener ci podrywa laske!-krzyknął Wrona i Kłos natychmiast zjawił się obok mnie wraz z Igłą.
-Co to za cyrki młoda damo? -spytał Igła
-Omawiamy interesy-wyjaśniłam
-Tak? A jakie?
-Bo widzisz Karolku....Stefan ma was dosyć i próbuje mi was wcisnąć.
-A to super, czyli jutro włoskie żarcie?-spytał uradowany
-Dokładnie. A wieczorem zapraszam wszystkich na mecz przy pizzy-uśmiechnęłam się do wielkoludów.
-Z wielką chęcią-powiedział Możdżon
-To super! Igła ma adres,więc do jutra-ucieszyła się Nati, która znalazła się obok
-Ej a buziaki?!-krzyknął Winiar
-Nati poczekasz?-spytałam
-Natalka może ci pomóc-uśmiechnął się Endrju
-Chyba nie mamy nic do gadania-uśmiechnęła się brunetka
-To do roboty.
Dałyśmy buziaki wszystkim włącznie z Antigą. No ja prawie wszystkim....
-Paula a ja?!-pytał poszkodowany
-Ty nie zasłużyłeś.
-Jak nie?
-Normalnie.-wzruszyłam ramionami i wróciłyśmy do domu.

-------------------------------------------------------------------------
Siemanko łapcie kolejnego :p

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz