sobota, 28 marca 2015

Rozdział 8

Perspektywa Natalii 
Siedziałyśmy w kuchni pijąc kawę i jedząc ciasto. Rozmawiałyśmy o talencie Igły.
-Serio go zgubił? Przecież on ma 201 cm! 
-Krzyśka nie znasz? Zdolny jest i tyle.
-Tak wiem....
Rozmowę przerwał nam dzwonek do drzwi.
-Spodziewasz się kogoś?-spytała blondynka 
-Nie, ale pójdę otworzyć
-Jak to Kłos to mnie nie ma!
-Spoko.
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam blond chłopca o niebieskich oczach. Wyglądał na 10-12 lat. 
-Dzień dobry jest Paulina?-spytał z uśmiechem
-Tak...już ją wołam-uśmiechnęłam się-Paula! Kawaler do ciebie!
-Mówiłam ze nie chce widzieć Kłosa!
-Ale to nie Karol!
-To kto?!
-Jak masz na imię?-spytałam chłopca
-Kuba
-Kuba do ciebie!
-Jaki Kuba?-spytała wychodząc z pokoju i zobaczyła blondynka.
-Cześć. To dla ciebie.-powiedział dając jej bukiet róż
-Ojej dziękuję ♡-pocałowała go w policzek-Kto cie właściwie  przysłał?-spytała targając mu włosy
-Yyy...nie mogę powiedzieć...ale bardzo cie przeprasza-mówił zmieszany-muszę lecieć
-Okey...to dziękuję za kwiaty
-Tylko wybacz mu....nie wiem co zrobił ale naprawdę żałuje-powiedział i poszedł
-Uuu....Paula...cichy wielbiciel-śmiałam się z niej
-Bardzo śmieszne
-W sumie ciekawe kto to?
-Tak. Kto jest na tyle głupi, żeby wysługiwać się dzieckiem?


Perspektywa Karola
Czekałem za rogiem na Kube. Długo go nie było. Powoli zaczynałem się martwić. Wtedy ujrzałem usmiechniętego chłopca biegnącego w moją stronę.
-Misja zakończona!-powiedział uradowany
-Hahaha dzięki mistrzu. Mów jak poszło.
-Otworzyła mi brunetka, więc zapytałem czy jest blondynka. A Paula na to że jak to ty to jej nie ma. Dałem jej kwiaty i powiedziałem żeby Ci wybaczyła bo bardzo żałujesz. Dała mi buziaka i poszedłem.
-Kurde Kubuś jak mogę ci się odwdzięczyć?
-Nie no co ty! Wystarczy że ze mną rozmawiasz.
-Oj mały mały...idziemy na lody?
-Jasne-odpowiedział i poszliśmy do grycana.
-Co chcesz?-spytałem
-Hmm...puchar rozpusty.
-Okey to zajmij miejsce a ja zamówię-puściłem mu oczko
-Dzień dobry co dla Pana? -spytała blondynka
-Dzień dobry. Poproszę 2× puchar rozpusty.
-Dobrze zaraz podam.-uśmiechnęła się a ja zająłem miejsce obok Kuby. Po chwili pojawiły się lody.
-Smacznego-odezwała się blondynka stawiając przed nami deser i poszła.
Rozmawiałyśmy na różne tematy. W większości o siatkówce. Kuba był bystrym dzieciakiem i zadawał wiele pytań.
-Wybierasz się na mecz?-spytałem
-Chciałem, ale nie ma już biletów.-posmutniał
-Uszy do góry. Zaraz coś wymyślimy.-uśmiechnąłem się-Przepraszam na chwilę-powiedziałem i wyjąłem telefon.
-Siema Igła...
-Karol?! Gdzie ty jesteś?! Wszystko w porządku?!
-Spokojnie Krzysiu, nie gorączuj się. Wszysko w jak najlepszym porządku. Mam sprawę.
-Jaką?
-Skołujesz dwa bilety na nasz najbliższy mecz w Gdańsku?
-Z Argentyną?
-Tak
-Non problemo
-Super to czekam na ciebie w grycanie
-Będę za 10 min.
-Spoko loko. Czekam-rozłączyłem się-Już-powiedziałem do małego-Jak lody?
-Pyszne-powiedział oblizując się

********
-Dzięki Karol było super!
-To ja dziękuję, nie wiem co bym bez ciebie zrobił .
-Nie przesadzaj.
-Jesteś bohaterem.
-uczę się od ciebie.
-Hahaha to co? Do zobaczenia na meczu?
-Jasne, dzięki Igła-uśmiechnął się do Krzyśka
-Dla chłopaka który ratuje Kłosikowi tyłek wszystko-powiedział libero śmiejąc się
-Ja to słyszę!-oburzyłem się
-Tak tak. Trzymaj się młody-pożegnał się z małym
-Do zobaczenia -przybiłem mu żółwika i poszliśmy do hotelu.


Perspektywa  Natalii 
Udało mi się wyciągnąć Paulę na zakupy. Chodziłyśmy po wszystkich sklepach przebierając w szmatkach. Nie było dosłownie nic. Jak nigdy. Kiedy wyszłyśmy z galerii napisałam sms'a do Igły.

"Wpadniemy się pożegnać. Za góra 20 min u was będziemy ;)"

"Ok ok czekamy :D"

Udałyśmy się w kierunku hotelu. Oczywiście blondynka o niczym nie wiedziała i połapała się dopiero gdy stałyśmy pod hotelem.
-O nie ja tam nie idę.
-Paula ogarnij dupe. oni jutro wyjeżdżają.
-Nie wejdę tam.
-Debilu idziemy do Igły. Kłos się zgubił nie?  To może go nie będzie.
-No dobra...ale tylko ze względu na Igłę...
-I o to chodzi :D -powiedziałam wciągając ją do budynku. Od razu skierowałyśmy się do pokoju Krzyśka.
-Proszę proszę kogo moje oczy widzą-rzekł uradowany i nas przytulił
-Siemanko Krzysiu- powiedziała blondynka- Czołem Guma.
-Witam witam któż to zaszczycił nas swoją obecnością?-spytał witając się z nami rozgrywający
-Jak widać my-uśmiechnęłam się do nich promiennie
-Doszły mnie słuchy że chcieliście pojechać bez pożegnani-rzuciła z wyrzutem Paula
-Oj Paulinka to nie tak...-zaczął Igła
-Daruj sobie tylko mów Co żeśmy po pijaku robili-roześmiała się
-W sumie to nic takiego. Graliśmy tylko w siatkówkę wazonami i chłopacy wyznawali sobie miłość.
-Reszty nikt nie pamieta-wtrącił Guma
-Czyli nie było źle-podsumowałam
-Mogło być gorzej-zgodziła się ze mną blondynka.
Nagle do pokoju wpadło stado dwumetrowców.
-Niko was nie uczył że się Puka? -spytał zirytowany Guma
-Sory ale usłyszeliśmy że dziewczyny przyszły-tłumaczył Winiar
-Chcieliśmy się pożegnać-dodał Kubi
-Czemu przyszłyście do nich a nie do nas?-pytał Piter
-Bo widocznie nas lubia-Igła pokazał mu język
-No pewnie...kochamy-zaśmiałam się


Perspektywa Winiara
Gadaliśmy o wszystkim kiedy podszedł do mnie Igła i szturchnął w ramię.
-Co?
-Cicho-uciszył mnie-pójdź po Karola co?
-Przecież Paula nie chce go znać....
-Chce tylko jeszcze o tym nie wie. Przyprowadź go.
-Spoko.
Po cichu wyszedłem z pokoju i poszedłem do Kłosa. Leżał na łóżku słuchając muzyki. Ściągnąłem mu słuchawki.
-Kurde Winiar czego?
-Chodź do Igły.
-Nie
-Czemu?
-Bo nie.
-Paula przyszła...
-I co z tego?
-Nie udawaj. Oboje wiemy, że chcesz się z nią pożegnać a przede wszystkim zobaczyć. Więc ruszaj dupe i jazda do Igły.
-Dobra...-westchnął i poszedł ze mną.
-Dobra robota Misiek-powiedział Igła
-No ba. Wisisz mi paczkę żelków-wyszzerzyłem się
-Nic bezinteresownie nie możesz zrobić?
-Mogę ale wisi sz mi żelki
-Niech będzie
-Interesy z tobą to czysta przyjemność-uśmiechnąłem się triumfalnie.



Perspektywa Pauliny
Rozmawiałam z chłopakami kiedy w drzwiach pojawił się dwumetrowy trol. Od razy zrzedła mi mina i miałam ochotę wracać do domu.
-Dobra chłopaki fajnie było, ale muszę spadać. Jestem umówiona. Do zobaczenia na meczach. Trzymam kciuki. Będziemy w kontakcie.
-Co tak szybko? Przecież dopiero przyszłyśmy! Po za tym nie mówiłaś że się z kimś umawiasz....
-No widzisz i tak mnie słuchasz. Ja wychodzę, ty zostajesz. Papa
Wyszłam z pokoju. Miałam zamiar wsiąść do windy kiedy ktoś złapał mnie za nadgarstek.
-Paula...
-Karol puść mnie.
-Porozmawiajmy
-Nie mamy o czym.
-Owszem mamy-odparł stanowczo
-Nie nie mamy. Nie mam ci nic do powiedzenia. Zamiast przyjść porozmawiać przysyłasz do mnie jakiegoś gówniarza.
-Skąd wiesz że to ja?
-Bo dostałam siedem róż. Poza tym kto inny jest na tyle głupi, żeby przysyłać dziesięcio letnie dziecko???
-Nie chciałaś mnie widzieć. Nie odbierałaś telefonów, a ja chciałem przeprosić. Nie widziałem innego wyjścia. Przepraszam.-powiedział skruszony
-Właściwie to za co przepraszasz?
-Za tą imprezę, za to że nasłałem na ciebie dzieciaka i...za to że się założyłem z Wroną...
-Przepraszam cię bardzo ale o co wy się założyliście?-spytałam zdziwiona
-Wiesz tak naprawdę to ja nie chciałem...bylem pijany a Andrzej zaczął mnie podpuszczać...a potem powiedział że wygrałem i....
-Kurwa powiedz mi w końcu o co się założyłeś!
-Yyy...no o ciebie...
-Ale jak o mnie?
-A jak myślisz?
-No chyba sobie żartujesz.
-Słuchaj ale ja nie zrobiłem  tego dla zakładu ja cię poprostu...
-Zamknij się! Wykorzystałeś mnie i co sobie myślisz?!-pytałam wkurzona
-Ale to nie tak...Daj mi wytłumaczyć....
-Zostaw mnie wracam do domu.
Wsiadłam do windy i zjechałam na dół. Zostawiłam Kłosa samego.

 Poszłam do pobliskiego baru. Wypiłam kilka drinków i udałam się na nocny spacer gdańskimi ulicami. Co chwila mijałam jakąś zakochaną  parę...

---------------------------------------------------------------------
Hejka łapcie kolejnego ;)
Resovia walczy o złoto a skra o brąz :D
#GoSovia #GoSkra ♡

niedziela, 22 marca 2015

Rozdział 7

Perspektywa Igły 
Obudziłem się  z potwornym bólem głowy.
-Gdzie ja jestem?-zastanawiałem się. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Na łóżkach leżał Wrona, Guma i Natka?? Wstałem po cichu i ruszyłem na poszukiwanie tabletek przeciwbólowych.
-Igła!-usłyszałem znajomy głos. O cholera Oskar, nasz statystyk ...Rozejrzałem się i zauważyłem że jestem w naszym hotelu. Umarł w butach...
-Co Jarząbek ?-spytałem
-Jak było?
-Yyy...więc chyba Fajnie - podrapałem się w głowę
-Oj Krzysiu Krzysiu-pokrecil głową
-Tak?
-Boli główka?
-Skąd wiesz?- spytałem
-Bardzo rozmowni byliście wczoraj...
-O cholera, Stefan wie?! Jak wróciliśmy do hotelu?-spytałem
-Taksówką. Ochrona miała was dosyć i zadzwonili do Philipha...potem wam powiem - machnął ręką-Trzymaj - dał mi dwie paczki ibupromu-Tylko podziel się z chłopakami. Do zobaczenia za godzinę na śniadaniu-usmiechnal się-a i jeszcze jedno, Stefan o niczym nie wie wiec się ogarnijcie - dodał i poszedł.
Stałem zdezorientowany z tabletkami w ręku. Wróciłem do swojego pokoju. Wziąłem od razu dwie i po piłem dużą ilością wody.
-Igła podziel się - usłyszałem zachrypniety głos Gumy
-Kac morderca nie ma serca co Rudy?-spytałem a on tylko mruknął i wziął tabletkę.
-Jak się znaleźliśmy w hotelu?-spytał wciąż zaspany
-No właśnie do końca nie wiem....Oskar powiedział tylko tyle że dzwonili do Philipha i Stefan o niczym nie wie.
-To dobrze. trzeba ogarnąć chłopaków bo będziemy mieli przejebane.
-Stefan jest nieobliczalny jak się wkurzy...
-A jak sie dowie że jego kadra się schlała i nic nie pamięta...
-To was wyrzuci-wtrąciła brunetka
-Witamy wśród żywych-uśmiechnąłem sie lekko
-Chyba wśród umarłych- powiedziała zachrypniętym glosem- Macie tabletki?
-Guma ogarnij tu towarzystwo a ja się przejdę po pokojach.
-Jasne
- Tylko nie zdziw się jak zobaczysz Kłosa i Paulę-powiedział Wroniasty przez sen
-A ten co bełkocze?-spytała Nati
-Że mogę znaleźć dwa trupy-zaśmiałem się i wyszedłem z pokoju.
Na pierwszy ogień padł pokój Winiara i Szampona.
-Wstawać papużki!
-Kurwa Igła, moja głowa-odezwał się Mariusz
-Trzymajcie tabletki i ogarnijcie się bo zaraz śniadanie-powiedziałem i wyszedłem. Obskoczyłem prawie wszystkie pokoje. I we wszystkich usłyszałem podziękowanie za tabletki w dwóch słowach "Kurwa! Igła". Bardzo miło. Zawsze można na nich liczyć.
-Karol wstawaj!-krzyknąłem otwierając drzwi. Myślałem, że zaraz usłyszę "kurwa Igła!" , ale nic z tego. Wszedłem do środka bo przecież mogli się pozabijać...- O Ja pierdole!
-Igła?-spytała zaspana blondynka
-Za pół godziny śniadanie-powiedziałem wychodząc i pobiegłem do swojego pokoju.
-Krzysiu co ty taki zmachany?-spytała Pirtruszka
-Miałeś rację-zwróciłem się do Wrony....


Perspektywa Pauliny
- O Ja pierdole!-usłyszałam znajomy głos
-Igła?-spytałam zaspana
-Za pół godziny śniadanie-powiedział i zmieszany wyszedł. 
Rozejrzałam się do okoła i zrozumiałam o co chodziło Krzyśkowi. Byłam wtulona w karolowy tors.
-Witaj piękna-usłyszałam szept i poczułam jego usta na swoich
-Co ty kurwa robisz?-spytałam i dałam mu z liścia. Złapał się za policzek.
-Spodziewałem się innego powitania-mruknął
-No ciekawe jakiego. Wytłumaczysz mi czemu leżę z tobą w łóżku?
-A jak myślisz?-spytał unosząc brwi -Zwróć uwagę, że nasze ubrania są tam- wskazał na podłogę
-Ja pierdole!
-Brawo.
-Karol stul pysk bo masz kurwa przejebane-syknęłam. Wstałam z łóżka owijając się kołdrą, pozbierałam swoje ubrania i poszłam do łazienki.
-Wczoraj taka nie byłaś-skomlał środkowy-chyba
-Chyba?-spytałam zdziwiona
-W sumie to nie pamiętam-uśmiechnął się niewinnie
-Nic już nie mów. Najpierw mnie upiłeś a potem co?-byłam na maksa wkurzona
-A potem było cudownie-rozmarzył się


Perspektywa Karola
-Cudownie?-spytała wychodząc z łazienki-Jesteś pojebany! Nie nawidzę cię!-dała mi z liścia
-Paula poczekaj...
-Nie! Nie nawidzę cię!-wykrzyczała mi w twarz
-Ale...
-Nie ma żadnego, ale...nie chcę cie znać-powiedziała i wybiegła z pokoju trzaskając drzwiami.
-Ale ja naprawdę nic nie pamiętam-szepnąłem. Zostałem sam. Z milionem myśli. Coś we mnie krzyczało "biegnij za nią. Wytłumacz. Powiedz w końcu, że ją kochasz!!!" Ale nie mogłem. Nie chce mnie znać. Zjebałem. Znowu. Dlaczego nie mogę się przy niej normalnie zachowywać? 


Perspektywa Pauliny
  Wybiegłam z jego pokoju ze łzami w oczach. Gdzie jest Natalia? Pewnie u Igły. Nie mogę tam pójść, nikt nie może zobaczyć, że płaczę. Zaraz zaczęły by się pytania a ja nie chcę o nim rozmawiać. Chcę o nim zapomnieć. Wyciągnęłam telefon i napisałam do brunetki sms-a: "Wracam do domu. Nie martw się o mnie i o nic nie pytaj. Później Ci wytłumaczę". 
Wyszłam z hotelu i poszłam w kierunku mieszkania.


Perspektywa Natalii 
Doprowadzaliśmy się do normalnego stanu, kiedy do pokoju wparował Igła.
-Krzysiu co ty taki zmachany?-spytałam
-Miałeś rację-zwrócił się do Wrony
-Ja? Ale o co chodzi?-spytał zdezorientowany środkowy 
-O Paulę i Karola
-Nie mów że oni...
-Chyba żartujesz?-spytałam 
-Czy ja wyglądam na osobę która żartuje? Dobra nie odpowiadaj.Kiedy wszedłem do pokoju byli w siebie wtuleni a na podłodze walały się części ich garderoby....
-O kurwa!-powiedzieliśmy naraz 
-Ale oni nic nie pamiętają - zauważył Guma
-To znaczy że Karol mógł coś palnąć...
-Dostałam sms-a od Pauli. "Wracam do domu. Nie martw się o mnie i o nic nie pytaj. Później Ci wytłumaczę". -przeczytałam 
-Zabiję go kiedyś - powiedział Igła 
-Idźcie zobaczyć jak trzyma się Kłos, a ja wracam do domu.
-Mam na dzieję ze nic sobie nie zrobili - powiedział Krzysztof 
-Będziemy na telefon - pożegnałam  się i O puściłam hotel.


Perspektywa Karola
-Co ty najlepszego zrobiłeś?-usłyszałem Igłę 
-Zjebałem - powiedziałem- jak zwykle spieprzylem.-Byłem załamany.
-Co jej powiedziałeś?
-Że było cudownie.
-A było?-spytał poruszając dziwnie brwiami 
-Pewnie było-westchnąłem 
-Czyli nie pamiętasz. 
-Nie.
-A ona myśli że tak.
-Powiedziała że ją upiłem. Że mnie nienawidzi. Nie chce mnie znać. Mogłem za nią pobiec wytłumaczyć. Przecież nic nie pamiętam. Mogłem ją przeprosić a nie bardziej drażnić - powiedziałem skruszony 
-Karol mam jedno pytanie...tylko szczerze...kochasz ją?-spytał patrząc mi w oczy 
-Jak nikogo wcześniej - odpowiedziałem
-Walcz o nią - poklepał mnie po ramieniu 
-Ale ona mnie nie nawidzi.
-Nie gadaj głupot. Przejdzie jej. A ty walcz i wygrywaj. Zadzwoń do niej później a teraz chodź na śniadanie.
-Igła...dziękuję 
-Spoko młody...tylko wiesz, skrzywdzisz ją to...
-Za bardzo ją kocham-powiedziałem i poszliśmy na stołówkę.


Perspektywa Pauliny
Wzięłam długi odprężający prysznic. Starałam się poukładać myśli. Czemu powiedziałam Karolowi, że go nienawidzę? Że nie chcę go znać? Przecież.... Może dlatego, że on pamięta a ja nie? A może on też nie pamięta? Pewnie chciał mi dokuczyć. Ale czemu nie zadzwonił? Czyżby wziął moje słowa do serca? Czy zniknie z mojego życia? Ale czy tego własnie chciałam?
Wyszłam z łazienki pogrążona w dalszych myślach. Ubrałam się w dres i zeszłam do kuchni. NA stole stała zaparzona moja ulubiona kawa. To znaczy, że Natka już wróciła, Potrzebuję jej. Muszę się komuś wygadać...
-Jak się trzymasz?-spytała wchodząc do kuchni
-Głupia jestem.
-O to coś nowego-uśmiechnęła się-Zamieniam się w słuch.
-Co ci powiedział Igła?
-Że jak wpadł do pokoju to spaliście a ciuchy walały sie po podłodze.
-No właśnie.
-Co było potem?
-Wyzwałam go, powiedziałam, że go nienawidzę i nie chcę go znać, poczym wyszłam.
-A on ci coś powiedział?
-Że było cudownie-uśmiechnęłam się lekko.-Nie patrz się tak! Nic ci nie powiem bo nie pamiętam!
-Pewnie on też nie. Co teraz zrobisz?
-Spróbuję zapomnieć...Powiedz mi lepiej jak znależliśmy się w hotelu?
-Nie mam pojęcia. Igła ma dać znać jak cos sobie któryś przypomni.
-Nikt nic nie pamięta?
-Wszystkim film urwał się jak Kłos stawiał kolejkę, albo wcześnij...
-Czyli podsumowując impreza była udana
-Nie pamiętam....czyli było zajebiście-powiedziała i obie się roześmiałyśmy.


Perspektywa Igły
Udało mi się podnieść młodego na duchu. Zeszliśmy na stołówkę. Wszyscy byli w miarę  ogarnięci, więc Stefan nie powinien niczego zauważyć.
-Jedz młody-podsunąłem mu pod nos porcję jajecznicy. Popatrzył na mnie dziwnie, ale zjadł.
-Witam chłopcy-do pomieszczenia wszedł Antiga-Mam nadzieję, że nie nabroiliście zbytnio
-No co trener-powiedział Szampon
-My byśmy mieli coś zbroić?-spytał Kubi
-W życiu-dodał Fabian
-Powiedzmy, że wam wierzę...więc macie dzisiaj dzień wolny, jutro wyjeżdżamy  a za tydzień widzimy się w Bełchatowie , potem memoriał i do mistrzostw macie wolne-uśmiechnął się-a i jeszcze jedno po śniadaniu wszyscy meldują się u Oskara-powiedział i poszedł
-Ufff....-odetchnął Wrona
-Chyba rzeczywiście nic nie wie-powiedziałem
-To nam się upiekło chłopaki-uśmiechnął się Guma
Po posiłku wszyscy udaliśmy się do pokoju Jarząbka. O dziwo nie było tam Stefana tylko Philiph.
-Pewnie się domyślacie o co chodzi - powiedział Blain poważnym tonem. Pokiwaliśmy tylko głowami.-Macie szczęście, że właściciel klubu zadzwonił do mnie a nie Stefana - uśmiechnął się.
-Jak dużo pamiętacie?-spytał Jarząbek 
-Kłos postawił kolejkę i urwał się film-powiedzial Fabian
-Koło 3 nad ranem.-powiedział Guma
-Czyli nie zdążyliście narozrabiac-usmiechnal się-Dzwonili do mnie wpółdo czwartej. Powiedzieli że ochrona was pilnuje bo chcieliście grać w siatkę wazonami. Pominę fakt, że wyznawaliście sobie miłość...I wcale nie chodzi mi o Kłosa I Paulinę...ale wy panowie macie żony-spojrzał na Szampona I Winiara.-Zapakowali was w taksówki i przywieźli tutaj. Wszyscy grzecznie poszliście do swoich pokoi...oprócz Wrony, który twierdził że "państwo Kłos" będą hałasować-zaśmiał się a wszyscy mu zawtorowali
-Stefan o niczym nie wie i najlepiej żeby tak zostało...nie chcemy mieć żadnych nieprzyjemności-dodał Jarząbek
-Macie szczęście, że zadzwonili do mnie, Antiga by wam tego nie odpuścił-pogroził nam- Nie będę wam robił problemów, ale żeby to mi był ostatni raz. To wszystko. Możecie iść.-uśmiechnął się
Ufff....tym razem się upiekło.  Zero konsekwencji 😈
Rozeszliśmy się do swoich pokoi. Martwiło mnie jednak zachowanie Karola.
-Zadzwoń-powiedziałem siadając na łóżku
-Nie odbiera.
-Może...
-Nie Igła. Ona mnie nie nawidzi.
-Nie możesz się poddać!
-Nie mam zamiaru...dam jej i sobie trochę czasu.-uśmiechnął się niemrawo.
Naszą rozmowę przerwał Andrzej.
-Gratki stary nie spodziewałem się-powiedział do Karola-Myślałem, że nie będzie tak łatwo, a tymczasem...wygrałeś-położył dwie stówy na stół
-Po pierwsze weź to. Nie powinienem się o to zakładać...a po drugie to nie pamiętam-powiedział chowając twarz w dłoniach
-Karolu!-oburzyłem się
-Tak wiem. Zawiodłeś się. Bez tego tez czuję się jak ostatnia szuja. Jak mogłem zrobić coś takiego? Ale ja tego nie robiłem dla zakładu...poprostu-gadał cały czas
-Ej ej ej stop. Powiedziałeś jej?
-Nie
-Chociaż tyle...Andrzej jesteś starszy nie mógłbyś się ogarnąć?
On wzruszył tylko ramionami.
-To bierzesz hajsy?-spytał Karola. Ten Popatrzył na niego.
-Nie. Wypchaj się nimi.-powiedział i wyszedł.
Super. Tego jeszcze brakuje żeby chłopak poszedł z mostu skoczyć. Wyszedłem z hotelu i podążyłem za środkowym.
W między czasie napisałem sms-a do Natki...


Perspektywa Natalii
Siedziałyśmy w salonie oglądając " Wciąż ją kocham "kiedy dostałam sms-a od Igły.
" Jak trzyma się Paula? Wiem już co robiliśmy po pijaku :P opowiem jak się spotkamy.
PS. Kłos gdzieś wybiegł. Idę go szukać"
-O cholera-powiedziałam
-Co jest?-spytała blondynka
-Igła wie co wczoraj robiliśmy i powie jak się spotkamy -zaśmiała się-poczekaj to nie wszystko...Karol gdzieś polazł. Był nieźle wkurzony i...
-Poszedł za nim?
-Tak.
-To dobrze-odetchnęła z ulgą

"U Pauli okey :) kiedy się spotkamy?
PS. Strasznie przejęła się Karolem..."

"Najlepiej dzisiaj bo jutro wyjeżdżamy :(
PS.  Gorzej niż z dziećmi :p"

"Tak szybko? :( to wpadnij się pożegnać...
PS.  Kiedy zrozumieją, że się kochają?"

"Myślę że już rozumieją tylko nie chcą się do tego przyznać..."

"Igła! Mów co wiesz"

"Nic nie wiem..."

"Jasne...gdybym cię nie znała to może bym uwierzyła :p"

"Dobra dobra :p pogadamy później bo zgubiłem Kłosa..."

"Serio?!? Jak można zgubić coś co ma 201 cm? !"

Perspektywa Karola
Wyszedłem z hotelu. Nie miałem zamiaru ich słuchać. Musiałem sie przejść. Może skocze z mostu? Nie Karol głupi jesteś. jutro wyjeżdżamy...musze  pójść do Pauli. Musiałem jej wytłumaczyć a przede wszystkim przeprosić. 
Postanowiłem pójść do kwiaciarni.
-Dzień dobry. W czym mogę pomóc?-spytała szatynka uśmiechając się
-Dzień dobry, poproszę siedem czerwonych róż. Gdyby pani mogła je ułożyć w ładny bukiet byłbym wdzięczny-posłałem jej uśmiech
-Ależ oczywiście. Dać te większe róże?
-Poproszę
-Czym pan sobie nagrabił?-spytała z uśmiechem
-Skąd pani wie?-spytałem zdziwiony
-Kobieca intuicja-zaśmiała się- Kiedy facet kupuje bukiet czerwonych róż zazwyczaj chce przeprosić-uśmiechnęła się delikatnie-Taki może być?-spytała podając mi bukiet.
-Idealny-powiedziałem uśmiechając się.
-W takim razie życzę powodzenia-powiedziała kiedy zapłaciłem
-Dziękuję, w tym przypadku się napewno przyda-posłałem jej uśmiech i wyszedłem.
Szedłem ulicami Gdańska. Kierowałem się w stronę domu Pauli...jednak nie byłem pewien. Przecież  nie chciała mnie widzieć.Czy mogę tak poprostu do niej  pójść? Dać jej kwiaty? Nie. Nie mogę. Muszę coś wymyśleć. Wtedy zobaczyłem jakiegoś chłopca, który szedł w moją stronę.
-Przepraszam, można zdjęcie?-zapytał
-Jasne-powiedziałem i zrobiliśmy selfie
-Dziękuję-uśmiechnął się
-Nie na sprawy. Jak masz na imię?-spytałem
-Kuba-powiedział blondynek
-Kuba wyświadczysz mi przysługę?
-No pewnie! O co chodzi?- spytał z uśmiechem
-Zaniesiesz te kwiaty na Poniatowskiego 26?  To za tą ulicą. Są dla pewnej blondynki...Pauliny ...hmm tylko nie mów ze ode mnie. Powiedz że bardzo przepraszam...dasz sobie radę?
-Jasne 😁
-Okey to ja tu na ciebie poczekam-potargałem go po włosach
-Się robi mistrzu-rzucił  i poszedł.

--------------------------------------------------------------------
Hejo ;) łapcie następnego :p




sobota, 14 marca 2015

Rozdział 6

Od samego rana stałam w kuchni. Musiałam trochę ogarnąć i zrobić tyle spaghetti żeby Karol całego nie zrzarł. Natalia jak zwykle spała. Około 10:00 zadzwonił dzwonek.
-Co ty tak wcześnie?-spytałam osobnika stojącego w drzwiach
-Też się cieszę, że Cię widzę.
-Właź pomożesz mi-zaprosiłam go do środka. Kiedy poszłam do kuchni złapał mnie w talii.
-Karol co ty robisz?-spytałam
-Chciałem coś ci dać-uśmiechnął się i wręczył mi bukiet czerwonych róż.
-Jejku Lolek śliczne są.
-Takie jak ty...moment jak mnie nazwałaś?
-Lolek. Przeliterować?
-Nie trzeba. Podoba mi się-uśmiechnął się łobuzersko i skradł mi całusa. Poczułam motylki w brzuchu. Nie Paulina nie możesz tak na niego reagować-skarciłam się w myślach.
-Napijesz się czegoś?-spytałam
-Kawę poproszę-uśmiechnął się-Pauluś...
-Nom?
-Makaron ci się przypala...
-O cholera!!!-szybko wyłączyłam gaz i próbowałam uratować zawartość garnka jednak bezskutecznie.
-I co się śmiejesz Kłos? Nie dostaniesz jeść i tyle.
-Oj kotek, nie denerwuj się. Ugotujesz drugi makaron a ja umyje ten przypalony garnek.
-Kotek?-usłyszałam głos Natalii-Chyba coś mnie ominęło.
-To tak jak mnie.-uśmiechnęłam się do niej
-Yyy....bo ten-jąkał się Karol-Makaron trzeba wstawić.
-Ale to był cały.
-To idziemy do sklepu-stwierdził Karol i pociągnął mnie za rękę.
-Natka zaraz wracam!-zdążyłam tylko rzucić poczym zostałam wyciągnięta do sklepu.

-Nie na za dużo sobie pozwalasz?-spytałam Karola kiedy byliśmy na dworzu
-Dlaczego taka jesś?
-Nie rozumiem
-Olewasz mnie  albo jesteś wredna. Tworzysz wokol siebie dziwna bariere, której nie mozna przełamać. Po tym wydarzeniu z Dawidem myślałem że mi ufasz a ty znowu się zamknęłaś. Paula o co chodzi?-spytał patrząc mi w oczy
-Karol to jest trudne.
-Co jest trudne?
-Z jednej strony ci ufam, jesteś moim przyjacielem...nawet bratem, ale z drugiej boję się że mnie skrzywdzisz.
-Tak naprawdę mogą skrzywdzić tylko te osoby które się kocha-szepnął
-I właśnie tego się boję.-odpowiedziałam równie cicho-Weź ten-wskazałam na makaron i udaliśmy się do kasy.
-Paulina ja...
-3.99zł poproszę-powiedziała kasjerka.
-Reszty nie trzeba-uśmiechnął się Karol i wróciliśmy do domu.

-Dłużej się nie dało?-spytała z wyrzutem Nati
-Pewnie że się dało ale zgłodnieliśmy-odpowiedziałam i poszłam do kuchni a za mną Karol.
-Za 20 min będzie gotowe-powiedział wstawiając wodę do garnka.
-Czekaj czekaj...czyli ty gotujesz?-spytałam
-Tak.
-Okej...tylko nie spal nam kuchni-uśmiechnęłam się i poszłam z przyjaciółką do salonu oglądać film.
-Dziewczyny śniadanie!-zawołał blondyn wchodząc do pokoju z tacą jedzenia.
-Szybki jesteś-pochwaliła go Natalia i siadłyśmy do pałaszowania.
-Wiesz co Kłosik? Dobre to nawet-uśmiechnęłam się do niego.
-Mam zadzwonić po księdza?-spytał całkiem poważnie
-Nie trzeba.
-Nie, ale serio to nie jest normalne, że mnie nie hejtujesz.
-Mam dzień dobroci dla zwierząt.-powiedziałam z uśmiechem i potargałam mu włosy.
-Czy ja ci wyglądam na zwierzę?
-Jakby ci się przyjrzeć  to tak.
-Ciekawe jakie?
-Wiewiórke
-Czemu wiewiórke?-spytał oburzony
-Takie małe, rude....
-Odszczekaj to!
-No chyba śnisz.
-Skoro tak...-wzruszył ramionami i zaczął mnie łaskotać
-Niee!!-pisnęłam i biegaliśmy po całym mieszkaniu. W końcu dorwał mnie w sypialni i zaczął się nade mną znęcać.
-Nie...Karol Błagam przestań!!!
-No chyba śnisz-odpowiedział i gilgotał mnie dalej.
-Loluś ale ja tak ładnie proszę-powiłam przez śmiech
-Nie wiem co wy robicie, ale zejdźcie z mojego łóżka.-nie wiadomo skąd pojawiła się Nati
-Jasne juz idziemy-powiedział przerzucając mnie sobie przez ramię
-Karol debilu zostaw mnie! Czy ja ci wyglądam na worek kartofli?!
-W sumie to tak-powiedział i rzucił mnie na moje łóżko.
-Okey. Foch.-odwróciłam się w drugą stronę a on znów zaczął mnie gilgotać.
-To teraz po liczymy ziemniaczki. O proszę jeden, drugi, trzeci...-zawisł nade mną. Czułam na policzku jego oddech, a nasze usta dzieliła niebezpieczna odległość.
-Oj ty złośnico mała-mruknął mi do ucha-Nie fochaj się już-powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Czy ktoś cię upoważnił do tego czynu?
-O proszę odezwała się. To może jeszcze raz?
-Ani mi się...-nie zdążyłam dokończyć, gdyż zatkał mi usta pocałunkiem. Czułam miękkie wargi, było mi tak dobrze i wtedy sie odsunął. Kiedy spojrzał mi głęboko w oczy....dałam  mu w twarz.
-Puść mnie w tej chwili!
Odsunął się posłusznie i pozwolił mi wstać. Jednak kiedy chciałam odejść chwycił mnie za nadgarstki.
-Porozmawiajmy...
-Nie mam czasu-odwróciłam się na pięcie i poszłam do kuchni. Kiedy wstawiłam wodę na herbatę ktoś zapukał do drzwi.
-Karol rusz dupe, przydaj się na coś i otwórz.-krzyknęłam z kuchni
-Sama se otwórz!
-Wiewiór drzwi!-wydarłam się wściekła na niego


Perspektywa  Karola
-Siema młody co ty taki skwaszony?-rzucił libero
-Wiewiór?-spytał rozbawiony Wrona
-Jeszcze nie małżeństwo a ty juz pod pantoflem-wtrącił Guma.
-Pogadaj z Igłą on się na tym zna-Pit poklepał mnie po ramieniu
-Ja pod pantoflem? No gdzie! Przecież Iwonka to mi buty czyści!
-Tak a mam zadzwonić?-spytał Rudy
-A spadaj Rudy.
-Gdzie masz kolego tą przez którą płaczesz?-spytał Wrona.
wzruszyłem tylko ramionami.


Perspektywa Pauliny
-Witam zacnych celebrytów!-przywitałam ich z uśmiechem
-W naszym gronie celebryta jest tylko jeden. Ten mały hobbit z przodu-śmiał się Guma
-Normalnie bym cie zjechał, ale jak już się rozgadałeś to mów zanim znowu zamilkniesz na wieki a dużo czasu ci już nie zostało.
-Ty mały bo zarasz się doigrasz.
-Mały to jest Wojtaszek, ja jestem Igła.
-Dobra koniec dziadki-uciął Fabian
-Jakie dziadki?  Wyobrażasz sobie mojego Sebastiana w roli ojca?!
-A moja Wiktorie w roli matki?!-bulwersowali się
-Dobra ogar, Paula przyznaj się lepiej co naszemu Kłosikowi zrobiłaś?-dopytywał się Wrona
-Może zapytajcie jego co on mi zrobił-odparłam
-Co jej zrobiłeś?!
-Pocałowałowałem ją-spojrzał na mnie wilkiem
-Uuu....i wszystko jasne-powiedział Winiar
-Dla mnie to jest ciemne - mruknął Karol
-Spoko młody, ja swojej Iwonki tez nie rozumiem pociesza go Igła
-Akurat to nic nowego Krzysiu. Ty nikogo nie rozumiesz-rzucił Guma
-Właźcie do salonu a nie tak w przedpokoju stoicie-powiedziałam zapraszając ich ruchem ręki do pokoju.
-No no ładnie tu macie-uśmiechnął się Kubi 
-Dzięki-uśmiechnęłam się-To co wy się sobą zajmijcie a ja Mykam do kuchni. Kto kawę a kto herbatę?-spytałam 
-Ja kawę!
-Herbatę!
-Kawę!-zaczęli się przekszykiwać 
-Ej dzieciarnia ogar!-krzyknął Igła-Kto chce herbatę, łapa do góry. Super. A kto kawę? Paula 5 kaw i 7 herbat poprosimy+coś dla ciebie i Nati-uśmiechnął się do mnie i usiadł na kanapie 
-Dzięki Krzysiu-posłał am mu buziaka w powietrzu i poszłam do kuchni.
-Dla mnie kawę-usłyszałam brunetke
-No wreszcie zeszłaś-udałam obrażoną a ona pokazała mi język.
-Pomóc ci?-spytała 
-Nie, ogarnij ich i przyślij mi jednego do pomocy.
-Tak jest kapitanie!-powiedziała i wyszła. Po chwili poczułam na biodrach wielkie łapy.
-To znowu ty? Nie mogła przysłać kogoś innego?-mówiłam bardziej do siebie niż do niego 
-Oj daj juz spokój...w czym pomóc?-spytał patrząc mi w oczy
-Zrób kawy, a ja zaniosę herbaty.-powiedziałam i wyszłam z kuchni. Musiałam zrobić kilka kursów tam i z powrotem pytając się kto chciał herbatę. Nagle usłyszałam krzyk Karola.
-Co zrobiłeś?-spytałam wchodząc do kuchni
-Popatrzył em się!
-Sierota
-Ale to boli.
-Pokaż-podał mi rękę-Nie umrzesz-stwierdziłam smarujac mu maścią na oparzenia 
-Kochana jesteś-uśmiechnął się promiennie 
-Nie podlizuj się tylko łapaj za szklanki...tylko się nie poparz!
-Bardzo śmieszne-rzucił i poszedł do pokoju. 
-Zaraz zacznie się mecz!-krzyknął Igła 
-Dobra, panowie pełne skupienie i mówić jakie i ile pizz mam zamówić.-ucieszyłam ich
-12 mega wystarczy.
-Ile???
-Weź 5 Calloni, 5hawajskich i 2 caprichiozy.-zdecydował Guma
-Okej...-Wyjełam telefon i zadzwoniłam po pizze

-Dzień dobry, tele pizza słucham?
-Dzień dobry poproszę 5calloni, 5hawajskich i 2 caprichiozy.
-To jakiś żart?
-Nie. 
-Duże, małe?
-Mega poproszę.
-Dobrze, adres i numer telefonu poproszę.
-ul . Poniatowskiego 26
-A telefon?
-500-600-700
-Dobrze czyli 5calloni, 5hawajskich i 2 caprichiozy. Wszystko mega na adres Poniatowskiego 26?
-Tak, dziękuję bardzo . do widzenia.-rozłączył am się i wybuchnelam śmiechem 
-Co ci tak zabawnie?-spytał Winiar 
-Wyobrażałam sobie minę sprzedawcy kiedy przyjmował moje zamówienie.-I wszyscy parsknęli śmiechem 
-Ciekawe ilu ich tu przyjdzie?-zastanawiała się Nati 
-Hahaha nie wiem - powiedziałam i usiadłam oglądać z resztą tv.

W połowie pierwszego seta zadzwonił dzwonek do drzwi. 
-Dzień dobry - zwrócił się do mnie blondyn - pani zamawiała pizzę?
-Tak ja.
-A można się wprosić na kawałek?
-Ta pani ma już towarzystwo - Kłos zmaterializował się obok i objął mnie ramieniem 
-Paula gdzie ta pizza?-usłyszałam głos Igły, który wparował do przedpokoju z Winiarem, Andrzejem i Dzikiem
-O kurde...-jąkał się chłopak
-Ile płace?-spytałam uśmiechając się 
-Nic...to znaczy na koszt firmy...ale gdybym mógł autografy...
-Spoko,  chłopcy podpiszcie się - podałam im pudełko od pizzy, które potem oddałam chłopakowi 
-Dzięki 
-Nie ma sprawy - uśmiechnął się Kubi i wziął od niego 12 pudełek.
-To Cześć - uśmiechnął się i poszedł.

-Dupa, przegrywają 2:0 - żalił się Dziku
-Za mało włoskiego żarcia jemy - wtrącił Fabian
-Bitwa na jedzenie!!!-krzyknął Ignaczak rzucając w Gumę pizzą. I tak się zaczęło po mieszkaniu latał o wszystko i we wszystkich.
-Natalia ogarnij ich - zwróciłam się do przyjaciółki 
-Ciekawe jak...
-O juz wiem!-olśniło mnie
-To dawaj
-Ej chłopcy!!! Ogarnijcie się, posprzatajcie i idziemy na imprezę skoro makaroniarze przegrali...trzeba sobie humor poprawić.
Od razu podłapali mój pomysł. Posprzatali, ztarli kurze a nawet odkurzyli i zmyli podłogi. W mieszkaniu aż błyszczało. W między czasie ogarnęła się z przyjaciółką, poprawiłyśmy make-up i wskoczył yśmy w kiecki.
-wow
-Piękne - Kubi posłał nam uśmiech 
-Cud miód malina.-powiedział Karol 
-Synek i tak nie poruchasz-smial się Igła i wturowała mu reszta
-Taki stary, a taki głupi-trzpnelam go w łeb 
-ja stary?! 
-i głupi, nie zapominaj o tym - powiedziałam
-Osz ty! Teraz to przrgielas!-Po groził mi palcem i zaczął gonić 
-Igła szpilki mam! Biegać nie mogę - piszczałam  
 -Trzeba było się zastanowić zanim mnie obraziła! 
-Krzysiu no!
-Nie krzysiuj mi tu...I nie chowaj się za Kłos em. 
Pokazałam mu język i schowała m się za środkowym.
-Karol dawaj mi ją tu w tej chwili!-bulwersował się Igła 
- Sory Krzysiu i tak jest  na mnie zła. 
-A od kiedy to Cię obchodzi?-spytał Wrona z cwaniackim uśmieszkiem
--Nie ważne od kiedy, dawaj mi ją już!-bulwersował się Krzysiek 
- Karol nie!-piszczałam chowając się za nim 
-Po czyjej ty jesteś stronie?
-Hmm...jak będę po stronie Pauli to mogę mieć korzyści - poruszył dziwnie brwi ami i wszyscy parsknęli śmiechem 
-Ja to sobie zapamiętam - Igła Po groził nam palcem
-Ty to jednak materialista jesteś - zauważył Fabian 
 -Ale wiesz, że Paula jest nie letnia?-spytał Winiar 
-Wiecie co?-zabrała głos Nati - Wy to jednak wszyscy jebnięci jesteście.
-Zgadzam się z Natką - wtrąciłam
-Z Natką? Może od razu pietruszką?-spytał rozbawiony Ignaczak
-W sumie to do niej pasuje - zauważył Piter
-Skończ cie już-powiedział am wychodząc zza pleców Kłosa - wychodzimy.
-Ale jest 23:00 nie powinniście spać?-martwił się Winiar
-Nie.-ucięłam i poszliśmy do klubu.


Perspektywa Karola 
-Kręci cię-powiedział Endrju kiedy siedzieliśmy w klubie. Wzruszyłem ramionami i patrzyłem jak blondynka wiruje na parkiecie w objęciach różnych facetów.
-Jeszcze będzie moja - powiedziałem pijąc drinka 
-Nie jestem tego taki pewien.
-Zakład?
-O co się zakladacie?-spytał Winiar podchodząc do baru
-Cicho misiek my tu interesy ubijamy-powiedzial Wrona a Winiar wzruszył ramionami i poszedł.
-Stawiam dwie stówy, że nie poruhasz.
-Że ja nie dam rady? Dobra. Winiar!!!
-Co?
-Przetnij.-rzucił Wrona - powodzenia stary.
Uśmiechnął em się i poszedłem na parkiet.
-Odbijane-powiedzialem podchodząc do Kubiaka, który tańczył z blondynką.
-Proszę, proszę-odpowoedzial podając mi dłoń Pauli, która ucałowałem 
-Mogę Panią prosić?-spytałem z uśmiechem 
-Z chęcią...jaki z Pana dżentelmen - zaśmiała się 
-A teraz coś dla par - powiedział DJ i puścił coś wolnego.
Objęła mnie za szyję, a ja położyłem ręce na jej talii. Uśmiechnąłem się pod nosem. Wirowalismy po całym parkiecie. 
-Pięknie wygladasz-szepnąłem jej do ucha - i świetnie tańczysz.
-Ty też niczego sobie - zarumieniła się-kto by pomyślał że takie wielkoludy potrafią się ruszać z taką gracją.
-Lata praktyki
-Zapomniałam, że wy tacy starzy jesteście.
-Mówiłem Ci że jesteś urocza?-spytałem nie zwarzając na jej wypowiedz i wkładając blond niesforny kosmyk włosów za ucho.
-Odbijany-uslyszalem głos Krzyśka. Aha czyli już sobie potanczylismy pomyślałem.
-Dziękuję pani za taniec - powiedziałem kłania jąc się i podałem jej dłoń Igle.
-Nati! Za tańczysz?-spytałem brunetkę 
-No nie wiem...z tobą?
-Ej no...jak z  Paulą jest Okey to ty zaczynasz?
-Nie no żartuje - uśmiechnęła się I podała mi dłoń.-Jak ci idzie?-spytała w tańcu 
-Powoli, ale do przodu-usmiechnalem się - Nie odpuszczę.
-I bardzo dobrze. Ona cię potrzebuje...


Perspektywa Pauliny 
Impreza trwała w najlepsze. Tańczyłam ze wszystkimi. Wędrowałam z rąk do rąk. Alkohol powoli dawał się we znaki. Tańczyłam z Gumą, kiedy podszedł Kłos. 
-Odbijany-porwał mnie w objęcia i znowu Wirowalismy po całym parkiecie.
-Zatańczysz ze mną jeszcze raz, Ostatni raz, Nim skończy się ten bal - śpiewał Karol 
-Nadziei iskra błyśnie w nas I zgaśnie w nas Jak niepotrzebna łza.-dokończyłam refren.
-Pięknie śpiewasz - wy bełkotał 
-To tak jak i ty skarbie-poglaskalam go po polityczku 
-Chodźmy do baru, zmeczylem się 
-Ja też...nie mam siły. Zanieś mnie - zawiesiłam mu się na szyi. Minę liśmy Dzika z Fabian a którzy się przytulali i lamentowali nad życiem oraz Igłę z Gumą którzy śpiewali disco polo 
-Chłopaki!!! Stawiam kolejkę - wy bełkot al Karol. Potem urwał mi się film.

---------------------------------------------------------------------------------
Siemanko ;) zapraszam do komentowania i do następnego ;*

sobota, 7 marca 2015

Rozdział 5

Nie wiem gdzie jestem. Nic nie widzę, jest ciemno. Boję się. Nagle do pokoju wchodzi on. 
-Cześć kochanie-całuje mnie namiętnie i kładzie się obok mnie do łóżka-Dawno się nie widzieliśmy i wiesz...stęskniłem się za Tobą-mruczał mi do ucha
-Gdzie jest Karol?-spytałam patrząc w przenikliwe zielone oczy, które kiedyś tak bardzo kochałam.
-Po co ci on skoro masz mnie?-spytał Dawid próbując mnie rozebrać 
-Gdzie Karol? A Nati?
-Kotku, Natalki nie widziałem...a ten siatkarzyk jest tam-wskazał za okno-Daruj go sobie. Jestem napewno lepszy w te klocki niż on-mruczał całując  mnie.
-Co mu zrobiłeś?
-Uparta jak zawsze-rzekł z uśmiechem. 
Wstałam poczym wybiegłam na dwór.  Karol leżał na ziemi w kałuży krwi. 
-Karol....co ty mu zrobiłeś?
-To i tamto-powiedział kopiąc ciało, które spadło ze skały.
-KAROOOL!!! KAROOOL!!!


Obudził mnie krzyk Pauli. Krzyczała moje imię. Nagle otworzyła oczy i zaczęła płakać.
-Boże, Karol tak się bałam. Tak się o ciebie bałam-płakała wtulając się we mnie.
-O mnie?
-Wyglądałeś jak szmaciana lalka...wszędzie była krew....a Dawid i ja....a potem....on...i ty...spadłeś...
-To był tylko zły sen-przytuliłem ją mocno
-Tak się bałam...Karol a co jeśli on cię skrzywdzi?
-Nic mi nie zrobi, tobie też nie.-a teraz śpij malutka.-utuliłem ją i po pewnym czasie w tuleni w siebie zasnęliśmy ponownie.



Perspektywa Pauliny
Obudziłam się rano w kłosowych ramionach. Więc to był tylko sen, cholerny koszmar, odetchnęłam z ulgą. Wtulona w jego tors czułam się bezpiecznie i nie zastanawiało mnie co on robi w moim łóżku w samych bokserkach. Podniosłam się na łokciu i patrzyłam na śpiącego siatkarza. Trudno mi to powiedzieć, ale....był taki słodki jak spał i nic nie mówił. W dodatku wczoraj się mną zaopiekował. Może mu nawet daruję,  że był takim frajerem? Potrzebuję go...ale co jeśli mnie skrzywdzi? Próbując ułożyć myśli zaczęłam kreślić palcem kółeczka na jego nagim torsie. Widziałam jak się uśmiecha. Słodki widok.
-Co ty robisz?-spytał rozbawiony mając cały czas zamknięte powieki
-Myślałam, że śpisz-powiedziałam rumieniąc się.
-Słodka jesteś jak się zawstydzasz-rzucił z leniwym uśmiechem.
-Ach....spadaj-chciałam zepchnąć go z łóżka, ale zostałam uwięziona w jego ramionach.-Puszczaj-powiedziałam rozbawiona sytuacją
-Słyszałem, że masz łaskotki-szepnął mi we włosy
-Od kiedy to wierzysz Igle?
-Od kiedy chodzi o ciebie-powiedział z uśmiechem i zaczął mnie torturować
-Karol Błagam przestań!
-Nie
-Proooszę
-Co z tego będę miał-spytał z cwanym uśmieszkiem
-Co tylko zechcesz-mówiłam przez śmiech
-Wszystko?
-Tak wszystko tylko skończ już-w tej chwili mnie puścił.-To co chcesz?
-Hmm....pocałuj mnie-rzucił wskazując na swoje usta
-A jak nie to co?-spytałam chcąc się z nim podroczyć.
-Trudno-westchnął i znowu zaczął mnie łaskotać.
-Dobra dobra już starczy.-mówiłam przez łzy śmiechu. Przewróciłam go na plecy i cmoknęłam w usta.
-Zadowolony?- Chciałam wstać, kiedy szarpnął mnie za koszulkę i znalazłam się pod nim. Popatrzył mi w oczy i namiętnie mnie pocałował. Był to czuły pocałunek oddający wiele emocji. Miałam wrażenie że bardzo się o mnie martwi, ale oddałam się chwili. Miał takie ciepłe i miękkie usta...
-Teraz jak najbardziej-powiedział z błogim uśmiechem
-Wiesz, że powinnam dać ci z liścia?
-Za to że się tobą wczoraj zająłem?
-Oj Kłosik, Kłosik ty to jednak uroczy jesteś jak nic nie ogarniasz.-wyszzerzyłam się-O kurde....
-Co jest?
-Wiszę buziaka Igle!-przypomniało mi się
-Nie ma mowy!
-Bo co zazdrosny jesteś? Nie jesteś moim chłopakiem-pokazałam mu język
-Już myślałem...
-Oj nie nie...łatwa nigdy nie byłam skarbie-pstryknęłam go w nos- A i jeszcze jedno...weź zacznij ćwiczyć bo w tłuszcz obrastasz-rzuciłam
-Czyli dzień dobroci dla zwierząt się skończył? Znowu będziemy sobie dogryzać?-spytał lekko zawiedziony
-To już zależy od ciebie Karolku-rzuciłam z uśmiechem i poszłam do kuchni.
Zajrzałam do pokoju Natalii, jeszcze spała....w sumie nic nowego. Zdecydowałam zrobić naleśniki. Poszłam więc do kuchni w celu przyrządzenia śniadania.
-Pomóc ci w czymś?-usłyszałam Karola
-W sumie to możesz zaparzyć kawę.
-Czemu mnie nie lubisz?-spytał nagle
-Kto ci powiedział, że Cię nie lubię?
-A lubisz?
-A jak myślisz?
-Że nie
-To nie myśl.-pokazałam mu język
-Możesz jaśniej?
-To że uważam, że jesteś dupkiem....nie znaczy że Cię nie lubię-powiedziałam patrząc mu w oczy...
-Uważałam-poprawiłam się
-To znaczy że mnie lubisz i nie jestem dupkiem?-spytał z nadzieją w oczach
-No nie wieem...musiałabym się porządnie nad tym zastanowić....
-Paulcia noo-skomlał
-Naleśniki mi się zaraz przez ciebie spalą!
-Proszę nie bij!
Przewróciłam naleśnika i walnęłam Karola ścierką.
-Ała!a to za co?
-Za ładne oczy.
-Serio ładne?
-Winiar ma lepsze.
-Zawsze taka jesteś?
-Tak-uśmiechnęłam się promiennie
-Dla wszystkich?
-Zazwyczaj
-To znaczy?
-Taki mam charakter, ale potrafię być miła. A teraz siadaj jeść-powiedziałam targając mu włosy i stawiając na stole talerz z naleśnikami.
-Co to za zapachy?-spytała Nati wchodząc do kuchni
-Śniadanko-powiedział Karol z pełną buzią
-Paulinko słonecznko kocham cie wiesz?-spytała dając mi całusa w policzek
-Coś mi się obiło o uszy....tam masz kawę i siadaj jeść zanim Karol wszystko wpierdoli-odpowiedziałam przegryzając naleśnika
-Masz bitą śmietanę?-spytał Kłos
-Jasne...ale musisz zamknąć oczy i otworzyć buzię-powiedziałam podchodząc do lodówki i wyjmując bitą śmietanę w sprayu.
-Tak jakoś niekoniecznie ci ufam-podniósł brwi
-Nie marudź tylko zamykaj gały otwieraj gębę.
Zrobił jak powiedziałam a ja wsadziłam mu do buzi białe cudo.
-Ej starczy-wybełkotał i cały się ubrudził
-Moja praca poszła na marna! -oburzyłam się
-Hahaha wyglądasz jak....-zaczęła Nati
-Jak co?
-Jak dziecko-parsknęłam śmiechem
-Jak dziecko? To zaraz zobaczymy-podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek a raczej się we mnie wywarł
-Kłos ty debilu!!!
-No co?-spytał z mnią niewiniątka
-Ogarnijcie się bo ktoś mnie kocha-powiedziała brunetka odbierając telefon.-Halo?
-.....
-Jasne że jest
-....
-tak od wczoraj
-.....
-Zajęci są
-.....
-Hahaha spoko przekaże
-....
-No papa

-Kto to był?-spytałam kończąc kłócić się z Kłosem
-Igła
-Jak to Igła?-spytał Karol-nie powinien dzwonić do mnie?
-No właśnie mam ci przekazać że masz w pierdol bo nie odbierasz telefonu-wyszczerzyła się
-Jak to nie odbieram?-zaczął przeszukiwać kieszenie-O kurde jest u Pauli w pokoju!
Przybił sobie face palma. I poszedł odnaleźć zgubę.
********
-Dobra dziewczynki ja będę leciał bo mnie zatłuką-zrobił smutną minę
-Jak musisz...
-Tylko uważajcie na siebie i jak coś to dzwońcie.
-Jasne przecież dzisiaj mecz.
-Perski dywan trzeba wyprać jak to mówi Igła. Papa
-Cześć-powiedziała Nati
-Karol!-zawołałam
-Tak?
-Dziękuję
-Nie masz za co....nie wpuszczajcie Dawida...a ja wpadnę do was przed meczem-uśmiechnął się-do zobaczenia potem-powiedział i zbiegł po schodach.


Perspektywa Natalii
Siedziałam w salonie i oglądałam "Trudne sprawy". Paula poszła na zakupy, w końcu Karol ma przyjść a ten to mało nie może. Nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu.
-Paula?-spytałam lecz odpowiedziała mi tylko cisza. Wtedy wszedł do pokoju...
-O Natalka-ucieszył się-Jest moja myszka?-spytał z uśmiechem
-Dawid co ty tutaj robisz?-starałam się zachować normalny ton jednak bardzo się bałam
-Wieczorem wracam do Włoch i chciałem się pożegnać-rzekł z czarującym uśmiechem-Ale widzę, że nie zastałem Paulinki-zrobił smutną minkę.
-Niestety jej nie ma
-No trudno, odwiedzę was następnym razem...acha i chciałem oddać klucze-położył przedmiot na szafce.
-Dzięki-powiedziałam
-Rano wychodził od was Kłos...czy on i ona...bo wiesz jestem trochę zazdrosny. On jest tutaj a ja we Włoszech.
-Dawid, ale ty z nią zerwałeś! Zraniłeś ją, dopiero niedawno zaczęła normalnie funkcjonować!
-I już o mnie zapomniała znajdując sobie pocieszenie w ramionach innego-kipiał złością
-Nie dajesz jej o sobie zapomnieć...a Karol był u mnie.
-Skoro tak mówisz...tylko pamiętaj jeszcze tu wrócę.
-A co u Justyny?
-Fajnie, że pytasz-uśmiechnął się-wszystko u niej w porządku. A teraz przepraszam, ale muszę już lecieć. Przekaż Paulince, że jeszcze się spotkamy. Buziaczki-cmoknął i wyszedł zostawiając mnie samą. Szybko sięgnęłam po telefon.
-Halo? Paula? Nie wracaj na razie do domu.
-.....
-Jak to jesteś pod blokiem? Dawid właśnie wyszedł nie może cię zobaczyć!
-....
-Dobra tylko się pośpiesz. Dzwonię do Karola.



Perspektywa Karola
Siedziałem z chłopakami w pokoju. Odpoczywał śmy przed meczem. Wtedy zadzwonił telefon.
-Nati? Coś się stało?-spytałem
-....
-Co?!?!
-....
-Dobra spokojnie, zatrzymaj go a ja za 5 min jestem będę z Paulą.
-....
-Jasne no papa.


-Co jest?-spytał Igła
-Dawid-wysyczałem
-Ogarnij się I mów!
-Nie teraz Paulina jest w niebezpieczeństwie! Zobaczymy się na meczu!-rzuciłem i wybiegłam z hotelu. Wsiadłem do samochodu.

-Paula gdzie jesteś?-spytałem kiedy odebrała telefon-Już jadę za minutę będę.
Skręciłem w boczną uliczkę i tam ją dojrzałem.
-Wskakuj!
-Karol dziękuję-mówiła przez łzy-Gdyby nie ty zaraz by mnie złapał...widział mnie i zaczął gonić, ale go zgubiłam.
-Jedziemy do domu, Natalia nie może tam być sama.
-Przebierzecie się i jedziemy na mecz-zdecydowałem
Blondynka pokiwała tylko głową......


Perspektywa Natalii
-Nareszcie jesteście!-krzyknęłam i przytuliłam ich-Karol kochany jesteś-pocałowałam go w policzek. A Paula zabijała mnie wzrokiem. Zostawię to jednak bez komentarza :P
-Czego chciał?-spytał siatkarz
-Pauliny-powiedziałam wzruszając ramionami
-Ale jak przecież mnie rzucił!
-Przyszedł, powiedział, że chciał się pożegnać bo wieczorem wraca do Włoch i szkoda że Cię nie ma ale to nic bo jeszcze się spotkacie. Oddał klucze...a strasznie jest zazdrosny o Karola
-O mnie?-spytał zdezorientowany środkowy
-Nom, myślał że jesteście razem.
-Co? Ja z tym czymś? Hahaha Dawidek jak zawsze zabawny-blondynka otarła łzę rozbawienia
-O ty mała paskudo ja ci życie ratuje a ty co?-oburzył się siatkarz
-Prawda w oczy kole...ała!-krzyknęła-A to za co?!
-Za całokształt-uśmiechnął się dźgając ją w żebro
-Możecie na chwile skończyć?-spytałam zniecierpliwiona
-Jasne-powiedział Lolek obejmując blondynkę w talii tak ze nie mogła się ruszyć
-Najlepsze jest to że kiedy spytałam o Justynę powiedział że wszystko u niej w porządku.
-Facet jest nieźle rąbnięty.
-Każdy facet jest rąbnięty-rzuciła blondynka a Karol na nią groźnie spojrzał-Dobra już nic nie mówię.
-Jak mogłaś z nim być?-spytał z wyrzutem
-Kiedy się poznaliśmy potrzebowałam wsparcia....był starszy, troszczył się o mnie i zakochałam się.
-Dzieckiem byłaś! Zresztą nadal jesteś. A całą sprawę zgłosić trzeba  na policję.
-Po co skoro wyjeżdża?-spytała blondynka
-Żeby śmieszniej było-powiedział Karol krzywo się uśmiechając
-Dobra....jak znowu wróci to pójdę na policje-powiedziała Paula-A teraz czas szykować się na mecz!!!-zniknęła w łazience.

-Przy tobie zachowuje się zupełnie inaczej-zwróciłam się do Kłosa
-Normalnie jest mniej złośliwa?
-Nie. Ona tak się broni. Boi się że ktoś ją skrzywdzi. Zawsze taka była. Gdy straciła rodziców zamknęła się w sobie  jeszcze bardziej. Dopiero przed Dawidem trochę się otworzyła a właściwie zapomniała o tym co ją spotkało. Była w nim zakochana ale nie powiedziała mu całej prawdy. Tobie i tak na wiele pozwala-uśmiechnęłam się-mam wrazenie nie nawet doDawida tak się nie zbliżyła, chodzi mi o to, że nie przejmuje się nim...przy tobie czuje się bezpieczna.
-To dobrze nie?
-Powiem tylko tak, nie spieprz tego.


Perspektywa Pauliny
Właśnie skończyłam się ubierać w tradycyjny meczowy strój, kiedy do pokoju wszedł Karol.
-Puka się-warknęłam
-Nie złość się złość piękności szkodzi
-Co chcesz?
-Mam coś dla ciebie-podał mi swoją koszulkę
-Ale ja idę w Igle
-Proszę....zrób to dla mnie-prosił
-No dobra
-A I jeszcze jedno...miałem dać ci wczoraj ale nie było okazji-powiedział wręczając mi statuetkę MVP z wczorajszego meczu
-Karol ja nie mogę, to twoje
-Wczoraj grałem dla ciebie-powiedział patrząc mi w oczy-Chciałbym Ci taką dawać po każdym meczu-szepnął
-Karol ja....
-Ci nic nie mów-położył mi palec  na ustach-poprostu załóż moją koszulke-szepnął i zwinny ruchem ściągnął mi jedna koszulkę żeby założyć drugą
-Kochany jesteś-pocałowałam go w policzek- czasami- dodałam i uciekłam.
-Nati idziemy-krzyknęłam.
Karol tylko pokręcił głową i pojechaliśmy na halę.

****************

Kiedy dojechaliśmy autokar reprezentacji już tam stał a ze środka wysiadali chłopcy.
-O jest i Karol-ucieszył się Stefan widząc swojego zawodnika.
-Jestem jestem-uśmiechnął sie-A to trenerze jest Paula i Nati-przedstawił
-Stefan miło mi-uśmiechnął się do nas-Więc to ty zabierasz mi Kłosa?-wskazał na mnie
a ja spaliłam buraka.
-Wcale go nie zabieram możesz go sobie wziąć jak chcesz-odpowiedziałam po chwili a wszyscy wybuchli śmiechem
-Ale jesteś--obruszył się Karol
-No jaka? Ładna, mądra, fajna, inteligentna i zajebista wiem.
-Nie mam do ciebie sił-powiedział zrezygnowany
-To może więcej musisz na silce pakować?-spytałam
-Słyszę, że ktoś nieźle po Kłosie jedzie więc obstawiam Paule-usłyszałam
głos Igły
-Krzysiu!-rzuciłam mu się na szyję
-Cześć mała-uśmiechnal się promienie-Hej Nati-podszedł i ją uściskał
-Ze mną się tak nie witasz-wytknał mi Kłos
-Bo widocznie na to nie zasługujesz-pokazałam mu język i cmoknęłam Igłę w policzek-Wczoraj ci obiecałam-uśmiechnęłam się.
-Dziewczyna która dotrzymuje słowa to skarb - uśmiechnął się libero.
-Wypierzecie perski dywan też będziecie skarbem-powiedziałam.
-A dostane buziaka?-spytał Winiar
-Jak wygracie, to może...-zastanowiłam się
-A ja?-spytał Wrona
-To ja też.
-I ja!
-Najpierw wygrajcie potem pogadamy-ucięłam
-Jak wy gracie to zrobimy party hard-odezwał się Stefan a wszyscy się zgodzili
-Ja tam wolę buziaka-szepnął mi do ucha Karol
-Zjeżdżaj do szatni, wygraj, zostań MVP to dostaniesz-powiedziałam zadziornie i Weszliśmy na halę. Chłopcy poszli do szatni a ja z Natką zajęłyśmy miejsca na trybunach. Mecz jak zwykle był pełny emocji ale Wygraliśmy 3:1. Gardło jak zwykle zdarte, ale to nic.  Misja wyprać perski dywan zakończona jak to mówi Igła.  Zrobiliśmy co się dało teraz możemy liczyć na makaroniarzy że nam pomogą...

 -Jutro na obiad pizza a na śniadanie spaghetti - powiedziałam podchodząc do Karola
-A co gotujesz?
-Tak i kibicuje makaroniarzom więc wbijaj do mnie jak chcesz
-A co z Nati?-spytał unosząc charakterystycznie brwi
-Karol ogarnij się!
-Dobra, dobra. Spytam Stefana jak długo zostajemy.
-To nie gadaj tylko pytaj - Po pędził go
-Wogle to nie pogratulowałaś mi meczu.
-A zostałeś MVP? Nie. No właśnie-pokazałam mu język i zawołałam Stefana.
-Trenerze!!!
-Stefan ktoś cię woła - Igła szturchnęła Antiga
-Co? Kto?-spytał zdezorientowany francuz
-Jak długo zostajecie w Gdańsku?-spytałam
-Zobaczymy...zależy czy Włochy wygrają z Iranem. Do tego czasu mają kilka dni wolnego. Zrobi się party a potem zobaczymy-puścił mi oczko
-Super to mogę porwać jutro Karola?
-A bierz go sobie. Mogę ci jeszcze Igłę w pakiecie dorzucić-zaśmiał się trener
-Okey, czyli jak coś to będziemy na telefon-uśmiechnęłam się do niego
-Interesy z tobą to czysta przyjemność-rzekł ściskając mi dłoń
-I wzajemnie panie trenerze-zaśmialiśmy się
-Co nam tu trenera podrywasz?-spytał Winiar
-Tego też możesz wziąć-rzucił Antiga
-Sory Stefan....Biorę Karola bo trzeba go utuczyć, ale reszty mi nie wepchnięsz.
-Szkoda, ale cóż, chociaż tyle.
-Znając życie Igła i tak będzie u mnie siedział, więc będziesz miał spokój...
-Karol trener ci podrywa laske!-krzyknął Wrona i Kłos natychmiast zjawił się obok mnie wraz z Igłą.
-Co to za cyrki młoda damo? -spytał Igła
-Omawiamy interesy-wyjaśniłam
-Tak? A jakie?
-Bo widzisz Karolku....Stefan ma was dosyć i próbuje mi was wcisnąć.
-A to super, czyli jutro włoskie żarcie?-spytał uradowany
-Dokładnie. A wieczorem zapraszam wszystkich na mecz przy pizzy-uśmiechnęłam się do wielkoludów.
-Z wielką chęcią-powiedział Możdżon
-To super! Igła ma adres,więc do jutra-ucieszyła się Nati, która znalazła się obok
-Ej a buziaki?!-krzyknął Winiar
-Nati poczekasz?-spytałam
-Natalka może ci pomóc-uśmiechnął się Endrju
-Chyba nie mamy nic do gadania-uśmiechnęła się brunetka
-To do roboty.
Dałyśmy buziaki wszystkim włącznie z Antigą. No ja prawie wszystkim....
-Paula a ja?!-pytał poszkodowany
-Ty nie zasłużyłeś.
-Jak nie?
-Normalnie.-wzruszyłam ramionami i wróciłyśmy do domu.

-------------------------------------------------------------------------
Siemanko łapcie kolejnego :p

środa, 4 marca 2015

Rozdział 4

Perspektywa  Igły
W bojowym nastroju ruszyłyśmy w stronę hali. Wszystkim dopisywał dobry humor, więc skorzystałem z okazji i nakręciłem kolejny odcinek "Igłą Szyte".
-A ty Rudy co nam powiesz?-spytałem Gumy
-Ja ci już Krzysiu kiedyś mówiłem, że masz się mnie pytać kiedy możesz mnie kręcić, a kiedy nie. A teraz nadszedł ten moment, że nie możesz. Znajdź sobie jakąś inną ofiarę.-odpowiedział Guma
-Dziku a ty jak się czujesz?
-A jak wyglądam?
-Jak zwykle przystojnie.
-I tak się czuję - powiedział rozbawiony
-Igła!-usłyszałem
-Kto mnie woła?
-Najprzystojniejszy środkowy tej reprezentacji - powiedział Endrju przeczesując włosy
-Przecież go nie wołałem - odezwał się Kłos i zaśmiał. Andrzej prychnął i strzelił focha. Jednak nikt się nim nie przejął....jak przykro...      
-Widzę, że humorek dzisiaj dopisuje Karolku, ciekawe co w nocy robiłeś?
-Spałem - odparł dumnie
-To co Ci się śniło?-spytałem z cwanym uśmieszkiem
-Nie zadużo chciałbyś wiedzieć?
-Najlepiej wszystko-wyszczerzyłem się
-W takim razie nic ci nie powiem - pokazał mi język
-Aha!
-Co ci Krzysiu?-zapytał Andrzej, który najwyraźniej się odfochnął
-Karolowi śniła się drobna blondynka!!!-jarałem się jak dziecko
-Ta od telefonu?-zainteresował się Winiar
-Karolek śni o Paulince-docinał Wronka
-Dajcie mi spokój-powiedział Kłos błagalnym tonem
-A co Endrju, zazdrosny jesteś?-spytałem śmiejąc się
-Ja bym mu nie wybaczył takiej zdrady - rzekł poważnie Winiar, kładąc rękę na ramieniu Wroniastego.

-Dzieciaki wysiadka!-krzyknął Stefan kiedy podjechaliśmy pod halę.
-Tak jest trenerze!-odparliśmy chórem i ruszyliśmy w stronę budynku
-Kto ostatni w szatni stawia każdemu John'ego Walker 'a!-krzyknąłem i wszyscy rzucili się biegiem w kierunku szatni.
-Możdżon przegrałeś!-krzyczał Wrona
-Dobra dobra....wygram mecz-uśmiechnął się i poszedł przebierać

-Dzisiaj będzie tak samo-powiedziałem podchodząc z kamerą do Mateusza.
-To znaczy?
-No taki spuścisz im łomot, że nie będą wiedzieli o co chodzi.
-Wszyscy im spuścimy-powiedział z uśmiechem
-No i o to chodzi.
Wyłączyłem kamerę i poszliśmy się rozgrzewać.



Perspektywa Natalii
-Paula rusz dupe bo spóźnimy się na mecz!
-Dobra już kończe!
-Mówisz tak od godziny-wytknęłam jej
-I jak? Może być?-spytała wychodząc z łazienki. Miała na sobie koszulkę reprezentacyjną Igły, czerwone rurki i białe conversy.Do tego  idealny makijaż i rozpuszczone włosy.
-Karolowi się spodoba-powiedziałam a ona się zarumieniła
-Głupia jesteś. Wiesz że on mi wisi-wzruszyła ramionami
-Jaaasneee, tylko szkoda że masz koszulkę Igły a nie Kłosa.
-Ogarnij się już!-spojrzała na mnie groźnie. Ocho żarty się skończyły, pomyślałam. Wkurzona Paula to niebezpieczna Paula, a ja chcę żyć!
-Spoko... już idziemy- powiedziałam,  po czym skierowałyśmy się w stronę hali.

Za pół godziny siedziałyśmy już na swoich miejscach.
-Hahaha zobacz na Igłę-blondynka szturchnęła mnie w ramię. Libero właśnie się rozciągał, a że był odwrócony w naszą stronę zaczął skakać i machać do nas. Śmiejąc się odmachałyśmy mu i patrzyłyśmy na dalsze poczynania naszych orzełków.
-Paula....Karol się na ciebie gapi....


Perspektywa Igły
Hala wypełniała się po brzegi kibicami w biało czerwonych strojach. W pewnym momencie dostrzegłem Paulę i Nati. Siedziały centralnie na przeciwko, więc zacząłem im machać.
-Co się szczerzysz jak głupi do sera?-usłyszałem Karola
-Macham nie widzisz?-spytałem retorycznie
-No dobra, ale do kogo?-spojrzał w tą stronę co ja, a w jego oczach pojawiły się iskierki.
-Mówiły że przyjdą i są-powiedziałem z uśmiechem
-Pięknie wygląda-rozmarzył się młody
-Szczególnie z 16-stką na koszulce
-Dlaczego ona ma twoją koszulkę?-spytał nagle
-Bo mnie lubi-wzruszyłem ramionami i poszedłem się dalej rozgrzewać.

Perspektywa Pauliny
Mecz był bardzo zacięty. Irańczycy walczyli o każdą piłkę i wygrali pierwszego seta. Nasi chłopcy się nie poddali i zaczęli grać na swoim poziomie. Przy stanie 25:25 w czwartym secie wszyscy kibice wstali. Był ogromny hałas a zagrywka po stronie przeciwnika. Na szczęście Igła perfekcyjnie przyjął, Guma wystawił  a Szampon zaatakował.
-OSTATNI! OSTATNI!!!
Na zagrywkę wszedł Karol. Błagam Kłos nie zepsuj tego-pomyślałam. Widziałam jak na mnie patrzy więcej uśmiechnęłam się pokazując kciuki do góry. Kiwnął mi głową i wyrzucił piłkę....As serwisowy!!!!
-Taaak!!!-Krzyczałam
-Karol się spisał-powiedziała Nati
-MVP MECZU ZOSTAJE.....KAROOOL KŁOOS!!!-słychać było spikera
-Idziemy na dół?-spytałam
-Jasne!
Przecisnęłyśmy się przez tłum. Podeszłyśmy do Igły.
-Przepraszam, można zdjęcie?-spytałam
-Jasne-powiedział nie patrząc w moją stronę-Paula!
-Brawo Krzysiu-potargałam go po włosach
-Weź bo psujesz mi fryzurę!-oburzył się
-Dobra... już... przepraszam-powiedziałam poprawiając mu włosy
-Dawaj buziaka to ci wybacze-powiedział nadstawiając policzek
-Oj Krzysiu, Krzysiu...
-Co Krzysiu? Nie kochasz mnie już?-spytał z wyrzutem
-Pewnie, że Cię kocham, ale co na to Iwona?
-Igła chcesz złamać serca wszystkim nastolatką?-spytała Natalia
-Noo doobra...a dostane potem?
-Pewnie-posłałam mu uśmiech
-To możemy to zdjęcie?
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem-uśmiechnięł się uroczo.
Wyjęłam telefon.... zaniemówiłam.... przeczytałam wiadomość...
"Oj nie ładnie skarbie! Ja się tu o Ciebie martwię, a ty na mecze chodzisz...I see You...
buziaki Dawidek :*
PS.  Myślałaś, że jak zmienisz numer to o Tobie zapomnę?"
Pod spodem widniało zdjęcie z dzisiejszego meczu jak rozmawiam z Igłą...rozejrzałam się do okoła...Bałam się, że gdzieś tu jest...
-Paula co jest?-usłyszałam głos Nati
-Da...Dawid-szepnęłam i zemdlałam.


Perspektywa Karola
Piłka meczowa. Wszedłem na zagrywkę. Spojrzałem na trybuny szukając blondynki, pokazała mi kciuka do góry. Udało się! Wygraliśmy! Zostałem MVP pomyślałem, że oddam jej tą nagrodę bo grałem dla niej. Po meczu jak zwykle rozdawaliśmy autografy i zdjęcia. Odszukałem wzrokiem dziewczyny. Stały przy Igle i śmiały się w najlepsze. Z tego co zauważyłem chciały sobie zrobić z nim zdjęcie. Kiedy Paula wyjęła telefon zbladła.
-Da....Dawid-wyszeptała i zemdlała. Od razu znalazłem się przy niej.
-Paula słyszysz mnie?-spytałem potrząsając lekko jej ramiona.
-Karol zabierz ją stąd-prosiła Natalia
-Co się stało? Kto to Dawid?-spytałem biorąc blondynkę na ręce.
-Potem ci wyjaśnię, ale chodźmy już-prosiła
-Karol-Igła złapał mnie za ramię-Zanieś ją do lekarza.
-Idę z wami-wtrąciła brunetka.
Udałem się z Igłą do szatni, po drodze zostawiając dziewczyny u doktora. Szybko się przebrałem i pobiegłem po blondynke.
-Nic jej nie będzie, musi tylko odpoczywać -powiedział lekarz
-Dziękuję...to ja ją odwioze....do widzenia-powiedziałem wychodząc.
-Nati....-zacząłem
-Dostała sms-a....
-Od Dawida?
-Taaa...tak...to....jej były.
-Zemdlała bo były do niej napisał?-nie rozumiałem tego w ogóle
-Karol...nie rozumiesz. Dawid wyjechał do Włoch...on jest nieobliczalny...
Brunetka opowiedziała mi całą historię z Dawidem i jego związku z Pauliną.
-A dzisiaj dostała to-pokazała mi sms'a-Karol...ja się o nią boję...go się boję....
-Ciii....będzie dobrze, nie zostawimy was-powiedziałem wnosząc blondynkę do mieszkania. Kiedy przekraczałem próg otworzyła oczy.
-Kłos?-wyszeptała
-Tak...zaniosę cie do łóżka i już mnie nie zobaczysz-powiedziałem przyciszonym tonem
-Nie...-wtuliła się we mnie- Proszę nie odchodź-szepnęła
-Jak sobie życzysz księżniczko-pocałowałem ją w czoło i położyłem do łóżka
-Tylko nie myśl, że tak będzie zawsze-wysiliła się na uśmiech a ja ją pogładziłem po policzku.
-Karol....przyjdziesz na chwile?-spytała cicho Natka wchodząc do pokoju
-Idź-powiedziała moja malutka. Ach Karol nie możesz tak o niej myśleć. Skarciłem się w myślach.
-Nie zostawię cie teraz nawet na chwilę samej-powiedziałem poważnym tonem
-To ja pójdę z tobą. Obejrzymy jakiś film-uśmiechnięła się promiennie. Złapała mnie za rękę i poszliśmy do salonu.
-Dziękuję-powiedziała całując mnie w policzek
-Nie ma za co-uśmiechnąłem się
-Zjesz z nami kolacje?-spytała Natalia
-Jasne tylko napisze chłopakom, że zobaczymy się jutro.
-OK ok to zaraz wracam-powiedziała brunetka znikając w kuchni
-Nati opowiedziała mi o twoim związku...
-Karol...ja się go boję...on jest chory...-rozpłakała się
-Nie płacz, będzie dobrze.
-Nie zostawiaj mnie samej. Oprócz Natalki nie mam nikogo.-szepnęła przytulając się do mnie
-Zawsze będę przy tobie...-pocałowałem ją w czoło-A co z twoimi rodzicami-spytałem ostrożnie, lecz widząc łzy w jej oczach szybko zrezygnowałem-Przepraszam nie chciałem.
-To nie twoja wina. Kiedyś ci opowiem, ale nie dziś-wtuliła się we mnie mocno
-Nie płacz malutka-szepnąłem jej do ucha
-Kolacja!!-usłyszeliśmy
-Chodź-szepnąłem podając blondynce dłoń. Chwyciła ją nie pewnie i poszliśmy do kuchni.
-Mmm...pycha
-Fajnie że ci smakuje
-Pauliś zjedz coś-namawiałem ją
-Nie
-Bo cię nakarmie-powiedziałem zdecydowanym tonem. Wzruszyła tylko ramionami więc posadziłem ją sobie na kolana.
-Karol!!!!-pisnęła-co ty robisz?
-Karmie cię-powiedziałem z uśmiechem wkładając jej kanapkę do buzi-Grzeczna dziewczynka-powiedziałem z triumfalnym uśmiechem kiedy zjadła
-Głupi jesteś wiesz?-spytała patrząc mi w oczy
-Coś mi się obiło o uszy-posłałem jej łobuzerski uśmiech. Nasze usta dzieliła niebezpieczna odległość. Czułem jej oddech. Przymknęła powieki...dalej Kłos to twoja szansa....
-Paula zostawiłaś kopertę w łazience?-usłyszeliśmy głos brunetki. Odsunęła się ode mnie ale cały czas siedziała na moich kolanach.
-Nie?
-Mo...możecie na chwilkę przyjść?
-Chyba coś się stało-powiedziała wstając wstając z moich kolan. Objąłem ją ramieniem i poszliśmy w stronę łazienki.
-Nie pozwalasz sobie za bardzo Kłos?-spytała
-Ej tylko cię wspieram-broniłem się-Co się stało Nati?
-Znalazłam to na półce- podała mi kopertę, którą od razu otworzyłem.
Kochana Paulinko 
nie odbierasz moich telefonów,  ani nie odpisujesz na sms'y. Muszę więc inaczej się z Tobą komunikować. Jak wiesz jestem w Polsce. Wpadłem bo się stęskiłem. Widziałem Cię skarbie na meczu z Igłą...To twój znajomy? A potem Kłos niósł cie na rękach. Jestem zazdrosny. Chce się z Tobą spotkać. Przyjdę jutro.
 Buziaki Dawid ;*
-Ten gość serio jest psychiczny-powiedziałem
-On tu był-wykrztusiła Paula
-Nie oddał Ci kluczy-zauważyła Natalia
-Paula....-Spojrzałem jej w oczy- będzie dobrze.
Pokręciła przecząco głową.
-Jest późno powinniśmy pójść spać.
-Ale ja się boję-łkała
-Karol?-brunetka spojrzała na mnie znacząco
-Jasne, dobranoc-zwróciłem się do niej i objąłem blondynke w talii. Zaprowadziłem ją do pokoju.
-On po mnie przyjdzie...
-Nie pozwolę Cię skrzywdzić.
-Ufam ci-szepnęła
 Próbowała się przebrać w piżamę, ale za bardzo trzęsły jej się ręce.
-Pomożesz mi?-spytała drżącym głosem.
Pokiwałem tylko głową i jej pomogłem. Kiedy położyła się do łóżka, odkryła kawałek kołdry.
-Wskakuj Kłos-powiedziała ze słabym uśmiechem- Stefan by mnie zabił gdyby się dowiedział, że jego zawodnik śpi na kanapie.
Ściągnąłem koszulke, jeansy oraz skarpetki. Zostając w samych bokserkach położyłem się obok.
-Karol...
-W końcu mówisz do mnie po imieniu-usmiechnąłem się
-Przytulisz mnie?-spytała nie pewnie.
Objąłem ją ramieniem, a ona wtuliła się mocno w mój tors.
-Dziękuję, że jesteś-musnęła swoimi ustami moje i zasnęła. Tak słodko wyglądała. Wetknąłem nos w jej obojczyk. Zadrżała. Widząc, że się nie rozbudziła również zasnąłem.


---------------------------------------------------------
Siemson :) podoba się? Dawid trochę namieszał w życiu Pauli...czy Karol pomoże jej uporządkować przeszłość?
Komentujcie i do następnego ;)

niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 3

Perspektywa Igły
Pojechałem pod wskazany adres i wcisnąłem dzwonek. Drzwi uchyliły się a moim oczom ukazała się uśmiechnięta brunetka.
-Cześć,  Krzysiek jestem-przedstawiłem się
-Na...Natalia-wydusiła z siebie
-Zastałem Paulinę?-spytałem z uśmiechem
-Tak, siedzi w kuchni. Wejdź.- powiedziała wpuszczając mnie do środka-Poczekaj chwilę-uśmiechnęła się i poszła do kuchni
-Paula, ktoś do ciebie
-Powiedz, że mnie nie ma, zajęta jestem
-Wiem, że nie lubisz jak ktoś Ci przeszkadza oglądać Igłą Szyte ale facet chce z tobą pogadać.
-Facet? Jeśli to Kłos to może spadać.
Rozbawiony przysłuchiwałem się rozmowie dziewczyn.
-Ale to nie Karol-powiedziała Natalia
-Pierdolisz jak Makłowicz-usłyszałem odpowiedź blondynki
-Makłowicz by jeszcze zupę gotował, a ja niestety tego nie robię.-odezwałem się w końcu. Blondynka odwróciła się w moją stronę.
-Igła?-nie kryła zdziwienia
-Tak na mnie mówią.-powiedziałem I posłałem jej uśmiech.

Perspektywa Pauliny
-Pierdolisz jak Makłowicz-powiedziałam Natalii
-Makłowicz by jeszcze zupę gotował ,a ja niestety tego nie robię.-usłyszałam męski głos i donośny śmiech.
-Igła?-nie kryłam zdziwienia
-Tak na mnie mówią-posłał mi piękny uśmiech
-Ale...co tutaj robisz?-spytałam
-Doszły mnie słuchy,  że chciałaś ze mną zamienić chociaż jedno zdanie więc jestem.-powiedział uśmiechając się
-To jak poproszę złotą rybkę, to jutro zapuka do moich drzwi?-spytałam
-To zależy czy Karol by mnie przysłał...a właśnie mam coś dla ciebie-odparł podając mi pakunek
-To od Karola?-spytałam niepewnie
-Taaak....
-W takim razie,  sorki Krzysiu, ale tego nie wezmę.
-Dlaczego?-spytał libero zbity z tropu
-Nie chcę nic od niego. Niech się wypcha. A to że wysyła kolegę to już w ogóle dziecinada-powiedziałam patrząc mu w oczy
-A mówiłem mu, żeby to sam załatwił-rzekł zrezygnowany-W sumie to co on sobie myślał?
-Tego to ja nie wiem, znasz go dłużej-pokazałam mu język
-Krowa ma dłuższy i się nie chwali
-Dzieci spokój. Jak wy się zachowujecie?- spytała Nati wchodząc do kuchni
-No bo on zaczął!-wskazałam palcem na winnego
-Ja? Ja? Wcale nie! Ty zaczęłaś!- bulwersował się Igła
-Krzysiu czy te oczy mogą kłamać?-spytałam robiąc oczy kota ze Shreka

-Żeby to raz-wtrąciła Nati za co ją szturchnęłam-Ała! Już nic nie mówię-podniosła ręce w geście poddania
-No właśnie. Więc jak widać ja mam rację.-uśmiechnięłam się triumfalnie
-Ale....
-Nie ma żadnego ale Krzysztofie. Wygrałam. A właśnie zanim jakiś kurdupel przeszkodził mi w oglądaniu....
-Jaki kurdupel!!! Ja mam 188cm
-Dobra dobra. Chodzi tylko o to że masz powinieneś ostrzegać iż Igłą  Szyte oglądane w trakcie jedzenia spaghetti zagraża życiu i zdrowiu!
-Co?-spytał rozbawiony  libero
-To że prawie nie zginęłam!-krzyknęłam oburzona
-Pff i kto by po tobie płakał?-rzuciła Natka
-Jak to kto? Ty!!--Tylko ja bym zginęła razem z tobą.
-Hahaha racja.
-Z całym szacunkiem ale nie ogarniam was.
-Spoko Krzysiu nikt nas nie ogarnia, czasami nawet my same-wyjaśniła brunetka
-Mhm...okey
-Dobra Krzysiek chcesz kawę?-spytałam
-A nie naplujesz do niej?-spytał podejrzliwie.
-No co ty, gdyby to było dla Kłosa to oczywiście. Tobie wrzucę tylko żabie udka.-puściłam mu oczko
-Wiedźma
-Słucham?
-Mówiłem, że napewno będzie pyszna-uśmiechnął się niewinnie
-No ja myślę-pogroziłam mu na co się zaśmiał-Nati też chcesz?
-Poproszę tylko bez żaby-posłała mi uroczy uśmiech
-Zobaczę co da się zrobić-powiedziałam wstawiając wodę.
-Igła masz szczęście żaby mi się skończyły-rzekłam podając mu kawę
-Los mi sprzyja-uśmiechnął się-Dzięki.
-Nie ma za co- podałam kawę Natalii
-Dziękuję dobry człowieku
-Ależ nie ma za co...a apropo losu...to poprostu głupi ma zawsze szczęście Igła-poklepałam go po ramieniu i pobiegłam na górę.
-Osz ty mała! Jak ja cię złapię!-krzyczał ganiając mnie po mieszkaniu
-Nie!!!!AAAA!!!!Ratunku!!!!-piszczałam
-Teraz cię mam.... buhahaha- zaśmiał się złowieszczo, kiedy mnie złapał i usiadł na łóżku.
-Nie Igła proszę...
-Masz gilgotki?-spytał i nie czekając na odpowiedź zaczął mnie łaskotać
-Aaaa!!! Igła...hahaha przestań-błagłam go
-Nie-powiedział z zacieszem na twarzy i dalej się nade mną znęcał
-Krzysiu proszę....
-Odwołaj to co powiedziałaś!
-Jesteś najmądrzejszym, najfajniejszym, najśmieszniejszym i najprzystojniejszym siatkarzem na świecie...a teraz mnie puść-mówiłam przez łzy
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem
-Rozmazał mi się przez ciebie makijaż!-rzuciłam w niego poduszką
-Oj mała, mała.....to oznacza wojnę!!!-chwycił poduchy i zaczęliśmy bitwę. Już wygrywał kiedy zadzwonił mu telefon.
-Halo?-powiedział odbierając. Wykorzystując chwilę nie uwagi przewróciłam go na łóżko i usiadłam na nim.
-Złaź ze mnie ty mała małpo!


Perspektywa Karola
Siedziałem z chłopakami i graliśmy w karty. Kiedy zrobiło się późno zadzwoniłem do Igły.
-Halo?-usłyszałem kumpla
-No siema, gdzie jesteś tak długo? Przekazałeś paczkę?
-Złaź ze mnie ty mała małpo!-usłyszałem w odpowiedzi wraz z wtórującym śmiechem.
-Igła...co tam się dzieje? I gdzie jesteś?
-W łóżku jestem, a twoja laska mnie gwałci.
-Co ty pieprzysz Igła ja cię  gwałcę? Ja?-usłyszałem oburzoną blondynkę- i nie jestem jego laską!!!
-Ała...przestań  to boli! Karol musiałeś taką ostrą sobie wybrać?-spytał rozbawiony libero.
-Kurwa człowieku weź mnie nie denerwuj! Weź ją spierdol i wracaj do hotelu bo Antiga się pluje, że Cię nie ma!-powiedziałem na maksa wkurwiony
-Ale Karol ja to nie ty, nie potrafię być takie brutalny w łóżku. Spytaj się Iwonki jak mi nie wierzysz.-odpowiedział spokojnie
-Powiedz kochany staruszku co ta mała Wiedźma ci dała, że tak ci odpierdala?
-Ty ty ty, kolego tylko nie staruszku! Ja mam dopiero trzy dychy na karku!
-Ty Kłos słuchaj, po pierwsze to nie wiedźmo, a po drugie to nie mała. Mała jest twoja pała ja jestem niska!-usłyszałem blondynkę
-Brawo Paula, ale go zgasiłaś-Igła nie mógł z beki
-I ty Brutusie przeciwko mnie?!-spytałem wkurzony
-Sorki Karol takie życie. A teraz kończę i wracam do hotelu, buziaczki-powiedział i się rozłączył.

Perspektywa Natalii
Usłyszałam krzyki, więc poszłam do pokoju Pauli. Widok, który tam zastałam zdziwił mnie ogromnie. Krzysiek siedział na Paulinie i dusił ją poduszką.
-Nikt ci nie mówił, że jak ktoś rozmawia to się nie przeszkadza?-spytał patrząc jej w oczy
-Nie przeszkadzam wam?-spytałam stojąc w drzwiach. Igła odwrócił się w moją stronę a Paula wykorzystując jego nieuwagę przewróciła go na plecy i teraz to ona siedziała na nim.
-Nie no co ty, nigdy nie przeszkadzasz-uśmiechnęła się do mnie-i nikt mnie nie nauczył, przykro mi.-szepnęła Krzyśkowi do ucha, zeszła z niego i wyszła z pokoju.

-Dobra dziewczynki ja będę leciał, do zobaczenia jutro na meczu.-powiedział żegnając się z nami i wyszedł.


Perspektywa Karola
Siedziałem w pokoju i piłem kakałko. Kiedy usłyszałem głośne śmiechy i komentarze, wiedziałem że wrócił nasz wierny kamerzysta.
-Igła!!!-wydarłem się na cały hotel
-Co byś chciał Karolu?-spytał jak zwykle śmiejąc się nie wiadomo z czego
-Dostarczyłeś przesyłkę?
-No właśnie nie, nie chciała jej przyjąć.
-Czemu?
-Powiedziała, że jesteś....
-Jesteś co?
-Pustą laleczką, która się wysługuje starszymi
-A to menda!
-Nie mów tak o niej.
-A to dlaczego?-spytałem unosząc brwi
-Bo zrobiła mi kawę
-Ta i pewnie napluła do środka.
-No właśnie nie, powiedziała że gdyby to było dla ciebie to by napluła ale mnie ubóstwia hehe
-Dobra....powiedz mi lepiej stary jak znaleźliście się w łóżku?
-A co zazdrosny jesteś?-spytał libero ze śmiechem
-Dobra, widzę że ta rozmowa nie ma sensu. Wychodzę.
-Oj młody siadaj-poklepał miejsce obok siebie- I nie denerwuj się tak bo ci żyłka pęknie.
-To słucham jak znaleźliście się w łóżku?
-To ja skacze po popcorn-odezwał się Andrzej i wyszedł.
-Wiesz Karolku...najpierw była rozmowa, potem wino....wiesz a ze względu na mój wiek szukam nowych doświadczeń.
-Kurwa Igła!!! Mów serio albo spadaj-powiedziałem wkurwiony. W tym momencie Endrju  wrócił z popcornem i Winiarem u boku.
-Z tego co wiem to miałeś iść tylko po popcorn, a nie przyprowadzać to coś-zwrócił się do niego Krzysiek
-Wrona dawaj popcorn! Już mi się podoba-zawołał Winiar.
-Ja pierdole, weźcie się wy wszyscy kurwa ogarnijcie!
-Dobra Krzysiek, weź juz na serio bo mi kolegę za bardzo denerwujesz. Będzie chciał się odstresować w nocy chłopak, a ja jestem zmęczony i nie wiem jak to przeżyję-spojrzał na mnie znacząco.
-Niech wam będzie, ale tylko ze względu na Wronkę. Więc pojechałem, chciałem dać paczuszkę, ale nie przyjęła, wypiłem kawę, zaczęła mi dokuczać , więc  ją łaskotałem wtedy zadzwoniłeś ty-wskazał na mnie palcem- A ona wykorzystując moją nieuwagę przewróciła mnie i na mnie usiadła. I ot cała historia.
-Nie zabardzo ogarniam twoją wypowiedź Krzysiu-Winiar podrapał się po głowie
-Nowość-rzucił Wrona
-Powie mi ktoś w końcu w kim zabujał się Kłosik?- dopytywał się Misiek
-W nikim się nie zakochałem-powiedziałem spokojnie
-Taaa....Jasne-dorzucił Wrona
-Michale, Karol wrzucił pewnej pięknej damie telefon do morza-wyjaśnił Igła
-Nie wrzuciłem tylko mi wypadł!-broniłem się
-Potem ją wyśmiałeś i dostałeś w twarz- Przypomniał Endrju
-Dobra dzieci koniec na dziś-zarządził Igła-Jutro mamy mecz, więc trzeba się wyspać. Dobranoc-powiedział zabierając Winiara
-No nareszcie-westchnąłem. Poszedłem wziąć prysznic i położyłem się spać.

Perspektywa Pauliny
-Ty to dobra jesteś-powiedziała mi Natka
-Tak wiem, szybko nawiązuję nowe znajomości-uśmiechnęłam się
-Czasami wydaje mi się, że za szybko...
-Dobra nie marudź. Mykam pod prysznic i idę lulu-powiedziałam znikając w łazience
-Tak tak w końcu jutro wielki dzień-westchnęła brunetka.
Wzięłam długi odprężający prysznic. Umyłam zęby i wskoczyłam w piżamkę.
-Dobranoc-powiedziałam przyjaciółce
-Kolorowych Kłosów-odpowiedziała z uśmiechem
-Ja ci dam!-rzuciłam w nią poduszką-Idę spać-położyłam się do łóżka i zasnęłam.


---------------------------------------------------------------------------

Helo elo :3 mamy kolejny, co prawda trochę mnie poniosło i Karol bardzo nerwowy się zrobił, ale to tylko chwilowe :p więc do następnego!!!
Jesteś=czytasz=komentujesz=motywujesz