niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział 18

-Cześć kochanie, jak się spało?-spytał uśmiechnięty  Karol bawiąc się moimi włosami.
-Krótko panie Kłos...bardzo krótko-uśmiechnęłam się
-Doprawdy?-mruknął smyrając nosem mój policzek - Więc co panienka Malinowska robiła w nocy?-spytał składając pocałunki na mojej szyi
-Nie wiem czy mogę o tym panu powiedzieć...
-Nalegam.
-Skoro tak-westchnęłam
-Jak najbardziej.
-Znowu jakiś staruch mnie molestował-powiedziałam muskając jego usta
-Staruch?! Zaraz się obraże-szepnął tuż przy moich ustach
-Ani mi się waż-mruknęłam i złączyłam nasze usta w pocałunku. Z początku ten niewinny, delikatny gest przemienił się w zaciętą walkę naszych języków...kiedy zaburczało Karolowi w brzuchu.
-Ktoś jest chyba głodny-zachichotałam
-Wcale nie-mruknął kontynuując pieszczoty, jednak jego żołądek nie dawał o sobie zapomnieć.
-Czas na śniadanko-rzuciłam z uśmiechem i jakimś cudem wygramoliłam się z łóżka.
-Ale ja jeszcze z tobą nie skończyłem!-zaprotestował Karol łapiąc mnie za nadgarstek
-Ale ja nie lubię trójkątów-skrzywilam się-Nieswojo czuje się z twoim głodem-powiedziałam a on parsknął śmiechem
-Oj Pauliś, Pauliś-pokręcił rozbawiony głową-Czyli najpierw śniadanie?
-Mhm-uśmiechnęłam się uroczo i przygryzłam dolna warge
-Nie kuś mała, nie kuś.-wyszeptał mi do ucha i posadzil sobie na kolana. Skradłam mu tylko  buziaka i w jego bluzie poszłam do kuchni. Usłyszałam jeszcze ciche narzekania typu "czemu mi to robisz kobieto?".  Zaśmiałam się . On jest taki uroczy-pomyslalam. Postanowiłam zrobić naleśniki. Mogę je jesc cały czas. Mmm...pycha.
-Co dobrego robisz?-usłyszałam Karola
-Naleśniki...
-Uwielbiam je - powiedział I pocałował mnie w skroń
-Weź wysusz włosy i sie ubierz a nie - skarciłam go
-Ale po co?
-Nie mogę patrzeć jak po twojej klacie spływają krople wody.
-Czemu?
-Bo mnie rozpraszasz...I zaraz przypale naleśniki 
-Rozpraszam cię?-spytał kładąc mi ręce na biodrach i odwracając z swoją stronę
-Tak. Idź się ubierz do końca...-pokręcił przecząco głową i wpił się w moje usta.
-Lolek no-jęknęłam 
-Tak?
-Ogarnij się kotku-powiedziałam  przywracając naleśnika-Ten jest dla ciebie-wskazałam na przypalony placek
-Ale jesteś.
-Jestem. Spadaj się ogarnąć-poczochrałam mu mokre włosy.
-Jeszcze tu wrócę-powiedział I wyszedł. Wrócił po 5 minutach.
-Mówiłem ze wrócę-uśmiechnął się
-Brawo. To teraz się wykaz i skończ smażyć śniadanie.
-A ty dokąd?
-Ogarnąć się-pokazałam mu język
-Beze mnie? -zawołał kiedy byłam na schodach
-Bywa skarbie-puściłam mu oczko i zniknęłam za drzwiami łazienki. Ogarnęłam się w ekspresowym tempie, żeby nie zostawiać go długo samego w kuchni. Założyłam szorty i bokserkę poczym z mokrymi włosami wróciłam do kuchni.
-Daj mi to sieroto bo się poparzysz-powiedziałam przewracając ostatniego naleśnika na drugą stronę
-Już się popatrzyłem-pokazał mi palec i zrobił smutną minkę
-Sierota....
-Ale to boli!
-Wkładałeś pod zimną wodę?
-Tak.
-No to trzeba odciąć.
-Nie nabijaj się tylko zrób coś-skomlał
-A co ja mogę zrobić sierotko?
-Jak pocałujesz to przestanie boleć-powiedział całkiem poważnie
-Tak? Gdyby powiedziała to Dominika to bym zrozumiała ale ty?!
-Taka jest prawda-upierał  się wiec pocałowałam jego biedny poszkodowany paluszek.
-Lepiej?-spytałam ironicznie
-Zdecydowanie-wyszczerzył się i mnie pocałował
-Usta tez cię bolały?-spytałam rozbawiona a on tylko fuknął.-Nie fochaj się Karolku tylko siadaj. Smacznego-powiedziałam stawiając przed nim talerz z naleśnikami i nutele.
-Pyszności-powiedział z pełną buzią.
-Fajnie że ci smakuje-uśmiechnęłam się podajac mu gorąca kawę. 
-Dziękuję skarbie-posłał mi czarujący uśmiech 
-Nie ma sprawy-puściłam mu oczko-Ale ty sprzatasz.
-Dlaczego ja?
-Bo po pierwsze to twoje mieszkanie, a po drugie jesteś starszy-pokazałam mu język 
-Czyli powinnaś się mnie słuchać.. 
-Słusznie zauważyłeś "powinnam"-specjalnie zaakcentowalam ostatnie słowo 
-Za to nie powinnaś pić kawy.
-Hahahahaha dobre.
-Dzieckiem jeszcze jesteś...
-Jakoś w nocy ci to nie przeszkadza-pokazałam mu język 
-To co innego-powiedział i pociągnął mnie za nadgarstek także usiadłam mu na kolanach. 
-Jasne...co innego- objęłam jego szyję 
-Mhm...-mruknął składając pocałunki na moich obojczykach-Kocham cię.
-Ja ciebie tez Loluś 
-Lubie jak tak do mnie mówisz-musnął moje usta 
-Wiem.
-To czemu rzadko używasz tego zdrobnienia?
-Bo nie zasługujesz-potargałam mu włosy 
-Nie? Zaraz zobaczymy-powiedział i zaczął mnie łaskotać
-Przestań!-piszczałam
-Nie.
-Loluś...
-Teraz to Loluś. Nie ma. musisz ponieść kare-powiedział i dalej się nade mną znęcał. Na szczęście zadzwonił mi telefon. Karol nawet pozwolił mi odebrać i przerwał swój haniebny atak. Jednak cały czas trzymał mnie na kolanach.
-Kocham cię-powiedziałam do słuchawki a Karol wcisnal glosno mówiący-Życie mi ratujesz słonko.
-Miałam cię opieprzyć że nie dzwonisz, ale chyba zaczekam. Fajnie się zaczyna więc, co się stało?-spytała rozbawiona Natka
-Nic się nie stało.-odezwał się Karol
-Co nabroiliście?-zaśmiała się brunetka
-Jeszcze nic-powiedział Karol
-Acha...czyli rozumiem, że macie coś w planach?
-Przepraszam  cie bardzo ale czy ty coś sugerujesz? Karol spalił naleśniki a teraz nie chce pozmywać-powiedziałam
-Ja spaliłem?!
-A co niby ja? Ogarnij się Lolek. więc sugerowałaś coś?
-Ja?! Niee...-zaśmiała się-Daliście się wyspać sąsiadom?
-Osz ty! Jakie ty masz zberezne myśli koleżanko. O co ty mnie posądzasz! -zaśmiałam się
-Ciebie o nic...Karol?
-Nic nie powiem bo to może być wykorzystane przeciwko mnie-powiedział a my się roześmiałyśmy
-Kiedy wracasz do Gdańska?-spytała Natalia a ja popatrzyłam na Karola
-Za tydzień...a co? Tęsknisz?
-Za tobą zawsze-zaśmiała się
-Powinienem być zazdrosny?-spytał zdezorientowany środkowy
-Hahaha myślę, że jak najbardziej...zwłaszcza po tamtej imprezie hahaha -powiedziała a ja się zaśmiałam
-Paula?!-poczułam jak karolowe ręce zaciskaja się na mojej talii
-Tak Kotku? -spytałam niewinnie
-Jaka impreza?
-Ohohoho widać poważna rozmowa się zapowiada-zaśmiała się-To ja zadzwonię później papa-powiedziała i się rozłączyła.
-A to małpa jedna-mruknęłam
-O czym ona mówiła?
-Nie wiem-wzruszyłam ramionami
-Paula...-spojrzał mi w oczy
-Czy ja cię rozliczam z imprez na których byłeś w ciągu swojego jakże długiego życia?
-Nie...
-No właśnie...i powiedziałabym ci ale nie pamiętam, wiem tylko ze było zajebiście-uśmiechnęłam się i go pocałowałam
-Co ja się z tobą mam?
-Fajnie ze mną masz-powiedziałam-A teraz posprzataj tu trochę-walnęłam go ścierką
-A pomożesz mi?
-Zastanawię się...
-Tak ładnie proszę...Pauliś-mruczał mi do ucha
-Co ty masz w sobie, że trudno ci odmówić?-spytałam patrząc mu w oczy
-Urok osobisty-wzruszył ramionami a ja się zasmiałam-Włożysz naczynia do zmywarki?
-Spoko...
-Stanowimy niezły duet-powiedział kończąc ścierają c blat
-Nawet idealny-uśmiechnęłam się
-Pod każdym względem.
-Dzięki mnie-wyszczerzyłam się
-I tutaj się z tobą zgodzę-powiedział dając mi buziaka w policzek.
-A to coś nowego-zaśmiałam się
-No widzisz-mruknął sądząc mnie na blacie i całując. Przerwał nam dzwonek do drzwi.
-Nie otworzysz?-spytałam rozbawiona
-Nie. Zajęty jestem-powiedział i ponownie wpił się w moje usta. Dzwonek stawał się coraz bardziej natarczywy.
-Zobacz kto to-szepnęłam mu do ucha-Ten dzwonek mnie irytuje.
-To tak jak mnie-powiedział odsuwając się ode mnie i udał się w kierunku drzwi.
-Tylko nikogo nie pobij-zachichotałam i poszłam za nim
-No proszę, dłużej się nie dało?-spytał Mariusz który stał na korytarzu z Winiarem i Wroną
-Dało się dało-powiedziałam przytulając się do pleców Karola żeby go uspokoić
-Po co przyszliście?-spytał lekko zirytowany Lolek
-Od wczoraj nie odbieracie telefonów to postanowiliśmy przyjść-wzruszył ramionami Andrzej wchodząc do domu.
-Mówiłem im że Zajęci jesteście-powiedział Winiar widząc wyraz twarzy Karola
-Jak juz jesteście to w łazić-westchnął a oni weszli do salonu i włączyli TV
-Wielkoludy chcecie kawy?-spytałam
-No pewnie-powiedział Wrona
-Dzień bez kawy jest dniem straconym-Winiar posłał mi piękny uśmiech na co Szampon się zaśmiał:
-Nie czaruj jej tutaj bo się Kłosowi narażasz.
-Kto mi się naraża?-spytał Karol wchodząc do salonu
-Wszyscy-wzruszył ramionami Wrona a Karol spojrzał na niego spode byka
-Nikt skarbie-uśmiechnęłam się a Andrzejowi posłałam karcące spojrzenie i poszłam z Lolkiem do kuchni.
-Wkurzają mnie-powiedział środkowy przytulając się do moich pleców kiedy patrzyłam kawę
-Przestań to twoi przyjaciele
-Flirtują z tobą-spojrzał na mnie z wyrzutem
-Są poprostu mili-pogłaskałam go po policzku a on wcisnął nos w mój obojczyk-Poza tym Winiar i Szampon są żonaci.
-A Andrzej?-spytał podejrzliwie
-Nie mój typ-mruknęłam i musnęłam jego usta
-Nie? To jaki jest Twój typ?
-Najwspanialszy na świecie-uśmiechnęłam się do niego znacząco
-Kocham cię-szepnął poczym mnie pocałował
-Ja ciebie tez-powiedziałam I Odwzajemniłam pocałunek.
Po chwili czułości Wziąłam kawy i zaniósł am je chłopakom.
-Dzięki-rzucił Winiar
-Co oglądacie?-spytałam siadając na kanapie
-Trudne Sprawy-powiedział Wrona
-Osobiście wolę Ukrytą Prawdę-wtrącił Szampon
-Zgadzam się z Mario-uśmiechnęłam sie-Przełącz na TVN.
-Żółwik młoda-powiedział Mariusz
-A ja nie lubię ani tego ani tego-skwitował Karol, który usiadł obok obejmując mnie ramieniem
-Na szczęście w tej kwestii nie masz nic do powiedzenia kochanie-uśmiechnęłam się uroczo
-Tak? A to dlaczego?-spytał unosząc brew
-Bo ja tak mówię-wyszzerzyłam się i widząc że chce coś powiedzieć wpiłam się w jego usta-Bez dyskusji-szepnęłam a on zrezygnowany pokiwał głową
-No no nieźle go sobie wychowałaś-zaśmiał się Szampona
-Ciekawe jak to będzie po ślubie wyglądało-zastanawiał się Winiar
-Co wy widzicie w tych programach?-spytał mój chłopak
-Nic-Mariusz wzruszył ramionami-Mają życiowe problemy....można się oderwać od rzeczywistości.
-Zwłaszcza że każdy odcinek opiera się na tym samym-dodałam
-Dlatego ja oglądam dzień który zmienił moje życie-powiedział Winiar a Karol patrzył na nas jak na debili
-Boże widzisz i nie grzmisz-westchnął zrezygnowany
-Nie marudź kotek-mruknęłam i przytuliłam się do niego.
Po obejrzeniu wszystkich możliwych bezsensownych seriali...było koło 16 bo właśnie skończyła się szkoła....dostarczono pizze które zamówił Karol. Oczywiście kłótnia była o ostatni kawałek. Jak dzieci.
Później jeszcze pogadalismy i ferajna se poszła.
-Super...takiego syfu dawno tu nie miałem-powiedział Karol na co go pocałowałam
-To posprzątamy-uśmiechnęłam się i wzięłam do roboty. Po godzinie w pokoju był błysk a kuchnia lśniła...no może nie dokońca :p
-Co ja bym bez ciebie zrobił?-spytał środkowy
-Zginąłbyś-zaśmiałam się
-Wyobrazić sobie że taka trójka rozwaliła nam cały dzień-mruknął mi do ucha
-Pfff a co ty byś bez nich robił?
-To I tamto...-powiedział całując mnie po szyi
-O nie mój drogi tak to nie będzie-powiedziałam odpychając go lekko
-Ej a ty dokąd?-spytał zdziwiony widząc że chce wyjść z mieszkania
-Na spacer
-Beze mnie?
-Tak
-Czemu?
-Chłopaka byś mi wystraszył-powiedziałam a on spojrzał na mnie zdziwiony-No żartuje głupku-potargałam mu włosy-Chodź-pociągnęłam go za rękę i Zamknęłam drzwi.
--------------------------------------------------------------------------
Hej hej zostawiam was z kolejnym ;) mam nadzieję że się podoba i proszę o komentarze bo nie wiem czy ktokolwiek to czyta :/
do następnego ;*

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Rozdział 17

Dni w spędzone w Rzeszowie minęły bardzo szybko. Rodzina Ignaczaków jest poprostu zajebista...
-Dajcie znać jak dolecicie-powiedziała Iwona żegnając się z nami
-Jasne-uśmiechnęłam się-Trzymajcie się
-Tylko nie przeszkadzajcie tam sąsiadom-rzucił Igła
-Zobaczymy co da się zrobić-powiedział Karol i objął mnie w talii. Poszliśmy na odprawę.
-Ja przy oknie-szepnęłam mu na ucho
-Nic z tego skarbie to moje miejsce-odpowiedział pokazując mi bilet
-Już nie-powiedziałam zamieniając miejsca
-Ej tak nie ma!
-Nie marudź kotek.
-Zawsze stawiasz na swoim?
-Tak-powiedziałam wtulając się w niego a on mnie objął i pocałował w czoło.
-I jak ja mam z tobą wytrzymać?-westchnął teatranie
-Najlepiej jak najdłużej-puściłam mu oczko a on się zaśmiał.
-Oj kotek kotek...
-Co?
-Nic-wzruszył rozbawiony ramionami i mnie pocałował
-Lubie to twoje nic-wyszeptałam targając mu włosy
-Ej ej ej-oburzył się i chwycił mnie za nadgarstki-Wiesz ile układałem fryzurę?
-Zawsze to samo "wiesz ile układałem fryzurę?"-przedrzeźniałam go-Karol ty nigdy jej nie układasz-spojrzałam na niego rozbawiona
-Tak? To zobaczymy-odparł i rozczochrał mi włosy. Chciałam pisnac lecz zatkał mi usta pocałunkiem-Cicho skarbie w samolocie jesteśmy-wyszeptał przebiegle-Nic nie możesz mi zrobić.
-Pff....zobaczymy czy wieczorem będziesz taki mądry-pokazałam mu język
-Ale....
-Foch.-odwróciłam się w stronę okna i przez resztę drogi podziwiałam widoki, nie odzywając się do Kłosa i nie zważając na jego pieszczoty.

-Pauliś długo jeszcze będziesz fochnięta?-skomlał kiedy wyszliśmy z samolotu.
-No nie wiem, nie wiem-powiedziałam uważnie mu się przyglądając
-No proooszę....
-Zastanawię się.
-Pff...zastanowi się-prychnął a ja się zaśmiałam. Popatrzył na mnie i przerzucił sobie przez ramię.
-Karol puść mnie!
-Nie ma mowy słonko-powiedział biorąc nasze bagaże...nie mam pojęcia jak on to zrobił ale ok
-Hahaha przywiózł cię siłą?-spytał rozbawiony Wrona który zmaterializował się obok
-A ty byś gdzieś z nim pojechał po dobroci?-spytałam Wroniastego który głośno się zaśmiał
-Bardzo śmieszne Andrzej-skrzywił się mój chłopak-Bierz bagaże a nie...
-Murzyna se znalazł-mruknął Endrju, wziął nasze walizki i zaniósł je do samochodu.
-Mógłbyś mnie wreszcie postawić?-spytałam kiedy doszliśmy do auta.
-A nie będziesz się fochać?
-Buziak na zgodę i wsiadać-zarządził Andrzej. Popatrzyłam na Karola, który w końcu postawił mnie na ziemi.
-W sumie to chyba ma rację....
-Niestety trzeba mu to przyznać.
-Ej ja to słyszę!-oburzył się a my się tylko zaśmialiśmy
-To zgoda?-spytał Kłos muskając moje usta
-Zgoda-odpowiedziałam odwzajemniając pocałunek.
-No i super. To teraz wsiadać, zapiąć pasy i grzecznie mi tam z tyłu-rzucił Andrzej siadając za kółko.

-I co u was słychać?-spytał wroniasty
-Tak jak zawsze, wkurza mnie,  irytuje i mam go dość-odpowiedziałam patrząc na Karola
-Ja cię wkurzam? Ja?
-Tak ty.
-Nie będę w dawał się z tobą w dyskusje bo to nie ma sensu.
-I dobrze.
-Hahaha gorzej jak dzieci-zaśmiał się Andrzej
-No bo to ona...
-Loluś, kochanie ty moje daj se spokój-powiedziałam kładąc mu rękę na udzie
-Ale...
-Przestań stary...I tak nie wygrasz-wtrącił Wrona
-hahaha Andrzej kochany jesteś -posłałam mu buziaka w powietrzu a on się zaśmiał
-Super. To jest już zdrada kochanie-powiedział patrząc na mnie z wyrzutem
-To nie jest zdrada, tylko przyznanie racji twojemu przyjacielowi kochanie.
-To czemu go kochasz?
-Kto ci powiedział że go kocham?
-Ty...
-Nie. Powiedział am że jest kochany a to jest różnica
-Zazdrosny jesteś?-spytał Andrzej
-Nie.
-Karol...uroczy jesteś próbując ukryć zazdrość-zaśmiałam się
-No dobra jestem zazdrosny. Nawet bardzo.
-No i o co?
-O ciebie.
-Karol ile ty masz lat?
-Dużoo-zaśmiał się Wrona
-Mniej od ciebie-odpowiedział mu Lolek
-A zachowujesz się jak dziecko-pstryknęłam go w nos.
-Ja jak dziecko?
-A kto cały czas układa klocki lego?
-Ale one są 16+
-Kotek...nie pogrążaj się - spojrzałam na niego z litością
-Wcale się nie pogrążam! Próbuje ci wytłumaczyć...
-Ale nie podnoś głosu. Zaraz tupniesz nóżką i tyle z tego będzie - skwitowałam
-Hahaha cały czas cię tak ciśnie?-pytał Wrona który nie wyrabiał z beki
-Tak i chyba zaraz się na nią obraże....
-Na mnie?-spytałam ale on mi nie odpowiedział
-Oho...urażona męska duma - wtrącił Andrzej
-No i dobrze. Niech się focha...tylko niech mi potem nie wciska kitow że nie zachowuje się jak dziecko - wzruszyłam ramionami
-Phi...zapamiętam to sobie
-Przemówił - zaśmiał się wroniasty
-Zachciało ci się jednak ze mną rozmawiać?-spytałam
-To już zależy od ciebie. Przeprosisz to może....-popatrzył na mnie wyczekujaco
-Yyym...więc nie przeprosze cię za to że powiedziałam prawdę - wzruszyłam ramionami a Andrzej poszedł w beke
-I niby mam z tobą rozmawiać tak?-spytał urażony Karol
-Tak.
-Niby dlaczego, skoro zachowuje się jak dziecko?
-Bo mnie kochasz - uśmiechnęłam się - Wygrałam. Nie masz więcej argumentów.
-Hahaha Paula uwielbiam cię-smial się Wrona a ja posłałam mu uśmiech
-Jesteś okropna!
-Wiem. Ty też. -pokazałam mu język
-I co ja mam z tobą zrobić?-spytał zrezygnowany
-Hmm....w sumie to mógłbyś...-wskazałam na swoje usta
-Oj malutka malutka - zaśmiał się
-No co?
-Kocham cię - wyszeptał przy moich ustach-W sumie nie wiem za co ale....
-Pfff...nie wiesz za co - mruknęłam a on się tylko cicho zaśmiał i wpił się w moje usta.
-Możecie się nie wymieniać śliną w moim samochodzie?-spytał zdegustowany Andrzej
-Nie-powiedział Karol dalej mnie całując
-Owszem-zaśmiałam się i odetchnęłam lekko środkowego
-Ej!-oburzył się
-Dzięki Paula-rzucił Andrzej
-Ale nie za darmo....dasz mi poprowadzić-rzuciłam
-Nie ma mowy!!!
-Skarbie nie masz tu nic do gadania.-machnął am ręką-Więc jak?-zwróciłam się do Wrony
-W sumie....to czemu nie-powiedział i zjechał na pobocze
-Ale ona nie ma prawka!!!-burzył się mój chłopak
-Więc może być ciekawie.
-Andrzej no!
-Fajnie że we mnie wierzycie-powiedziałam kiedy zmieniłam się miejscami z Wroną...chociaż nie do końca bo on usiadł z przodu...
-Wciśnij...
-Wiem jak się prowadzi okey?-rzuciłam do Andrzeja i wcisnęłam gaz...

-Zwolnij!
-Luz...jest okej.
-Jedziesz za szybko.
-Po pierwsze jesteśmy na prostej drodze...
-A po drugie boli cię to że twoja dziewczyna jest lepszym kierowcą niż ty-wtrącił Andrzej
-W sumie to nie mogę zaprzeczyć-odparł po chwili
-Szczerze to ode mnie też lepiej jeździsz-uśmiechnął się Wrona
-Pff...tanie komplementy a tak to mi auta dać nie chcieli
-Przestań-Endrju machnął ręką-Było minęło...uważaj!
-Żartowałam-powiedziałam gwałtownie wy mijając samochód przed nami i zaśmiałam się
-Nie rób tak więcej-powiedział przestraszony Karol
-Hahahaha dobrze tato-powiedziałam. Lubie jeździć szybko. Bardzo szybko...a jak ktoś jedzie przede mną to najpierw trzeba go prawie stuknac. Taki mamy klimat. Ale nie. Jadę z dwoma wielkimi facetami a oni panikuja gorzej niż baba. Co zrobisz jak nic nie zrobisz. Trzeba z nimi wytrzymać...chyba że ich wy sadze po drodze...kuszące-uśmiechnęłam się pod nosem.
-Co znowu wykombinowałaś?-spytał zaniepokojony Andrzej
-Niiic-powiedziałam uśmiechając się szeroko
-Tak jakoś ci nie wierzę-westchnął Karol
-Powinnam się teraz na ciebie obrazić-reklam odwracając się do niego
-Pilnuj drogi!
-No dobra dobra...
-To czemu miałabyś się obrazić?
-Bo mi nie wierzysz a zaufanie jest podstawą każdego związku....
-Ale to nie jest tak ze ci nie ufam...poprostu nie wierzą ze nic nie wykombinowałaś.
-Jasne jasne....kit to ja a nie mi kotku-powiedziałam patrząc na niego w lusterku.
-Wasze dyskusje są doprawdy urocze. ..ale teraz cicho po Timberlake leci-powiedział I podgłośnił radio.
Reszte drogi śpiewaliśmy i wygłupialiśmy się.

-Jesteśmy na miejscu-powiedział Andrzej parkując samochód pod blokiem
-Dzięki za podwozke stary-uśmiechnął się Karol I wyjął walizki z bagażnika
-Nie zaprosicie mnie na kawę?-spytał rozbawiony Wrona
-Nie tym razem-odparł Lolek i spojrzał na mnie znacząco
-Aaa....rozumiem. Tylko sąsiadom nie przeszkadzajcie-pogroził nam palcem i odjechał
-Pfff....co on sobie myśli-prychnął mój chłopak
-Pewnie to samo co ty-pokazałam mu język
-Nie bądź taka mądra kochanie-powiedział. Torby wziął w jedna rękę a drugą objął mnie w pasie i zaprowadził do budynku.
-Nie masz windy?-spytałam wchodząc po schodach
-Mam.-uśmiechnął się triumfalnie otwierając drzwi i wrzucając walizki-Ale po co winda skoro można schodami?-spytał I wziął mnie na ręce
-Co ty robisz?
-Przenoszę cię przez próg-uśmiechnął się szeroko
-A to nie powinno być po ślubie?-spytałam rozbawiona
-Zmienimy kolejność-powiedział stawiając mnie na ziemi i zamykając drzwi.
-Ładnie tu masz-stwierdziłam
-Ładną to mam sypialnie...chcesz zobaczyć?-mruknął poruszając dziwnie brwiami
-Dziękuję postoję-pokazałam mu język. Popatrzył na mnie i wzruszył ramionami.
-Co Zjesz?
-A co Ugotujesz?
-Hmmm...
-A tak serio nie jestem głodna-pstryknęłam go w nos
-Ja też. Więc co porobimy?-spytał przypierając mnie do ściany i zachłannie całując
-Oj Kłosik Kłosik a ty cały czas o jednym-zaśmiałam się I wplotłam palce w jego włosy przyciągając jego twarz bliżej swojej.
-I to mi się podoba-szepnął mi do ucha. Oplotłam nogami jego biodra. Zaniósł mnie do sypialni i juz po chwili poczułam pod sobą miękki materac.
-Grzeczne dzieci  powinny o tej porze już spać-mruknęłam
-A czy ktoś powiedział, że jestem grzeczny?-spytał patrząc mi w oczy
-Ale żebyś od razu musiał demoralizowac niewinne dziewczynki?-spytałam kiedy zawisł nade mną
-Tylko te jak najbardziej winne-wymruczał i wpił się w moje usta...
To była naprawdę dłuuuga upojna noc.

niedziela, 7 czerwca 2015

Rozdział 16

-Cześć skarbie-powiedział Karol bawiąc się moimi włosami 
-Mhm...jeszcze pięć minut-wymruczałam 
-Nie-powiedział i poczułam jego usta na swoich
-Daj mi spać...
-Wstawaj kotek-mruczał całując mnie po obojczyku
-Nie-powiedziałam i odwróciłam się na drugi bok.
-Pauliś noo-mówił całując mnie po szyi 
-Czego nie zrozumiałeś?-spytałam odwracając się w jego stronę 
-Tego że mam dać ci spokój-uśmiechnął się łobuzersko 
-Ja nie wiem co to jest, żeby od rana jakiś stary dziad mnie molestował w łóżku.
-Molestować to ja cię mogę dopiero zacząć.-powiedział i spójrz na mnie znacząco 
-Tak?-spytałam unosząc brwi 
-Mam ci zademonstrować?
-Może lepiej nie. Nie chciałabym żeby Sebastian dostał traumy.
-No tak masz rację. Dopiero co poznał ciotkę a już ją oglądał wpół nago.
-Nie bądź taki mądry, bo to wszystko przez ciebie i twoje samcze niepohamowanie.
-A może wiewiórki są niepohamowane nie pomyślałaś o tym?
-Tak, szczególnie te dwumetrowe.
-No właśnie-powiedział i wpił się w moje usta
-Yhym...nie przeszkadzam wam czasem?-usłyszałam głos Igły
-No co ty Krzysiu, nigdy nam nie przeszkadzasz-powiedziałam odsuwając się od Karola
-Super. W takim razie zapraszam na śniadanie.-uśmiechnął się
-Tylko się ogarniemy i juz schodzimy-powiedziałam i Wstałam z łóżka
-A ty dokąd?-spytał Karol łapiąc mnie za rękę
-Do łazienki.
-Sama?
-Tak.
-A może...
-Nie tym razem Karolku-powiedziałam pstrykając go w nos.
-Ale jesteś-mruknął kiedy zniknęłam za drzwiami. Tradycyjnie wzięłam szybki prysznic, ubrałam sukienkę, balerinki  i dodatki. Zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z łazienki.
-Co się tak patrzysz?-spytałam mijając Karola
-Ślicznie wyglądasz-powiedział i chciał mnie pocałować 
-Idź się umyj-odpowiedziałam delikatnie go odpychając
-A będziesz ty coś ode mnie chciała-pogroził mi palcem
-Żebyś wiedział, ale dopiero jak się umyjesz-pokazałam mu język-No nie patrz tak na mnie-powiedziałam wpychajac go do łazienki i zeszłam na dół.-Dzień dobry wszystkim-przywitałam się z uśmiechem 
-No witamy-powiedział Igła-Co tak długo?-spytał poruszając dziwnie brwiami.
-Za dużo chciałbyś wiedzieć Krzysiu.
-Ciocia!-usłyszałam radosny pisk Dominiki, która rzuciła mi się na szyję 
-Cześć-powiedziałam przytulając ją 
-Wystrzałowo wyglądasz-powiedział Seba stając obok siostry i uroczo się uśmiechnął 
-Dziękuję ci bardzo-uśmiechnęłam się 
-Ty młody co mi dziewczyne podrywasz?-spytał Karol czochrając mu włosy 
-O siema wujek-wyszczerzył się przybijając mu piątkę-Ja tylko prawdę mówię.
-Słodki jesteś Seba-zaśmiałam się poczym cmoknęłam go w policzek 
-Ej a ja?-oburzył się Karol
-Zbyt nachalny jesteś-pokazałam mu język 
-Czym się znowu naraziłeś?-spytał rozbawiony Ignaczak 
-Gdybym wiedział...
-Nigdy nie wiecie o co chodzi-wtrąciła Iwona
-Ale i tak nas kochacie.
-Ja tego nie powiedziałam...Smacznego.-powiedziała uśmiechając się uroczo.
*******
-Chodźmy na spacer!-zawołał Seba
-Tak!-ucieszyła się Domi
-Mi pasuje-powiedziałam
-To mi też-dorzucił Kłos obejmując mnie w talii
-To idziemy-zdecydowała Iwona
-A mnie nikt o zdanie nie zapyta?-spytał Igła
-Kochanie pójdziemy na spacer?-zwróciła się do niego Iwonka zakładając buty
-Jasne skarbie. Fajnie ze pytasz-uśmiechnął się krzywo
-Oj przestań-powiedziała całując go
-Odrazu lepiej-rzucił z uśmiechem-Idziemy!

Spacerowaliśmy po Rzeszowie. Dzieciaki biegły a my rozmawialiśmy.
-Tato kupisz lody?-spytała Domi
-Pewnie księżniczko-powiedział
-Też chcesz?-zapytał mnie Karol
-Jak stawiasz to tak-powiedziałam z uśmiechem
-Waniliowe?-spytał a ja potwierdziłam
-Dzięki tatuś-uśmiechnęła się blondyneczka całując Krzysia w policzek
-Ucz się od małej-powiedział Karol dając mi loda
-Dzięki tatuś-rzuciłam i zaśmiałam się
-Ej nie o to mi chodziło!
-No wiem-powiedziałam i złączyłam nasze usta w pocałunku.

-Wujek pobaw się z nami-prosiła mała kiedy doszliśmy na plac zabaw
-Pewnie. Ciocia trzymaj mojego loda-zwrócił się do mnie i pobiegł z dzieciakami na zjeżdżalnie.
-Duże dziecko-mruknęłam a Iwona się zaśmiała
-Krzysiu idź do nich-powiedziała do swojego męża, któremu nie trzeba było dwa razy powtarzać.
-Hahaha Krzysiu w swoim żywiole-zaśmiałam się jedząc Karol owego loda
-Tak samo jak Karol
-Z kim ja się zadaje-Westchnęłam widząc że Kłos zaklinował się na zjeżdżalni
-Zadaję sobie to samo pytanie-uśmiechnęła się
-Wiesz Paula...tak trochę mi głupio się pytać...-zaczęła po chwili lekko zmieszana-ale ile ty właściwie masz lat?
-Siedemnaście...no prawie osiemnaście-uśmiechnęłam się-Jak chcesz coś wiedzieć to pytaj, bo tak właściwie nic o mnie nie wiesz. Mnie na twoim miejscu zrzerała by ciekawość-puściłam jej oczko.
-Boże! To ty dzieckiem jeszcze jesteś!
-No tak jakby-uśmiechnęłam się
-A co twoi rodzice na związek z Karolem?
-Moi rodzice nie żyją. Zginęli siedem lat temu w wypadku samochodowym. Wychowywała mnie babcia ale ona tez umarła.
-Przykro mi...
-Mieszkam z przyjaciółką w Gdańsku. Przeprowadziłam się tam z byłym...-powiedziałam i przybliżyłam jej swoją historię z Dawidem.-Siatkówka jest moim życiem. A potem poznałam Karola...
-Co mnie obgadujecie?-spytał Lolek obejmując mnie ramieniem
-A nic, Iwonka stwierdziła, że jesteś pedofilem -pokazałam mu język
-Co? Czemu?
-Bo molestujesz nieletnich-wzruszyłam ramionami a on patrzył na mnie zdziwiony
-Hahaha wyszło szydło z worka-śmiał się Igła
-Nie powinieneś być z dzieciakami?-spytałam
-Nie-uśmiechnął się-Idziemy na obiad?-spytał z uśmiechem
-Trochę się poruszał i zgłodniał-śmiała się Iwona-Domiś, Seba idziemy!-krzyknęła w stronę dzieci.
Poszliśmy do restauracji. Oczywiście Karol nie byłby sobą gdyby się nie uwalił 😂

-Loluś brudny jesteś-powiedziałam wycierając go chusteczką
-I mówisz mi to dopiero teraz?
-Tak skarbie.
-A ja się zastanawiałem czemu ludzie się na mnie dziwnie patrzyli-zrobił smutną minkę
-Mogłam ci wogle nie mówić-skrzyżowałam ręce na piersi
-Oj nie fochaj się-powiedział przytulając mnie-Dziękuję że łaskawie mi powiedziałaś-rzekł patrząc mi w oczy
-Nie ma sprawy-rzuciłam i złapałam go za rękę
-Uroczy jesteście-zaśmiała się Iwona
-Urocza to jest Paula bo napewno nie Karol-powiedział Igła i zarobił od żony w czaszkę.

-Urocze to są wasze dzieciaki-powiedziałam patrząc na idące przed nami rodzeństwo 
-Seba daj żelka! Mamo! On nie chce mi dać żelka!-skarżyła się Dominika 
-Doprawdy urocze-westchnęła Iwona-Sebastian daj siostrze żelka-powiedziała stanowczo 
-Wesoło z nimi macie-powiedział Karol-Też bym takie chciał
-Przepraszam cię bardzo ale co ty byś chciał?-spytałam podnosząc brwi 
-No taką dwójkę
-To se zrób 
-Pauliś noooo nie chciałabyś dzieci?-spytał obejmując mnie w pasie 
-I w wieku siedemnastu lat zostałabym matką? To nie najlepszy pomysł.
-Dlaczego?
-Po pierwsze jestem za młoda, nieletnia, a ciebie posądzono by o molestowanie i nasze dzieci nie miałyby ojca. Poza tym wypadałoby skończyć szkołę i pójść na studia.
-Studia nie zając-mruknął mi do ucha
-Kotek...-chciałam coś powiedzieć ale zatkał mi usta pocałunkiem
-A wy znowu wymieniacie ślinę?-spytał roześmiany Igła
-Młodzi są, daj im spokój-Iwona upomniała męża
-No dobra....idziemy na fontanny?
-Pewnie-powiedziałam uśmiechając się znacząco do Karola

-Lubię na to patrzeć-powiedział Seba kiedy zaczął się pokaz
-Zatańczysz?-usłyszałam Karola, który porwał mnie w objęcia. Wirowalismy wśród innych par. Nie powiem, fajna taka atmosfera.
-Więc masz zamiar wcielić w życie swój szatański plan?-spytał 
-Taak...a ty mi w tym pomożesz.
-Hahahahaha śmieszna jesteś.
-Karol czy ty myślisz że ja wepchne tu Igłe?-spytałam podnosząc brwi 
-Tak
-Ciekawe jak.
-Pozwalam ci z nim zatańczyć....
-A dziękuję ci łaskawco.
-Ale robię wyjątek żebyś mogła go po pchać...
-Zazdrośnik-zaśmiałam się 
-Wcale nie. O Igłę mam być zazdrosny? 
-Tak-powiedziałam i cmoknęłam go-A teraz przepraszam panie Kłos, ale pan Ignaczak czeka-rzekłam gdy skończyła się piosenka 
-Mogę prosić?-spytał Krzysiu kiedy do niego podeszłam 
-Na to liczyłam-uśmiechnęłam się i wirowałam w jego ramionach
-Karol jest zazdrosny-zaśmiał się 
-I dobrze, niech nauczy się dzielić-zawtórowałam mu
-Fajnie was do brałem.
-Myślisz?
-Ja to wiem.-odparł dumnie a ja podstawiłam mu nogę i wpadł do jednej z fontanny. Wszystkie oczy zwróciły się w naszym kierunku. Krzysztof Ignaczak jako element pokazu to nie codzienność :P
-Zrobiłaś to specjalnie!
-Nieeee-powiedziałam chowając się za Karola
-Hahaha mówiłem żebyś się bał-powiedział środkowy 
-Tatuś mokry cały jesteś-zauważyła Domi
-Tatuś się wykompał-powiedziała jej Iwona a mała pokiwała głową 
-Hahaha tato z ciocią się nie zadziera-wtrącił Seba
-Wszyscy przeciwko mnie?-spytał oburzony-Jak ich przekupiłaś?-spojrzał na mnie podejrzliwie 
-Urok osobisty Krzysiu-powiedziałam klepiac go po policzku.
------------------------------------------------------------------
Cześć wszystkim 😄mam nadzieje ze się podoba. Proszę o jakieś komentarze i do następnego 💕
PS.  Jak wam się podoba liga światowa? Bo ja za każdym razem przeżywam zawał ;) 😉


wtorek, 2 czerwca 2015

Rozdział 15

-Wiewiór złaź!-krzyknęłam widząc na drzewie śmiejącego się Kłosa
-O nie...-jęknął przerażony Igła-Zaczyna się...
-Znaleźliśmy cię wujek-cieszyła się Domi
-Czemu wiewiór?-spytał rozbawiony Seba
-Bo jest rudy-powiedziałam śmiejąc się
-Ja jestem Rudy?-spytał urażony Karol
-Nie kłóccie się przy nich-jęknął Igła
-A co może ja?-spytałam olewa jąc Krzyśka
-To nie kochasz wujka ciociu?-spytała podejrzliwie Dominika
-Dlaczego tak myślisz?-spytałam widząc przerażenie w oczach Igły
-Bo mówisz że jest wiewiórką
-A wiewiórki są słodkie prawda?-spytałam
-No tak
-Właśnie-uśmiechnęłam się-Ja kocham wiewiórki-powiedziałam i przytuliłam się do Karola-Ale z tymi kasztanami to przegiąłeś-szepnęłam a on się zaśmiał i mnie pocałował
-Dlaczego wy się całujecie?-spytał zdziwiony Igła
-Bo się kochają tato, ty tez często całujesz mamę-tłumaczył mu Sebastian a my się zaśmialiśmy
-Wygadany tez jest po tobie-zauważyłam
-Iwonka!!!-zawołał żonę
-Co skarbie?
-Oni się całują!
-I??
-No...
-Tato przecież ci tłumaczę-wciął Seba
-Moment...czyli wy jesteście razem?-spytał pogubiony Igła a Karol tylko kiwnął głową i cały czas się śmiał
-Przecież inaczej ciocia nie była by ciocią-powiedziała Domi
-Iwonka ty też wiedziałaś??? I nikt mi nie powiedział!?-bulwersował się
-Kurde kotek racje miałeś-powiedziałam do Karola
-Hahaha wiem, chociaż nie sądziłem że będzie aż tak zdziwiony.
-Wy to uknuliście!-oburzył się
-No co ty Krzysiu serio?-śmiałam się targając mu włosy
-Też wiedziałaś?-spytał Iwony
-Domiś, Seba chodźcie. Zrobimy podwieczorek a potem kolacje-powiedziała i poszła z dzieciakami do domu.
-Wiedziała-mruknął-Czemu to zrobiliście?
-Śmiesznie było-rzucił Karol
-Trzeba było się nie wtrącać.
-Wkurzyłem was tak?
-Tak 😊 a potem tak fajnie się irytowałeś-powiedziałam z uśmiechem
-Osz ty mała!!!
-Karol! Ratuj!-pisnęłam lecz Igła wrzucił mnie do basenu dla dzieci.
-Co ty robisz?-spytał oburzony Karol i nachylił się żeby mnie wyciągnąć
-Bawię się-wyszczerzył się libero i wepchnął go do basenu
-Debilu-pisnęłam kiedy Kłos na mnie spadł
-Sorki kotek-powiedzial i spojrzał mi w oczy-Igła...na twoim miejscu bym się bał
-Czemu?
-Ona już zaplanowała zemstę-powiedział pomagając mi wstać
-Dzięki Lolek-uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek
-Cała przyjemność po mojej stronie.-uśmiechnął się
-Jestem przez ciebie cała mokra-zwróciłam się do Igły-Pożałujesz-powiedziałam a on pobiegł do domu
-Hahahaha szkoda że Stefan nie widzi jak Igła potrafi szybko biegać-śmiał się Karol-To jaki masz plan zemsty?-spytał łapiąc mnie za rękę i prowadząc w stronę domu Ignaczaków
-Najpierw się przebiore w coś suchego...Igła powinien myśleć że się na niego nie gniewam...
-A potem?
-Na placu jest fontanna multimedialna. Pójdziemy na pokaz....
-Moja mała spryciula-uśmiechnął się
-Słyszałam że Igła wam się naraził-powiedziała Iwona kiedy weszliśmy do domu
-Jak widać-powiedziałam uśmiechając się
-Idźcie się przebrać i zapraszam do stołu-uśmiechnęła się do nas
-Jasne-rzucił Karol i pociągnął mnie na górę
-Mówiłem Ci jaka jesteś ładna gdy jesteś mokra?-spytał z uśmiechem
-To znaczy jak jestem sucha to ci się nie podobam?-spytałam
-Nie, kotek to nie tak....
-A jak?-spytałam wkurzona
-Zawsze mi się podobasz-mruknął mi do ucha
-Nie podlizuj się już-poklepałam go po policzku i wzięłam suche ubrania

-Ej ale to moja koszulka!-powiedział kiedy się przebrałam
-Już nie-wyszczerzyłam się
-Ale...
-Nie ma ale słonko-położyłam mu palec na usta-Po za tym ja wyglądam w niej lepiej.
-Ja tam wolę ciebie bez koszulki-uśmiechnął się leniwie
-Oj Lolek Lolek-westchnęłam
-No co?-spytał i wpił się w moje usta
-Tam są dzieci-szepnęłam
-Nie gadaj głupot co nas dzieci Igły obchodzą?-wyszeptał i zatkał mi usta pocałunkiem. Poczułam jego ręce pod swoją koszulką...tak właściwie jego koszulką 😝
-Loluś przed chwilą się ubrałam-mruknęłam
-I po co? Straciłaś tylko cenny czas-szepnął i zaczął mnie rozbierać.
Nagle usłyszałam, że drzwi się otworzyły...
-Mamo!!!-krzyknął Sebastian obok którego zmaterializował się Igła-Bo wujek rozbiera ciocie-powiedział ojcu, który mu zasłonił oczy
-Mama cię chyba woła synuś-powiedział Krzysiek, więc Seba zszedł na dół
-Ja też byłem kiedyś w waszym wieku-zwrócił się do nas-ale może się jednak trochę ogarniecie?
-Igła dlaczego ty się patrzysz na mnie a nie na niego?-spytałam
-Bo jesteś ładniejsza-wyszczerzył się-A poza tym powiem ci w sekrecie, że Karola bez koszulki juz wiele razy widziałem a ciebie jeszcze nie-puścił mi oczko a ja spaliłam buraka. Z pomocą przyszedł mi Karol który schował mnie za swoje plecy.
-Ty Krzysiu sobie nie pozwalaj bo zaraz Iwone zawołałam-zagroził Karol
-Sobie wołaj, pewnie i tak jest teraz zajęta tłumaczeniem Sebastianowi że to co widział to nic.
-Czyli rozumiem bez nas nie pójdziesz?-spytał Karol, a widząc że Ignaczak z uśmiechem kręci głową westchnął i założył mi z powrotem bluzkę.
-Ty też się ubierz-rzucił do niego Igła
-Dobrze tato-powiedział. Wciągnął koszulkę, wziął mnie za rękę i zeszliśmy z Ignaczakiem do jadalni.
-Co tak szybko?-spytała Iwona ze śmiechem
-Igła nie umie się bawić-odpowiedział Karol i zaczęliśmy jeść.

-Kiedy będziecie mieć dzidziusia?-zapytał Seba a ja się zakrztusiłam, zresztą tak samo jak Kłos
-Jakiego dzidziusia?-spytałam po chwili
-No mamusia powiedziała, że jak będziecie się rozbierać to będę miał się z kim bawić.
-IWONA!!!-ryknął Krzysiek
-No co? Nie krzycz na mnie. To ty powinieneś z nim rozmawiać na takie tematy a nie ja.
-Jak chcesz mieć się z kim bawić Sebuś to poproś tatusia, żeby rozebrał mamusie-powiedział Karol uśmiechając się
-Tak! tak! Tatuś proszę!
-Zapytaj mamy czy mogę-rzucił Igła i spojrzał na Iwonę
-Nie mam mowy. Nawet o tym nie myśl. Ciebie nigdy nie ma w domu, a jeszcze mi trzecie dziecko zrobisz.
-Widzisz synek? Mamusia mi nie pozwala.
-No bo tato widzisz z kobietami to trzeba powoli-powiedział Seba śmiertelnie poważnie a całe towarzystwo wybuchło śmiechem
-Igła widać że to twój syn. Ta elokwencja wypowiedzi-powiedziałam i znowu się zaśmialiśmy
-To wy sobie jeszcze porozmawiajcie z dzieciakami na temat nowego braciszka lub siostrzyczki a my się pójdziemy przejść-powiedział z uśmiechem Karol i wyszliśmy.
Spacerowaliśmy rzeszowskimi ulicami trzymając się za ręce.
-Co nic nie mówisz?-spytał Karol I dźgnął mnie w żebro
-A co mam mówić?
-Jak bardzo mnie kochasz-powiedział I objął mnie w talii
-Chciałbyś.
-Nawet bardzo-szepnął patrząc mi w oczy
-A może teraz mam cię pocałować?-spytałam na co on kiwnął głową-To mnie złap!-zawołałam i pobiegłam przed siebie
-Ej tak nie ma!-krzyknął
-Poddajesz się?
-Nie ma mowy!-powiedział I zaczął mnie gonić.
Biegaliśmy po całym parku. Ja piszczałam a on krzyczał że zaraz mnie złapie. Ganialiśmy się jak dzieci kiedy nagle zniknął mi z oczu.
-Karol?-spytałam I poczułam jego ręce na biodrach
-Mam cię-szepnął mi do ucha I uwięził w uścisku
-Lolek puść.
-Nie kochasz mnie już?-spytał robiąc smutną minkę
-Pewnie że Cię kocham głupku-powiedziałam patrząc mu w oczy i rozluźnił uścisk. Stanęłam na palcach i go cmoknęłam.
-Za taką ucieczkę należy mi się coś więcej-powiedział I mnie podniósł. Oplotłam go w pasie nogami a on namiętnie wpił się w moje usta.

-Kocham cie paskudo-wyszeptał między pocałunkami
-Paskudo? Powinnam się obrazić-mruknęłam
-Ani mi się waż- mruknął uciszając mnie pocałunkiem
-Loluś....
-Co skarbie?
-Może będziemy już wracać?
-Jasne...w sumie to późno już-powiedział łapiąc mnie za rękę
-Kotek...
-Loluś, kotek...co chcesz?-spytał patrząc na mnie podejrzliwie
-A czy ja muszę coś chcieć?
-Nooo....za miła jesteś-Popatrzył na mnie i skrzyżował ręce na piersi-Więc?
-Ale ty jesteś. Ja tutaj z miłością do ciebie a ty co?
-A ja się pytam co byś chciała ze jesteś taka milutka.
-Weźmiesz mnie na barana?
-Hahaha nie.
-Ej czemu?
-A czemu miałbym cię wziąć?
-Bo cię proszę?
-Nie prosisz.
-Loluś proszę weź mnie na barana.
-To nie jest wystarczający powód-powiedział i pokazał mi język
-Karol no!
-No co?-spytał patrząc mi w oczy-Uwielbiam się z tobą drażnić.-powiedział-No już nie fochaj się, tylko wskakuj-pocałował mnie w nos I się schylił
-Kocham cię-powiedziałam kiedy niósł mnie do domu Ignaczaków
-Dlatego że Cię noszę?-spytał podejrzliwie
-Między innymi wiewiór.
-Wiewiór?-spytał I chciał mnie postawić na ziemię
-Wiewiórki są słodkie
-Czyli jak mówisz do mnie wiewiór to mam to traktować jako kotek albo skarbie?-spytał stawiając mnie na ziemi kiedy doszliśmy do celu
-Nie. Poprostu Musiałam coś wymyśleć żebyś mnie doniósł-pokazałam mu język i pobiegłam na górę-Cześć Igła-rzuciłam mijając go
-Dzieciaki zasnęły więc bawcie się cicho-powiedział i puścił mi oczko
-Powiedz to Karolowi. Dobranoc-powiedziałam i zniknęłam za drzwiami.
-Teraz cię mam-powiedział Karol wchodząc do pokoju
-Igła prosił żebyśmy byli cicho....
-To nie krzycz-wzruszył ramionami i zaczął mnie łaskotać.
-Przestań...
-Nie.
-Proszę cię Lolek...
-Teraz to Lolek-powiedział I wpił się w moje usta żebym nie Krzyczała
-Już skończyłeś?-spytałam płacząc ze śmiechu
-To już zależy od ciebie-spojrzał na mnie
-Loluś jesteś najprzystojniejszym, najlepszym, najfajniejszym i najkochańszym chłopakiem jakiego znam.
-Tanie komplety...
-Kotek no....
-Dasz buziaka to przestanę.
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem-powiedziałam i wpiłam się w jego usta.
-Kocham cię-szepnął mi we włosy
-Ja ciebie też Loluś-odpowiedziałam-Dobranoc
-Jak to dobranoc?
-Normalnie kotek. Nie mam ochoty żeby Igła tu zaraz wparował.
-Ale...
-Kolorowych-cmoknęłam go i wtuliłam się w jego tors
-Wredota-powiedział mi do ucha a ja się zaśmiałam-Dobranoc-szepnął i mnie przytulił.