Spaliśmy sobie smacznie kiedy do pokoju wparował Igła
-Wstawać śpiochy!!! Ej a wy razem w łóżku?-spytał zdziwiony
-A co miałem spać na podłodze?-spytał zaspany Karol
-Nooo....
-Wiesz co Krzysiu aż tak wredna nie jestem-powiedziałam uśmiechając się uroczo
-Ale przecież....
-Dzień dobroci dla zwierząt-powiedziałam
-Aha...spoko...nie ogarniam was ale chodźcie na śniadanie
-Zaraz-powiedział Kłos i westchnął mi nos w obojczyk
-Wstawaj Kłos bo ci pomogę-rzuciłam i zepchnęłam go z łóżka...
-Co to za hałasy?-spytała Iwona wchodząc do pokoju-Słyszałam huk...
-To tylko Karol-wskazałam na podłogę na której leżał środkowy
-Hahaha nie jesteś wredna?-pytał rozbawiony Igła a ja wzruszyłam ramionami.
-Od płace ci się za to-zagroził mi Karol wstając z podłogi
-A co ty mi możesz zrobić?
-Na przykład to-powiedział i zaczął mnie łaskotać
-Przestań!
-Nie ma mowy
-Igła ratuj-piszczałam ale libero stał z uśmiechem od ucha do ucha i nie zamierzał nic zrobić
-Nie dostaniecie naleśników -powiedziała Iwona I wtedy sie ogarneli
-Karol puść ją-rzucił Igła
-Przecież jej nie trzymam!
-Dzięki Krzysiu....a jednak nie-pokazałam mu język-Dzięki Iwonka 😊
-Nie ma sprawy. Na nich zawsze działa jedzenie-powiedziała puszczając mi oczko
-Zaczęliby na siłce pakować a nie tylko jedzą-Westchnęłam i poszłam do łazienki po drodze natknęłam się na karcące spojrzenie Karola. Pff....niech nie myśli że będę miła-pomyślałam i uśmiechnęłam się w duchu.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam jeansowe szorty, białą bokserkę z jackiem danielsem.
Do tego lekki makijaż i gotowe. Zeszłam do kuchni, gdzie chłopaki wcinali naleśniki.
-Smacznego-rzuciłam a Karol się zadławił
-Weź się ubierz bo mi się kolega zaksztusi-powiedział rozbawiony Igła
-I nikt po nim nie będzie płakał-wzruszyłam ramionami
-Hahaha no racja-zgodził się ze mną libero wiec posłałam mu uśmiech
-Pomóc ci w czymś?-spytałam Iwony
-Nie. Siadaj jeść póki coś zostało-uśmiechnęła się i sama usiadła do stołu-Smacznego 😊
-Dziękuję, nawzajem.
*********
-Kotek ja lecę po dzieciaki-powiedział Igła wstając od stołu-Tylko spokój mi tu-spojrzał na mnie i Karola
-Dobrze tato-odparliśmy razem co wywołało u nas atak śmiechu
-No i weź tu z takimi rozmawiaj-marudził Krzysiek
-Oj Igła Igła zmykaj po dzieciaki-powiedziała Iwona i cmoknęła go w usta
-Super nawet własna żona mnie wygania-westchnął zrezygnowany
-Też cię kocham-uśmiechnęła się
-Co ja się z tobą mam-pocałował ją i wyszedł.
-Wreszcie chwila spokoju-powiedziała kiedy drzwi się zamknęły na co zaśmiałam się z Karolem-To co? Obejrzymy coś zanim przyjadą?
-Jasne-uśmiechnęłam się
-Tylko ty wybierasz Iwonka-rzucił Karol I znowu się roześmialiśmy
-Co powiecie na 101 dalmatyńczyków dzieci?-spytała ze śmiechem
-A może jakiś film?-spytałam
-No właśnie nie traktuj nas jak dzieci-oburzył się Karol
-Dobra dobra....to może...kobieta w czerni?
-Super-powiedziałam I usiadłam na kanapie obok Kłosa
-Tylko się nie bój-szepnął mi do ucha i się zaśmiał
-Głupi jesteś-walnęłam go w ramię a potem się w niego wtuliłam
-Nie boi się a jednak się przytula-powiedział obejmując mnie
-Nie to nie-chciałam wstać ale mi to uniemożliwił.
-Siedź-powiedział patrząc mi w oczy
-Jesteś nie możliwy.
-Ty też-pocałował mnie w nos i się zaśmiał
-Możesz juz mi nie przeszkadzać? Zaczyna się.-upomina łam go
-Eh....-westchnął i objął mnie ramieniem.
*********
-Wujek Karol!-usłyszałam radosny krzyk i dwójka łobuziaków rzuciła się na mojego chłopaka
-Cześć dzieciaki-uśmiechnął się-To jest ciocia Paulina-powiedział i pocałował mnie w policzek
-Cześć ciociu-powiedzieli i przytulili się do mnie
-Hej maluchy-powiedziałam czochrając im włoski
-Jakie maluchy ja mam 12 lat-oburzył się Seba
-Przepraszam pana-powiedziałam z udawana powagą
-Spoko. Wybaczam ci bo jesteś ładna-uśmiechnął się łobuzersko
-Czyżby mój syn podrywał niedoszłą dziewczynę Kłosa?-usłyszałam śmiech Igły
-Dlaczego niedoszłą?-spytała Dominika
-Tata się nie zna-powiedział Karol biorąc małą na kolana
-Masz dobry gust wujek-powiedział Seba puszczając Karolowi oczko a ja się tylko zaśmiałam
-Pobawmy się w coś!-zawołała Domi zaskakując z karolowych kolan
-W co?-spytał zainteresowany Igła junior
-W chowanego
-Ja liczę!-powiedziałam-Jeden, dwa, trzy...-słyszałam jak wybiegaja z domu
-Wujek tu!-krzyknęła mała blondyneczka
-Nie podglądaj-usłyszałam śmiech Igły
-Fajne masz te dzieciaki Krzysiu-uśmiechnęłam się
-Wiem po ojcu to mają
-Zwłaszcza Seba....cały ty-zaśmiałam się-A teraz przepraszam, ale SZUKAM!!!
Igła rozbawiony pokręcił głową a ja wybiegłam na podwórko.
-Musicie mieć takie duże podwórko?-spytałam Iwony, którą mijałam
-Krzyśka się pytaj-uśmiechnęła się i poszła.
Super...Zajrzałam do garażu. Aha...spod samochodu wy stawały nogi małego Ignaczaka.
-Seba mam cię!-krzyknęłam wyciągając go spod samochodu
-Skąd wiedziałaś że tu jestem?-spytał rozbawiony
-A nie wiem tak jakoś-roześmiałam się-Pomożesz mi szukać reszty?
-Jasne, Doma jest pewnie w ogródku-powiedział ciągnąc mnie za rękę.
-Domiś mam cię-powiedziałam widząc dziewczynke za kwiatkami
-Zawsze się tu chowasz-powiedział Seba a mała pokazała mu język
-Gdzie macie wujka?-spytał Krzysiek
-Nie wiem-mała wzruszyła ramionami
-To poszukajcie go
-Po co?-rzuciłam do Igły i coś uderzyło mnie w głowę-Ała!
-Co ci ciociu?-spytał Seba
-Kasztan mi spadł na głowę.
-Chyba nie spadł sam...-powiedział Igła wiec spojrzałam na drzewo
-Wiewiór....
sobota, 23 maja 2015
sobota, 9 maja 2015
Rozdział 13
Perspektywa Pauliny
-Kawy?-spytała Iwonka
-Poproszę-uśmiechnęłam się
-Jesteś z Karolem?-spytała
-To trochę skomplikowane...
-Zamieniam się w słuch.
-Nie powiesz Igle?-spytałam
-No co ty-uśmiechnęła się-Co zrobił mój mężulek?
-Wszyscy za wszelką cenę starali nas się zeswatać. Nie nawidziłam go ale mi się odwiedziło.
-Czemu go nie lubiłaś?
-Mieliśmy nie ciekawy początek.
-A no faktycznie Igła mi opowiadał. Jak mógł ci wrzucić telefon do wody?
-To był wypadek-uśmiechnęłam się delikatnie
-Co mnie obgadujesz skarbie?-spytał Karol i objął mnie w talii
-Pijemy kawę nie widzisz?-spytałam unosząc brew a ten zabrał mi kubek
-Pyszna-uśmiechnął się
-Rozumiem że Krzysiek poszedł się odstresować?-spytała rozbawiona Iwona
-Tak, stwierdził że jestem niemożliwy i wyszedł.
-Jesteście okropni-rzuciła z udawanyn żalem
-Mógł się nie wtrącać, teraz niech cierpi-uśmiechnął się Karol i namiętnie mnie pocałował
-Kiedy mu powiecie?-spytała z rozbawieniem Ignaczakowa
-Nie wiem. Może jutro? Przy dzieciakach przecież nie będziemy się wyzywać-powiedziałam uśmiechając się i całując Karola
-Pięknie razem Wygladacie-powiedziała
-Serio myślisz że to coś do mnie pasuje?
-Ej przecież nie ma Igły-powiedział urażony
-Myślę, że stać cię na więcej, ale chciałam być miła
-Iwona ty tez przeciwko mnie?
-Takie życie-wzruszyła ramionami
-Wiecie co?! Foch.
-Trudno-powiedziała a Kłos spojrzał na mnie z miną zabitego psa.
-Oj Kłosik-mruknęłam i przytuliłam się do niego
-Co WredotO?-szepnął mi we włosy
-Nie fochaj się na mnie-prosiłam
-Ale pod jednym warunkiem-powiedział patrząc mi w oczy
-A ty cały czas to samo-westchnęłam i złączyłam nasze usta w pocałunku
-Za to mnie kochasz
-Ja tego nie powiedziałam-szepnęłam i wpiłam się w jego usta.
-Słodkie z was dzieciaki-powiedziała z uśmiechem-Ocho mój mąż wrócił...
-Spadaj Kłos-powiedziałam na tyle głośno żeby usłyszał Igła.
-Oni tak cały czas?-spytał żony wchodząc do kuchni
-Nie przecież obiecaliśmy-powiedziałam z uśmiechem
-Poprostu ją wkurzyłem. Proszę o wybaczenie piękna pani-zwrócił się do mnie
-Poniosło mnie trochę-przyznałam-Wybaczam panu panie Kłos.
-Dziękuję za miłosierdzie-powiedział całując mnie w rękę
-Iwonka poradzisz sobie z nimi?-spytał żony
-Jasne-uśmiechnęła się i dostała buziaka
-Mykam na górę....za 10-15 minut wracam-uśmiechnął się i poszedł
-To co dzieciarnia obejrzymy coś?-spytała
-Ale ja wybieram!-krzyknęłam
-Nie ja!-dorzucił Kłos i się zaśmialiśmy
-Chcecie wykończyć mojego męża?
-Nie...tylko go wkurzyć-wyszczerzył się Kłos I objął mnie w pasie.
-To co oglądamy?
-A na co macie ochotę?
-Wybierz skarbie-zwróciłam się do Karola
-To może "Gdzie jest Nemo"?
-Serio chcesz bajkę?
-A co ci się nie podoba?
-Wole króla lwa-uśmiechnęłam się i poczułam czuły pocałunek na swoich ustach
-Dzieci-Iwonka pokręciła głową-To co w końcu?
-Lilo i stich-powiedzieliśmy naraz co wywołało atak śmiechu
-W sumie dawno tego nie oglądałam-powiedziała Iwona i włączyła film.
Perspektywa Igły
Nie mogłem wytrzymać i zadzwoniłem do Natalii
-Halo?
-Natka ratuj
-Natka? Nie pietruszka?-spytała zdziwiona-Mów co się stało?
-Mówiłaś że oni są razem
-Masz ich dość?-zaśmiała się
-To nie jest zabawne
-Tak szybko wyprowadzili cię z równowagi?
-Oni się kłócą od kąd zobaczyłem ich na lotnisku
-Niemożliwe. Przecież są w sobie zakochani.
-Ale ja wybieram!
-Nie ja!!
-Dzieciaki się kłócą?
-Tak....bynajmniej nie moje-powiedziałem
-Poczekaj...chcesz mi powiedzieć....
-Kłos żre się z Paulą.
-To co im odpieprzylo?
-No właśnie miałem nadzieję że mi to wyjaśnisz
-Nie mam pojęcia. Coś ci mówili?
-Że byli ze sobą, ale nie mogli ze sobą wytrzymać.
-Kurwa Igła współczuję ci-powiedziała
-No dziękuję ci bardzo.
-Zadzwonię później do Pauli, może coś mi powie.
-Dobra...ja kończę bo nie mogę tak długo zostawić Iwonki samej.
-Rozumiem...do usłyszenia
-Cześć-powiedziałem i rozłączyłem się.
Zszedłem do salonu.
-Co oglądacie?-spytałem
-Lilo I stich-powiedziała moja żona
-A ta dwójka?-spytałem-Czemu się nie kłócą?
-Igła zamknij się-powiedział Karol
-Siadaj i oglądaj a nie przeszkadzasz-dorzuciła Paula
-Jak ty to zrobiłaś?-szepnąłem do Iwony
-Ma się podejście do dzieci. W końcu wychowuje dwójkę-uśmiechnęła się
-Chyba wychowujemy...
-Ciebie nigdy nie ma-pokazała mi język
-Za dużo czasu z nimi spędziłaś-pokręciłem głową
-Nie marudź-uciszyła mnie pocałunkiem
*****
Perspektywa Pauliny
-Jesteście głodni?-spytała Iwonka kiedy skończyła się bajka
-Jak wilk-odpowiedział Igła
-Kochanie nie pytałam się ciebie.-spojrzała na niego rozbawiona- To jak?
-W sumie to trochę zgłodniałam a ty?- spytałam Karola
-Zjadłbym konia z kopytami-powiedział z uśmiechem i zaburczało mu w brzuchu
-Łakoczuchy-zaśmiała się i zniknęła w kuchni
-Nie pozabijacie się jak was zostawię? -spytał Igła patrząc na nas podejrzliwie
-Mamy jeszcze pół godziny rozejmu więc możesz pomóc Iwonce-uśmiechnęłam się
-A ty co na to Kłos?-spytał upewniając się
-Obejrzymy króla lwa?-spytał patrząc na mnie
-Jasne-uśmiechnęłam się
-Jakby co jestem w kuchni-powiedział i poszedł
-Pół godziny rozejmu tak?-spytał kiedy zostaliśmy sami
-No a ile mam z tobą wytrzymać?-spojrzałam mu w oczy
-Jak najdłużej-szepnął i mnie pocałował
-Loluś Igła jest w kuchni-skarciłam go
-Lubie jak tak do mnie mówisz-mruknął
-To super skarbie ale teraz cicho, zaczyna się-położyłam mu palec na ustach
-Oj no....
-Potem miśku-cmoknęłam go
-No dobrze-westchnął i położył się tak że miał głowę na moich udach
-Nie za dobrze ci?-spytałam kiedy do pokoju wszedł Igła
-Mamy jeszcze 20 min wiec bądź miła.-powiedział Karol I się uśmiechnął.
-Masz fajne włosy-powiedziałam przeczesując mu je palcami
-A Igła?
-Poszedł-nachyliłam się nad nim i mnie pocałował
-Jesteście jak Nala i Simba-powiedziała Iwonka wchodząc do pokoju.
-Kto się czubi ten się lubi-powiedział Krzysiek niosąc kolację
-Kawy?-spytała Iwonka
-Poproszę-uśmiechnęłam się
-Jesteś z Karolem?-spytała
-To trochę skomplikowane...
-Zamieniam się w słuch.
-Nie powiesz Igle?-spytałam
-No co ty-uśmiechnęła się-Co zrobił mój mężulek?
-Wszyscy za wszelką cenę starali nas się zeswatać. Nie nawidziłam go ale mi się odwiedziło.
-Czemu go nie lubiłaś?
-Mieliśmy nie ciekawy początek.
-A no faktycznie Igła mi opowiadał. Jak mógł ci wrzucić telefon do wody?
-To był wypadek-uśmiechnęłam się delikatnie
-Co mnie obgadujesz skarbie?-spytał Karol i objął mnie w talii
-Pijemy kawę nie widzisz?-spytałam unosząc brew a ten zabrał mi kubek
-Pyszna-uśmiechnął się
-Rozumiem że Krzysiek poszedł się odstresować?-spytała rozbawiona Iwona
-Tak, stwierdził że jestem niemożliwy i wyszedł.
-Jesteście okropni-rzuciła z udawanyn żalem
-Mógł się nie wtrącać, teraz niech cierpi-uśmiechnął się Karol i namiętnie mnie pocałował
-Kiedy mu powiecie?-spytała z rozbawieniem Ignaczakowa
-Nie wiem. Może jutro? Przy dzieciakach przecież nie będziemy się wyzywać-powiedziałam uśmiechając się i całując Karola
-Pięknie razem Wygladacie-powiedziała
-Serio myślisz że to coś do mnie pasuje?
-Ej przecież nie ma Igły-powiedział urażony
-Myślę, że stać cię na więcej, ale chciałam być miła
-Iwona ty tez przeciwko mnie?
-Takie życie-wzruszyła ramionami
-Wiecie co?! Foch.
-Trudno-powiedziała a Kłos spojrzał na mnie z miną zabitego psa.
-Oj Kłosik-mruknęłam i przytuliłam się do niego
-Co WredotO?-szepnął mi we włosy
-Nie fochaj się na mnie-prosiłam
-Ale pod jednym warunkiem-powiedział patrząc mi w oczy
-A ty cały czas to samo-westchnęłam i złączyłam nasze usta w pocałunku
-Za to mnie kochasz
-Ja tego nie powiedziałam-szepnęłam i wpiłam się w jego usta.
-Słodkie z was dzieciaki-powiedziała z uśmiechem-Ocho mój mąż wrócił...
-Spadaj Kłos-powiedziałam na tyle głośno żeby usłyszał Igła.
-Oni tak cały czas?-spytał żony wchodząc do kuchni
-Nie przecież obiecaliśmy-powiedziałam z uśmiechem
-Poprostu ją wkurzyłem. Proszę o wybaczenie piękna pani-zwrócił się do mnie
-Poniosło mnie trochę-przyznałam-Wybaczam panu panie Kłos.
-Dziękuję za miłosierdzie-powiedział całując mnie w rękę
-Iwonka poradzisz sobie z nimi?-spytał żony
-Jasne-uśmiechnęła się i dostała buziaka
-Mykam na górę....za 10-15 minut wracam-uśmiechnął się i poszedł
-To co dzieciarnia obejrzymy coś?-spytała
-Ale ja wybieram!-krzyknęłam
-Nie ja!-dorzucił Kłos i się zaśmialiśmy
-Chcecie wykończyć mojego męża?
-Nie...tylko go wkurzyć-wyszczerzył się Kłos I objął mnie w pasie.
-To co oglądamy?
-A na co macie ochotę?
-Wybierz skarbie-zwróciłam się do Karola
-To może "Gdzie jest Nemo"?
-Serio chcesz bajkę?
-A co ci się nie podoba?
-Wole króla lwa-uśmiechnęłam się i poczułam czuły pocałunek na swoich ustach
-Dzieci-Iwonka pokręciła głową-To co w końcu?
-Lilo i stich-powiedzieliśmy naraz co wywołało atak śmiechu
-W sumie dawno tego nie oglądałam-powiedziała Iwona i włączyła film.
Perspektywa Igły
Nie mogłem wytrzymać i zadzwoniłem do Natalii
-Halo?
-Natka ratuj
-Natka? Nie pietruszka?-spytała zdziwiona-Mów co się stało?
-Mówiłaś że oni są razem
-Masz ich dość?-zaśmiała się
-To nie jest zabawne
-Tak szybko wyprowadzili cię z równowagi?
-Oni się kłócą od kąd zobaczyłem ich na lotnisku
-Niemożliwe. Przecież są w sobie zakochani.
-Ale ja wybieram!
-Nie ja!!
-Dzieciaki się kłócą?
-Tak....bynajmniej nie moje-powiedziałem
-Poczekaj...chcesz mi powiedzieć....
-Kłos żre się z Paulą.
-To co im odpieprzylo?
-No właśnie miałem nadzieję że mi to wyjaśnisz
-Nie mam pojęcia. Coś ci mówili?
-Że byli ze sobą, ale nie mogli ze sobą wytrzymać.
-Kurwa Igła współczuję ci-powiedziała
-No dziękuję ci bardzo.
-Zadzwonię później do Pauli, może coś mi powie.
-Dobra...ja kończę bo nie mogę tak długo zostawić Iwonki samej.
-Rozumiem...do usłyszenia
-Cześć-powiedziałem i rozłączyłem się.
Zszedłem do salonu.
-Co oglądacie?-spytałem
-Lilo I stich-powiedziała moja żona
-A ta dwójka?-spytałem-Czemu się nie kłócą?
-Igła zamknij się-powiedział Karol
-Siadaj i oglądaj a nie przeszkadzasz-dorzuciła Paula
-Jak ty to zrobiłaś?-szepnąłem do Iwony
-Ma się podejście do dzieci. W końcu wychowuje dwójkę-uśmiechnęła się
-Chyba wychowujemy...
-Ciebie nigdy nie ma-pokazała mi język
-Za dużo czasu z nimi spędziłaś-pokręciłem głową
-Nie marudź-uciszyła mnie pocałunkiem
*****
Perspektywa Pauliny
-Jesteście głodni?-spytała Iwonka kiedy skończyła się bajka
-Jak wilk-odpowiedział Igła
-Kochanie nie pytałam się ciebie.-spojrzała na niego rozbawiona- To jak?
-W sumie to trochę zgłodniałam a ty?- spytałam Karola
-Zjadłbym konia z kopytami-powiedział z uśmiechem i zaburczało mu w brzuchu
-Łakoczuchy-zaśmiała się i zniknęła w kuchni
-Nie pozabijacie się jak was zostawię? -spytał Igła patrząc na nas podejrzliwie
-Mamy jeszcze pół godziny rozejmu więc możesz pomóc Iwonce-uśmiechnęłam się
-A ty co na to Kłos?-spytał upewniając się
-Obejrzymy króla lwa?-spytał patrząc na mnie
-Jasne-uśmiechnęłam się
-Jakby co jestem w kuchni-powiedział i poszedł
-Pół godziny rozejmu tak?-spytał kiedy zostaliśmy sami
-No a ile mam z tobą wytrzymać?-spojrzałam mu w oczy
-Jak najdłużej-szepnął i mnie pocałował
-Loluś Igła jest w kuchni-skarciłam go
-Lubie jak tak do mnie mówisz-mruknął
-To super skarbie ale teraz cicho, zaczyna się-położyłam mu palec na ustach
-Oj no....
-Potem miśku-cmoknęłam go
-No dobrze-westchnął i położył się tak że miał głowę na moich udach
-Nie za dobrze ci?-spytałam kiedy do pokoju wszedł Igła
-Mamy jeszcze 20 min wiec bądź miła.-powiedział Karol I się uśmiechnął.
-Masz fajne włosy-powiedziałam przeczesując mu je palcami
-A Igła?
-Poszedł-nachyliłam się nad nim i mnie pocałował
-Jesteście jak Nala i Simba-powiedziała Iwonka wchodząc do pokoju.
-Kto się czubi ten się lubi-powiedział Krzysiek niosąc kolację
-Nie bądź taki pewny-powiedział mu Karol wstając z moich kolan
-Tak tak. Robicie postępy bo się nie pozabijaliście.
-Nie ciesz się Krzysiu bo zaraz to się skończy-powiedziałam
-Dlaczego?
-Zostało 15minut- wyszczerzył się KArol a Igła przybił sobie face palma.
-To może zjemy nie kłócąc się? Zapraszam do stołu-powiedziała Iwona uśmiechając się.
-Pyszne-powiedział Kłos z pełną buzią
-Jak pies je to nie szczeka-powiedziałam
-Ale ty głupia jesteś najpierw od wiewiórek wyzywasz a teraz mówisz że szczekam.
-Ja pierdole przecież mowie ze pies debilu!
-Zaczęło się-westchnął zrezygnowany Igła
-To się kurwa ogarnij
-No chyba jednak ty się ogarnij gryzoniu-warknęłam-A kolacja była wyśmienita-posłałam Iwonie uśmiech
-I tutaj się niestety musze z nią zgodzić-powiedział Kłos
-Ciesze się ze wam smakowało.
-To teraz myć zęby i do łóżek-zdecydował Ignaczak-A I macie wspólny pokój
-Co kurwa?-spytałam
-Pojebało cię Igła?-spytał Lolek
-Ja mam spać z tym czymś?
-No tak-wzruszył ramionami
-Ja pierdole kurwa co ja Ci zrobiłem?-krzyczał Kłos a ja poszłam na górę i zajęłam łazienke.
-Ty blondi, siedzisz tam już od godziny-bulwersował się Karol
-Bo ja w przeciwieństwie do ciebie się myję-zgasilam go-Dobranoc-powiedziałam do Ignaczaków i zniknęłam w pokoju
-Dobranoc-usłyszałam Iwone
-Tylko nie bijcie się proszę-marudził Igła
-Postaram się-rzucił Kłos wychodząc z łazienki
-Co tak szybko?-spytałam go
-Stęskniłem się-powiedział przytulając mnie i kładąc się do łóżka
-To co? Kończymy kabaret?-spytał z uśmiechem a ja pokiwałam głową
-Spisz na podłodze szczurze!-krzyknęłam na tyle głośno żeby Igła usłyszał
-Chyba cię pojebało!
-Podłoga wiewiór!-krzyknęłam i zaśmialiśmy się
-Hahaha biedny Krzysiu przez nas osiwieje-powiedziałam wtulając się w Karola
-Mógł się nie wtrącać.
-W sumie racja :)
-To co robimy?-spytał poruszając brwiami
-Idziemy spać...i serio śpisz na podłodze-rzuciłam mu poduszke
-Czemu?
-Bo jak Igła rano tu wparuje a my będziemy leżeć w łóżku to....
-To się zdziwi i o to nam chodzi-dokończył i mnie pocałował
-Przebiegły jesteś...wszystko na swoją korzyść-zaśmiałam się
-Nie przesadzaj-popatrzył na mnie i namiętnie pocałował
-Dobranoc-szepnęłam I wtulona w jego tors usnęłam.
-Nie ciesz się Krzysiu bo zaraz to się skończy-powiedziałam
-Dlaczego?
-Zostało 15minut- wyszczerzył się KArol a Igła przybił sobie face palma.
-To może zjemy nie kłócąc się? Zapraszam do stołu-powiedziała Iwona uśmiechając się.
-Pyszne-powiedział Kłos z pełną buzią
-Jak pies je to nie szczeka-powiedziałam
-Ale ty głupia jesteś najpierw od wiewiórek wyzywasz a teraz mówisz że szczekam.
-Ja pierdole przecież mowie ze pies debilu!
-Zaczęło się-westchnął zrezygnowany Igła
-To się kurwa ogarnij
-No chyba jednak ty się ogarnij gryzoniu-warknęłam-A kolacja była wyśmienita-posłałam Iwonie uśmiech
-I tutaj się niestety musze z nią zgodzić-powiedział Kłos
-Ciesze się ze wam smakowało.
-To teraz myć zęby i do łóżek-zdecydował Ignaczak-A I macie wspólny pokój
-Co kurwa?-spytałam
-Pojebało cię Igła?-spytał Lolek
-Ja mam spać z tym czymś?
-No tak-wzruszył ramionami
-Ja pierdole kurwa co ja Ci zrobiłem?-krzyczał Kłos a ja poszłam na górę i zajęłam łazienke.
-Ty blondi, siedzisz tam już od godziny-bulwersował się Karol
-Bo ja w przeciwieństwie do ciebie się myję-zgasilam go-Dobranoc-powiedziałam do Ignaczaków i zniknęłam w pokoju
-Dobranoc-usłyszałam Iwone
-Tylko nie bijcie się proszę-marudził Igła
-Postaram się-rzucił Kłos wychodząc z łazienki
-Co tak szybko?-spytałam go
-Stęskniłem się-powiedział przytulając mnie i kładąc się do łóżka
-To co? Kończymy kabaret?-spytał z uśmiechem a ja pokiwałam głową
-Spisz na podłodze szczurze!-krzyknęłam na tyle głośno żeby Igła usłyszał
-Chyba cię pojebało!
-Podłoga wiewiór!-krzyknęłam i zaśmialiśmy się
-Hahaha biedny Krzysiu przez nas osiwieje-powiedziałam wtulając się w Karola
-Mógł się nie wtrącać.
-W sumie racja :)
-To co robimy?-spytał poruszając brwiami
-Idziemy spać...i serio śpisz na podłodze-rzuciłam mu poduszke
-Czemu?
-Bo jak Igła rano tu wparuje a my będziemy leżeć w łóżku to....
-To się zdziwi i o to nam chodzi-dokończył i mnie pocałował
-Przebiegły jesteś...wszystko na swoją korzyść-zaśmiałam się
-Nie przesadzaj-popatrzył na mnie i namiętnie pocałował
-Dobranoc-szepnęłam I wtulona w jego tors usnęłam.
piątek, 1 maja 2015
Rozdział 12
Perspektywa Pauliny
Obudziło mnie smyranie po udzie. Zamruczałam z rozkoszy.
-Cześć piękna
-Karoool-mruknęłam
-Tak skarbie?
-Przestań
-Niee
-Loluuuś noo....Kurwa Karol co ty robisz w moim łóżku?!-ocknęłam się
-Brawo za refleks-zaśmiał się
-Serio? Znowu zaczynasz?-spytałam zrezygnowana
-Nie-powiedział gładząc mnie po policzku
-To odpowiesz mi na pytanie?
-Leżę
-Mhm a dlaczego?-spytałam unosząc brew
-Bo cię kocham-szepnął i wpił się w moje usta.
-Karol...-zaczęłam i chciałam mu położyć dłonie na policzkach kiedy się uchylił.
-Nie bij-prosił skruszony
-Ale ty głupi jesteś Lolek wiesz?-powiedziałam i pocałowałam go namiętnie.
-To może jeszcze raz?-spytał szczerząc się jak głupi do sera i znów złączył nasze usta w pocałunku.
-Yhym...nie przeszkadzam wam?-usłyszałam głos brunetki
-No w sumie to tak trochę-powiedział Karol
-W takim razie bardzo mi przykro, że muszę wam przerwać, ale kawa czeka na stole-powiedziała
-Już idziemy-powiedziałam wstając z łóżka i łapiąc Kłosa za rękę-Chodź.
-A co za to dostanę?
-Kawę-pokazałam mu język
-Wredota-powiedział i pociągnął mnie za rękę tak że wylądowałam na jego kolanach-Buzi-powiedział robiąc dziubek. Cmoknęłam go w policzek.
-Zadowolony?-spytałam
-No nie bardzo-skrzywił się-Tu-pokazał na swoje usta.
Westchnęłam i go pocałowałam.
-Teraz lepiej-powiedział z uśmiechem i poszliśmy do kuchni.
-Coś mnie chyba ominęło-powiedziała Nati
-Czy ja wiem-odparł rozmarzony Kłos
-Wasz spisek się udał-powiedziałam do niej
-To od kiedy jesteście razem?-spytała przy śniadaniu
-No tak właściwie to nie jesteśmy-odpowiedziałam i popatrzyłam na siatkarza-Karolu...czy zostaniesz moim wiewiórem?-spytałam bardzo poważnie na co brunetka parsknęła śmiechem
-Czy ty chcesz żebym ja się na rudo przefarbował?
-No w sumie to by oddawało twój charakter-pokazałam mu język
-Teraz to przegięłaś. Foch-skrzyżował ręce na piersi i tupnął nogą
-Oj Karol no
-Pff
-Nie bądź taki-szepnęłam mu do ucha
-Pff
-Loluś-usiadłam mu na kolanach i poczochrałam włosy
-Ej wiesz ile układał em fryzurę?-oburzył się
-Dzisiaj się nie czesales-wytknelam my
-Nie będę z tobą rozmawiał
-Loluuuś-mruczalam gładząc go po policzku
-Natalia mówiłaś coś?
-Ale ty jesteś-powiedziałam wstając z jego kolan-O dostałam sms'a. Wychodzę.
-Nigdzie nie idziesz-powiedział Karol stając przede mną
-No proszę. Jednak się do mnie odzywasz-mruknęłam-A teraz odsuń się bo Jędrek czeka
-Nigdzie nie pójdziesz-powiedział przez zaciśnięte zęby i spojrzał mi w oczy
-No nie wiem, nie wiem-minęłam go lecz złapał mnie za nadgarstek
-Mój zazdrośnik-zaśmiałam się i objęłam go
-Wcale nie jestem zazdrosny
-Nie?-spytałam przeczesując mu włosy
-No może troszkę-uśmiechnął się
-Oj Kłosik Kłosik
-Co?
-Ponoć ze mną nie rozmawiasz-pokazałam mu język
-Postanowiłem ci wybaczyć
-Bo jesteś zazdrosny
-Nie
-To dobrze bo wychodzę
-Nie pójdziesz
-Nie?
-Nie.
-Wiesz co?
-Co?
-Zazdrosne wiewióry są bardzo urocze-zaśmiałam się a on mnie pocałował
-Kocham cię-szepnął
-Ja ciebie tez...
-Yyym rozumiem, że chcecie się sobą nacieszyć, ale za dwie godziny odlatuje samolot do Rzeszowa-powiedziała Natalia
-Jedź ze mną-powiedział Kłos przytulając mnie
-Ja a. ...
-Chętnie z tobą poleci-powiedziała Natka-W sumie to już cię spakowalam-zwróciła się do mnie.
-Tak bardzo mnie nie lubisz, żeby mnie się pozbywać?-fuknęłam
-Wiesz to poniekąd był pomysł Krzyśka-zaczęła
-Dobra nie tłumacz się. Wszyscy jesteście wredni.
-Tak tak. To teraz spadajcie bo Igła na was czeka-cmoknęła na pożegnanie
-I to niby ja kotek jestem Rudy tak?-Kłos dźgnął mnie w zebro, a Natalia walnęła go w ramię
-Ej ej ej. Moja droga bardzo cie przepraszam, ale czemu ty bijesz mojego chłopaka?
-Od kiedy ci to przeszkadza?-spytała zbita z tropu
-Chodzi mi o to dlaczego tak lekko to robisz-roześmiałam się a ona mi zawtórowała
-O nie kotek tak się bawić nie będziemy-powiedział i przerzucił mnie sobie przez ramię. W drugą rękę wziął moja walizkę.
-Puść mnie-piszczałam i walił am go pięściami.
-Nie ma mowy. Idziemy.
-Czekajcie zawioze was-powiedziała rozbawiona brunetka
-Ciebie to bawi???-spytałam a ona pokiwała głową
-Złość piękności szkodzi skarbie-mruknął Karol wsadzając mnie do samochodu i zapinajac pasy.
-W takim razie się nie złość bo nie wiem czy wytrzymam ten widok.
-Jejku no Pauluś...daruj sobie.
-Jeszcze będziesz mnie pouczał?-zbulwersowałam się
-No w sumie....
-Nie będę cię słuchać-powiedziałam. Droczyliśmy się całą drogę na lotnisko.
-Trzymajcie się-powiedziała brunetka dając mi buziaka w policzek
-Mam być zazdrosny?
-W sumie masz o co-zaśmiała się
-O czymś nie wiem?-zdziwił się
-Wielu rzeczy nie wiesz-ucięłam-Do zobaczenia
-Uważajcie na siebie
-Jak bym swoją mamę słyszał. Nara-powiedział i poszliśmy na odprawę.
Lot minął nam na rozmowie. I dogryzaniu sobie bo jak inaczej :P Siedziałam oparta o kłosowe ramię a on się bawił moimi włosami.
-Pauliś-zaczął kiedy lądowaliśmy
-Hmm?
-Bo ja mam taki szatański plan-uśmiechnął się złowieszczo
-Zamieniam się w słuch
-Bo może my nie powiemy Krzyśkowi, że ze sobą jesteśmy....
-Myślisz że Nati mu już nie powiedziała?
-Zawsze mogliśmy się pozrec w samolocie-powiedział dotykając mojego policzka
-Osz ty-uśmiechnęłam się-Podoba mi się
-Wiem-puścił mi oczko
-Tylko wiesz że sam siebie skazujesz na cierpienie?
-Hmmm....myślę że mina Krzyśka jest tego warta-uśmiechnął się łobuzersko i zachłannie wpił się w moje usta.
Obudziło mnie smyranie po udzie. Zamruczałam z rozkoszy.
-Cześć piękna
-Karoool-mruknęłam
-Tak skarbie?
-Przestań
-Niee
-Loluuuś noo....Kurwa Karol co ty robisz w moim łóżku?!-ocknęłam się
-Brawo za refleks-zaśmiał się
-Serio? Znowu zaczynasz?-spytałam zrezygnowana
-Nie-powiedział gładząc mnie po policzku
-To odpowiesz mi na pytanie?
-Leżę
-Mhm a dlaczego?-spytałam unosząc brew
-Bo cię kocham-szepnął i wpił się w moje usta.
-Karol...-zaczęłam i chciałam mu położyć dłonie na policzkach kiedy się uchylił.
-Nie bij-prosił skruszony
-Ale ty głupi jesteś Lolek wiesz?-powiedziałam i pocałowałam go namiętnie.
-To może jeszcze raz?-spytał szczerząc się jak głupi do sera i znów złączył nasze usta w pocałunku.
-Yhym...nie przeszkadzam wam?-usłyszałam głos brunetki
-No w sumie to tak trochę-powiedział Karol
-W takim razie bardzo mi przykro, że muszę wam przerwać, ale kawa czeka na stole-powiedziała
-Już idziemy-powiedziałam wstając z łóżka i łapiąc Kłosa za rękę-Chodź.
-A co za to dostanę?
-Kawę-pokazałam mu język
-Wredota-powiedział i pociągnął mnie za rękę tak że wylądowałam na jego kolanach-Buzi-powiedział robiąc dziubek. Cmoknęłam go w policzek.
-Zadowolony?-spytałam
-No nie bardzo-skrzywił się-Tu-pokazał na swoje usta.
Westchnęłam i go pocałowałam.
-Teraz lepiej-powiedział z uśmiechem i poszliśmy do kuchni.
-Coś mnie chyba ominęło-powiedziała Nati
-Czy ja wiem-odparł rozmarzony Kłos
-Wasz spisek się udał-powiedziałam do niej
-To od kiedy jesteście razem?-spytała przy śniadaniu
-No tak właściwie to nie jesteśmy-odpowiedziałam i popatrzyłam na siatkarza-Karolu...czy zostaniesz moim wiewiórem?-spytałam bardzo poważnie na co brunetka parsknęła śmiechem
-Czy ty chcesz żebym ja się na rudo przefarbował?
-No w sumie to by oddawało twój charakter-pokazałam mu język
-Teraz to przegięłaś. Foch-skrzyżował ręce na piersi i tupnął nogą
-Oj Karol no
-Pff
-Nie bądź taki-szepnęłam mu do ucha
-Pff
-Loluś-usiadłam mu na kolanach i poczochrałam włosy
-Ej wiesz ile układał em fryzurę?-oburzył się
-Dzisiaj się nie czesales-wytknelam my
-Nie będę z tobą rozmawiał
-Loluuuś-mruczalam gładząc go po policzku
-Natalia mówiłaś coś?
-Ale ty jesteś-powiedziałam wstając z jego kolan-O dostałam sms'a. Wychodzę.
-Nigdzie nie idziesz-powiedział Karol stając przede mną
-No proszę. Jednak się do mnie odzywasz-mruknęłam-A teraz odsuń się bo Jędrek czeka
-Nigdzie nie pójdziesz-powiedział przez zaciśnięte zęby i spojrzał mi w oczy
-No nie wiem, nie wiem-minęłam go lecz złapał mnie za nadgarstek
-Mój zazdrośnik-zaśmiałam się i objęłam go
-Wcale nie jestem zazdrosny
-Nie?-spytałam przeczesując mu włosy
-No może troszkę-uśmiechnął się
-Oj Kłosik Kłosik
-Co?
-Ponoć ze mną nie rozmawiasz-pokazałam mu język
-Postanowiłem ci wybaczyć
-Bo jesteś zazdrosny
-Nie
-To dobrze bo wychodzę
-Nie pójdziesz
-Nie?
-Nie.
-Wiesz co?
-Co?
-Zazdrosne wiewióry są bardzo urocze-zaśmiałam się a on mnie pocałował
-Kocham cię-szepnął
-Ja ciebie tez...
-Yyym rozumiem, że chcecie się sobą nacieszyć, ale za dwie godziny odlatuje samolot do Rzeszowa-powiedziała Natalia
-Jedź ze mną-powiedział Kłos przytulając mnie
-Ja a. ...
-Chętnie z tobą poleci-powiedziała Natka-W sumie to już cię spakowalam-zwróciła się do mnie.
-Tak bardzo mnie nie lubisz, żeby mnie się pozbywać?-fuknęłam
-Wiesz to poniekąd był pomysł Krzyśka-zaczęła
-Dobra nie tłumacz się. Wszyscy jesteście wredni.
-Tak tak. To teraz spadajcie bo Igła na was czeka-cmoknęła na pożegnanie
-I to niby ja kotek jestem Rudy tak?-Kłos dźgnął mnie w zebro, a Natalia walnęła go w ramię
-Ej ej ej. Moja droga bardzo cie przepraszam, ale czemu ty bijesz mojego chłopaka?
-Od kiedy ci to przeszkadza?-spytała zbita z tropu
-Chodzi mi o to dlaczego tak lekko to robisz-roześmiałam się a ona mi zawtórowała
-O nie kotek tak się bawić nie będziemy-powiedział i przerzucił mnie sobie przez ramię. W drugą rękę wziął moja walizkę.
-Puść mnie-piszczałam i walił am go pięściami.
-Nie ma mowy. Idziemy.
-Czekajcie zawioze was-powiedziała rozbawiona brunetka
-Ciebie to bawi???-spytałam a ona pokiwała głową
-Złość piękności szkodzi skarbie-mruknął Karol wsadzając mnie do samochodu i zapinajac pasy.
-W takim razie się nie złość bo nie wiem czy wytrzymam ten widok.
-Jejku no Pauluś...daruj sobie.
-Jeszcze będziesz mnie pouczał?-zbulwersowałam się
-No w sumie....
-Nie będę cię słuchać-powiedziałam. Droczyliśmy się całą drogę na lotnisko.
-Trzymajcie się-powiedziała brunetka dając mi buziaka w policzek
-Mam być zazdrosny?
-W sumie masz o co-zaśmiała się
-O czymś nie wiem?-zdziwił się
-Wielu rzeczy nie wiesz-ucięłam-Do zobaczenia
-Uważajcie na siebie
-Jak bym swoją mamę słyszał. Nara-powiedział i poszliśmy na odprawę.
Lot minął nam na rozmowie. I dogryzaniu sobie bo jak inaczej :P Siedziałam oparta o kłosowe ramię a on się bawił moimi włosami.
-Pauliś-zaczął kiedy lądowaliśmy
-Hmm?
-Bo ja mam taki szatański plan-uśmiechnął się złowieszczo
-Zamieniam się w słuch
-Bo może my nie powiemy Krzyśkowi, że ze sobą jesteśmy....
-Myślisz że Nati mu już nie powiedziała?
-Zawsze mogliśmy się pozrec w samolocie-powiedział dotykając mojego policzka
-Osz ty-uśmiechnęłam się-Podoba mi się
-Wiem-puścił mi oczko
-Tylko wiesz że sam siebie skazujesz na cierpienie?
-Hmmm....myślę że mina Krzyśka jest tego warta-uśmiechnął się łobuzersko i zachłannie wpił się w moje usta.
Perspektywa Igły
Jechałem na lotnisko kiedy zadzwoniła do mnie Natka
-No siema pietruszka jak tam plan?-spytałem odbierając połączenie
- Po pierwsze daruj se pietruszkę ja mam imię, a po drugie....
-No mów! Nie trzymaj mnie w niepewności!
-Są razem!-pisnęła
-Hahahaha mówiłem, że tak będzie-uśmiechnąłem się promiennie
-Także będziesz miał gołąbeczki pod dachem.
-Rozumiem, że ty nie mogłaś wytrzymać to zapakowałaś ich w samolot i wysłałaś do mnie?
-Hahahaha jak ty mnie dobrze znasz Krzysiu-mówiła ze śmiechem
-Dobra ja dojeżdżam na lotnisko i czekam na zakochanych
-Jasne, jak coś to dzwoń
-No to papa
-Wytrwałości życzę-zaśmiała się i rozłączyła
No pewnie najlepiej wszystko na moją głowę zwalić-pomyślałem i zaśmiałem się pod nosem. Usiadłem na krzesełku i czekałem na zakochanych. Myślałem, że wyjdą z terminalu śmiejąc się i trzymając za rączki...Więc się lekko zdziwiłem o.O
-Kurwa Karol!-usłyszałem krzyk blondynki
-No co? Idź szybciej a nie sie wleczesz!
-Ogarnij dupe siatkarzyku!
-Hola hola!-zawołałem
-Siema stary-powiedział Kłos
-Cześć Krzysiu-powiedziała blondi kiedy ją przytuliłem
-No hejka dzieciaki-powiedziałem- Słyszałem, że razem jesteście-powiedziałem mierząc ich uważnie wzrokiem
-Byliśmy.-powiedziała obojętnie
-Jak to byliście?
-Myślisz, że z taką zołzą da się długo wytrzymać?-spytał mnie Karol
-W przeciwieństwie do ciebie ze mną da się długo wytrzymać pustaku-odpowiedziała mu Paula
-Nie ogarniam was-pokręciłem z politowaniem głową-Natalia mówiła...
-I co z tego, że mówiła? Znowu mnie upił i jeszcze kac mnie trzymał-powiedziała
-Z tego co pamiętam to ty mnie upiłaś!
-Widzisz Krzysiu? Nawet nie pamięta jak było-uśmiechnęła się delikatnie
-Dobra chodźcie do samochodu bo nie wytrzymam-westchnąłem. Wziąłem jej bagaż i poszliśmy do mojego kochanego porche...
-Ja z przodu!-krzyknął Kłos
-No chyba cię Bóg opuścił Karolku!
-Wyższy jestem!
-No i gówno mnie to obchodzi!
-A powinno
-Wypierdalaj kurwa ja tu siadam!-wydarła się na niego
-Ogarnijcie się!-straciłem cierpliwość-Jesteście gorsi niż Seba i Domi jak się kłócą.
-A to już nie moja wina-powiedziała
-Trzeba było nas nie swatać na siłę-dodał Kłos a mi zrzedła mina. Kiedy otworzył przednie drzwi Paula wślizgnęła się na siedzenie.
-Małe a zwinne-pokręcił głową
-To ty jesteś wiewiórką-pokazała mu język
-Głupszym się ustępuje-powiedział i usiadł z tyłu
-Sugerujesz że jestem głupia?!
-Jesteś blondynką-wzruszył ramionami
-Możemy już jechać?-spytałem zrezygnowany siadając za kółkiem
-Tak-powiedział środkowy i zapiął pasy
Całą drogę się kłócili. Jak nie dogryzali sobie to zaczęli się kłócić o pogodę, a nawet o kolor mojego samochodu.
-Debilu ten samochód jest granatowy!
-Jak granatowy jak czarny!
-Nie jest czarny tylko ciemno granatowy daltonisto
-Czarny
-Nie będę się z tobą kłócić bo i tak nie rozróżniasz kolorów
-Jak to nie różniam?
-To jakiego koloru jest mój sweter?-spytała patrząc na niego wyzywająco
-Różowy
-Karol to jest łososiowy-wtrąciłem patrząc na niego jak na debila
-No widzisz? Igła się zna nie to co ty-pochwaliła mnie
-Kurde stary skąd ty takie rzeczy wiesz?-zapytał zdziwiony
-Wiesz Iwonka mnie nauczyła.
-Widocznie nie jest taki tępy jak ty.
-Znowu zaczynacie?-spytałem
-Powiedzmy że Narazie damy ci spokój. Chcę zrobić dobre wrażenie na Iwonce-uśmiechnęła się uroczo
-To co mała? Zawieszenie broni na cztery godziny?-spytał jej Karol
-Dwie
-Błagam was trzy-prosiłem
-No dobra ale tylko dla ciebie Krzysiu-posłała mi uśmiech
-Aha dzieciaki są u babci....wrócą jutro...gdybyście mogli....
-Zobaczymy co da się zrobić-powiedział i puścił do blondi oczko.
kiedy zaparkowaliśmy przed domem Karol wysiadł, otworzył Pauli drzwi i pomógł jej wysiąść.
-Nie ogarniam was-rzuciłem i pokręcił em głową
-To nic nowego kochanie-usłyszałem głos żony, która się zaśmiała a ty reszta towarzystwa jej zawtórowała.
-Też się stęskniłem-powiedziałem I pocałowałem ją-To jest...
-Paulina-uśmiechnęła się blondynka
-Pusta głupia blondynka-powiedział Karol i się uśmiechnął
-Napewno mądrzejsza od ciebie-powiedziała moja zona
-Już cię lubię-powiedziała Paula i poszły do domu
-No to żeś sobie wybrał..
-Sam mnie w to wklopaleś Krzysiek
-I teraz będę musiał znosić wasze kłótnie-powiedziałem spuszczając głowę i wszedłem do domu.
Jechałem na lotnisko kiedy zadzwoniła do mnie Natka
-No siema pietruszka jak tam plan?-spytałem odbierając połączenie
- Po pierwsze daruj se pietruszkę ja mam imię, a po drugie....
-No mów! Nie trzymaj mnie w niepewności!
-Są razem!-pisnęła
-Hahahaha mówiłem, że tak będzie-uśmiechnąłem się promiennie
-Także będziesz miał gołąbeczki pod dachem.
-Rozumiem, że ty nie mogłaś wytrzymać to zapakowałaś ich w samolot i wysłałaś do mnie?
-Hahahaha jak ty mnie dobrze znasz Krzysiu-mówiła ze śmiechem
-Dobra ja dojeżdżam na lotnisko i czekam na zakochanych
-Jasne, jak coś to dzwoń
-No to papa
-Wytrwałości życzę-zaśmiała się i rozłączyła
No pewnie najlepiej wszystko na moją głowę zwalić-pomyślałem i zaśmiałem się pod nosem. Usiadłem na krzesełku i czekałem na zakochanych. Myślałem, że wyjdą z terminalu śmiejąc się i trzymając za rączki...Więc się lekko zdziwiłem o.O
-Kurwa Karol!-usłyszałem krzyk blondynki
-No co? Idź szybciej a nie sie wleczesz!
-Ogarnij dupe siatkarzyku!
-Hola hola!-zawołałem
-Siema stary-powiedział Kłos
-Cześć Krzysiu-powiedziała blondi kiedy ją przytuliłem
-No hejka dzieciaki-powiedziałem- Słyszałem, że razem jesteście-powiedziałem mierząc ich uważnie wzrokiem
-Byliśmy.-powiedziała obojętnie
-Jak to byliście?
-Myślisz, że z taką zołzą da się długo wytrzymać?-spytał mnie Karol
-W przeciwieństwie do ciebie ze mną da się długo wytrzymać pustaku-odpowiedziała mu Paula
-Nie ogarniam was-pokręciłem z politowaniem głową-Natalia mówiła...
-I co z tego, że mówiła? Znowu mnie upił i jeszcze kac mnie trzymał-powiedziała
-Z tego co pamiętam to ty mnie upiłaś!
-Widzisz Krzysiu? Nawet nie pamięta jak było-uśmiechnęła się delikatnie
-Dobra chodźcie do samochodu bo nie wytrzymam-westchnąłem. Wziąłem jej bagaż i poszliśmy do mojego kochanego porche...
-Ja z przodu!-krzyknął Kłos
-No chyba cię Bóg opuścił Karolku!
-Wyższy jestem!
-No i gówno mnie to obchodzi!
-A powinno
-Wypierdalaj kurwa ja tu siadam!-wydarła się na niego
-Ogarnijcie się!-straciłem cierpliwość-Jesteście gorsi niż Seba i Domi jak się kłócą.
-A to już nie moja wina-powiedziała
-Trzeba było nas nie swatać na siłę-dodał Kłos a mi zrzedła mina. Kiedy otworzył przednie drzwi Paula wślizgnęła się na siedzenie.
-Małe a zwinne-pokręcił głową
-To ty jesteś wiewiórką-pokazała mu język
-Głupszym się ustępuje-powiedział i usiadł z tyłu
-Sugerujesz że jestem głupia?!
-Jesteś blondynką-wzruszył ramionami
-Możemy już jechać?-spytałem zrezygnowany siadając za kółkiem
-Tak-powiedział środkowy i zapiął pasy
Całą drogę się kłócili. Jak nie dogryzali sobie to zaczęli się kłócić o pogodę, a nawet o kolor mojego samochodu.
-Debilu ten samochód jest granatowy!
-Jak granatowy jak czarny!
-Nie jest czarny tylko ciemno granatowy daltonisto
-Czarny
-Nie będę się z tobą kłócić bo i tak nie rozróżniasz kolorów
-Jak to nie różniam?
-To jakiego koloru jest mój sweter?-spytała patrząc na niego wyzywająco
-Różowy
-Karol to jest łososiowy-wtrąciłem patrząc na niego jak na debila
-No widzisz? Igła się zna nie to co ty-pochwaliła mnie
-Kurde stary skąd ty takie rzeczy wiesz?-zapytał zdziwiony
-Wiesz Iwonka mnie nauczyła.
-Widocznie nie jest taki tępy jak ty.
-Znowu zaczynacie?-spytałem
-Powiedzmy że Narazie damy ci spokój. Chcę zrobić dobre wrażenie na Iwonce-uśmiechnęła się uroczo
-To co mała? Zawieszenie broni na cztery godziny?-spytał jej Karol
-Dwie
-Błagam was trzy-prosiłem
-No dobra ale tylko dla ciebie Krzysiu-posłała mi uśmiech
-Aha dzieciaki są u babci....wrócą jutro...gdybyście mogli....
-Zobaczymy co da się zrobić-powiedział i puścił do blondi oczko.
kiedy zaparkowaliśmy przed domem Karol wysiadł, otworzył Pauli drzwi i pomógł jej wysiąść.
-Nie ogarniam was-rzuciłem i pokręcił em głową
-To nic nowego kochanie-usłyszałem głos żony, która się zaśmiała a ty reszta towarzystwa jej zawtórowała.
-Też się stęskniłem-powiedziałem I pocałowałem ją-To jest...
-Paulina-uśmiechnęła się blondynka
-Pusta głupia blondynka-powiedział Karol i się uśmiechnął
-Napewno mądrzejsza od ciebie-powiedziała moja zona
-Już cię lubię-powiedziała Paula i poszły do domu
-No to żeś sobie wybrał..
-Sam mnie w to wklopaleś Krzysiek
-I teraz będę musiał znosić wasze kłótnie-powiedziałem spuszczając głowę i wszedłem do domu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
