14 luty 2014
Kolejny dzień zakochanych, który miałam spędzić z moim chłopakiem. Wstałam wcześnie rano i nie budząc Natki poszłam na zakupy. Nie było mnie dłuższą chwilę, a kiedy wróciłam mieszkanie było wysprzątane a w kuchni czekała pyszna kawa.
-Rozumiem, że mam się wieczorem ulotnić?
-No wiesz....
-Spoko...rozumiem, masz Dawidka to przyjaciółki już nie potrzebujesz.-powiedziała Natalka udając, że się obraża.
-Oj Natuś...słonecznko ty moje noo nie fochaj się na mnie.
-Nie słoneczkuj mi tu, tylko idź się szykuj.-odrzekła z uśmiechem
-Kochana jesteś- powiedziałam przytulając ją
-Dobra dobra....tylko żeby mieszkanie było całe jak wrócę.-pokazała mi język i zniknęła za drzwiami.
Gdy tylko wyszła, wzięłam gorący prysznic. Owinięta w ręcznik poszłam do pokoju i otworzyłam szafę. Długo zastanawiałam się nad kreacją na dzisiejszy wieczór. Postawiłam na czerwoną mini bez ramiączek i wysokie czarne szpilki do tego mocniejszy makijaż i byłam gotowa. Poszłam do kuchni, wstawiłam zapiekanke do pieca i czekałam na ukochanego.
Po dwóch godzinach wreszcie usłyszałam długo oczekiwany dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. W progu zobaczyłam Dawida w powycieranych jeansach i koszulce z batmanem.
-Cześć kochanie, pięknie wyglądasz-powiedział całując mnie
-Szkoda, że nie mogę powiedzieć tego o tobie skarbie- odrzekłam z sarkazmem
-Kotku, ale o co chodzi? Jesteś zła?
-Nie...jestem wściekła. Są walentynki, cały dzień się szykowałam, czekałam na ciebie a ty co?!?!?!
-Wiesz...właściwie to musimy porozmawiać.
-Naprawdę? No to słucham.
-Nie wpuścisz mnie do środka?-spytał z lekkim rozbawieniem
-Nie ma takiej potrzeby. Mów co masz powiedzieć...
-Nie wygłupiaj się...
-Dawid ty się nie wygłupiaj. Jedzenie wystygło, wino wypije sama, nie odbierasz ode mnie telefonów, nie masz dla mnie czasu i nie pamiętasz o mnie nawet w walentynki!
-Skoro tak stawiasz sprawę, chciałem ci powiedzieć, że dostałem pracę we Włoszech i jutro wyjeżdżam.
-W takim razie wejdź-powiedziałam wpuszczając go do mieszkania. Zamknęłam drzwi i spojrzałam w jego oczy-o czym ty mówisz?-zapytałam- jak to wyjeżdżasz?
-Normalnie o 10:00 mam samolot.
-A co z nami?
-Jak to co? Jedziesz ze mną.
-Chyba sobie żartujesz. Ja mam tu szkołę, przyjaciół...nie rzucę wszystkiego żeby z tobą jechać.
-Zdajesz sobie sprawę, że jeżeli ze mną nie pojedziesz to z nami koniec?
-Dlaczego mi to robisz? Myślałam, że mnie kochasz...
-To źle myślałaś. Zmarnowałem z taką gówniarą dwa lata, ale to już koniec.-powiedział z triumfalnym uśmiechem.
Spojrzał mi głęboko w zaszklone oczy i namiętnie wpił się w moje usta.
-To tak żebyś mnie nie zapomniała skarbie-rzucił na odchodne i wyszedł trzaskając drzwiami.
Oparłam się o ścianę i zaczęłam płakać. Po pewnym czasie poszłam do sypialni, wypiłam wino i zasnęłam.
Perspektywa Natalii
Wróciłam do domu nad ranem. Nie chciałam im przeszkadzać, więc noc spędziłam u koleżanki.
-Cześć gołąbeczki-powiedziałam wchodząc do sypialni. Jednak to co zobaczyłam odjęło mi mowę, myślałam że zostanę ich razem....a tu Paula śpi w sukience z rozmazanym makijażem i pustą butelką wina pod ręką.
-Skarbie...co się stało?- spytałam jak się obudziła
-On...on...zostawił mnie-powiedziała przez łzy i wybuchła płaczem.
-Jak to zostawił?-nie mogłam w to uwierzyć Dawid spędził z moją przyjaciółką dwa lata i tak poprostu ją zostawił w dodatku w walentynki?
-Przyszedł spóźniony...w wytartych jeansach i koszulce...powiedział, że wyjeżdża do Włoch...a ja z nim bo jak nie to koniec...zmarnował z gówniarą dwa lata a tak naprawdę mnie nie kochał- powiedziała w końcu między napadami płaczu
-Tak mi przykro-powiedziałam i mocno ją przytuliłam
-Dlaczego ja mam zawsze pecha?
-To nie tak...poprostu nie był ciebie wart...
-Szkoda, że dowiedziałam się o tym tak późno...
Rozmowę przerwał dźwięk jej telefonu. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Dawida, który przysłał jej sms'a.
Dzień dobry Kotku zapomniałem Ci wczoraj czegoś powiedzieć, więc Ci pokaże...Nie martw się jest dla mnie idealna, spotykamy się od ponad roku. Całusy Dawidek ;*
Przeczytała a w jej oczach na nowo zgromadziły się łzy. Na załączonym zdjęciu był Dawid całujący się z jakimś blond plastikiem.
-Cały czas mnie zdradzał, a ja głupia myślałam że mu na mnie zależy-rozpłakała się na dobre. Żadne próby pocieszenia nie wchodziły w grę. Cały czas płakała i leżała w łóżku. Nie mogłam nic zrobić, nie słuchała mnie. Dwa miesiące spędziła siedząc w domu. Oglądała telewizję albo płakała , nie chciała wychodzić, z nikim nie rozmawiała, a Dawid nie dawał o sobie zapomnieć i cały czas pisał. Wysyłał jej zdjęcia jak bardzo jest szczęśliwy we Włoszech ze swoją Justynką, bo tak blondynka miała na imię.
-Paula tak dłużej być nie może-powiedziałam przy śniadaniu-Ogarnij w końcu dupe i zacznij normalnie funkcjonować!
-Łatwo Ci mówić-spojrzała na mnie spod byka
-Wiesz, że nie jest mi łatwo, ale musisz zacząć chodzić do szkoły...
-Dobra...niech Ci będzie, jutro pojawię się w szkole-uśmiechnęła się do mnie nikle
-Super! To może jakaś impreza, poznasz jakiegoś fajnego...
-O nie moja droga, facetów sobie daruję...acha i zmieniam numer mam już dość tego debila z plastikiem.-uśmiechnęła się znacząco
-I to mi się podoba! Wróciła moja Paula!- krzyknęłam entuzjastycznie i mocno ją przytuliłam.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Hej hej wszystkim :D mamy prolog ;) mam nadzieję, że wam się spodoba. Komentujcie i do następnego ;*
Moja kochana lama ma bloga!!!! Boski :*** czekam na love forever xD
OdpowiedzUsuń