-Mówiłem kiedyś że wredna jesteś?-spytał kiedy doszliśmy do parku
-Coś mi się obiło o uszy-zaśmiałam się a on pociągnął mnie na ławkę tak że usiadłam na niego okrakiem
-Paskuda-szepnął mi do ucha w wpił się w moje usta
-Cały czas wyzywasz mnie od paskudo albo Wredot...chyba się obraże-powiedziałam wodząc palcem wokół jego ust
-A ty mnie wyzywasz od staruchów.
-To może powiesz że nie jesteś stary?-spytałam unosząc brew
-No nie jestem.
-Jasne. A ja nie jestem wredna-powiedziałam pokazując mu język a on pokręcił ze śmiechem głową.
-W sumie nie przeszkadza mi że jesteś wredna-szepnął przy moich ustach
-A mi że jesteś stary-mruknęłam zadziornie i złączyłam nasze usta w pocałunku.
-Kocham cię staruchu-wyszeptałam
-Ja ciebie tez malutka. Najbardziej na świecie-powiedział I pocałował mnie w czoło. Siedziałam a właściwie leżałam z głową na jego kolanach wpatrując się w gwiazdy.
-O czym myślisz?-spytał głaskając mnie po włosach
-Coś mi się obiło o uszy-zaśmiałam się a on pociągnął mnie na ławkę tak że usiadłam na niego okrakiem
-Paskuda-szepnął mi do ucha w wpił się w moje usta
-Cały czas wyzywasz mnie od paskudo albo Wredot...chyba się obraże-powiedziałam wodząc palcem wokół jego ust
-A ty mnie wyzywasz od staruchów.
-To może powiesz że nie jesteś stary?-spytałam unosząc brew
-No nie jestem.
-Jasne. A ja nie jestem wredna-powiedziałam pokazując mu język a on pokręcił ze śmiechem głową.
-W sumie nie przeszkadza mi że jesteś wredna-szepnął przy moich ustach
-A mi że jesteś stary-mruknęłam zadziornie i złączyłam nasze usta w pocałunku.
-Kocham cię staruchu-wyszeptałam
-Ja ciebie tez malutka. Najbardziej na świecie-powiedział I pocałował mnie w czoło. Siedziałam a właściwie leżałam z głową na jego kolanach wpatrując się w gwiazdy.
-O czym myślisz?-spytał głaskając mnie po włosach
- O nas.
- I co wymyśliłaś?
- Zastanawiam się jak długo jeszcze ze mną wytrzymasz?
- Wiesz skarbie. Pewnie będziemy się kłócić i godzić. Rozstawać i do siebie wracać, ale ogólnie to będziemy się kochać. Z czasem pewnie zaliczymy wpadkę i będą to bliźniaki. Nasze kochane Kłosiątka. Chłopczyk i Dziewczynka.
-Tak, bo nie ma to jak przedwcześnie planować wpadkę. Jeszcze wybierz imiona odrazu. Potem nie będzie problemu.- powiedziałam a on popatrzył się na mnie rozbawiony i pocałował
-Dobra Kłos koniec, bo zaraz faktycznie będe miała problem o nazwie Kłos junior.-powiedziałam odpychając go lekko.
Uśmiechnął się do mnie znaczącą. Złapał za ręke i pociągnął w stronę mieszkania....
*********
Tydzień w Bełchatowie minął jak z bicza strzelił. Chodziłyśmy na spacery, imprezy i ogólnie było zajebiście.
-Musisz już jechać?-spytał Karol kiedy pakowałam walizki
-Lolek...od jutra macie treningi, potem memoriał i mistrzostwa. Musisz być w formie a ja zaczynam szkołe-pogłaskałam go po policzku
-Ale ja nie chcę cie zostawiać-powiedział patrząc mi w oczy
-Kotek-mruknęłam kiedy położył mnie na łóżku i zaczął całować-Spóźnie się na samolot....
-No i co z tego?
-Karol proszę cię-spojrzałam na niego błagalnie
-Niech ci będzie...-powiedział zrezygnowany.
Ogarnęłyśmy się, wzięliśmy moje bagaże i pojechaliśmy na lotnisko.
-Wiesz że będę za tobą tęsknił?-spytał kiedy miałam iść na odprawę
-Wiesz że będę tęsknić bardziej?-spytałam wtulając się w niego a on pocałował mnie we włosy
-Kocham cię-szepnął
-Ja ciebie też-powiedziałam I złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku
-Widzimy się na memoriale?-spytał z nadzieją w głosie
-Postaram się-rzuciłam I pocałowałam go na pożegnanie
-Zadzwoń jak dolecisz-krzyknął za mną. Odwróciłam się i pokazałam mu okejke.
Lot minął sprawnie i już po nie całej godzinie byłam w Gdańsku.
-No proszę, kogo ja tu widzę-usłyszałam Nati i przytuliłam ją.
-Jak minął lot?-spytała brunetka kiedy sz łyśmy do samochodu
-Dobrze-powiedziałam-Komu zwinęłaś samochód?- spytałam wsiadajac do czarnej hondy
-Nie ważne-wyszczerzyła się-Mów lepiej co u Karola.
-Nooo...normalnie...
-Weź opowiadaj a nie! Co robiliscie?
-A jak myślisz?-spytałam-Chodzilismy na imprezy, na spacery i znowu na imprezy-wyszczerzyłam się
-Beze mnie?-zapytała oburzona
-Live is brutal.
-Co ten Karol z tobą zrobił-pokręciła głową
-Chciałam poniekąd zauważyć że to ty pomagałaś Krzyśkowi nas spiknąć.
-Wieem...no właśnie co u Igły?-spytała kiedy weszlysmy do mieszkania
-Dzieciaki są urocze. Iwona bardzo fajna...ogólnie zajebista rodzina a Seba Wygadany po Igle-zaśmiałam się
-To musi być ciekawie.
-Nawet nie wiesz jak bardzo-powiedziałam i zaczęłyśmy się śmiać. Poszliśmy do kuchni robiąc kanapki kiedy zadzwonił mój telefon a na wyświetlaczu pokazało się zdjęcie Karola.
-Już się stęsknił?-spytała Nati
-Miałam do niego zadzwonić jak wyląduje...-powiedziałam I odebrałam połączenie
-Jesteś już w domu?-usłyszałam zaniepokojony głos chłopaka
-Tak-powiedziałam z wahaniem
-Nic ci nie jest?
-Wszystko jest w porządku Karol...
-Czemu nie zadzwoniłaś?! Wiesz jak się martwiłem?! Miałaś dać znać jak dolecisz!!-po chwili zapadła cisza i słyszałam jego przyspieszony oddech
-Przepraszam-powiedziałam skruszona-Nie gniewaj się proszę.
-Martwiłem się o ciebie-powiedział spokojnie
-Wiem. Przepraszam. Miałam zadzwonić ale wyleciało mi z głowy...
-Super....dziewczyna nawet o mnie nie pamięta-rzekł z udawanym oburzeniem
-Kotek to nie tak...
-Nie? A jak? Co jest ważniejsze ode mnie?
-Loluś przestań.
-Przeszkodziłem ci w czymś?-spytał z pretensją
-Tak.-odpowiedziałam próbując zachować powagę. Chciał coś powiedzieć ale mu nie pozwoliłam-Właśnie byłam sam na sam z....
-Co?!?!?!-spytał wkurzony
-Paula ogarnij się bo chłopak ci na zawał zejdzie-usłyszałam z kuchni śmiech Nati
-Dobra no powiem mu-odkrzyknelam jej-Lolek byłam sam na sam z pyszną kanapką kiedy zadzwoniłeś i musiałam ją zostawić. Ona napewno czuje się zdradzona!-powiedziałam poważnie a on zaczął się śmiać-To nie jest śmieszne!-oburzyłam się
-Hahaha jest kochanie. Ja tu się o ciebie zamartwiam a ty mnie zdradzasz z kanapką-dodał poważnym tonem
-Wybaczysz mi kiedyś skarbie?-spytałam słodkim głosikiem
-Zastanowię się.
-Wiesz że Cię kocham?
-Ale kanapkę bardziej?
-Nie.
-To ci wybaczam. A teraz spadaj jeść bo potem będzie na mnie-powiedział I się zaśmiał
-Hahaha jak chcesz wiewiór. Kocham cię. Pa-powiedziałam I się rozłączyłam
-Hahahahaha nie ma to jak zakończyć rozmowę obrażając chłopaka-zaśmiała się brunetka
-E tam-machnęłam ręką-Smacznego-powiedziałam I zaczęłyśmy jeść.
Po posiłku włączyłyśmy TV i rozmawialysmy. Wieczorem dostałam sms-a od Karola: "Zadzwoniłbym ale pewnie mnie zdradzasz z kanapką. Kolorowych :*"
"Jak dobrze mnie znasz gryzoniu ;* Dobranoc ^^"
"A ty znowu z tym gryzoniem? Chyba się obraże :P"
"I tak mnie kochasz :*"
"Najbardziej na świecie paskudo ♡"
"Paskude mogłeś sobie darować :("
"A ty gryzonia"
"Będziemy się teraz kłócić?"
"Jak chcesz ;)"
"Nie chce ;p"
";) tęsknię za Tobą kotek..."
"Ja za Tobą też Loluś :* Ale idź juz spać bo jutro masz rano trening i musisz być wyspany"
"Nie chce spać bez ciebie..."
"Lolek!!! Ogarnij się...ja bez ciebie tez nie"
"Hahaha i kto tu ma się ogarnąć? :p"
"Ty :p Dobranoc wiewiór :p Kocham Cię <3"
"Ja ciebie mocniej Pauliś <3 śpij dobrze <3"
Odłożyłam telefon pod poduszkę i odpłynęłam do krainy Morfeusza.
*********
Tydzień w Bełchatowie minął jak z bicza strzelił. Chodziłyśmy na spacery, imprezy i ogólnie było zajebiście.
-Musisz już jechać?-spytał Karol kiedy pakowałam walizki
-Lolek...od jutra macie treningi, potem memoriał i mistrzostwa. Musisz być w formie a ja zaczynam szkołe-pogłaskałam go po policzku
-Ale ja nie chcę cie zostawiać-powiedział patrząc mi w oczy
-Kotek-mruknęłam kiedy położył mnie na łóżku i zaczął całować-Spóźnie się na samolot....
-No i co z tego?
-Karol proszę cię-spojrzałam na niego błagalnie
-Niech ci będzie...-powiedział zrezygnowany.
Ogarnęłyśmy się, wzięliśmy moje bagaże i pojechaliśmy na lotnisko.
-Wiesz że będę za tobą tęsknił?-spytał kiedy miałam iść na odprawę
-Wiesz że będę tęsknić bardziej?-spytałam wtulając się w niego a on pocałował mnie we włosy
-Kocham cię-szepnął
-Ja ciebie też-powiedziałam I złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku
-Widzimy się na memoriale?-spytał z nadzieją w głosie
-Postaram się-rzuciłam I pocałowałam go na pożegnanie
-Zadzwoń jak dolecisz-krzyknął za mną. Odwróciłam się i pokazałam mu okejke.
Lot minął sprawnie i już po nie całej godzinie byłam w Gdańsku.
-No proszę, kogo ja tu widzę-usłyszałam Nati i przytuliłam ją.
-Jak minął lot?-spytała brunetka kiedy sz łyśmy do samochodu
-Dobrze-powiedziałam-Komu zwinęłaś samochód?- spytałam wsiadajac do czarnej hondy
-Nie ważne-wyszczerzyła się-Mów lepiej co u Karola.
-Nooo...normalnie...
-Weź opowiadaj a nie! Co robiliscie?
-A jak myślisz?-spytałam-Chodzilismy na imprezy, na spacery i znowu na imprezy-wyszczerzyłam się
-Beze mnie?-zapytała oburzona
-Live is brutal.
-Co ten Karol z tobą zrobił-pokręciła głową
-Chciałam poniekąd zauważyć że to ty pomagałaś Krzyśkowi nas spiknąć.
-Wieem...no właśnie co u Igły?-spytała kiedy weszlysmy do mieszkania
-Dzieciaki są urocze. Iwona bardzo fajna...ogólnie zajebista rodzina a Seba Wygadany po Igle-zaśmiałam się
-To musi być ciekawie.
-Nawet nie wiesz jak bardzo-powiedziałam i zaczęłyśmy się śmiać. Poszliśmy do kuchni robiąc kanapki kiedy zadzwonił mój telefon a na wyświetlaczu pokazało się zdjęcie Karola.
-Już się stęsknił?-spytała Nati
-Miałam do niego zadzwonić jak wyląduje...-powiedziałam I odebrałam połączenie
-Jesteś już w domu?-usłyszałam zaniepokojony głos chłopaka
-Tak-powiedziałam z wahaniem
-Nic ci nie jest?
-Wszystko jest w porządku Karol...
-Czemu nie zadzwoniłaś?! Wiesz jak się martwiłem?! Miałaś dać znać jak dolecisz!!-po chwili zapadła cisza i słyszałam jego przyspieszony oddech
-Przepraszam-powiedziałam skruszona-Nie gniewaj się proszę.
-Martwiłem się o ciebie-powiedział spokojnie
-Wiem. Przepraszam. Miałam zadzwonić ale wyleciało mi z głowy...
-Super....dziewczyna nawet o mnie nie pamięta-rzekł z udawanym oburzeniem
-Kotek to nie tak...
-Nie? A jak? Co jest ważniejsze ode mnie?
-Loluś przestań.
-Przeszkodziłem ci w czymś?-spytał z pretensją
-Tak.-odpowiedziałam próbując zachować powagę. Chciał coś powiedzieć ale mu nie pozwoliłam-Właśnie byłam sam na sam z....
-Co?!?!?!-spytał wkurzony
-Paula ogarnij się bo chłopak ci na zawał zejdzie-usłyszałam z kuchni śmiech Nati
-Dobra no powiem mu-odkrzyknelam jej-Lolek byłam sam na sam z pyszną kanapką kiedy zadzwoniłeś i musiałam ją zostawić. Ona napewno czuje się zdradzona!-powiedziałam poważnie a on zaczął się śmiać-To nie jest śmieszne!-oburzyłam się
-Hahaha jest kochanie. Ja tu się o ciebie zamartwiam a ty mnie zdradzasz z kanapką-dodał poważnym tonem
-Wybaczysz mi kiedyś skarbie?-spytałam słodkim głosikiem
-Zastanowię się.
-Wiesz że Cię kocham?
-Ale kanapkę bardziej?
-Nie.
-To ci wybaczam. A teraz spadaj jeść bo potem będzie na mnie-powiedział I się zaśmiał
-Hahaha jak chcesz wiewiór. Kocham cię. Pa-powiedziałam I się rozłączyłam
-Hahahahaha nie ma to jak zakończyć rozmowę obrażając chłopaka-zaśmiała się brunetka
-E tam-machnęłam ręką-Smacznego-powiedziałam I zaczęłyśmy jeść.
Po posiłku włączyłyśmy TV i rozmawialysmy. Wieczorem dostałam sms-a od Karola: "Zadzwoniłbym ale pewnie mnie zdradzasz z kanapką. Kolorowych :*"
"Jak dobrze mnie znasz gryzoniu ;* Dobranoc ^^"
"A ty znowu z tym gryzoniem? Chyba się obraże :P"
"I tak mnie kochasz :*"
"Najbardziej na świecie paskudo ♡"
"Paskude mogłeś sobie darować :("
"A ty gryzonia"
"Będziemy się teraz kłócić?"
"Jak chcesz ;)"
"Nie chce ;p"
";) tęsknię za Tobą kotek..."
"Ja za Tobą też Loluś :* Ale idź juz spać bo jutro masz rano trening i musisz być wyspany"
"Nie chce spać bez ciebie..."
"Lolek!!! Ogarnij się...ja bez ciebie tez nie"
"Hahaha i kto tu ma się ogarnąć? :p"
"Ty :p Dobranoc wiewiór :p Kocham Cię <3"
"Ja ciebie mocniej Pauliś <3 śpij dobrze <3"
Odłożyłam telefon pod poduszkę i odpłynęłam do krainy Morfeusza.